Dodaj do ulubionych

uśmiech na dzieńdobry:

07.12.04, 09:07
Musi być jakoś tak kulinarnie lub spożywczo, więc:
Do warzywniaka w Polsce wchodzi Murzyn, ogląda, ogląda i pokazuje na banany.
Cio tojeszt? - pyta. Sprzedawczyni odpowiada - Banany. - Eeeee, u nasz to szą
banany, o takie wilkie! - mówi pogardliwie Murzyn.
A to, cio to? - wskazuje na pomarańcze. - Pomarańcze! - Eeeee, u nasz to sa o
takie!
A to, to małe, to cio? - wskazuje na morele. Podkręcona już mocno
sprzedawczyni mruczy, że morele. - Eeeeee, ....
W końcu Murzyn wskazuje z usmiechem na arbuza: - a to, cio to ma bić?
- A to jest właśnie nasz polski pieprzony groszek!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: jacek Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.unislaw.sdi.tpnet.pl 07.12.04, 09:20
      Eeeeee... dobre :)
      pozdrawiam
      • marghot może ktoś coś dorzuci? (nt) 07.12.04, 09:23

        • Gość: jacek1f ale ma być spożywczo-kulinarne :-) IP: 81.210.22.* 07.12.04, 09:24
          :-))
          • Gość: mewa Re: ale ma być spożywczo-kulinarne :-) IP: *.crowley.pl 07.12.04, 11:38
            Żona wysyła męża - programistę do sklepu:
            - Kup parówki, jak będą jajka, to kup 10.
            Mąż w sklepie:
            - Są jajka?
            - Tak.
            - To poproszę 10 parówek
            • Gość: jacek Re: ale ma być spożywczo-kulinarne :-) IP: *.unislaw.sdi.tpnet.pl 07.12.04, 11:46
              A czemu programistę?
              Ja jestem hydraulikiem i też kupuję skarpety:)
              Pozdrówka:)
              • krasnowo Re: ale ma być spożywczo-kulinarne :-) 28.02.05, 21:39
                polecenie >else< - jeżeli jest jednym z częściej używanych w programowaniu.
      • ampolion Re: uśmiech na dzieńdobry: 05.01.05, 17:02
        Ale rasistowskie. Kiedyś takie dowcipy krążyły o rosjanach ("Jaka jest róznica
        pomiędzy krasnoludkiem amerykańskim a radzieckim"?"
        "Radziecki jest większy")
      • ampolion Re: uśmiech na dzieńdobry: 02.12.05, 03:51
        www.smiliegenerator.com/smiliegenerator_eng.html
      • ampolion Re: uśmiech na dzieńdobry: 02.12.05, 04:09
        smiley.smileycentral.com/download/index.jhtml?partner=ZSYYYYYYZZUS
    • baky Powtórka :O)) 07.12.04, 11:48
      Po raz trzeci na tym forum, ale to mój ulubiony i może niektórzy...

      Kelner pyta nowo przybyłego do baru klienta:
      - Co pan pije?
      - Codziennie rano szklankę soku owocowego, miksturkę na łupanie w krzyżu, a w
      sobotę kufel piwa w gronie przyjaciół.
      - Chyba nie zrozumieliśmy się do końca - mówi uprzejmie kelner. - Pytałem co by
      pan chciał?
      - Mój Boże... Chciałbym być bogaty, mieć domek nad morzem, podróżować
      poświecie...
      - Może jeszcze raz zadam pytanie: Czy chce się pan napić?
      - Czemu nie... a co pan ma?
      - Ja? Niewiele. Kłopoty. Drużyna której kibicuję przegrała, kiepsko mi tu
      płacą, doskwiera mi samotność, żona mnie zdradza...
      • qcharzowa Re: Powtórka :O)) 07.12.04, 11:55
        Facet przyszedł do knajpy i zamówił zupę pomidorowa. Dziwnym trafem w zupie
        była dorodna mucha. Wkurzony gość wsypał do zupy cala solniczkę soli, po czym
        zawołał kelnera,ochrzanił go i zażądał nowej zupy. Kelner grzecznie przeprosił i
        po chwili przyniósł nowa zupę. Facet zupę zjadł, a wtem z drugiegokońca sali
        (odezwał się głos:- Panie kelner!!! Kto tak przesolił ta zupę???!!!
        • Gość: jacek1f Autentyk :O)) IP: 81.210.22.* 07.12.04, 12:02
          Ta zupo-mucha przypomniala mi autentyk z Turcji. W Stambule, w
          dobrej "europejskiej" restauracji - kelner przyniosl zamowiony pilaw. Gosciu
          widzi, ze kelner tak trzyma talerz, ze ma kciuk prawie caly w potrawie.
          Protestuje: - Panie, Pan ma palec w moim talerzu. - A dziekuje, nie szkodzi,
          nie gorace! :-)
          • baky Re: Autentyk :O)) 07.12.04, 12:05
            Facet w sklepie pyta wskazując na jabłka:
            - Soczyste?
            - Ni trzo umić - odpowiedziała pani ekspedientka.
            • Gość: dorota Re: Autentyk :O)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 19:33
              to takie bardziej "lingwistyczne" :-)
            • skakanka-1980 Re: Autentyk :O)) 21.10.05, 20:02

