beka.smiechu-w.sali.obok
29.08.08, 21:57
Coz, ostatnie tygodnie przekonuje sie na wlasnej skorze, czym to sie
je. Nie pamietam tak intensywnie atakujacych mnie mysli o piciu jak
ostatnie tygodnie niemal kazdego wieczoru. Nie wspomne, ze czesciej
ulegam niz wychodze obronna reka- a gdy to mi sie uda to czuje sie
bardzo dobrze, na drugi dzien rano ciesze sie z tego, ale mija dzien
czy dwa- nadchodzi wieczor i juz czuje, jak wielkimi krokami
nadchodzi ta obsesja.
To doslownie przechodzi zdolnosc rozumienia- jestem jakby dwoma
osobami tego samego dnia. Rano czy w poludnie zajety pozytywnymi
dzialaniami, picie jest ostatnia rzecza o jakiej mysle- a przychodzi
wieczor i na niczym sie nie moge skoncentrowac- cos co jeszcze 3
godziny wczesniej wydawalo sie idealnym pomyslem na wieczor- staje
sie nudne, bo nienudne jest tylko jedno- isc i kupic mniej czy
wiecej piw. Nawet co z tego, ze czasem wystarcza mi 4 piwa i ide
spac, a czasem nawet tego nie moge wypic, ale innym razem wychodzi 8
czy 10- i na drugi dzien zdychanie. A czasem poprawka- ktora
niestety dla mojego organizmu jest zabojcza- jezeli pije 2 dni z
rzedu czuje sie jakbym pil dwa lata- bez przesady, trzeciego dnia
nie tylko nie mam ochty na picie ale i na nic- tylko na lezenie do
poludnia a potem snucie sie z ambitnym planem "pierdziele, nie pije
teraz predko".
Mija dzien, wraca dobry nastroj, apetyt- i wraz z nimi jak cien
wraca cgec na picie. Zupelnie zapominam, jak zle sie czulem.
Doszlo do tego- co nawet mnie wydaje sie smieszne- ze rozwazam
pojscie do AA. Po prostu cos mnie musi odciagnac w tych obsesyjnych
chwilach na dobra droge- a ze mieszkam sam, w sensie bez rodziny- a
kolegow ma glownie "spozywcow"- no to nie bardzo jest sie do kogo
zwrocic. Wiec moze przydaloby mi sie towarzystwo kogos, kto to
rozumie i mnie przywola do porzadku?
Tyle mi dzis przychodzi do glowy. Jutro bede pewnie znowu walczyl z
obsesja i zarazem nie wyobrazal sobie, ze dzis moglem tak myslec.
Dziwne i glupie i zarazem nieco przerazajace.