paulina.oliwier
06.01.10, 12:23
Zajęcia w poradni psychologiczno pedagogicznej, mam wrażenie że
całkowicie nie dla nas. Oliwier nie wiedział o co chodzi, zabierał
zabawki dziecią, wszystkie dzieci tam mówią, i nie widzę zbliżenia,
nie wiem jak ma nam to pomóc. Te dzieci uczą się zbierac zabawki
według kolorów, siedzenia 10minut przy mamie.. Nie wiem jak dlugo
bedziemy chodzic, bo juz po pierwszych zajeciach nie widze sensu.
Oliwier nie mogl sie tam odnalezc i ja tez.
Nie umiem postepowac ze swoim dzieckiem. Nie wiem co robic kiedy
dostaje szalu ze zlosci, nie wiem co robic kiedy cos narozrabia -
bic, karac, nie robic nic; , nie wiem co robic kiedy wlazi na szafki
i wyciaga szklanki. Nic juz nie wiem. Nie umiem sie z nim
porozumiec, i jest coraz gorzej. Mnie dobija fakt ze on nie mowi nic
kompletnie i nie widze zbytnio checi z jego strony zeby zaczac mowic
choc podstawowe slowa. Nie ma miedzy nami praktycznie zadnej
komunikacji, on placze, krzyczy, ciagnie za reke i nic wiecej. Nie
chce malowac, rysowac, wyklejac, nie posiedzi 1minuty przy czyms co
dzieci nie mowiace powinny cwiczyc. Co ja mam robic, juz nie wiem.
Jestem zalamana i przerazona perspektywa ze w lipcu urodzi sie
kolejne dziecko.
Przeraza mnie kazdy kolejny dzien.