              • jacek1f dzień dobry :-)) 25.10.05, 09:02
                Facet lekko na bani wraca do domu ......
                Żona od razu, srata-ta- ta, pijak, tylko wódka ci w głowie itp... Facet
                sięga do kieszeni, wyciąga kartkę i mówi:
                - OK, przyniosłem test, zaraz zobaczymy jaka ty obeznana i kulturalna
                jesteś!
                Żona:
                - Zobaczymy, czytaj.
                - Taaak, pytanie pierwsze. Podaj jakieś dwie waluty.
                - Łatwizna! No chociażby dolar i euro.
                - Dobra, podaj dwa typy środków antykoncepcyjnych.
                - Jejku, mogę ci co najmniej 10 podać!
                - Wierzę. Pytanie trzecie. Podaj mi nazwy dwóch rzek w Islandii...
                Żona:
                - .........?.........
                - Milczysz? Ha! Wiedziałem! Oprócz szmalu i seksu, żadnych, ku..,
                zainteresowań!...
                • jacek1f up... 04.11.05, 09:28
                  Jeszcze raz – z uśmiechem jesiennym.
                  Może nowsze Forumki coś dorzucą nowego? (tylko ma się wiązać z „kuchnią”...)

                  best of - subiektywne podciągnięcie :-0
                  jacek1f 20.01.05, 13:33 + odpowiedz


                  Aleśmy uzbierali fajnych kawałków. Tu wybór z wyboru - przeszły u mnie do
                  klasyki, wywołując gorący aplauz wokół :-))


                  Siedzi facet nad stawem i łowi ryby...
                  Wynurza się żaba i pyta:
                  - Proszę Pana, czy ja mogłabym wejść na spławik i skoczyć do wody?
                  - A skocz sobie.
                  Żaba skoczyła, a facet dalej łowi ryby...
                  Po chwili żaba znowu się wynurza i pyta:
                  - Proszę Pana, a czy ja mogłabym jeszcze raz wejść na spławik i skoczyć do wody?
                  - No, skocz sobie (poirytowany).
                  Żaba skoczyła, a gość dalej łowi ryby...
                  Po chwili żaba znowu się wynurza i pyta:
                  - Proszę Pana, a czy ja mogłabym... widzi wkurzenie, więc kończy: ... usiąść
                  koło Pana?
                  - A siadaj. Żaba siada, a ten dalej łowi ryby...
                  Siedzą w milczeniu, aż ze stawu wynurza się druga żaba i pyta:
                  - Proszę Pana, czy ja mogłabym wejść na spławik i skoczyć do wody?
                  Na co pierwsza:
                  - Spie..j!... Dobrze mówię, Proszę Pana?

                  Noc. W kuchni ze skrzypieniem otwierają się drzwi od lodówki.
                  Wychodzi z niej spasiona mysz w jednej łapie trzymając prawie kilogramowy kawał
                  żółtego sera a drugą ciągnąc za sobą wielkie pęto kiełbasy.
                  Idzie do pokoju skąd rozlega się potężne chrapanie gospodarzy i taszczy ten cały
                  majdan przez środek izby w stronę szafy, pod którą ma wejście do swojej
                  norki.
                  Już jest przed wejściem gdy w świetle księżyca dostrzega pułapkę
                  na myszy a na niej malutki kawałeczek słoninki.
                  Mysz kręci z dezaprobatą głową i mruczy pod nosem :
                  - Jak dzieci, qrwa, jak dzieci.

                  Jeden przedszkolak mówi do drugiego:
                  - U mnie modlimy się przed każdym posiłkiem.
                  - U mnie nie. Moja mama bardzo dobrze gotuje.
                  Biegnie sobie zajaczek przez las czy tam przez jakas sawanne , niewazne gdzie ,
                  wazne ze sobie biegnie Nagle patrzy , a tu stoi zyrafa i chce sobie wciagnac
                  kreske , no to on do niej:
                  - Zyrafa , nie bierz tego gówna , lepiej ze mna pobiegaj ! to zdrowsze !
                  zyrafa tak mysli , mysli i w koñcu mówi
                  - W sumie to masz racjê zajac , pobiegam z Toba.
                  I tak sobie biegna , biegna , a tu stoi sloñ i juz ma wlasnie zapalac jointa.
                  Zajac jak to zobaczyl od razu wkroczyl do akcji
                  - Te sloñ ! Nie pal tego gówna ! Lepiej chodz z nami pobiegac ! to zdrowsze !
                  Sloñ siê lekko zdziwil , ale w koñcu dal siê namowic. I tak sobie biegna we
                  trójkê az tu nagle stoi lew. Na rêce juz zawiazany pasek , w lapie strzykawka
                  i ma zamiar za podac sobie heroinê .
                  Zajac ( tradycyjnie juz ) postanowil interweniowac . Ty ! Lew ! Zamiast
                  wstrzykiwac sobie jakies gówna to bys lepiej znami pobiegal ! to zdrowsze ! Na
                  to lew spokojnie podszedl do zajaca i z calej sily walnal go w leb ! zyrafa i
                  sloñ w szoku
                  - Dlaczego go uderzyles ? ,- pytaja zdziwnieni
                  - A bo je..y zawsze kaze wszystkim biegac jak siê nalyka amfy

