Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    <b>Kosz piknikowy</B>

    IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 11.08.02, 18:43
    Wiele osób szuka fajnych i ciekawych rzeczy. Ja taką znalazłem i chciałem
    polecić innym. Kupiłem od gościa na allegro (www.allegro.pl) kosz piknikowy.
    Wspaniała rzecz jeśli lubisz spędzać czas poza miastem i do tego jestes
    amatorem dobrego wina. Polecam !!!!
    Obserwuj wątek
      • Gość: Dr.KrisK A co włożymy do koszyczka? IP: *.eng.fsu.edu 13.08.02, 03:19
        Pytanie do P.T. Ekspertów: jakie wino wkładamy do koszyczka piknikowego
        ruszając doborową ekipą w plener? W założeniu rzecz powinna:
        a) byc na tyle lekka, aby umożliwiła Szczęsliwy Powrót do domu;
        b) wspomagała spożywanie wykwintych potraw w ów plener wzietych: ja najchętniej
        tzw. tramezzini (takie śmieszne włoskie kanapki z białego chleba), sery w dużym
        wyborze, owoce. I starczy. Tzw. gryl - wykluczony.
        c) nie powinna prowadzić do zaostrzania poglądów, gwałtownej wymiany zdań,
        polaryzacji postaw oraz negatywnego nastawienia do bliźniego;

        Ja mam swoje typy: Lambrusco Amabile oraz Pinot Grigio. Z licznych moich
        doświadczeń piknikowo-koszyczkowych wynika, że spełniają powyższe wymagania.
        Tak więc szanowni państwo - w plener ruszać, z przyrodą się bratać w całym jej
        jestestwie przebogatym!
        KrisK
        • hania_76 Re: A co włożymy do koszyczka? 13.08.02, 12:39
          Gość portalu: Dr.KrisK napisał(a):

          > Pytanie do P.T. Ekspertów: jakie wino wkładamy do koszyczka piknikowego
          > ruszając doborową ekipą w plener? W założeniu rzecz powinna:
          > a) byc na tyle lekka, aby umożliwiła Szczęsliwy Powrót do domu;
          > b) wspomagała spożywanie wykwintych potraw w ów plener wzietych: ja
          najchętniej
          >
          > tzw. tramezzini (takie śmieszne włoskie kanapki z białego chleba), sery w
          dużym
          >
          > wyborze, owoce. I starczy. Tzw. gryl - wykluczony.
          > c) nie powinna prowadzić do zaostrzania poglądów, gwałtownej wymiany zdań,
          > polaryzacji postaw oraz negatywnego nastawienia do bliźniego;
          >
          > Ja mam swoje typy: Lambrusco Amabile oraz Pinot Grigio. Z licznych moich
          > doświadczeń piknikowo-koszyczkowych wynika, że spełniają powyższe wymagania.
          > Tak więc szanowni państwo - w plener ruszać, z przyrodą się bratać w całym
          jej
          > jestestwie przebogatym!
          > KrisK

          Co do win - zgoda. Co do jedzenia - sery, winogrona i oliwki (koniecznie).
          Bagietka do lamania na kawaleczki. W szczelnym pojemniczku twarozek z czosnkiem
          i szczypiorkiem do maczania bagietki. Laba.
          • Gość: Dr.KrisK Mam wątpliwości.. IP: *.eng.fsu.edu 13.08.02, 15:57
            .. co do tego czosnku i szczypiorku. Czy nie zrujnuje to delikatnego smaku
            wina, jednocześnie zaostrzajac dyskusję? Według mnie owe czosnki, cebule,
            szczypiory i papryki też, nadają sie raczej w zestawieniu z winami czerwonymi -
            tutaj właściwa byłaby Barbera, na przykład. Ale oczywiście mogę się mylić.

            Pamiętam także pewne przyjątko, gdzie zaserwowano do win zestaw serów.. ale
            mocno pleśniowych, ze wspaniałą gorgonzolą na czele. Kompletna klęska - wypite
            wina weszły w reakcję chemiczną z ową gorgonzolą (a był jeszcze limburger i
            takie podobne!). Oszczędzę szczegółów ....

            KrisK
            • hania_76 Re: Mam wątpliwości.. 13.08.02, 18:59
              Gość portalu: Dr.KrisK napisał(a):

              > .. co do tego czosnku i szczypiorku. Czy nie zrujnuje to delikatnego smaku
              > wina, jednocześnie zaostrzajac dyskusję? Według mnie owe czosnki, cebule,
              > szczypiory i papryki też, nadają sie raczej w zestawieniu z winami
              czerwonymi -
              >
              > tutaj właściwa byłaby Barbera, na przykład. Ale oczywiście mogę się mylić.
              >
              > Pamiętam także pewne przyjątko, gdzie zaserwowano do win zestaw serów.. ale
              > mocno pleśniowych, ze wspaniałą gorgonzolą na czele. Kompletna klęska -
              wypite
              > wina weszły w reakcję chemiczną z ową gorgonzolą (a był jeszcze limburger i
              > takie podobne!). Oszczędzę szczegółów ....
              >
              > KrisK

              Zależy jakie wino - może być nieco wyraźniejsze w smaku (np. to z Sardynii, o
              którym pisałam w innym wątku, a którego nazwy nie mogę sobie za grosz
              przypomnieć) i wtedy jest idealnie!
              A jakie wina do tej gorgonzoli zaserwowano?
              • Gość: Dr.KrisK Re: Mam wątpliwości.. IP: *.eng.fsu.edu 13.08.02, 19:07
                Wina były alzackie (o ile sobie przypominam) - białe i delikatne. Potworny smak
                owej gorgonzoli (w sensie wyrazistości, bo tak w ogóle to ser jest bardzo
                dobry!) w połączeniu z owym winem tworzył mieszankę piorunującą.
                A właśnie - jak już gadamy o serach i obyczajach: czy w Polsce robi sie
                mozzarellę, ale taką w serwatce? Widziałem kiedyś naszego wyrobu i była
                całkiem, całkiem. A potem zniknęła i został się tylko Galbani - drogi jak
                diabli. Na piknikowo-winne wypady taka mozzarella jak znalazł: z karczochami z
                puszki i pomidorami.
                KrisK
                • hania_76 Wina alzackie, mozarella i karczochy 14.08.02, 10:06
                  Gość portalu: Dr.KrisK napisał(a):

                  > Wina były alzackie (o ile sobie przypominam) - białe i delikatne. Potworny
                  smak
                  >
                  > owej gorgonzoli (w sensie wyrazistości, bo tak w ogóle to ser jest bardzo
                  > dobry!) w połączeniu z owym winem tworzył mieszankę piorunującą.
                  > A właśnie - jak już gadamy o serach i obyczajach: czy w Polsce robi sie
                  > mozzarellę, ale taką w serwatce? Widziałem kiedyś naszego wyrobu i była
                  > całkiem, całkiem. A potem zniknęła i został się tylko Galbani - drogi jak
                  > diabli. Na piknikowo-winne wypady taka mozzarella jak znalazł: z karczochami
                  z
                  > puszki i pomidorami.
                  > KrisK

                  Nie, nie ma już polskiej mozarelli w serwatce. Jest polska mozarella, ale ma
                  konsystencję kitu do okien. Zostje tylko Galbani, faktycznie - drogi jak
                  diabli. Karczochów z puszki nie znoszę, bo smakują jak kryzysowy groszek z
                  puszki z etykietą zastępczą, a świeże raczej u nas niedostępne. Za to mozarella
                  ze świeżymi pomidorami albo z suszonymi - mniam, mniam.
                  Alzackie wina do gorgonzoli... Mój Boże..... Brrrr!!!
                  • Gość: stas_75 Re: Wina alzackie, mozarella i karczochy IP: 194.128.67.* 14.08.02, 11:36
                    Jednakze sama gorgonzola (nawet galbani) to cos co tygryski lubia najbardziej!
                    A tak skoro juz o serach mysle, ze old amsterdam i peccorino, o tak!!! Swoja
                    droga czy ktos widzial peccorino w Polsce?
                    • Gość: Dr.KrisK Pecorino w Polsce.. IP: *.eng.fsu.edu 14.08.02, 15:50
                      .. nie widziałem. Także nie widziałem sezonowanej ricotty (ricotta salata), ani
                      sera asiago...
                      Szkoda, że nasze serowarnie nie usiłują choćby zrobić czegoś podobnego.
                      Przecież nie sądze aby było to niezwykle trudne, oraz zastrzeżone patentowo.
                      Może jakiś serowar - winoman nam sie trafi i wyjaśni wątpliwości?

                      A propos szynki parmeńskiej - moja ś.p. teściowa pochodząca z Kresów robiła
                      bardzo podobną!!! A może nawet lepszą??? Niestety, nie przekazała wiedzy
                      młodemu pokoleniu...

                      KrisK
                      • hania_76 Re: Pecorino w Polsce.. 14.08.02, 15:55
                        Gość portalu: Dr.KrisK napisał(a):

                        > .. nie widziałem. Także nie widziałem sezonowanej ricotty (ricotta salata),
                        ani
                        >
                        > sera asiago...
                        > Szkoda, że nasze serowarnie nie usiłują choćby zrobić czegoś podobnego.
                        > Przecież nie sądze aby było to niezwykle trudne, oraz zastrzeżone patentowo.
                        > Może jakiś serowar - winoman nam sie trafi i wyjaśni wątpliwości?
                        >
                        > A propos szynki parmeńskiej - moja ś.p. teściowa pochodząca z Kresów robiła
                        > bardzo podobną!!! A może nawet lepszą??? Niestety, nie przekazała wiedzy
                        > młodemu pokoleniu...
                        >
                        > KrisK

                        Czasami można kupić w sklepach (małych wędliniarniach głównie) szynkę
                        dojrzewającą robioną właśnie gdzieś na wschodzie Polski. Przepyszna! Bardziej
                        przypomina szynkę toskańską niż parmeńską.

                        Co do pytania o pecorino, stas_75 na pewno znajdzie pecorino w luksusowych
                        delikatesach w Londynie (np. dział spożywczy Harrodsa), ale smak pecorino nie
                        zrekompensuje bolesnej wyrwy w kieszeni spowodowanej takim zakupem.

                        Co do polskiego pecorino - widocznie rodzime umiejętności robienia serów z
                        mleka owczego nie sięgają powyżej oscypka.
                      • giorgio_primo Re: Pecorino w Polsce.. 14.08.02, 16:06
                        Polecam w Auchan: bardzo poprawne Pecorino Romano firmy Zanetti. Innych nie
                        widzialem w kraju. Blagam, niech polscy serowarzy nie robia pecorino...
                        probowali juz parmezan.

                        Szynki sezonowane sa dobrze w wielu miejscach robione. Nie zgodze sie jednak co
                        do ich podobienstwa do parmenskiej lub serrano. Poniewaz sam bardzo
                        lubie "speck tirolese", w zwiazku z tym smakuja mi tez "slowianskie" jego
                        wersje. Polecam z wytworni pana Sobkowiaka baleron - dostepny w niektorych
                        sklepach spozywczych, pakowany prozniowo. Im twardszy tym lepszy - niestety kto
                        nie ma wprawy w cienkim krojeniu plasterkow, ten odpada w przedbiegach - grubo
                        pokrojony jest znacznie gorszy.
                        • Gość: Dr.KrisK Re: Pecorino w Polsce.. IP: *.eng.fsu.edu 14.08.02, 16:38
                          giorgio_primo napisał:

                          > Blagam, niech polscy serowarzy nie robia pecorino...
                          > probowali juz parmezan.

                          Fakt - nie wyszedł im za bardzo ten polski parmezan: no bo i po co porywali się
                          na tak trudny ser? A mi na przykład bardzo brakuje znakomitej twardej ricotty
                          (ricotta salata), to chyba byłoby znacznie łatwiejsze.

                          O zwykłej poczciwej mozzarelli nie wspomnę, bo już wielokrotnie wspominałem.
                          Ten znakomity ser produkowany jest w całej Europie chyba - np. niemiecki niczym
                          nie ustępuje włoskiemu pierwowzorowi (no chyba że mówimy o mozzarella di
                          buffala - to inna sprawa).

                          >
                          > Szynki sezonowane sa dobrze w wielu miejscach robione. Nie zgodze sie jednak
                          > co do ich podobienstwa do parmenskiej lub serrano.

                          To racja.
                          A taka na przykład bresaola? Hm? Do tego chrupiący chleb kukurydziany, czarne
                          oliwki i potężna butla Valpolicelli? Czy życie nie bywa piękne?

                          KrisK
                          • giorgio_primo Re: Pecorino w Polsce.. 14.08.02, 17:05
                            Nie teraz, bom zajety, ale pozwolicie ze watek "serowy" bede kontynuowal
                            pozniej... Nie jest to takie proste Doktorze. Nawet z mozarella.
                            • Gość: Dr.KrisK Trzymam za słowo! IP: *.eng.fsu.edu 14.08.02, 17:27
                              Bo naprawdę jestem ciekaw, dlaczego w Polsce robimy tylko
                              mozzarellę "pizzaiola", a nie możemy zrobic normalnej, w serwatce. Naprawdę
                              wolałbym kupować polskie rzeczy po przyzwoitej cenie, a nie kosztowne z
                              importu. Przyznam szczerze, jakoś mi trochę głupio: mam niemiecki samochód,
                              japoński telewizor, piję włoskie wina, irlandzkie i angielskie piwa, jem
                              włoskie sery... a zarabiam po polsku....
                              Nie chodzi mi zresztą o podrabianie włoskich czy francuskich oryginałów
                              serowych czy wędliniarskich, ale o produkcję serów "nieżółtych" (w twardych
                              jest całkiem nieźle). Taki półtwardy włoski ser "Aurora" - konsystencja
                              camemberta, ale łagodny smak (bez pleśni), wspaniale harmonizujący się z winem.
                              Jestem laikiem jeżeli chodzi o technologię produkcji, względy prawne, itp.
                              dlatego prosiłbym o jakieś wyjaśnienia, w tej fundamentalnej również dla
                              winiarstwa sprawie.

                              KrisK
                              • hania_76 Re: Trzymam za słowo! 14.08.02, 17:44
                                Gość portalu: Dr.KrisK napisał(a):

                                > Bo naprawdę jestem ciekaw, dlaczego w Polsce robimy tylko
                                > mozzarellę "pizzaiola", a nie możemy zrobic normalnej, w serwatce. Naprawdę
                                > wolałbym kupować polskie rzeczy po przyzwoitej cenie, a nie kosztowne z
                                > importu. Przyznam szczerze, jakoś mi trochę głupio: mam niemiecki samochód,
                                > japoński telewizor, piję włoskie wina, irlandzkie i angielskie piwa, jem
                                > włoskie sery... a zarabiam po polsku....
                                > Nie chodzi mi zresztą o podrabianie włoskich czy francuskich oryginałów
                                > serowych czy wędliniarskich, ale o produkcję serów "nieżółtych" (w twardych
                                > jest całkiem nieźle). Taki półtwardy włoski ser "Aurora" - konsystencja
                                > camemberta, ale łagodny smak (bez pleśni), wspaniale harmonizujący się z
                                winem.
                                >
                                > Jestem laikiem jeżeli chodzi o technologię produkcji, względy prawne, itp.
                                > dlatego prosiłbym o jakieś wyjaśnienia, w tej fundamentalnej również dla
                                > winiarstwa sprawie.
                                >
                                > KrisK

                                Ano właśnie - polskie wyroby. Taka np. szynka dojrzewająca made in Poland (jak
                                już pisałam - wspaniała) kosztuje 2 razy mniej od parmeńskiej. Co prawda (jak
                                już pisałam) przypomina raczej szynkę toskańską (jest ciemniejsza od
                                parmeńskiej i bardziej słona), ale nie zmienia to faktu, że jest pyszna. No i
                                co? Można ją dostać czasami w paru sklepach na krzyż, a sprzedawcy zazwyczaj
                                zniechęcają do kupna ("A po co to pani - droga, sucha, słona."). Sle
                                przynajmniej bywa i jest alternatywą dla szynki parmeńskiej.

                                Parmesan made in Poland - zgroza.... Coś jak powiórkowane mydło o woni brudnych
                                skarpetek. Mozarella made in Poland - ta bez serwatki jest po prostu okropna.
                                Ma konsystencję i, jak sobie wyobrażam, smak kitu. Camembert firmy Turek, to
                                osobna historia, która akurat panu Doktorowi powinna być znana z żywych
                                dyskusji z niejakim brzytwą.
                                W związku z tym, zastanawiam się - dlaczego z serami made in Poland jest jak
                                jest?
                              • giorgio_primo Re: Trzymam za słowo! 14.08.02, 19:17
                                Zeby sprawa byla calkiem jasna: nie jestem zadnym "technologiem serowym")))

                                Sprawa jednak (moim zdaniem) polega na dwoch istotnych roznicach pomiedzy
                                produkcja serow w Polsce i we Wloszech (choc tu akurat Francja bylaby jeszcze
                                lepszym przykladem!).

                                Pierwsza, ktory dotyczy wszystkich bez wyjatku serow, wlasciwie ma wiele
                                wspolnego z winem... Otoz sposob karmienia krow i innych zwierzakow dajacych
                                mleko ma zasadniczy wplyw na smak wytwarzanego z niego sera - jesli nawet w
                                mleku nie jest to wyczuwalne dla laika, to w serze na 100%! (jesli ktos z was
                                jadl jakies winogrona chodowane na wino, to wie o co chodzi!). I tutaj klania
                                nam sie caly problem klimatu i sposobu hodowli w Polsce. Mleko przeznaczone na
                                najlepsze sery wloskie zwykle pochodzi ze swobodnego wypasu na otwartym
                                powietrzu. Malo tego, sa sery ktore powstaja tylko i wylacznie w okreslonych
                                okresach na okreslonych lakach - np. wtedy kiedy nasz "mlekodajca" zjada duzo
                                tymianku...- i reguluja to przepisy prawne tego biurokratycznego kuriozum jakim
                                jest UE. Z drugiej strony to ochrona rynku i to chyba (poza wzrostem ceny)
                                dobrze. Wspomniana mozzarella di bufana campana posiada nawet DOC jak wino ze
                                wszystkimi tego konsekwencjami. Wydaje mi sie, ze z tych powodow nie da sie na
                                razie uzyskac porownywalnych do szwajcarskich, francuskich czy wloskich serow w
                                Polsce. Moga powstac dobre, ale na 100% inne.

                                Drugi to problem nieco inny. Wiele serow smakuje "na miejscu" lepiej -
                                zwlaszcza typu twarogowego, a takim jest mozzarella (zwana tak zreszta nie do
                                konca poprawnie). Pamietajcie ze ich naturalna trwalosc to ok. 24 godzin.
                                Wszystko co dzieje sie dalej z serem, np. zalewanie solanka, ma na celu
                                przedluzyc jego zycie. Nie bez kosztu, ktorym jest zmiana smaku. Dlatego tez
                                nie do konca sie zgadzam, ze "mozzarelle" niemieckie czy dunskie sa lepsze niz
                                nasze czy "workowane" wloskie. Doktorze, chyba nie trafiles na taka polska
                                wersje tego sera sprzedawana na wage, z "wiadra" solanki, owinieta w pergamin
                                (nie znam producenta!) - jest moim zdaniem lepsza niz dostepne w
                                kraju "przemyslowki" wloskie.

                                Ojej... musze wyjscm z domu! Moze jeszce cos dopisze pozniej)))
                                • Gość: Dr.KrisK Re: Trzymam za słowo! IP: *.eng.fsu.edu 14.08.02, 19:43
                                  giorgio_primo napisał:

                                  > Wydaje mi sie, ze z tych powodow nie da sie na
                                  > razie uzyskac porownywalnych do szwajcarskich, francuskich czy wloskich serow
                                  > w Polsce. Moga powstac dobre, ale na 100% inne.
                                  Oczywiście, o to własnie mi chodzi.


                                  > Doktorze, chyba nie trafiles na taka polska
                                  > wersje tego sera sprzedawana na wage, z "wiadra" solanki, owinieta w pergamin
                                  > (nie znam producenta!) - jest moim zdaniem lepsza niz dostepne w
                                  > kraju "przemyslowki" wloskie.
                                  Nie trafiłem! I całkowicie wierzę, bo choć popularny Galbani jest OK, to zawsze
                                  wolałem we Włoszech taką mozzarellę "z wiadra".
                                  Tym niemniej wydaje mi się, że technologia nie jest aż tak skomplikowana. No i
                                  dlaczego ta "pizzaiola" w takich ilościach?
                                  Sądzę, że powód jest następujący: trwałość serów innych niz twarde jest
                                  znacznie krótsza: mozzarelli nawet dramatycznie (w Standzie przychodziłem przed
                                  zamknięciem, bo wtedy często sprzedawali mozzarellę 2 sztuki za cenę jednej -
                                  po prostu następnego dnia kończyła sie jej ważność. I to sie czuło!). Handlowcy
                                  boją się(?), nie chcą (?), sprzedawać takich ryzykownych towarów.
                                  Trochę wchodzę w obszary o których nie mam pojęcia, ale dla mnie butelka wina +
                                  talerz serów + oliwki = raj! Jestem wtedy dobry dla otoczenia, udzielam
                                  pożyczek i dobrych rad, godzę się z nieprzyjacioły.


                                  > Ojej... musze wyjscm z domu! Moze jeszce cos dopisze pozniej)))
                                  >
                                  • hania_76 Re: Trzymam za słowo! 14.08.02, 23:03
                                    Gość portalu: Dr.KrisK napisał(a):

                                    dla mnie butelka wina +
                                    >
                                    > talerz serów + oliwki = raj! Jestem wtedy dobry dla otoczenia, udzielam
                                    > pożyczek i dobrych rad, godzę się z nieprzyjacioły.
                                    >
                                    >
                                    To by się Pan zgadał ze stasiem_75!
                                • hania_76 Re: Trzymam za słowo! 14.08.02, 23:02
                                  giorgio_primo napisał:

                                  > Drugi to problem nieco inny. Wiele serow smakuje "na miejscu" lepiej -
                                  > zwlaszcza typu twarogowego, a takim jest mozzarella (zwana tak zreszta nie do
                                  > konca poprawnie). Pamietajcie ze ich naturalna trwalosc to ok. 24 godzin.
                                  > Wszystko co dzieje sie dalej z serem, np. zalewanie solanka, ma na celu
                                  > przedluzyc jego zycie. Nie bez kosztu, ktorym jest zmiana smaku. Dlatego tez
                                  > nie do konca sie zgadzam, ze "mozzarelle" niemieckie czy dunskie sa lepsze
                                  niz
                                  > nasze czy "workowane" wloskie. Doktorze, chyba nie trafiles na taka polska
                                  > wersje tego sera sprzedawana na wage, z "wiadra" solanki, owinieta w pergamin
                                  > (nie znam producenta!) - jest moim zdaniem lepsza niz dostepne w
                                  > kraju "przemyslowki" wloskie.
                                  >
                                  > Ojej... musze wyjscm z domu! Moze jeszce cos dopisze pozniej)))
                                  >
          • Gość: stas_75 Re: A co włożymy do koszyczka? IP: 194.128.67.* 13.08.02, 17:18
            hania_76 napisała:
            >
            > Co do win - zgoda. Co do jedzenia - sery, winogrona i oliwki (koniecznie).
            > Bagietka do lamania na kawaleczki. W szczelnym pojemniczku twarozek z
            czosnkiem
            >
            > i szczypiorkiem do maczania bagietki. Laba.

            I jeszcze kawaleczek kielbaski "avernenskiej" lub pare plasterkow szyneczki
            parmenskiej. Ale laba!
            • hania_76 Re: A co włożymy do koszyczka? 13.08.02, 19:00
              Gość portalu: stas_75 napisał(a):

              > hania_76 napisała:
              > >
              > > Co do win - zgoda. Co do jedzenia - sery, winogrona i oliwki (koniecznie).
              >
              > > Bagietka do lamania na kawaleczki. W szczelnym pojemniczku twarozek z
              > czosnkiem
              > >
              > > i szczypiorkiem do maczania bagietki. Laba.
              >
              > I jeszcze kawaleczek kielbaski "avernenskiej" lub pare plasterkow szyneczki
              > parmenskiej. Ale laba!

              Mniam, mniam.....

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka