noemi123
04.04.09, 12:50
na stawiennictwo w komisji rozwiązywania problemów alkoholowych.
Mówiłam mu o tym w poniedziałek, nie wierzył, że go zgłosiłam na
przymusowe leczenie. Wczoraj po otrzymaniu wezwania pojechał do
prawnika, zapłacił mu, przygotowali pozew rozwodowy. Przyjechał do
domu, oznajmił mi swoja decyzję, że chce rozwodu, zapytał jakie
stawiam warunki, awanturował się. Odpowiedziałam spokojnie że
porozmawiamy za miesiąc jak uzgodniliśmy. Moje zapytanie: czy sąd
zawiesi rozprawę rozwodową jeżeli powiem,że nie chcę rozwodu, że
zgłosiłam męża na przymusowe leczenie, nie chcę rozbijać rodziny i
że więź emocjonalna nie ustała i nie ma trwałego rozpadu małżeństwa,
że mąż chce rozwodu bo zmuszam go do leczenia. Widzę, jak on cały
czas ma zmienne nastroje, zmienia zdanie, kłamie, kręci pod wpływem
swojej choroby, raz jest butny i arogancki, obrażony a raz wali
skruchę i żałuje wszystkiego(szczególnie na kacu).Ale ja już nie
reaguję na takie jego zachowania. Mam nadzieję, że w ciągu miesiąca
zmieni zdanie.
Teraz nie mieszka w domu,po ostatnim ciągu nie pozwoliłam mu na to,
wczoraj żalił się, że źle jest mu mieszkać
w biurze a ja na to że źle mi jak on tam mieszka a nie w domu ale
nie może być narazie inaczej dopóki nie podejmie leczenia, że
narazie czuję się tak bezpieczniej i odpoczywam od niego. Jeżeli
podejmie leczenie wpuścić go do domu czy dopiero po zakończeniu
terapii?Zaprosić go na święta? Mieszkam z jego
matką, jego siostra ma przyjechać na święta. Chyba go zaproszę,
zastrzegę, że ma byc trzeźwy pokażę jak może wyglądać trzeźwa
rodzina. Co o tym sądzicie? Dobrze robię, myślę?