                  Przychodzi nowy ruski do drogiej restauracji, zajmuje stolik. Podchodzi do
                  niego kelner. Ruski zamawia:
                  - Ty, słuchaj, masz czarny kawior?
                  - Tak, oczywiście.
                  - No, to daj mi tu kawioru za 5 tysięcy.
                  - Zaraz przyniosę
                  - A wódę masz?
                  - Tak, oczywiście.
                  - No, to nieś mi tu wódy za 5 tysięcy!
                  Przyniesiono mu zamówienie - ten się ochlał po czym zmęczony zarył mordą w
                  kawiorze. Za jakiś czas do restauracji wchodzi ekstrawagancki inteligencik....
                  Usiadł przy stoliku obok nowego ruskiego. Podchodzi kelner i pyta:
                  - Co podać?
                  - Po pierwsze, proszę mi przynieść wino czerwone wytrawne rocznik `47.
                  - Oczywiście.
                  - Wino ma być z winogron, które dojrzewały na nasłonecznionym stoku. Nalać
                  proszę mi tego winka dokładnie 78 g do kieliszka ze złotym paseczkiem dookoła.
                  - Tak, oczywiście - ze złotym paskiem.
                  - Jako danie główne chciałbym zamówić kurę natartą czosnkiem z lekko
                  przypieczoną skórką na nóżkach. Dodatkowo do kuperka proszę nalać 20 g oliwy z
                  oliwek czarnych z pierwszego tłoczenia.
                  - Gdzie nalać? - Pyta kelner.
                  - W kuper!
                  - Gdzie???
                  - W dupę, pieprzonej kurze!!!
                  Nagle budzi się nowy ruski i na całe gardło ryczy:
                  - I mnie w dupę oliwy!!! Za 5 tysięcy!!!!!!!!

                  Przychodzi Chińczyk do sklepu w Polsce i mówi:
                  -Dżing dżeng dżong Coca cola.
                  Pani na to:-Dwie butelki czego?



                  Wjeżdża żaba na wózku inwalidzkim do restauracji francuskiej, staje na środku
                  sali, rozgląda się i mówi z wyrzutem:
                  - I co, smakowały?


    • Gość: jacek Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.unislaw.sdi.tpnet.pl 07.12.04, 12:16
      Nie mam darów do kawałów, ale....
      Barman:
      Przychodzi facet do baru i zamawia setke, spijając płyn trzyma otwartą dłoń na
      wysokości gardła. Po jakimś czasie powtrza zamówienie jeszcze raz i ponownie
      trzyma dłoń na wysokości szyi. Za którymś razem barman nie wytrzymuje i pyta,
      dlaczego pijąc trzyma pan ręke w tym miejscu? Na to facet- żebym pały nie zalał
      :)
      pozdrowienia
    • yfcia Re: uśmiech na dzieńdobry: 07.12.04, 12:17
      Trochę kulinarnie, bo o krewetkach:-)
      Szkot posłał żonę na wakacje na Karaiby. Po tygodniu otrzymuje depeszę z
      hotelu: PAŃSKA ŻONA SIĘ UTOPIŁA STOP JEJ ZWŁOKI OKLEJONE KREWETKAMI WYŁOWIŁA
      STRAŻ PRZYBRZEŻNA STOP CO ROBIĆ STOP
      Szkot idzie na pocztę i nadaje telegram: KREWETKI SPRZEDAĆ STOP PIENIĄDZE
      PRZESŁAĆ NA MOJE KONTO STOP PRZYNĘTĘ ZARZUCIĆ PONOWNIE STOP

    • yfcia Re: uśmiech na dzieńdobry: 07.12.04, 12:19
      Przyszedł Szkot w odwiedziny do kumpla. Po skromnym poczęstunku, jako deser
      podaje mu na malutkim talerzyku odrobinę miodu.
      - Widzę John, że kupiłeś sobie pszczołę.
    • Gość: mewa Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.crowley.pl 07.12.04, 12:19
      Posluchalam w koncu dobrej rady, jaka znalazlam w pewnym czasopismie i
      nareszcie odnalazlam spokoj duszy....
      Bylo tam napisane: "Sposob, jak osiagnac spokoj wewnetrzny polega na tym, ze
      trzeba skonczyc wszystko to, co sie rozpoczelo".

      W domu rozejrzalam sie dookola siebie i zastanowilam sie, co rozpoczelam i w
      polowie przerwalam....

      Zanim wyszlam do pracy, dopilam butelke czerwonego wina, potem skonczylam
      Bailey'sa, Martini i wodke brzoskwiniowa oraz pudelko czekoladek.

      Nawet sobie nie wyobrazasz, jak sie teraz fajnie czuje....

      Przekaz to wszystkim tym, ktorzy chca odnalezc spokoj duszy....
    • yfcia Re: uśmiech na dzieńdobry: 07.12.04, 12:20
      Jak zachowuje się Francuz, Anglik i Szkot, gdy mucha wpadnie mu do szklanki z
      napojem?
      - Francuz głośno przeklina, Anglik poprawia krawat i delikatnie wyjmuje owada,
      a Szkot bierze muchę do ręki i wrzeszczy:
      - Wypluj, cos wypiła!
    • Gość: jacek Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.unislaw.sdi.tpnet.pl 07.12.04, 12:23
      Coś mi się przypomniało:)
      Wczodzi murzyn do przedziału, a dziadzio pyta:
      co to już tunel?
      ee stare ale....:)
    • yfcia Re: uśmiech na dzieńdobry: 07.12.04, 12:29
      Jak zaczyna się każda szkocka książka kucharska?
      - "Pożycz dwa jajka i kilo mąki.... "

      Dlaczego w Szkocji nie kupują lodówek?
      - Ani jeden Szkot nie wierzy, ze jak się zamknie drzwi to światełko zgaśnie...

      Szkot zakładając antenę na dachu potyka się i spada w dół. Przelatując koło
      swojego okna krzyczy do żony, która właśnie obiera ziemniaki:
      - Obierz tylko dla siebie, ja zjem w szpitalu.

      Szkotka wchodzi do sklepu z pieczywem.
      - Czy pani wie, ze chleb dzisiaj podrożał? - pyta sprzedawczyni.
      - To poproszę wczorajszy.

      Szkot do żony:
      - Nie przeszkadza mi, ze masz kochanka! Ale nie musisz mu wrzucać do herbaty
      dwóch kostek cukru!

      Pewien Szkot wyświadczył koledze przysługę i w dowód wdzięczności otrzymał od
      niego butelkę whisky, którą włożył do kieszeni. Gdy w pełni usatysfakcjonowany
      spieszył się do domu, został lekko potrącony przez samochód. Czując, że ma
      mokrą koszulę, westchnął:
      - Dobry Boże, spraw, żeby to była krew...

      Rozmawia dwóch Szkotów.
      - Jak się udało przyjęcie u Brownów?
      - Było raczej skromnie.
      - Co podano na stół?
      - Popielniczki.

      Stary Angus znalazł się w szpitalu z językiem pełnym odłamków szkła.
      - Jak to się stało? - zapytała pielęgniarka. Ale Angus nie mógł odpowiedzieć,
      więc podała mu kartkę papieru i ołówek. Angus napisał:
      "Upuściłem na podłogę w kuchni butelkę whisky."


      • Gość: jacek Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.unislaw.sdi.tpnet.pl 07.12.04, 12:40
        zrywam boki:)
        hehehe i wszystkie oglądam pierwszy raz:)
      • baky Szkot. Niekulinarny 07.12.04, 12:45
        Przechodzi Szkot z synkiem koło wesołego miasteczka...
        - Tato, tato! Daj mi na karuzelę!
        - To już Ci nie wystarcza, że Ziemia się kręci?!?!
    • yfcia nie kulinarnie, ale świątecznie:) 07.12.04, 12:32
      - Co robi szkocki ojciec w wieczór gwiazdkowy?
      - Wchodzi na dach, oddaje strzał z rewolweru i opowiada dzieciom, że Święty
      Mikołaj popełnił samobójstwo.
    • baky Re: uśmiech na dzieńdobry: 07.12.04, 12:34
      Przychodzi facet do pubu z małpką na ramieniu...
      Podchodzi do baru, zamawia drinka, a małpka chyc i zaczyna po knajpie buszować.
      Skacze po stolikach... jednemu porwała oliwkę z drinka i zjadła, drugiemu
      cytrunkę... Wreszczie wskoczyła na stół bilardowy i... zjadła bilę.
      Barman:
      - Panie! Widział Pan co pańska małpka zrobiła?!
      - Nie. A, co?
      - Zjadła bilę!!!
      - Tjaaa, mnie to nie dziwi, bo ona wpiernicza wszystko, co jest w zasięgu jej
      wzroku... Bardzo przepraszam zapłacę także za bilę. Płaci i wychodzi.
      Mijają dwa tygodnie i znowu pojawia się w pubie z małpką. Ta chyc! Znowu
      buszuje po knajpie! Gość kończy drinka, płaci, gdy małpka wskakuje na bar,
      porywa mu wisienkę, wsadza sobie w tyłek i... zjada. Barman zniesmaczony:
      - No, nieeee! Panie, widział Pan?!!!
      - Tak, widziałem. Mówiłem przecież Panu, że ona zjada wszystko, co jest w
      zasięgu jej wzroku, ale od czasu kiedy zjadła bilę, teraz wszysko mierzy.
      • matemi Re: uśmiech na dzieńdobry: 07.12.04, 12:50
        Trochę specyficzne, ale mnie śmieszy:)

        Przychodzi Chińczyk do sklepu w Polsce i mówi:
        -Dżing dżeng dżong Coca cola.
        Pani na to:-Dwie butelki czego?
        • Gość: jacek Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.unislaw.sdi.tpnet.pl 07.12.04, 13:00
          Za komuny:
          Przychodzi chińczyk na milicje:
          I mówi czing cziang cziąg: zegarek wsiąkł:)
          :)))
          i pozdrówka
        • Gość: kasia Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.kbcfp.net 08.12.04, 19:17
          Fantastyczne! Idiotyycznym chichotem wstydu sobie narobilam:)
          • jacek1f Re: uśmiech na dzieńdobry: 08.12.04, 20:11
            Groszek jest (nieskromnie!) dobry, Nowy Ruski świetny.... i w ogole milo sie
            robi :-)
      • zmijka_sss Re: uśmiech na dzieńdobry: 09.12.04, 14:41
        Ten z małpką.... ha ha ha :)
    • Gość: jacek1f Re: uśmiech na dzieńdobry - restauracja IP: 81.210.22.* 07.12.04, 12:53
      Elegancka restauracja. Samotny gość ma czas obserwować pracę personelu.
      Zatrzymuje kelnera i pyta: - Zauważyłem, że każdy z Panów ma w tylnej kieszeni
      łyżkę, czy mógłby Pan mi to wyjaśnić? Kelner, w ukłonach, dyskretnie
      odpowiada: - Zalecenie firmy doradczej... rozumie Pan... z badań wynika, że
      kiedy klienci upuszczą łyżkę, to natychmiastowa wymiana bez biegania do kuchni,
      zaoszczędza w sumie do 20% czasu i energii, tym samym wpływa na budżet i jakość
      pracy...
      Po jakimś czasie gość jeszcze raz przywołuje kelnera: - Zauważyłem również, że
      każdy z Panow ma łańcuszek, od szlufki do rozporka. Czy mógłby Pan to wyjaśnić?
      -Oczywiście... doradcy doradzili... kiedy kelnerzy muszą ... rozumie Pan za
      potrzebą... to oszczędzamy czas nie myjąc rąk... no bo wyciągamy.. wie Pan.. z
      pomocą łańcuszka... To jakieś 20% oszczędności...
      Gość myśli chwilę i pyta: - No tak, rozumiem, ale czy może mi Pan wyjawić, jak
      Pan chowa z powrotem...?
      Kelner pochyla się jeszcze niżej i szepcze: - No nie wiem jak inni, ale ja
      używam łyżki...
    • baky Nowy ruski 07.12.04, 12:55
      Świetnie opowiada dowcipy Alosza Awdiejew. Gorzej będzie ”brzmieć” napisany,
      ale spróbuję...

