Na pocieszenie

13.10.04, 10:59
Witam. Na to forum trafiłam przypadkiem. Jestem mamą 10-letniego Michała i
dziesięciomiesięcznej Nataszki. Chciałabym pocieszyć mamy, które boją się,że
dziecko, które później zaczyna mówić może być w jakimś stoniu niepełnosprawne
umysłowo. Przykład mojego syna przeczy temu. Mój syn praktycznie w wieku
trzech lat prawie nie mówił. Oczywiście też bałam się o niego. Myślałam,że
może z jego inteligencją coś jest nie tak, że chłopak gdy pójdzie do szkoły w
ogóle sobie w niej nie poradzi. Chodziłam z nim do logopedy od 5 roku życia (
wcześniej wszyscy naokoło mówili, że chłopcy mówią później - więc czekałam),
ponieważ w jego nielicznych słowach nie występowały spółgłoski dźwięczne
(zamiast pada deszcz syn mówił pata teść), zmiękczał wyrazy (j.w.), nie mówił
r.Z tego wszystkiego wyszedł. Obecnie syn jest b. dobry z matematyki (bierze
udział w konkursach szkolnych i międzyszkolnych), nie ma problemów z
zapamiętywaniem wiadomości, gada jak najęty. Rzeczywiście , j. polski nie
jest jego ulubionym przedmiotem, nie lubi czytać książek, ale gdy już czyta
lekturę ( ostatnio "Małą księżniczkę" ) doskonale rozumie tekst, zapamiętuje
treść i kolejność wydarzeń, umie samodzielnie odpowiedzieć na zadane pytania
nt. przeczytanej książki. Rozumiem wszystkie mamy, że się niepokoicie. Z
drugiej jednak strony są dzieci które świetnie rozwijają sie w jednej
dziedzinie ( np. są b. sprawne ruchowo ) w innej są nieco gorsze, ale potem
się to wyrównuje.
Chciałabym dodać, że mój syn wogóle nie gaworzył - nie mówił tatata, mamama
itp.Nataszka zaczęła gaworzyć pod koniec piątego miesiąca. Każde dziecko
jest inne. Może Nataszka będzie szybko mówiła, ale potem nie będzie lubiła
matematyki?Pozdrawiam :)
    • maxim31 Re: Na pocieszenie 13.10.04, 11:17
      Chciałabym jeszcze przytoczyć jedną historyjkę z pierwszego dnia pobytu w
      przedszkolu. Poszłam ukradkim zobaczyć, jak mój syn sobie radzi, gdy dzieciaki
      były na przdszkolnym placu zabaw. Michałek bujał się na huśtawce z jakimś
      chłopczykiem i ten przytrzymał syna u góry w powietrzu ( taka podwójna
      wahadłowa huśtaweczka) Mój biedny synek nie potrafił powiedzieć , żeby przestał
      i w końcu zaczął płakać. Chłopiec w końcu dał mu spokój, natmiast Michałek
      przez jakiś czas sam biegał pomiędzy dziećmi. Po jakichś dwóch tygodniach
      przyzwyczaił się i zaczął integrować się z dzieciakami. Jednak długo jego
      najlepszym przyjacielem był Kubuś - dziecko z Zespołem Downa, które miało
      większy zasób słów niż Michałek.Pozdrawiam.
    • dwasinska Re: Na pocieszenie 14.10.04, 11:46
      Maxim, super, że Ci się tak to udało :) Nie wszystkim się jednak udaje i
      pozorne opóźnienie mowy, nie zdiagnozowane w odpowiednim momencie może okazać
      się problematyczne w przyszłości.
      Nie mamy możliwości spojrzenia z perspektywy kilku lat na nasze dzieci...
      Chciałabym być juz na Twoim miejscu i mieć ten problem za sobą :)
      • maxim31 Re: Na pocieszenie 14.10.04, 16:33
        Oczywiście masz rację. Z perspektywy czasu wygląda to inaczej. A przecież
        pamiętam, że również byłam z Michałkiem u psychologa żeby zbadał mu iloraz
        inteligencji (kiedy miał 5 lat). Wyszło powyżej 120 (nie pamiętam już dokładnej
        wartości). Za to czytając Wasze posty przypomniałam sobie swój strach, że moje
        dziecko może być opóźnione w rozwoju. I jeszcze sobie przypomniałam, że
        Michałek po I roku chodzenia do przedszkola, w II roku został przniesiony (nie
        na moją prośbę!) do grupy dzieci starszych o 1 rok (zamiast iść dalej do
        czterolatków, chodził razem z pięciolatkami), po czym w kolejnym roku znowu
        wrócił do grupy początkowej. I kiedy spytałam się pani dyrektor dlaczego mój
        syn nie może iść z tą samą grupą dalej, usłyszałam w odpowiedzi - że tak
        będzie lepiej (coś mało dociekliwa byłam...).Dzisiaj myślę , że przebywanie ze
        starszymi dziećmi spowodowało szybszy rozwój mowy - chociaż z drugiej strony
        Michaś znowu musiał się integrować... No ale ten czas jest już za nami i
        dlatego chciałam przekazać Wam słowa otuchy - nie zawsze jest tak źle jak by
        się mogło wydawać. Tym bardziej pod kontrolą specjalistów...
        Pozdrawiam :)
Pełna wersja