      Przychodzi nowy ruski do drogiej restauracji, zajmuje stolik. Podchodzi do
      niego kelner. Ruski zamawia:
      - Ty, słuchaj, masz czarny kawior?
      - Tak, oczywiście.
      - No, to daj mi tu kawioru za 5 tysięcy.
      - Zaraz przyniosę
      - A wódę masz?
      - Tak, oczywiście.
      - No, to nieś mi tu wódy za 5 tysięcy!
      Przyniesiono mu zamówienie - ten się ochlał po czym zmęczony zarył mordą w
      kawiorze. Za jakiś czas do restauracji wchodzi ekstrawagancki inteligencik....
      Usiadł przy stoliku obok nowego ruskiego. Podchodzi kelner i pyta:
      - Co podać?
      - Po pierwsze, proszę mi przynieść wino czerwone wytrawne rocznik `47.
      - Oczywiście.
      - Wino ma być z winogron, które dojrzewały na nasłonecznionym stoku. Nalać
      proszę mi tego winka dokładnie 78 g do kieliszka ze złotym paseczkiem dookoła.
      - Tak, oczywiście - ze złotym paskiem.
      - Jako danie główne chciałbym zamówić kurę natartą czosnkiem z lekko
      przypieczoną skórką na nóżkach. Dodatkowo do kuperka proszę nalać 20 g oliwy z
      oliwek czarnych z pierwszego tłoczenia.
      - Gdzie nalać? - Pyta kelner.
      - W kuper!
      - Gdzie???
      - W dupę, pieprzonej kurze!!!
      Nagle budzi się nowy ruski i na całe gardło ryczy:
      - I mnie w dupę oliwy!!! Za 5 tysięcy!!!!!!!!
      • Gość: klusia100 Re: Nowy ruski IP: 195.20.110.* 06.05.05, 14:07
        Auuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!
        10 minut płaczu ze śmiechu i litry wylanych łez. Nikt nie mógł pojąć co mi jest
        a ja nie byłam w stanie tego wytłumaczyć.
        Bomba!
    • Gość: mewa Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.crowley.pl 07.12.04, 13:52
      WIELCY O ALKOHOLU....
      > >
      > > Współczuję tym, którzy nie piją. Wstają rano i wiedzą, że cały dzień
      > > bedą się czuć się tak samo. --Frank Sinatra
      > >
      > > Problem z niektórymi ludźmi polega na tym, że kiedy nie są pijani, są
      > trzeźwi. --William Butler Yeats
      > >
      > > Inteligentni ludzie są często zmuszani do picia, by bezkonfliktowo
      > > spędzać czas z idiotami. --Ernest Hemingway
      > >
      > > Zrób na trzeźwo to, o czym opowiadasz, że zrobiłbyś po pijaku. To cię
      > > nauczy trzymania gęby na kłódkę. --Ernest Hemingway
      > >
      > > Abstynent: osoba, która poddaje się pokusie odmówienia sobie
      > > przyjemności. --Ambrose Bierce
      > >
      > > Rzeczywistość to iluzja wywołana brakiem alkoholu
      > > --Anonim
      > >
      > > Picie jest idealnym usprawiedliwieniem, gdy mam ochotę na oddanie się
      > > mojej ulubionej czynności - podrywanie tłustych, brzydkich kobiet.
      > >
    • jacek1f up, moze teraz usmiech na mile popoludnie:-) 07.12.04, 15:44
      :-)
      • baky Re: up, moze teraz usmiech na mile popoludnie:-) 07.12.04, 16:01
        Żona mowi do Męża:
        - Ale Ty jestes pierdoła... Jesteś taki pierdoła, że większego na świecie nie
        ma... Wszystko, za co byś się nie wziął, zaraz chrzanisz.
        Gdybyś wystartował w konkursie na największego pierdołę na świecie, zajął byś
        drugie miejsce.
        - Dlaczego drugie?
        - Bo taka jesteś pierdoła!
    • evana Re: uśmiech na dzieńdobry: 07.12.04, 23:40
      Przychodzi facet do baru i zamawia zupe. Po chwili widzi ze kelner niosacy mu
      zupe trzyma w niej palec.
      - Panie trzymasz pan palec w mojej zupie!
      - Tak, lekarz kazal mi trzymac w cieplym.
      - To wsadz se pan go w dupe.
      - A wlasnie z tamtad wyjalem.
    • Gość: j Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 08.12.04, 20:42
    • Gość: nimeska o zajaczku IP: *.22.119-80.rev.gaoland.net 08.12.04, 21:47
      Biegnie sobie zajaczek przez las czy tam przez jakas sawanne , niewazne gdzie ,
      wazne ze sobie biegnie Nagle patrzy , a tu stoi zyrafa i chce sobie wciagnac
      kreske , no to on do niej:
      - Zyrafa , nie bierz tego gówna , lepiej ze mna pobiegaj ! to zdrowsze !
      zyrafa tak mysli , mysli i w koñcu mówi
      - W sumie to masz racjê zajac , pobiegam z Toba.
      I tak sobie biegna , biegna , a tu stoi sloñ i juz ma wlasnie zapalac jointa.
      Zajac jak to zobaczyl od razu wkroczyl do akcji
      - Te sloñ ! Nie pal tego gówna ! Lepiej chodz z nami pobiegac ! to zdrowsze !
      Sloñ siê lekko zdziwil , ale w koñcu dal siê namowic. I tak sobie biegna we
      trójkê az tu nagle stoi lew. Na rêce juz zawiazany pasek , w lapie strzykawka
      i ma zamiar za podac sobie heroinê .
      Zajac ( tradycyjnie juz ) postanowil interweniowac . Ty ! Lew ! Zamiast
      wstrzykiwac sobie jakies gówna to bys lepiej znami pobiegal ! to zdrowsze ! Na
      to lew spokojnie podszedl do zajaca i z calej sily walnal go w leb ! zyrafa i
      sloñ w szoku
      - Dlaczego go uderzyles ? ,- pytaja zdziwnieni
      - A bo je..y zawsze kaze wszystkim biegac jak siê nalyka amfy
      • jacek1f Rsuper! - zajaczek - uznajemy za spożywcze :-) 08.12.04, 22:13
        Świetne, popłakałem się... ide łapać jogingi nad Kanałkiem :-))
        Moj Syn dodaje dawny:
        jak blondynka robi dżem?
        Obiera pączki...
        • stella25b Barowe 08.12.04, 22:27
          Przychodzi zajac do baru a tu doskakuje do niego wilk i pyta: po cos zajac tu
          przylazl?
          Zajac: napic sie chcialem. Na to wilk: a spieprzaj zajac. I dal mu w morde. Na
          drugi dzien przychodzi znow zajac do baru. Doskakuje do niego wilk i pyta: a ty
          czego tu szukasz? Zajac mowi: no napic sie chcialem. Na to wilk: Spieprzaj
          zajac. I dal mu w morde. Trzeciego dnia zajac namowil niedzwiedzia aby z nim
          udal sie do baru. Podchodza do drzwi a tu drzwi sie otwieraja i z baru wychodzi
          wielblad. Niedzwiedz widzac wielblada ryknal do zajaca: Zajac, ja tam nie
          wchodze, patrz co oni zrobili z tym koniem!!!
        • nimeska Re: Rsuper! - zajaczek - uznajemy za spożywcze :- 09.12.04, 10:33
          dziex, uslyszalam go po raz pierwszy pol roku temu i jakos mi utkwil w
          pamieci :) ciekawe dlaczego ? chyba masz racje bo jest baaardzo spozywczy hihihi
        • nimeska odnosnie blondynek ;) 09.12.04, 10:35
          ps. jak mam ochote na dzem to siegam do sloiczka bo z paczkami za duzo
          obierania ;)
      • Gość: hania Re: o zajaczku IP: 213.17.200.* 04.06.05, 15:10
        piekny;)
    • siostraheli wigilijny 09.12.04, 10:57
      Facet zlowil zlota rybke przed Wigilia.
      Pusc mnie, a spelnie twoje trzy zyczenia - mowi rybka.
      Chce mercedesa - odpowiada facet.
      Za gotowke czy na raty? - pyta z przekasem rybka.
      Na margarynie czy na oleju? - pyta facet.
    • nimeska podnosze, dla zabawy :p 09.12.04, 12:05
    • Gość: mewa Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.crowley.pl 09.12.04, 12:15
      Żona z mężem w restauracji. Ona zamawia:
      - Stek, pieczone ziemniaczki i lampka czerwonego wina...
      Kelner pyta:
      - A warzywo?
      Żona:
      - Mąż zje to co ja...
    • yfcia Re: uśmiech na dzieńdobry: 09.12.04, 12:43
      Nad Morskim Okiem siedzi stary baca. Przechodzący turyści pozdrawiają go i
      pytają:
      - Co tu robicie?
      - Łowię pstrągi.
      - Przecież nie macie wędki!
      - Pstrągi łowi się na lusterko.
      - W jaki sposób?!
      - To moja tajemnica. Ale jeśli dostanę flaszkę, to ją wam zdradzę.
      Turyści wrócili do schroniska, kupili butelkę wódki i zanieśli ją bacy. On
      tłumaczy:
      - Wkładam lusterko do wody, a kiedy pstrąg podpływa i zaczyna się przeglądać to
      ja go kamieniem i już jest mój...
      - Ciekawe... A ile już tych pstrągów złowiliście?
      - Jeszcze ani jednego, ale mam z pięć flaszek dziennie...


      Siedzą dwa gołębie na gałęzi. Jeden grucha drugi jabłko.


      Dlaczego blondynki nie jedzą ogórków konserwowych?
      - Bo nie mogą wsadzić głowy do słoika...

      Dlaczego są blondynki chude i grube, mimo, że jedzą taki sam makaron?
      - Dlatego, że jedne jedzą makaron wzdłuż a, drugie w poprzek.


      Idzie Jasio z ojcem na spacer. Nagle ojciec potyka się i mówi pod nosem:"dupa".
      "Co powiedziałeś tatusiu?"pyta Jasio. "Aaaa... powiedziałem.... duduś"
      odpowiada ojciec. "tatusiu, a co to jest duduś" pyta ciekawski bachor. "Aaa,
      wiesz synku duduś to takie zwierzątko"
      "Tato, a jak on wygląda?"
      "A, ma takie rączki i nóżki...."
      "Tatusiu, a cojedzą dudusie?"
      "Mmm. Jedzą warzywa owoce...."
      "A tato, a czy dudusie mają dzieci?"
      "Noo, tak"
      "To znaczy, że dudusie się rozmnażają?"
      "Tak"
      "A jak się nazywają dzieci dudusia?"
      "Eee...dudusiątka."
      "A jak wyglądają dudusiątka?"
      "Też mają rączki i nóżki.... tak samo jak dorosłe"
      "A co jedzą dudusiątka?"
      "Eeee..... mleczko piją..."
      "Tato, a gdzie mieszkają dudusie?"
      "DUPA!!!! POWIEDZIAŁEM DUPA!!!!!!!!


      Gruba baba do grubej baby:
      - Jem tyle co wróbelek, a jestem taka gruba!
      Na to druga:
      - A ja słyszałam, że wróbelki jedzą tyle ile ważą.



      • stella25b Re: uśmiech na dzieńdobry: 09.12.04, 18:03
        Pewna para w średnim wieku z północnej części USA zatęskniła w środku mroźnej
        zimy do ciepła i zdecydowała się pojechać na dół, na Florydę i mieszkać w tym
        hotelu, w którym spędziła noc poślubną 20 lat wcześniej. Mąż miał dłuższy urlop
        i pojechał o dzień wcześniej. Po zameldowaniu się w recepcji odkrył, że w
        pokoju jest komputer i postanowił wysłać maila do żony. Niestety omylił się o
        jedną literę. Mail znalazł się w ten sposób w Houston u wdowy po pastorze,
        która właśnie wróciła do domu z pogrzebu męża i chciała sprawdzić, czy w
        poczcie elektronicznej są jakieś kondolencje od rodziny i przyjaciół. Jej syn
        znalazł ją zemdloną przed komputerem i przeczytał na ekranie: Do: Moja ukochana
        żona. Temat: Jestem już na miejscu. Wiem, że jesteś zdziwiona otrzymaniem
        wiadomości ode mnie. Teraz mają tu komputery i wolno wysłać maila do
        najbliższych. Właśnie zameldowałem się. Wszystko jest przygotowane na Twoje
        przybycie jutro. Cieszę się na spotkanie. Mam nadzieję, że Twoja podróż będzie
        równie bezproblemowa, jak moja. PS: Tu na dole jest naprawdę gorąco...
        • jacek1f Re: uśmiech na dzieńdobry: 09.12.04, 20:30
          :-))))
    • yfcia Re: teraz to już na nowe popołudnie 09.12.04, 13:10
      Janie - mówi hrabina do lokaja - hrabiego boli gardło. Proszę mu ukręcić ze
      dwa jajka...
      - AAAAuuuuaaaa!

      Hrabia kąpie się w morzu. W pewnym momecie zaatakowal go rekin. Krzyczy więc do
      wiernego sługi:
      - Janie, podaj nóż!
      - Jan z oburzeniem:
      - Panie Hrabio, z nożem do ryby?!!!

      Jeden przedszkolak mówi do drugiego:
      - U mnie modlimy się przed każdym posiłkiem.
      - U mnie nie. Moja mama bardzo dobrze gotuje.

      Na ławce w parku siedzi staruszek i strasznie płacze. Podchodzi do niego
      przechodzień i zapytuje:
      - Dlaczego płaczesz?
      - Synu mam 88 lat, dwa tygodnie temu ożeniłem się z najseksowniejszą laską
      w okolicy, ma 22 lata, 90/60/90, super gotuje, kochamy się kiedy chcę,
      wieczorem mi czyta...
      - No to o co chodzi?
      - Nie pamiętam gdzie mieszkam!

      Wczoraj pokłóciliśmy się z żoną po raz pierwszy od dnia ślubu!
      - A o co poszło?
      - Ona chciała na obiad zrobić pieczeń, a ja wołałem befsztyki!
      - No i jak ci smakowała pieczeń?

      Pani na lekcji polskiego prosi dzieci, aby ułożyły zdanie, w którym
      będzie nazwa ptaka. Zgłasza się Jaś:
      - Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak.
      - No, może być. Ale zdania z dwoma ptakami już nie ułożysz.
      - Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak i wyrznął orla - przyjmuje
      wyzwanie Jaś.
      - A z trzema ptakami ?
      - Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak, wyrznął orla i puścił
      pawia.
      - A z czterema ptakami, cwaniaczku ?
      - Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak, wyrznął orla, po czym
      puścił pawia, aż mu dwa gile wyszły z nosa.
      - A z pięcioma ptakami ?
      - Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak, wyrznął orla, po czym
      puścił pawia, aż mu dwa gile wyszły z nosa i poszedł dalej pić na sępa.


      Facet budzi się po kilkutygodniowym piciu, cały siny, zarośnięty idzie do
      łazienki, staje przed lustrem i zaczyna się sobie przyglądać intensywnie przy
      tym myśląc. Nagle słyszy z kuchni:
      - Mietek zjesz śniadanie?
      A facet wali się w łeb i mówi:
      - Mietek!!!

      Profesor biologii mówi do studentów:
      - Zaraz pokażę państwu żabę. Będzie ona tematem dzisiejszego wykładu.
      Zaczyna szukać w teczce. Po chwili wyciąga z niej bułkę z kiełbasą.
      - A wydawało mi się - mówi zdziwiony - że śniadanie już jadłem...

      Turysta odwiedził restaurację w Madrycie, spośród dań wybrał potrawę o
      nazwie "Jaja al la corida".
      Danie było naprawdę duże i pyszne, a cena przystępna. Powtarzał tak kilka dni,
      aż pewnego razu, porcja, którą dostał była bardzo mała. Zjadł i po obiedzie
      mówi do kelnera:
      - Dlaczego dzisiejsza porcja była taka malutka?!
      Kelner odpowiedział:
      - No cóż, nie zawsze torreador wygrywa...
    • jacek1f Re: uśmiech na dzieńdobry: Brunosch!!! 09.12.04, 14:24
      :-) mialo bys "spozywczo"...
      • brunosch Re: uśmiech na dzieńdobry: Brunosch!!! 09.12.04, 15:07
        ale ten dowcip gwarantuje Bardzo Szeroki Uśmiech Na Dzieńdobry!

        ;D

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka