Dodaj do ulubionych

400 stron o wyzysku i dyskryminacji

    • Gość: vortex21 Raport jest przerazajacy.... IP: *.in-addr.btopenworld.com 21.11.08, 20:07
      lecz dziwne jest to, ze mieszkam w UK od 4 lat i do dzisiaj jeszcze
      nie spotkalem nikogo, kto by o czyms podobnym opowiadal.

      Kilka porad dla polakow ktorzy jada na Wyspy lub dopiero przyjechali:

      1. Trzymajcie sie jak najdalej od miejsc gesto zamieszkanych przez
      polakow i od polskich agencji posrednictwa pracy;
      2. Nie jedzcie na Wyspy jezeli nie znacie jezyka angielskiego chocby
      w stopniu pozwalajacym na komunikacje;
      3. Nie szukajcie pomocy w kosciolach katolickich, raczej odwiedzcie
      ktorys z wolnych nie katolickich kosciolow, oni wam pomoga;
      4. Pamietajcie istnieje cos, co nazywa sie Citizens Advice Bureau,
      nie zastanawiejcie sie ani chwili, jezeli cos jest nie tak to
      dzwoncie! Pomoga i doradza co zrobic;
      5. Pamietajcie ze jestescie europejczykami i macie takie same prawa
      jak anglicy;
      6. Starajcie sie nie kombinowac, jak to w polsce zwykle sie robi,
      robcie wszystko legalnie i zgodnie z prawem. Placcie rachunki na
      czas i nie unikajcie podatkow;
      7. Nie wstydzcie sie tego, kim jestescie. Wiekszosc anglikow klasy
      sredniej naprawde docenia polakow i chwali ich prace;
      8. Kiedy juz traficie na wyspy, starajcie sie stac czescia tego
      spoleczenstwa, poznawajcie kulture i jezyk. Nie zamykajcie sie w
      polskim getcie. To jest bardzo wazne!

      To pare porad, ktore pomoga wam naprawde tu sie znalezc. UK to
      naprawde piekny kraj, w ktorym mozna prowadzic dostatnie zycie i
      osiagnac sukces. Drastyczne przypadki, opisane w tym 400 stronicowym
      raporcie, sa naprawde tylko marginesem i nie ma sie nimi co martwic.
      Powodzenia!

      Pozdrawiam z UK
      • ricom Re: Raport jest przerazajacy.... 21.11.08, 20:29
        ale taka jest czasem rzeczywistość.

        Poczułem na własnej skórze w Holandii gdzie polak traktował mnie gorzej niż niektórzy obcokrajowcy.

        Rady są bardzo dobre. Szkoda że przed wyjazdem niewielu je znało.

        --
        Czas na Z M I A N Y
    • Gość: jagoda 400 stron o wyzysku i dyskryminacji IP: *.range86-157.btcentralplus.com 21.11.08, 20:17
      wyzyskiwani sa tylko ci ktorzy sie daja albo nie mowia po angielsku!
      jesli nie umiemy sie porozumiec w najbardziej popularnym jez swiata
      to nie oczekujmy ze beda nas traktowac na poziomie.sami sobie
      jestesmy winni.
      ja juz jestem 4lata i nikt mnie nie dyskryminowal!!!
    • Gość: mk Re: 400 stron o wyzysku i dyskryminacji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.08, 20:49
      ten artykuł ma zniechęcić Polaków do wyjazdu i nadziei na lepsze
      życie, ma im zakomunikować - tyrajcie w PL za 5 zł na godzinę.
    • Gość: gosc USA 400 stron o wyzysku i dyskryminacji IP: *.itt.com 21.11.08, 21:11
      uwzam ze Anglicy i inne nacje w bogatej Europie generalnie
      nienawidza innych z biednych regionow, dlaczego Amerykanie nie
      traktuja wten sposob biednych nielegalnych Latynosow w miejscu pracy
      w USA. tego tu nie ma, z tym ze ci Latynosi potrafia sie dogadac po
      angielsku.W USA nie ma wyzysku , placi sie ludziom uczciwe
      pieniadze, sam jestem pracodawca i pracwonikiem, jest pelne
      poszanowanie drugiego czlowieka bez wzgledu skad jest i co robi ,
      dlatego Ameryka jest najlepszym miejscem do zycia
    • Gość: Joanna 400 stron o wyzysku i dyskryminacji IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 21.11.08, 21:20
      Po przeczytaniu artykulu wlos mi sie zjezyl na glowie. Nie mialam
      pojecia, ze takie sytuacje maja miejsce choc jestem w Londynie od 3
      lat. Obecnie pracuje w banku, a przyjaciele Polacy, ktorych tu znam
      tez pracuja w roznych mniej lub bardziej prestizowych firmach. Te
      opisane w artykule opowiesci wydaja mi sie jednak dosc mocno
      naciagane. Duzo Polakow przyjezdza tu kompletnie w ciemno, bez
      przygotowania zawodowego, bez jezyka, bez jakiegokolwiek planu czy
      pomyslu. Nie szanuja sie, pracuja za najnizsza stawke i czasem moze
      to byc wykorzystane. I przyznam, ze takich ludzi mi nie szkoda. Sami
      sie o to prosza. Przed przyjazdem tutaj idzcie na kurs angielskiego,
      skonczcie jakas szkole, studia, cokolwiek, miejcie odlozone troche
      grosza na start, usiadzcie i zastanowcie sie co chcecie tu robic,
      gdzie wyslac CV itp. A wtedy macie szanse na fajna prace, poznanie
      ciekawych ludzi, ''ustawienie sie'' w UK. A tak to za przeproszeniem
      z czym do ludzi? Tylko wstyd nam przynosicie - innym Polakom, ktorzy
      maja powazniejsze podejscie do zycia i chca tu cos osiagnac.
    • mundek29 400 stron o wyzysku i dyskryminacji 21.11.08, 21:27
      ZAPRASZAMY ZWIĄZKOWCÓW, KOLEJARZY, SZANOWNE GRONO NAUCZYCIELSKIE, A TAKŻE
      MUNDUROWYCH
    • Gość: pavel123 400 stron o wyzysku i dyskryminacji IP: *.mia.three.co.uk 21.11.08, 21:34
      nie moge juz sluchac o polakach niedolegach w wielkiej brytanii.
      przecierz czasy zycia w domach po 20 osob i wywozenie ciezrowkami na
      odludiza do domow z karaluchami juz dawnoo sie dla polakow skonczyl.
      a tych ktorych to spotyka to kompletni nieudacznicy ktorzy nawet w
      polsce nie potrafia bulki kupic.
      A moze w koncu ktos zada sobie troszke trudu i napisze o nas
      polakach ktorym sie dobrze wiedzie maja dobre dobre posady i wtopili
      sie w spoleczenstwo. No tak tylko jak to zrobic skoro nas nie widac,
      skoro latwiej jest znalezc polaka pijanego na ealingu hounslow
      tooting czy tym podobnych dzielnicach niz kogos w krawacie na
      panstwowjej postace. juz mam dosc sluchania i czytania o polakach
      cleanerach i builderach. nich ktos napisze o nas cos dobrego.....
      • agniecha75 Re: 400 stron o wyzysku i dyskryminacji 21.11.08, 22:08
        pavel, napisz do mnie na prive'a. post Yarra i Twoj mnie natchnal. chyba
        sprobuje sama wrocic do pisania...
      • Gość: moj dzien Re: 400 stron o wyzysku i dyskryminacji IP: *.bb.sky.com 21.11.08, 23:56
        Pavel, nie uswiadczysz takiego artykulu z kilku przyczyn:
        - nie miesci sie w linii programowej gazety, ktora od dluzszego czasu serwuje
        takie wlasnie kawalki
        - w polszy panuje klimat radosnej nieswiadomosci, rzadz zamiast rzadzic zajmuje
        sie PRem, wiec im tez nie sa potrzebne artykuly o sukcesach polakow za granica
        - znasz wielu rodakow, ktorzy z prawdziwym szacunkiem powiedza o drugim rodaku
        "jemu/jej sie dobrze powodzi, bo pracuje, ma talent, itepe"? niesadze, kroluje
        zawisc
        - wiekszosc rodakow nadal zyje w silosie narodowym, to widac jak na dloni -
        jestes polakiem a wyjechales, to sie upodliles, podcierasz tylki starym
        niemcom/angolom itp. Poza tym to hanba, zeby polak, wyksztalcony (jaki polski
        uni jest w top 100 na swiecie?) za NASZE pieniadze czlowiek pracowal fizycznie?
        Bo przeciez to, ze emigrant musi pracowac fizycznie nie ulega watpliwosci.
        I wlasnie dlatego drogi Pavle nie bedzie takich artykulow. Nie bedzie o tym, ze
        pracujesz tutaj jak wszyscy cywilizowani ludzie, chodzisz do kina, knajpy,
        kupujesz ksiazki, Twoje dziecko chodzi do przedszkola, a w pracy masz normalne
        stosunki ze wszystkimi. Nie bedzie o tym, ze ten, jakze niedoskonaly, kraj
        wyprzedza bulandie o dziesiatki lat jesli chodzi o rozwoj cywilizacyjny.
        pozdrawiam i zycze powodzenia
    • Gość: moj dzien 400 stron o wyzysku i dyskryminacji - cala prawda IP: *.bb.sky.com 21.11.08, 21:40
      dzien zaczynalem o 5.30, prysznic, kawa, pociag #1, pociag #2, w pracy o 7.45,
      przedtem szybka fajka po drodze. szef debil, tyral mnie od rana do wieczora,
      praca oglupiajaca, nic rozwijajacego. przez 4 miesiace to samo. praca miescila
      sie na wygwizdowie, daaaleko za ladkiem zdrojem. wracalem w totalnej depresji do
      domu o 20 albo i pozniej. w chacie piwo, gapienie sie w tv, prysznic i sen.
      potem znowu to samo. w pracy szef sie lekko nabijal, ze jestem z polski, ale go
      wyprostowalem wrzucajac mu pare tekstow za kolnierz, no to mni potem buc pojechal.
      druga praca to samo, ten sam schemat. praca za ladkiem, dojazd dlugi jak swinia,
      praca nudna, odmozdzenie, ale przynajmniej szef ludzki pan. dawal wolna reke,
      rob jak uwazasz, fajnie bylo, wszyscy byli zadowoleni.
      to teraz robie dla siebie, lepiej jest, wstaje normalnie, kasa w porzadku,
      ciesze sie zyciem.
      juz nie chce pracowac w management consulting w ladku zdroju.
      a tak powaznie, to taki raport powinni przeczytac ci wszyscy, ktorych widze jak
      wala bronki o 8.30 rano i rzucaja kur.wami przed sklepem. z trzeciej strony, to
      mlyn na wode praktykantow z gazeta.pl, tak tutaj jest zle, tragicznie, wyzysk
      panie, dziki kapitalizm i na wjezdzie do uk polakom robia badanie per rectum.
      trzymajcie sie z daleka.
    • Gość: ela 400 stron o wyzysku i dyskryminacji IP: 79.97.77.* 21.11.08, 22:27
      Najwieksza dyskryminacja jaka przesladuje nas polakow to jest w
      naszym kraju... gdyby nasz rzad traktowal nas jak ludzi, placil nam
      pensje za ktore rodziny moglyby godnie zyc, takie zeczy by nie mialy
      miejsca! Jestesmy nie tylko cyganami europy ale calego swiata.
      Prawda jest taka ze nikt nas na swiecie nie szanuje, poniewaz
      jestesmy wielkim i biednym krajem. Szkoda bo polacy maja potencjal
      ale nigdy nie mielismy szansy bo mamy zydowski, skoruptowany system.
    • Gość: buahahahaahaha Debile z UK:)))))))))))))))))))))))))))))) )))))))) IP: 77.236.0.* 21.11.08, 22:34
      I wciskajcie nadal ten kit, ze nie wyjechali najglupsi i najmniej
      zaradni. Wiekszosc z Polakow wlasnie fizycznie w UK pracuje: moje
      gratulacje. Nie wracajcie - bez was i powietrze w Polsce lepsze, i
      latwiej sobie poradzic: w Polsce mozna UCZCIWIE robic wielka kase,
      tyle tylko, ze Wy nie dalibyscie nigdy rady. Jak byliscie za ciency
      na Polske, to do kogo pretensje, ze tyracie za kilka funciakow na
      godzine? Debile.

      P.S. A najbardziej smiesza mnie kretyni, ktorym sie wydaje, ze
      odniesli w UK sukces. Ile % nie pracuje fizycznie za swietna kase?
      3%? 5? No, chocby i 10%. Ale reszta????? Zenujace. Buahahaahahaahah
      • tomek854 Re: Debile z UK:)))))))))))))))))))))))))))))) )) 21.11.08, 23:20
        Jeśli po Tobie sądzić, to jednak paru najgłupszych zostało w kraju...
        • Gość: buahahahaahaha Kolejny madrala:)))))))) IP: 77.236.0.* 21.11.08, 23:33
          Komentarz "na poziomie", nie ma co;))))))) Chlopcze, a po co mialbym
          wyjezdzac? Zaloze sie, ze Ty przez 20 lat nie zarobisz tyle
          funciakow, ile ja mam, lekko, w znacznie krotszym czasie. A wiec,
          powod zarobkowy, odpada.

          Szkoda ze jestes za cienki na to, aby sie merytorycznie
          ustosunkowac. Jesli jestes w tych 90% pracownikow fizycznych, to
          wspolczuje Ci podwojnie: "yntelektu", oraz fuchy zycia:)))))))))
          • patyczek-online Re: Kolejny madrala:)))))))) 21.11.08, 23:41
            merytorycznie i na poziomie. Na 90%.
          • Gość: Leppiej Re: Kolejny madrala:)))))))) IP: *.markom.krakow.pl 21.11.08, 23:49
            Coz kolego. Nawet jak zamiast slomy nawpychasz sobie do gumofilcow
            banknotow stuzlotowych, to dalej beda to gumofilce. Ponial?
            • Gość: buahahahahaahahaa :) IP: 77.236.0.* 21.11.08, 23:52
              Twym kolega nie jestem, a co do tego kim jestem... latwo mozna sie
              przekonac. Ale, uwierz: bedzie Ci przykro;) Potrzeba Ci wiecej
              upokorzen w ten wieczor? Zapewne nie. A wiec, idz swoja droga;)
              • patyczek-online Re: :) 22.11.08, 00:01
                jak masz ochotę się ponapier...ć wyjdź pod nocny a nie zaśmiecaj forum. Odważny
                przed monitorem.
                • Gość: buahaahahaahahaha Chlopcze:) IP: 77.236.0.* 22.11.08, 00:06
                  Nie zrozumiales, a wiec wskazales, ze stanowisz zakres 90%
                  pracownikow fizycznych - przynajmniej mentalnie: jesli zas
                  wykonujesz prace bardziej zlozona (od wycierania szklanek na
                  zmywaku), to czynisz swe obowiazki posiadajac mentalnosc karalucha.

                  Dla wyjasnienia: mowilem o swym pochodzeniu, zas Twe skojarzenie
                  wskazuje, iz jestes nie tylko "niepelnosprytny", ale i dosc
                  prostacki. Coz.
                  • patyczek-online Re: Chlopcze:) 22.11.08, 00:14
                    Normalnie nie zasnę dopóki nie napiszesz co to znaczy : 'stanowić mentalnie
                    pracownika fizycznego'.
                    Czyli np. : jestem inżynierem, ale pracując w Londynie a nie w Warszawie mam
                    mentalność pracownika fizycznego? Naprawdę nie łapię....
                    • Gość: buahhahahahahahaha Just do it IP: 77.236.0.* 22.11.08, 00:17
                      Pomysl.
                      • Gość: moj dzien Re: Just do it IP: *.bb.sky.com 22.11.08, 00:21
                        zobaczcie sobie Dzien Swira, szczegolnie koncowke. a potem zastanowcie sie jak
                        odnosicie sie do rodaka, w ogole do czlowieka. szacunek? merytoryczna dyskusja?
                        • patyczek-online Re: Just do it 22.11.08, 00:44
                          wciągnęło mnie to forum. Dziecko budzi się co chwilę więc i tak oka dziś nie
                          zmrużę. Masz rację - każdy temat, każda dyskusja, nieważne na jaki temat,
                          wywołuje tak sporo niezdrowych emocji wśród rodaków. To smutne. Wychodzą te
                          nasze mentalne grzechy narodowe na wierzch.
                          W przypadku emigracji / aborcji i może jeszcze Kościoła nic tak bardzo nas nie
                          dzieli na takie sztuczne obozy - jedni szczerzą zębiska na drugich, zamiast
                          pomyśleć co i jak zrobić żeby było lepiej, żeby dyskusja przyniosła choć
                          malutką, ale pozytywną zmianę.
                          • Gość: buahahahaahaahahah Narodowosc?? IP: 77.236.0.* 22.11.08, 00:55
                            "Nasze" grzechy narodowe? Dlaczeto tak niemadrze generalizujesz?
                            Swoja droga, nie chcesz chyba wyrazic opinii, ze Niemcy, Wlosi,
                            Izraelczycy, etc. potrafia dyskutowac bez emocji? Nie, nie potrafia.
                            Temperament jest immementna cecha kazdego czlowieka, nie szukajmy tu
                            narodowosciowych cech.

                            A styl i poziom dyskusji: wiecej zaklamania widze w ciaglym
                            nawolywaniu do tego, aby "zaczac w koncu pozytywnie dyskutowac", niz
                            w tresci samych slow.
                            • Gość: moj dzien Re: Narodowosc?? IP: *.bb.sky.com 22.11.08, 01:12
                              uff tak, owszem temperament immamentny i tak dalej. ale nie o tym drogi lekarzu
                              tutaj mowimy. temperament nie ma nic do rzeczy. wiadome jest, ze kultura ma duzy
                              wplyw na temperament wlasnie, wiec rzutuje na sposob dyskusji. inny jest format
                              dyskursu politycznego w pl i inny w uk, inne rzeczy sa dopuszczalne i inaczej
                              rozmawia sie z przeciwnikiem.
                              i dalej - co do pozytywnego dyskutowania - jasne, sam oceniasz nie znajac
                              drugiej osoby, skad wnosisz, ze jestem zaklamany? bo wiesz kto to byl Chomsky?
                              lepiej obrzucac sie blotem..
                              • Gość: buaahahaahaha Choc jeden... IP: 77.236.0.* 22.11.08, 01:17
                                Temperament nie ma nic do rzeczy... a wiec, czym wyjasnic zachowanie
                                czlowieka, ktory relacjonuje, jak zarznal siekiera 5 osob -
                                wyrazajac jednoczesnie zal z powodu tego, ze wiekszej ilosci mu sie
                                nie udalo "usiec"? Choroba psychiczna? Zapewne, choc to temat rzeka.
                                Ale MOZE byc i tak (zwroc uwage: probabilistycznie patrze na to
                                zagadnienie), ze zagral jego temperament. Po prostu.

                                Kultura... A. Hall pisal kiedys sporo o transgresji kultury, podajac
                                (niespecjalnie sensowne, lecz w latach 60 XX wieku zapewne
                                przelomowe) doswiadczenia odnoszace sie do zachowania szczurow w
                                labiryncie. Nie sadzisz, ze to bardziej trafnie oddaje sytuacje, o
                                jakiej mowimy? Na ile zachowanie szczura zdeterminowane jest
                                czynnikami zewnetrznymi (scianki = normy spoleczne = kultura), a na
                                ile wlasnymi odczuciami (proces myslowy = TAKZE temperament)?

                                Zwaz, ze Cie nie ocenilem, tylko stwierdzilem fakt. To spora
                                (semantyczna) roznica.
                            • patyczek-online Tak, narodowość... I płeć. 22.11.08, 01:21
                              Czy kiedykolwiek czytałeś fora na stronach niemieckich lub brytyjskich? Poczytaj.
                              Głowna różnica polega na tym że ludzie podpisują się imieniem i nazwiskiem,
                              nawet podają ulicę lub dzielnicę miasta z którego pochodzą, ale to nie wszystko.
                              Przede wszystkim szanują się nawzajem. Tego im zazdroszczę jako Polka.
                              • Gość: buaahahaahaha A co ma do tego plec??? IP: 77.236.0.* 22.11.08, 01:24
                                Moze inaczej: jestem (choc zabrzmi to kuriozalnie) przeciwnikiem
                                oceniania czegokolwiek (zjawiska spolecznego, etc.) na podstawie
                                Internetu. Tak samo, jak wiedza zaczerpnieta z Internetu nie jest
                                dla mnie "wiedza" (choc to znacznie dluzsza kwestia, nie bede sie w
                                nia wdawal).

                                Ad Rem:


                                Uznaje, ze nie mozna po tym, jakie sa fora, ocenic tego, jaki jest
                                narod. To kuriozalna teza. Dla przykladu: znam sporo forow dosc
                                egzotycznego kraju na Bliskim Wschodzie, w ktorym - z powodow
                                roznych - spedzilem czesc swego zycia. Czy mam przez to uznawac, ze
                                fora internetowe odzwierciedlaja ich narodowy charakter? Nie.

                                A z tym podpisywaniem sie imieniem i nazwiskiem... nie przesadzaj,
                                prosze;)
                                • patyczek-online A dużo. 22.11.08, 02:10
                                  Miałam podesłać link do lokalnej gazety, jednak podałabym Ci automatycznie
                                  hrabstwo w którym mieszkam. Z pewnych powodów nie chcę tego robić publicznie.
                                  Zobaczyłbyś naocznie nazwiska i zdjęcia moich sąsiadów pod artykułami. Oni są
                                  dumni z tego że zabierają publicznie głos w ważnych dla lokalnej społeczności
                                  sprawach.
                                  Kurde, nawet jak są wybory lokalne, kandydaci, o ile tego sobie życzę,
                                  odwiedzają mnie w domu, wysłuchują problemów.
                                  A co do płci, to chyba jutro - za dużo jak na jeden dzień... Ostatni dzień w
                                  starej pracy - o dziwo - dostałam od angielskiej szefowej pożegnalne kwiaty,
                                  koledzy wypisali mi kartkę z życzeniami... A byłam i jestem 'tylko' Polką.
                                  Dziecko chore. Jutro goście. Taki los kobiety, niewiele czasu zostaje na troskę
                                  o demokrację.
                                  • Gość: buaahaahahah Odwaznie IP: 77.236.0.* 22.11.08, 02:13
                                    1)Nie interesuje mnie, kim jestes.

                                    2) dokladnie to, o czym piszesz, stwierdzalem o "oddolnych
                                    inicjatywach". Milo mi, ze sie z tym zgadzasz.

                                    3) Masa brytyjskich pracodawcow nie szanuje Polakow - nic na to nie
                                    poradzisz. Tym bardziej wiec nalezy docenic, ze dostalas ladny gest
                                    od nich.

                                    4) Wspolczuje chorego dziecka. Nie sadz jednak, ze ojcowie nie
                                    przejawiaja troski o dzieci (a wiec, nie: "taki los kobiety", ale:
                                    TAKI LOS RODZICA).
                          • Gość: moj dzien Re: Just do it IP: *.bb.sky.com 22.11.08, 02:16
                            mam nadzieje, ze dziecko da ci jednak pospac. moje na szczescie spi snem
                            sprawiedliwej. jeszcze nie wie co szykuje jej ten kraj zamieszkaly przez
                            rasistowskich brytyjczykow, dziewczyna ma 90% szans na to, ze bedzie pracowala
                            na budowie..
                            • Gość: buaahahaahahaha ? IP: 77.236.0.* 22.11.08, 02:21
                              Naprawde nie rozumiesz, czy udajesz? Skoro nie znasz przykladow
                              nienawisci rasowej, to tylko sie z tego ciesz. Zas to, jak
                              pokierujesz swym dzieckiem nie ma zadnego znaczenia w aspekcie tego,
                              iz Polacy (90%) maja pierwsza prace (wedle Workers Registration
                              Scheme) w charakterze fizycznych. Generalizowanie - w obie strony -
                              jest zle, dlatego tego nie czynie. Ty zas tak, i to jest blad.
              • Gość: Leppiej Re: :) IP: *.markom.krakow.pl 22.11.08, 00:06
                Zapytaj sie sam siebie "kim jestem?". I sluchaj uwaznie, bo moze
                oprocz echa, odbijajacego sie od pustych scian, uslyszysz: "malym
                ludkiem, malym ludkiem, ludkiem, ..udkiem, ...kiem, ...em".

                Milej nocy zycze

                P.S. Aha, ten zalogowany co Cie chce oklepac to nie ja :)
                • Gość: buahaahaahahaha I zmiana;) IP: 77.236.0.* 22.11.08, 00:09
                  Po pierwsze, jak na szesc lat studiow + 3 na rezydenturze potrafie
                  rozpoznac swira. A wiec, kierujac sie zasada swietej pamieci prof.
                  Aleksandrowicza - "z kazdym mozna sie dogadac". Po drugie,
                  odpowiadajac wprost (zaden sylogizm) na Twe pytanie, stwierdze, iz
                  jestem czlowiekiem. Jako i Ty. Po trzecie, radze sobie tak, jak Ty
                  za 20 lat w UK sobie radzil nie bedziesz, a wiec - mowiac
                  kolokwialnie - "z czym do ludzi"? Po czwarte, oklepac to moze
                  (ktorykolwiek z was) swoj rozum, posiadajacy jedna szara komorke.
                  Cos jeszcze?
                  • patyczek-online Re: I zmiana;) 22.11.08, 00:23
                    To zależy co studiowałeś. Psychologię raczej nie, nie używałbyś kolokwializmów
                    typu 'świr', różnych innych również. Jeżeli studiowałeś filozofię i jesteś
                    sfrustrowanym, bezrobotnym absolwentem - rozumiem Cię i współczuję.
                    Wydaje mi się że dokładnie studiowałeś różne fora internetowe przez ostatnie
                    parę lat i troszkę Ci to zaszkodziło.
                    • Gość: buaahaahaahahaha Nie oceniaj... bo nie znasz. IP: 77.236.0.* 22.11.08, 01:00
                      Szesc lat filozofie? Wiesz... filozofie mozna cale zycie studiowac,
                      i nie dojsc dalej, niz do zrozumienia tego, czym jest samo
                      studiowanie (jako proces). Poza tym, nie sadz, ze mnie znasz: a juz
                      na pewno nie wydawaj takich opinii w sytuacji rzeczywistosci
                      wirtualnej. Moze jestem matematykiem, rownie uwielbiajacym Leibniza
                      jak Chopina? A moze neolingwista, specjalista od konstruktow
                      myslowych Chomsky'ego? A czyz nie moge byc prawnikiem - karnista po
                      prokuratorskiej aplikacji? A historyk... gorszy?

                      Swoja droga, jesli ktos nie wie czym jest "rezydentura", ani jakie
                      studia trwaja szesc lat - to wspolczuje. Szczerze i doglebnie.
                      Ale... skoro juz tak ad Personam zagailas / zagailes: osiagnij
                      zawodowo 1/10 tego, co ja. Wtedy zaczniemy sie porownywac. Pamietaj
                      jednak, aby NIGDY nie wydawac sadow o ludziach, ktorych nie znasz.
                      Widze, ze logika formalna jest Ci obca. A szkoda.
                      • patyczek-online Re: Nie oceniaj... bo nie znasz. 22.11.08, 01:15
                        Kiedyś interesowałam się historią medycyny. Mam nawet jakieś prezentacje gdzieś
                        na archiwalnych płytach CD. To było dawno temu.
                        Kojarzyło mi się w związku z tym tylko nazwisko prof. Aleksandrowicza, ale sama
                        rezydentura z niczym. (no ale od czego jest google?) Przyjmuję wyrazy współczucia.
                        Przy okazji - też studiowałam 6 lat i to nie była medycyna. Zdziwko?
                        A żadnych sądów nie wydaję. Ja tylko 'odnoszę jakieś pierwsze wrażenie' po
                        przeczytaniu artykułu / komentarzy. I dzielę się tym na forum do czego mam
                        prawo w tzw. demokratycznej Europie.
                        • Gość: buaahahaahha hmmm IP: 77.236.0.* 22.11.08, 01:19
                          Pytasz, czy dziwi mnie fakt, ze ktos studiowal szesc lat i nie byla
                          to medycyna? Nie, zwazywszy, ze od momentu rozpoczecia studiow - do
                          uzyskania dyplomu, mija (czasami) nawet 17 lat. A potem
                          taka "doglebnie" wyedukowana osoba, zostaje nawet (ufff....)
                          ministrem. Sztandarem swej partii, stanowiacym o jej intelektualnym
                          sznycie i kondycji. Poza tym, to kim jestem, co studiowalem, czym
                          sie pasjonuje, na czyms sie znam, etc. nie ma zadnego znaczenia.

                          Ale.... jakie masz prawa w demokratycznej Europie? I skad zalozenie,
                          ze jest ona FAKTYCZNIe demokratyczna = rowna, wolna?
                          • patyczek-online Re: hmmm 22.11.08, 01:30
                            4inż + 2usm / polibuda
                            w demokratycznej Europie mam więcej praw niż np w Chińskiej Republice Ludowej -
                            ale może tylko tak mi się wydaje, przecież w Chinach nie byłam, a w tvn jak jest
                            każdy wie. Może wcale nie dostanę kulki w łeb za nic.
                            A może lepiej jest w Angoli? Nie wiem... Darfurze? Pakistanie? Chile?
                            • Gość: buaahahaha Kula za nic... w inteligencje techniczna?;) IP: 77.236.0.* 22.11.08, 01:34
                              MAsz wiecej praw w Europie, niz w CHRL-D? A niby dlaczego? Pomijam
                              juz, ze "demokracja", jaka panuje obecnie na swiecie, nie ma nic
                              wspolnego z PRAWDZIWA "demos kratos". Odpowiada Ci to?

                              Darfur, Pakistan, Chile... prosze Cie;)
                              • patyczek-online Tak, założe sie że wiem więcej o stali niż Ty... 22.11.08, 01:43
                                ..za to na pewno mniej o rzeczach o których piszesz. Respekt.
                                Natomiast o demokracji wiem sporo jak na inżyniera. Uwierz mi. Na pewno czytałeś
                                Łysiaka. Nie do końca odpowiadają mi jego poglądy, natomiast zgadzam się co do
                                tego że 90 % społeczeństwa nigdy nie dorośnie do demokracji z prostego powodu -
                                demokracji trzeba się nauczyć a to wymaga wysiłku. A ludzie z natury są leniwi.
                                Po prostu.
                                • Gość: buaahahaha Przy tym zaklamaniu politykow...? IP: 77.236.0.* 22.11.08, 01:47
                                  Lysiak jest - dla mnie - skonczonym hipokryta, i klakierem prawicy
                                  ("saloon"). Zaden autorytet, za to Wielka Przegrana Karta.

                                  Demokracja, w sensie "demos kratos" nie istnieje we wspolczesnych
                                  spoleczenstwach. Za to istnieje system oddolnych inicjatyw
                                  obywatelskich, i z tego nalezy sie cieszyc. Choc... ich rozwoj moze
                                  byc roznoraki, to wazne, iz sa. W ogole.
                                  • patyczek-online Szczere to może być tylko dziecko 22.11.08, 01:58
                                    Przeciętny dorosły człowiek kłamie ok. 20 razy na dzień.

                                    Powiedz mi, skoro odniosłeś sukces, masz te górę pieniędzy której ja ponoć w 20
                                    lat nie zarobię, to co robisz w piątkową noc na internecie? Bezsenność? Ja
                                    wsiadłabym w srebrne porsche albo odpoczywałabym po tygodniu pracy w jakimś
                                    eleganckim nadmorskim kurorcie.
                                    Internet to rozrywka dla plebsu chyba....
                                    • Gość: buaahaahahaahaha A wiec badz niczym dziecie;) IP: 77.236.0.* 22.11.08, 02:04
                                      Intelektualna insomia. Zle oceniasz to, co bys robila majac duzo
                                      pieniedzy. Kiedys patrzylem na to takimi kryteriami jak Ty -
                                      szczegolnie wymownym jest przyklad z "Porsche", oraz wycieczka pod
                                      palmy. Teraz wiem, ze potrafie odpoczac w tym, co robie. I
                                      inwestowac. Nadal tez gna mnie do przodu ped do rozwoju. Da Bog;)


                                      P.S. Porsche nie jest wygodnym samochodem. Widzisz... to kwestia
                                      stylu (oraz tego, czy ktos lubi szorowac plecami po asfalcie, czy
                                      nie).
                                      • patyczek-online To po co piszesz o pieniadzach 22.11.08, 02:14
                                        które tak łatwo Ci przychodzą w ojczyźnie ?
                                        Dlaczego uważasz że funty śmierdzą a PLN pachną ?
                                        • Gość: buaahahahahahahaha A mozesz bez nich? IP: 77.236.0.* 22.11.08, 02:18
                                          Pisze o pieniadzach gdyz - w tym momencie (obojetne, czy wierzysz,
                                          czy nie) - przegladam wyniki polskich funduszy inwestycyjnych sprzed
                                          dwoch lat (stan na 30.VI.2006). Ot, tak.

                                          Nie napisalem, ze pieniadze mi latwo przychodza. Wprost przeciwnie.
                                          Jestem pelen pokory wobec pieniedzy i zycia, tym bardziej, ze ja
                                          WIEM, co to znaczy nie miec. Moze wiec dlatego, nigdy (!) pieniadze
                                          nie uderza mi do glowy?
                                • Gość: buaahahaahhaa Nie watpie IP: 77.236.0.* 22.11.08, 01:49
                                  A o stali.... Gulajewa kiedykolwiek czytales / as?;)
                          • Gość: moj dzien Re: hmmm IP: *.bb.sky.com 22.11.08, 01:30
                            dzizas... a jaka masz gwarancje, ze ty to ty a nie twoj avatar w Third Life?
                            rozwadniasz dyskusje i starasz sie sprowadzac na manowce.
                            • Gość: buaahahahaahahaha Prosba IP: 77.236.0.* 22.11.08, 01:35
                              Przestan oceniac mnie wedle samego siebie. Bedzie Ci lzej.
                              • Gość: moj dzien Re: Prosba IP: *.bb.sky.com 22.11.08, 01:48
                                nie ocenilem cie w/g siebie. stwierdzilem fakt - unikasz konkretow i rozwadniasz
                                dyskusje. mam nadal podawac przyklady?
                                erystyka powiadasz.. mysle ze dziadek Schopenhauer (o ile pamietam to, co
                                cytalem w temacie, mozna sprawdzic) raczej nie uwazal zwodniczego prowadzenia
                                dyskusji za pomoca chwytow erystycznych za szczegolnie dobre.
                                • Gość: buaahahahaahahaha *** IP: 77.236.0.* 22.11.08, 01:52
                                  Oceniasz, to akurat jasne i wyrazne: tym bardziej, ze sie mylisz. A
                                  co do "unikania konkretow", to prosze, abys sie zdecydowal. 20 minut
                                  temu lajales mnie za to, ze sypie (jak z rekawa) nazwiskami, teraz
                                  zas, uwazasz, ze "unikam konkretow"?

                                  Alez prosze, podawaj konkrety. Z tym Schopenchauerem to bym uwazal -
                                  jesli dla Ciebie Schopenchauer to wylacznie autor tej ksiazki, to
                                  coz... szkoda. Dla mnie nie, wiec watpie, abys na tym polu chcial
                                  sie wykazywac. Ale jesli koniecznie dazysz do tego, to nie ma
                                  problemu;)
                                • Gość: buaahahaahha Dzialaj;) IP: 77.236.0.* 22.11.08, 01:54
                                  Ale zanim zaczniesz mordowac nieszczesnego Schopenchauera (czym Ci
                                  zaszkodzil?), to wyprostuje Twoj poglad na kwestie erystyki: on
                                  akurat wielce ja szanowal, zas nie szanowal wylacznie tego, co
                                  zwal "argumentem ostatnim". Skoro sie swietnie oritneujesz, to juz
                                  wiesz, o co chodzi;)
                                  • Gość: moj dzien Re: Dzialaj;) IP: *.bb.sky.com 22.11.08, 02:11
                                    ok, przyznaje sie, pokonales mnie zupelnie. prosze cie wyprostuj mnie nie tylko
                                    w temacie erystyki, wyprostuj mnie w kazdym temacie. przeciez jestes ode mnie po
                                    prostu duzo lepiej wyksztalcony, lepiej wszystko wiesz, doskonale wiesz, ze
                                    zamorduje szopiego. wszystko wiesz lepiej. przeczytales wszystko z listy "top
                                    150 ksiazek dla prawdziwych bystrzachow", znasz wiele przypadkow z wlasnego
                                    doswiadczenia a to, jak wiemy, jest argumnent nie-do-zabicia. nie oceniasz
                                    ludzi, nie starasz sie ich osmieszac, jestes krynica wiedzy, merytorycznej
                                    dyskusji i w ogole megaprostownikiem.
                                    ide oddac panszczyzne swemu brytyjskiemu panu. przeciez jak 90% rodakow jestem
                                    tylko prolem. aha, i nigdy, nawet za 20 lat, nawet za 100 lat, nie bede mial
                                    tyle ile ty. szacunek.
                                    na koniec polecam pewien odcinek south park w temacie samochodow hybrydowych i
                                    mieszkancow san francisco. wiem wiem, plebejska rozrywka. dla mnie prolka ok.
                                    • Gość: buaahahaha Bez klasy. IP: 77.236.0.* 22.11.08, 02:16
                                      Drogi Interlokutorze: wez do reki publikacje Schopenchauera,
                                      przegladnij spis sposobow - a jak dojdziesz do takiego, ktory nosi
                                      numer "37", wytez uwage. Nastepnym bedzie wlasnie ten, o ktorym
                                      opisalem.

                                      Reszty nie komentuje. A Orwella i jego "proli" zostaw. Slowa, jakie
                                      o mnie napisales swiadcza, ze niewiele rozumiesz. A szkoda. Negacja
                                      nie pojdziesz do przodu.
                                      • Gość: moj dzien bezklasy Re: Bez klasy. IP: *.bb.sky.com 22.11.08, 02:24
                                        jasne, orwela tez zostawie. mysle, ze po takiej lajance jak od ciebie otrzymalem
                                        nie wezme juz zadnej ksiazki do reki. od dzisiaj tylko sun i daily mail. ale
                                        ale, oni po angielskiemu pisza, wiec nic, trudno.
                                        niewiele rozumiem niewiele, ale samo obcowanie z toba na jednym forum pozwolilo
                                        mi juz poszerzyc horyzonty. dziekuje ci za to szczerze. jestem teraz lepszym,
                                        pelniejszym, z wieksza empatia i szacunkiem dla innych czlowiekiem.
                                        teraz mozesz sie odprezyc. wlozyles w ta dyskusje zapewne sporo czasu, ale
                                        oczywiscie praktycznie zero wysilku intelektualnego (bo co to za dyskusja z kims
                                        takim jak jak). misja spelniona.
                                        • Gość: buahahaahahahaha Ech IP: 77.236.0.* 22.11.08, 02:28
                                          Zbytek laski, sposob w jaki przygniotles mnie swoja gigantyczna
                                          argumentacja (pelna cietych ripost, mocnych pchniec, oraz sporej
                                          dawki wiedzy ogolnej) trwale odcisnie sie na mym zyciu.

                                          Czas poswiecony Tobie byl niczym, w porownaniu z czasem, jaki Ty
                                          musiales poswiecic mnie.
                                      • pasquda Re: Bez klasy. 22.11.08, 03:26
                                        Bez klasy ... kompletnie, skończcie już z tym przechwalaniem się kto ile zarabia
                                        i do czego w życiu doszedł bo to żenujące!!!
                                        Jeszcze te dziecinne licytowanie się - a to czytałeś, a zajrzyj do tego a takich
                                        mądrych książek jak ja mam to Ty nie masz na pewno, i widzisz ja jestem
                                        mądrzejszy a Ty nieeee, a ja mam 10 lat studiów a Ty tylko czteeryyy jak dzieci
                                        w przedszkolu!!! Żenada!!!!!!!!!
                                        Wykształconym ludziom nie przystoi drodzy Państwo!
                                        A Panu wykształciuchowi bbuuuuuahaha radziłabym zajrzeć do słownika bo to
                                        "przeglądnij" aż boli
                                        • Gość: buaahahaahaha Pomysl IP: 77.236.0.* 22.11.08, 04:05
                                          Wolnosc... piekne slowo. Zalezy tylko, jak sie z niego korzysta.
                                          Szkoda, ze niekoniecznie sensownie i madrze. Ale coz. Taka Twa
                                          wolnosc. Do wszystkiego.

                                          P.S. Nazwalas / es mnie "wyksztalciuchem", z uwagi na blad jezykowy,
                                          jaki popelnilem. Coz, w tych warunkach politycznej realnosci, slowo
                                          jakie uzylas / es - to komplement.
                  • Gość: Leppiej Re: I zmiana;) IP: *.markom.krakow.pl 22.11.08, 00:41
                    Nie zdajesz sobie pewnie sprawy, ze spanikowales :).
                    • patyczek-online Re: I zmiana;) 22.11.08, 01:00
                      Jasnowidz czy co?
                      • Gość: buaahaahahaha Wygodnie wam w tym... IP: 77.236.0.* 22.11.08, 01:06
                        Sadzac po efekcie, to (raczej) kariery, jako wroz, by nie zrobil.
                        Ale zapewne jest kolejna osoba, ktorej sie wydaje, ze "zna", bo
                        widzi literki na swym LCD. Gratuluje przystosowania sie do Matrixa;)
                    • Gość: buaahahaahaha ? IP: 77.236.0.* 22.11.08, 01:01
                      W momencie???
                      • tomek854 Re: ? 22.11.08, 05:21
                        Zainteresowała mnie nieco Twoja postać. Widać, że człowiek pewnie oczytany,
                        pewnie i faktycznie lekarz, bo dlaczego nie, a przy jednocześnie takie jakieś
                        prostackie poczucie lepszości wyłazi każdym szwem. Przyznam, że na początku nie
                        doceniłem, myślałem, że jesteś głupim chamem i prostakiem, a okazuje się, że
                        jesteś inteligentnym chamem i prostakiem...

                        P.S. Też nie lubię Łysiaka, Porsche jeździ się zajebiście, ale nie chciałbym
                        takiego auta, chyba że jako kolejne, do zabawy, i nie, na razie jeżdżę jak na UK
                        przedpotopową primerą i nie sram kasą, ale akurat wybrałem rozwijanie się a nie
                        trzebanie kapusty...
                        • Gość: buahahahaahahhaha Respons IP: 77.236.0.* 22.11.08, 05:32
                          Sybarytyzm? Tez nie. Zreszta, dlaczego usilujesz mnie ocenic, skoro
                          nic o mnie nie wiesz? Juz sama proba tego typu skazana jest na
                          fiasko. A Ty jeszcze, dokladasz do tego chec obrazenia mnie. Nie
                          uwazasz, ze nadwyrezasz nieco prawa logiki?


                          P.S. Lysiak - upadek Wielkiej Karty (tego mu nie odbieram). Za to
                          sposob, w jaki sie zeszmacil to juz inny temat.

                          P.S. 2 Porsche to nie moj styl. Z kilku powodow, podam dwa: jestem
                          zwolennikiem aut, w ktorych nie szoruje plecami po asfalcie. Poza
                          tym, tego typu samochod nie pasuje do mnie - oczywiscie, mowa nie o
                          Cayenne S, lecz o typowo sportowych modelach.

                          P.S. 3 Zarabianie pieniedzy (np.: prowadzenie wlasnej firmy,
                          dywidendy + spora pensja + wartosc spolek) nie wykluczaja rozwoju
                          wlasnego. Da Bog.
                          • tomek854 Re: Respons 22.11.08, 13:24
                            Gość portalu: buahahahaahahhaha napisał(a):

                            > Sybarytyzm? Tez nie. Zreszta, dlaczego usilujesz mnie ocenic, skoro
                            > nic o mnie nie wiesz?

                            Ty dość łatwo i chamstwo podsumowujesz grupę tysięcy, dlaczego ja nie mogę
                            jednego Ciebie sobie lekko pooceniać na podstawie Twoich wpisów? Zawsze to
                            więcej informacji niż ty masz o emigracji...
                            • Gość: buaahahahaha Zal IP: 77.236.0.* 22.11.08, 14:41
                              Emigracje niezle znam, najprawdopodobniej lepiej niz spora czesc
                              dzisiejszych emigrantow, w UK. A wiec, bez stresu: ja WIEM o czym
                              mowie. Skoro jednak Ty nie wiesz o mnie nic, a mimo to zabierasz
                              glos, to czynisz nierozwaznie. Po prostu.
                              • tomek854 Re: Zal 22.11.08, 16:32
                                Gość portalu: buaahahahaha napisał(a):

                                > Emigracje niezle znam, najprawdopodobniej lepiej niz spora czesc
                                > dzisiejszych emigrantow, w UK.

                                Myślę, ze nie. Bo emigracja dzisiaj to jest coś zupełnie innego niż np pięć lat
                                temu. W ogólności możesz mieć dużą wiedzę jeżeli chodzi jednak o dzisiejsze
                                konkrety to z tego co piszesz wynika, że jednak małe masz pojęcie.

                                A wiec, bez stresu: ja WIEM o czym
                                > mowie.

                                Na pewno nie można Ci odmówić przkeonania o własnej racji ;-)

                                Skoro jednak Ty nie wiesz o mnie nic, a mimo to zabierasz
                                > glos, to czynisz nierozwaznie. Po prostu.

                                Może ty czynisz nierozważnie pisząc w taki sposób w jaki piszesz i
                                przedstawiając się w taki sposób, w jaki się przedstawiasz? ;-)
                                • Gość: buaahahaahaha Re: Zal IP: 77.236.0.* 22.11.08, 17:41
                                  To zle myslisz. Zreszta, z mojego punktu widzenia, argument
                                  zbudowany na zasadzie "mysle, ze" - nie jest zadnym argumentem, a
                                  jedynie wyrazeniem przez Ciebie pewnego sadu. Rozmowa, jaka z Toba
                                  prowadze, pokazala, iz nie dysponujesz zadnymi argumentami
                                  merytorycznymi - za to masz niebywale silne przekonanie, iz to co
                                  myslisz jest odzwierciedleniem stanu faktycznego. A to najprostsza
                                  droga do bladzenia.

                                  "Z tego co piszesz, wynika, ze jednak masz male pojecie" - a wiec
                                  oswiec nas wszystkich, w czym sie myle? Masz patent na racje, a wiec
                                  wykazesz mi to w dwie sekundy. Ja, kompletny matol i skrajny idiota,
                                  nie moge miec racji. Skad.

                                  "Moze czynisz nierozwaznie piszac w spob, w jaki piszesz... etc" -
                                  nie, nie popelniam nierozwagi, poniewaz sposob w jaki pisze odnosi
                                  sie wylacznie do tego, jakim chce byc postrzeganym. Za to Ty, nie
                                  znajac mnie usilujesz ocenic moja osobe, popelniasz blad: logiczny,
                                  merytoryczny, zasadniczy. Przedstawienie siebie jako osoby "self
                                  confident" nie wplywa na tok / jakosc naszej rozmowy. Za to Twe
                                  bajdurzenie na moj temat, i owszem. Zrozumiales, czy powtorzyc wolno
                                  i duzymi literkami?
          • tomek854 Re: Kolejny madrala:)))))))) 22.11.08, 05:14
            Gość portalu: buahahahaahaha napisał(a):

            > Komentarz "na poziomie", nie ma co;)))))))

            Na Twoim. Starałem się, ale nie potrafię tak prymitywnie. Sorki :(

            Chlopcze, a po co mialbym
            > wyjezdzac? Zaloze sie, ze Ty przez 20 lat nie zarobisz tyle
            > funciakow, ile ja mam, lekko, w znacznie krotszym czasie.

            I powodzenia. Zakładać się nie zamierzam, bo wisi mi ile zarabiasz.

            > Szkoda ze jestes za cienki na to, aby sie merytorycznie
            > ustosunkowac.

            Z Twoim wybujałym poczuciem ego to na pewno jestem, więc nie będę nawet próbował...

            Jesli jestes w tych 90% pracownikow fizycznych, to
            > wspolczuje Ci podwojnie: "yntelektu", oraz fuchy zycia:)))))))))

            Z fuchą to nie trafiłeś. Aktualnie jestem bezrobotny. Imam się różnych prac,
            ostatnio dziennikarki, bo te kilkanaście godzin wypracowanych w tygodniu
            swobodnie wystarczy studentowi drugich studiów w życiu aby się utrzymać w tym
            kraju.

            P.S. Nie odpisuję temu debilowi, bo wiadomo, że to nie ma sensu. Ale ktoś może
            jest odrobinę bardziej mądrzejszy i sobie porówna nasze dwie wypowiedzi...
            • Gość: buaahahaahahaha Augustyn... kochaj i rob co chcesz;) IP: 77.236.0.* 22.11.08, 05:36
              Oceniajac mnie jako chama nie trafiles. Ani z pochodzenia, ani z
              zachowania. Tys z gminu? Jesli tak, to wspolczuje - choc rozumiem,
              dlaczego doszukujesz sie (w innych) tych cech, ktore sam masz.

              A odnosnie ego: wlasnie ZACHOD uczy, zeby nie byc stale niedojda,
              niedorajda, narzekajacym patafianem. Tylko "typowy" Polak jest stale
              niezadowolony, i wierny - pokutujacemu w spoleczenstwie przekonaniu -
              ze nie nalezy sie chwalic, ani realnie oceniac samego siebie. Skad
              traktowanie pozytywnej oceny swej osoby w kategoriach zbyt wielkiego
              ego?


              • tomek854 Re: Augustyn... kochaj i rob co chcesz;) 22.11.08, 13:35
                Gość portalu: buaahahaahahaha napisał(a):

                > Oceniajac mnie jako chama nie trafiles. Ani z pochodzenia, ani z
                > zachowania. Tys z gminu? Jesli tak, to wspolczuje - choc rozumiem,
                > dlaczego doszukujesz sie (w innych) tych cech, ktore sam masz.

                Nie oceniam Ciebie na podstawie znajomości z Tobą a jedynie na podstawie Twoich
                chamskich wpisów...

                > A odnosnie ego: wlasnie ZACHOD uczy, zeby nie byc stale niedojda,
                > niedorajda, narzekajacym patafianem.

                Są i tacy co i na zachodzie narzekają i są niedojdami (vide rzeczony raport RPO)
                A są tacy, którym super w Polsce (jak np. Tobie z tego co piszesz).

                > ze nie nalezy sie chwalic, ani realnie oceniac samego siebie. Skad
                > traktowanie pozytywnej oceny swej osoby w kategoriach zbyt wielkiego
                > ego?

                Co innego pozytywna ocena samego siebie, co innego chamskie poniżanie innych.

                >
                >
                • Gość: buaahahaahaha A wiec? IP: 77.236.0.* 22.11.08, 14:43
                  Napiasales, ze jestem chamem, a nie, ze mam chamskie wpisy. Juz sie
                  placzesz? Nie ponizam nikogo - stwierdzam tylko fakty. Gdzie Ty
                  widzisz ponizanie? Bo ja w Twych slowach widze (prawie) wylacznie
                  agresje, zreszta, calkowicie bezpodstawna. Nie masz argumentow;)

                  • tomek854 Re: A wiec? 22.11.08, 16:35
                    Gość portalu: buaahahaahaha napisał(a):

                    > Napiasales, ze jestem chamem, a nie, ze mam chamskie wpisy. Juz sie
                    > placzesz?

                    Nie plączę się. Po prostu wątpliwe żeby osoba uprzejma pisała chamskie wpisy.
                    Tak jak wpisy po chińsku pisze osoba która jest dobra w chińskim, tak wpisy
                    chamskie pisze osoba, która jest chamska ;-)

                    > Nie ponizam nikogo - stwierdzam tylko fakty.

                    ...lub swoją wizję świata.

                    Gdzie Ty
                    > widzisz ponizanie?

                    No nie wiem... Ogólny język? Pogarda dla osób które dokonały innych wyborów?
                    Ciągłe wywyższanie się i próba przedstawienia siebie jako wybitną jednostkę
                    otoczoną przez bandę kretynów? Epitety? Nawet nick?

                    Bo ja w Twych slowach widze (prawie) wylacznie
                    > agresje, zreszta, calkowicie bezpodstawna.

                    NIe mam agresji ;-) Jestem nadzwyczaj spokojny. Nawet mam do Ciebie w pewnym
                    sensie życzliwe nastawienie bo zwykle z chamstwem nie dyskutuję. Jesteś jednak
                    na tyle ciekawą postacią, że dyskusja ta, pomimo jej żenującego momentami
                    poziomu jest ciekawa.

                    > Nie masz argumentow;)

                    Bo ty napisałeś że nie mam? :-)
                    • Gość: buaahahaahahaha Re: A wiec? IP: 77.236.0.* 22.11.08, 17:42
                      "Watpliwe, by osoba uprzejma pisala chamskie teksty" - bzdura, choc
                      lekko rzucona i robiaca pozorne wrazenie prawdy;) Wedle Twego
                      rozumowania, tylko ktos potrafiacy cos w dostatecznym stopniu, moze
                      sie za to brac... tymczasem, istnieje pojecie kreacji. Oraz tego, ze
                      nie trzeba znac wybitnie jezyka chinskiego, aby napisac "mam na imie
                      Klasisokrates". Trafilo?

                      Wykaz, ktore z mych stwierdzen nie odnosi sie do sfery faktow. Zle
                      dobierasz slowa, tj. sa zbyt mocne w stosunku do tego, co chcesz
                      wyrazic. Wykaz, w ktorym miejscu napisalem, ze POGARDZAM kimkolwiek,
                      kto dokonal "innego wyboru" (nie znasz mnie, wiec nie znasz mojego
                      wyboru - ale logika nie jest Twoja mocna strona, wiec nie mam
                      pretensji o to potkniecie). Masz potworne kompleksy, skoro to co
                      pisze, odbierasz w kategoriach "wywyzszania sie osoby otoczonej
                      banda kretynow". Napisalem tak KIEDYKOLWIEK o swych
                      wspolpracownikach? A nick... coz, jak sie nie ma argumentow, to
                      czepia sie literowek / bledow stylistycznych, lub nicka. Wlasnie
                      pokazales slusznosc tej tezy.

                      Skoro nie widzisz agresji w swych slowach, nie jest dziwnym, ze
                      dostrzegasz ja w moich: zdzblo w oku sasiada dojrzysz, lecz belki we
                      wlasnym nie...

                      Nie masz argumentow. Nie dlatego, ze tak napisalem - ale dlatego, ze
                      to pokazujesz na kazdym kroku.
    • patyczek-online ''Propaganda gorsza jak za komuny'' jak to .... 21.11.08, 23:07
      ..powiadała moja sporo starsza koleżanka z pracy jeszcze w Polsce, dobrych parę
      lat temu. Pracowaliśmy dla firmy z kapitałem amerykańskim, próbowali tę
      'amerykańskość' przenieść na polski grunt - z marnym skutkiem, my Polacy, zawsze
      doszukujemy się dziury w całym, nie ufamy nikomu i nic nam się nie podoba.
      W UK jestem cztery lata, poznałam tu dziesiątki Polaków, z różnych zakątków
      Polski, w różnym wieku, tych z wykształceniem i bez, z rodzinami i samotnych...
      I wiecie co? Nikt z nich nigdy nie spał na brudnych materacach, nie chodził
      głodny i nie narzekał. Trudno uwierzyć?
      Owszem, zdarzało mi się widywać polskich lumpów z puszką Heńka po Lidlem o 10
      rano, stojących w kolejkach do najgorszych agencji - nieogolonych i
      śmierdzących, ale naprawdę trudno mi uwierzyć że w Polsce byli dobrymi
      pracownikami, przykładnymi mężami i obywatelami. Tu łatwo im złapać pracę przez
      agencję na tydzień, potem tydzień chlać. Za jakiś czas pójść znowu na trzy dni
      do roboty, aż czwartego każą chuchnąć w alkomat. (bo nasz pan Przykład na poczet
      piątkowej pensji już w środę pożyczył parę funtów na wódkę)
      Jeszcze rok temu można było zrobić kurs angielskiego za darmo. Kto z tego
      korzystał? Wystarczyło pokazać polski paszport, żadnych formalności. Trudno było
      sklecić ośmioosobowe grupy! Teraz płacz, bo nigdzie nie chcą 'bez języka'.
      Gazety z pracą są w każdym kiosku, kosztują 20 do 40 pensów. Trafiają się
      ogłoszenia w języku polskim (dla tych najbardziej opornych).
      A z tą opieką nad ciężarną to już w ogóle bzdura - i że niby rząd brytyjski nie
      pomaga takim parom - są domy miastowe, są zasiłki na małe i na duże dzieci,
      można się zarejestrować jako bezrobotny... Możliwości są tysiące!!! Nie
      wspominając że jak nie jesteś przygotowany na bejbuska, to masz zapewnioną
      darmową antykoncepcję - od prezerwatywy po wkładkę czy pigułki. Wystraczy pójść
      do GP, który przyjmie cię ZA DARMO i BEZ ŁASKI! Porodówki są bajeczne -
      indywidualne pokoje dla mamy i dziecka, pomoc i wsparcie od personelu i też bez
      żadnej łapówy, co się nie zdarzyło ani jednej znajomej parze w Polsce - każdy
      bulił słono za jako - taką opiekę w szpitalu a o 'pomocy' polskiego rządu dla
      młodej mamy nie wspomnę.

      Nie, nie wrócę. Ani raport, ani artykuł jakoś mnie nie przekonał....
      Z poważaniem,
      patyczek

      PS Ja od znajomych Anglików z pracy dostaję pocztówki z wakacji, kartki na
      Święta, upominki z różnych okazji... Zapraszamy się nawzajem do domów. Czy tak
      ma wyglądać nienawiść Brytyjczyków do Polaków?
    • tomek854 Re: 400 stron o wyzysku i dyskryminacji 21.11.08, 23:11
      Gość portalu: zdziwiona napisał(a):

      > może wreszcie po przeczytaniu takiego raportu niektórym się otworzą oczy i
      > przestana tak ochoczo wyjeżdżać na Wyspy..

      Pewnie. Bo w Polsce to nie ma takich rzeczy. Wszyscy wszystkich szanują, nie
      rypią na nadgodzinach i w ogóle raj i sielanka ;-)
      • Gość: hvid Re: 400 stron o wyzysku i dyskryminacji IP: *.rev.stofanet.dk 21.11.08, 23:37
        a ja sobie mieszkam w danii i dobrze mi tu..
      • Gość: aiygeo;m Re: 400 stron o wyzysku i dyskryminacji IP: 91.84.220.* 22.11.08, 00:39
        tak jakoś jest w tym raporcie że to o tych co nie znają mowy Szekspira.
        Więc właściwe porównanie to będzie z tymi co w Polsce nie potrafią po polsku się
        dogadywać.

        Świat jest okropny, ale dlaczego GW skupia się na marginesie?

        Przecież chyba jeszcze (mimo wysiłków waszych dziennikarzy...) czytują was
        znające angielski 'wykształciuchy' z Polski, a tacy - jak przyjadą na Wyspy - to
        w UK stanowią od razu elitę.
        • Gość: buaahaahahaha Margines??? IP: 77.236.0.* 22.11.08, 01:04
          Ten "margines" to 90% Polakow w Wielkiej Brytanii. Narod, ktory sam
          siebie nie szanuje, nie zasluguje na to, aby byc szanowanym.

          Jesli chcesz rzec, ze osoba z wyzszym wyksztalceniem z Polski, ktora
          znajdzie sie w Wielkiej Brytanii - od razu stanowi elite - to
          znaczy, ze nie masz pojecia o czym mowisz. Dla ulatwienia: skad tak
          wielki odsetek osob pracujacych fizycznie posrod tych, ktorzy
          wyjechali z Polski z dyplomem wyzszej uczelnii, w kieszeni? Po co
          studiowali? Dlaczego, w wiekszosci, naciagali polskiego podatnika -
          aby zostac dyplomowanymi czyscicielami toalet po mikcji???
          • tomek854 Re: Margines??? 22.11.08, 05:31
            Gość portalu: buaahaahahaha napisał(a):

            > Ten "margines" to 90% Polakow w Wielkiej Brytanii.

            Mozna nieśmiało spytać na podstawie jakich danych twierdzisz, że 90% Polaków w
            UK nie potrafi porozumieć się po angielsku?

            > Jesli chcesz rzec, ze osoba z wyzszym wyksztalceniem z Polski, ktora
            > znajdzie sie w Wielkiej Brytanii - od razu stanowi elite - to
            > znaczy, ze nie masz pojecia o czym mowisz.

            Tu akurat cham ma rację - mało kto trafia od razu na świecznik.

            Dla ulatwienia: skad tak
            > wielki odsetek osob pracujacych fizycznie posrod tych, ktorzy
            > wyjechali z Polski z dyplomem wyzszej uczelnii, w kieszeni?

            Na własne zyczenie. Przyjeżdżają, łapią pracę w fabryce, więc zapie...ją
            biorąc ciągle nadgodziny, więc nie mają czasu żeby się rozwijać, szukać lepszej
            pracy... Albo szukają, ale chcą od razu przeskoczyć parę kroków - z McDonalda na
            prezesa Coca Coli ;-) Tak się nie da, trzeba małymi kroczkami.

            Jak tu przyjechałem to dzieliłem mieszkanie z dwoma Szkotami, jeździłem w
            przeprowadzkach za stawkę niewiele większą od minimalnej a moi koledzy z pracy
            mieli tak samo. Dziś mam ładne mieszkanie w dobrej dzielnicy, stać mnie na to,
            żeby rzucić pracę w której zarabiałem dwa razy tyle co przeciętny kierowca z
            moimi kwalifikacjami i sobie studiować, latam czy jeżdżę do Polski jak mam taką
            potrzebę, zwiedzam sobie kraj i generalnie dobrze mi się żyje a oni dalej
            mieszkają po 6 na mieszkaniu i jeżdżą w przeprowadzkach za grosze. Dlaczego? Czy
            ja jestem jakiś genialny albo wybitny? Nie, po prostu mi się chce rozwijać i
            małymi kroczkami do tego dążę. Najpierw w małej skali - kierowca. Od gó...anej
            pracy za gó...ane pieniądze przez wspaniałą pracę za gó...ane pieniądze po
            bardzo fajną pracę za rewelacyjne pieniądze. Ale o ile te dwa lata za kółkiem to
            była fajna przygoda to już wystarczy. Zacząłem sobie kolejne studia i znów krok
            po kroku rozwijać się będę...

            Może w życiu nie zarobię tych pieniędzy, co koledze prostakowi płacą za każde
            pierdnięcie, ale (może to dla niego dziwne) mnie na pieniądzach aż tak bardzo
            nie zależy. Oczywiście miłoby mi było, jakby za moją pasję płacili mi kokosy,
            ale jakbym miał wybrać pasję albo kokosy to bym się dwa razy nie zastanawiał.

            Po co
            > studiowali? Dlaczego, w wiekszosci, naciagali polskiego podatnika -
            > aby zostac dyplomowanymi czyscicielami toalet po mikcji???

            Nie naciągali polskiego podatnika, studia się w Polsce darmowe jak na razie
            należą bez żadnych warunków. To raz.

            Dwa: zakładam że dyplomowanym czyścicielem toalet po mikcji (cokolwiek to by nie
            była ta mikcja) nie zostaje się planowo, tylko z przypadku. Może niektórzy także
            dokonali odwrotnego wyboru jak ja: czyściciel toalet w UK może żyć lepiej niż
            niejeden nauczyciel w Polsce. Nie potępiam - to ich wybór.

            Trzy: można studiować z pasji. Nawet, jeżeli to jest socjologia kultury. Ja
            studiowałem np. astronomię, choć wiedziałem, że kariera naukowa to nie dla mnie.
            Ale astronomia po prostu jest piękna...
            • Gość: buaahaahahaha Obudz sie ! IP: 77.236.0.* 22.11.08, 05:42
              Odpowiadalem juz, o jakich danych mowie. Nie bede pisal, po raz
              wtory, tego samego. A o marginesie pisalem w aspekcie nie zdolnosci
              jezykowych, lecz prac fizycznych.

              Twe proby obrazenia mnie staja sie monotonne, a przez to, traca swoj
              polor. Nie przesadzaj, dalem Ci duza doze swobody. Z tym "malo kto",
              tez moglbys byc bardziej uczciwy: jaki to jest procent? 3? 5? Obudz
              sie.

              Naciaganie podatnika w cenie. Szkoda, ze polskiego. Na temat tego,
              co wybierac (piekne studia versus platne studia) nie bede rozmawial
              z Toba, gdyz mam wrazenie, ze na tym polu nie porozumiemy sie.
              Osoba, ktora studiujac w Polsce robi magisterium i nastepnie GODZI
              SIE NA TO, by czyscic mikcje w publicznych WC... coz, zenada.
              Astronom, jako kierowca? Daj spokoj.
              • tomek854 Re: Obudz sie ! 22.11.08, 13:41
                Gość portalu: buaahaahahaha napisał(a):

                > Odpowiadalem juz, o jakich danych mowie. Nie bede pisal, po raz
                > wtory, tego samego. A o marginesie pisalem w aspekcie nie zdolnosci
                > jezykowych, lecz prac fizycznych.

                No właśnie tak się składa, że ja dane HO znam - czytałem analizę jakiś czas
                temu, potrzebna była do artykułu. Chyba czytałem jakąś inną analizę niż Twoja.

                > Twe proby obrazenia mnie staja sie monotonne, a przez to, traca swoj
                > polor.

                To nie są próby obrażania, to jest stwierdzenie faktu.

                Nie przesadzaj, dalem Ci duza doze swobody.

                Och, dziękuję, łaskawy panie :D

                Z tym "malo kto",
                > tez moglbys byc bardziej uczciwy: jaki to jest procent? 3? 5?

                Nie wiem, sądzę, ze więcej.

                > Naciaganie podatnika w cenie. Szkoda, ze polskiego. Na temat tego,
                > co wybierac (piekne studia versus platne studia) nie bede rozmawial
                > z Toba, gdyz mam wrazenie, ze na tym polu nie porozumiemy sie.

                Mam wrażenie, że przy Twoim zadufaniu w sobie nie porozumiemy się nie tylko w
                tej kwestii.

                > Osoba, ktora studiujac w Polsce robi magisterium i nastepnie GODZI
                > SIE NA TO, by czyscic mikcje w publicznych WC... coz, zenada.

                Zgadzam się. Co innego praca przejściowa, jako krok do lepszego celu, co innego
                stała.

                Poza tym - praca w polskiej szkole również bywa upokarzająca a wątpliwy status
                społeczny nauczyciela nie bardzo to rekompensuje, że o finansach nie wspomnę.

                > Astronom, jako kierowca? Daj spokoj.

                Dałem - zarobiłem na studia i poszedłem ;-) Jako astronom, tudzież nauczyciel
                fizyki, nie zarobiłbym.
                • Gość: buaahaahahahaha Jasnosc IP: 77.236.0.* 22.11.08, 14:49
                  Tych analiz (HO, BA, WRS) jest masa. Ty znasz jedna. Gratuluje
                  poznania tematu, na ktory tak ochoczo zabierasz glos;)

                  "Sadzisz, ze wiecej"? A cos poza "sadzeniem"? Jakis dowod?

                  Poza tym, skoro uwazasz, ze sie nie porozumiemy - to nic nie stoi na
                  przeszkodzie, abys nie rozmawial ze mna. Uwierz, plakac nie bede.
                  Przytloczony "argumentami", jakimi mnie zasypales, juz ledwo sobie
                  radze. A tak powaznie: osoby, ktore naciagnely podatnika na studia w
                  RP, a nastepnie "wybraly lepsza przyszlosc" w charakterze
                  pracownikow fizycznych, stracily pieniadze podatnikow, oraz czas. Po
                  prostu. Zastanow sie, jaki procent Brytyjczykow z wyzszym
                  wyksztalceniem chce pracowac w TEGO TYPU zawodach...?:)


                  P.S. Mozna wybieracv studia kierujac sie swymi zainteresowaniami,
                  moda, "kasowoscia" kierunku... naprawde sadzisz, ze osoba kierujaca
                  sie wylacznie wlasnym zainteresowaniem (np.: Indianistyka) jest
                  wiecej warta od tej, ktora poszla "na prawo", z powodow
                  koniunkturalnych? Czyli: jedna jest cacy, a druga be? To ma byc -
                  chyba - zart??
                  • tomek854 Re: Jasnosc 22.11.08, 16:43
                    Gość portalu: buaahaahahahaha napisał(a):

                    > Tych analiz (HO, BA, WRS) jest masa. Ty znasz jedna.

                    Owszem, jedną, obejmującą całość zjawiska i zrobioną na jakimś tam uniwerku (już
                    nie pamiętam). Po to się robi takie analizy, aby nie trzeba było przekopywać się
                    przez sterty danych za każdym razem.

                    Gratuluje
                    > poznania tematu, na ktory tak ochoczo zabierasz glos;)

                    Pomimo że brak mi aż takiego chamskiego tupetu i nie uważam siebie za eksperta w
                    tej dziedzinie nie sądzę, aby moja wiedza ustępowała Twojej (delikatnie mówiąc).

                    > "Sadzisz, ze wiecej"? A cos poza "sadzeniem"? Jakis dowod?

                    Dowód jest. Przytoczę go? Nie. Nie dlatego, że nie ma, tylko dlatego, że mi się
                    w tej chwili akurat nie chce kopać po necie.

                    > Poza tym, skoro uwazasz, ze sie nie porozumiemy - to nic nie stoi na
                    > przeszkodzie, abys nie rozmawial ze mna. Uwierz, plakac nie bede.

                    Oczywiście że nie ;-) Ja tą rozmowę traktuję w kategorii ciekawostki
                    antropologicznej raczej niż liczę że się czegoś od Ciebie nauczę...
                    > A tak powaznie: osoby, ktore naciagnely podatnika na studia w
                    > RP, a nastepnie "wybraly lepsza przyszlosc" w charakterze
                    > pracownikow fizycznych, stracily pieniadze podatnikow, oraz czas.

                    Jeżeli sądzisz że jedynym zyskiem ze studiów jest to, że można je wykorzystać
                    zawodowo, to masz nieco wąskie horyzonty. Ja nie przepracowałem dnia jako
                    astronom ani fizyk, a uważam, że to była wspaniała przygoda. Wiele się nauczyłem
                    - nie tylko wiedzy, ale i sposobów myślenia...

                    > prostu. Zastanow sie, jaki procent Brytyjczykow z wyzszym
                    > wyksztalceniem chce pracowac w TEGO TYPU zawodach...?:)

                    Sądząc po ilości brytyjskich kierowców z wyższym wykształceniem z którymi miałem
                    okazję pracować (bankowośc, zarządzanie, geografia, nauczycielstwo, ekonomia)
                    jest ich o wiele więcej niż Ty byś był skłonny przypuszczać.
                    >
                    >
                    > P.S. Mozna wybieracv studia kierujac sie swymi zainteresowaniami,
                    > moda, "kasowoscia" kierunku... naprawde sadzisz, ze osoba kierujaca
                    > sie wylacznie wlasnym zainteresowaniem (np.: Indianistyka) jest
                    > wiecej warta od tej, ktora poszla "na prawo", z powodow
                    > koniunkturalnych? Czyli: jedna jest cacy, a druga be? To ma byc -
                    > chyba - zart??

                    NIe, dlaczego? Napisałem tylko że koniukturalizm nie jest jedynym czynnikiem
                    przy wyborze studiów. To jest wybór na życie. Choc nie ukrywam, uważam, że
                    prawnik z pasją będzie lepszym prawnikiem niż prawnik dla pieniędzy...
                    • Gość: buahahahaha Re: Jasnosc IP: 77.236.0.* 22.11.08, 17:42
                      A wiec podaj link do tej analizy, posmiejemy sie wszyscy. I jeszcze
                      jedno... nie znasz mnie, a STALE oceniasz. Zatem, moze mi powiesz,
                      na czym opierasz przekonanie, ze o emigracji wiesz wiecej, niz ja?
                      Kilka slow o sobie: juz jako dziecko, przez szereg lat mieszkalem
                      poza Polska - z uwagi na prace rodzicow. A wiec, moje zetkniecie z
                      emigracja nastapilo znacznie wczesniej, niz wiekszosci obecnych
                      emigrantow w UK. Mam wyliczac dalej to, co WIEM o emigracji?
                      Sadzisz, ze nie wiem jak zyje sie obecnie w UK? Ech... a co Ty wiesz
                      o emigracji? Z tego co piszesz, wynikaja same banaly. Moze, w koncu,
                      podasz cos konstruktywnego?

                      "Sadzisz, ze wiecej" - podasz dowod? "nie, nie podam dowodu, bo mi
                      sie nie chce".... tak to jest, jak sie rozmawia z laikiem. Ech,
                      madralo. Jestes zabawny, ale badz bardziej sensowny.

                      "Jesli sadzisz, ze jedynym zyskiem ze studiow"... alez skad!
                      Najlepiej jest studiowac calkowicie za darmo, powiedzmy 20 lat,
                      pokonujac piec kierunkow. A na koniec, wyladowac na bezrobociu...
                      tez tak, dla idei. Ale za to, ile sie po drodze "nauczysz". Niczego
                      do wykorzystania zarobkowego, ale jaka przyjemnosc... czyz nie?
                      Powiedz, w czym zaszkodzili Ci polscy podatnicy, ze premiujesz takie
                      podejscie do kwestii studiowania? Studia wyzsze NIE SA DLA
                      WSZYSTKICH, pojmij to wreszcie.

                      Odsetek z wyzszym wyksztalceniem: wszedzie wystepuje bezrobocie.
                      Tyle tylko, ze z pewnoscia osob z wyzszym wyksztalceniem
                      (Brytyjczykow) czyszczacych kanalizacje miejska, sprzatajacym w
                      hotelu, etc. jest mniej, niz emigrantow z wyzszym wyksztalceniem
                      wykonujacych te zawody. Jak sadzisz, dlaczego?

                      "Prawnik a pasja".... pieknie. Niech studiuje 20 lat, potem wyladuje
                      na bezrobociu, a nastepnie wyjedzie na zmywak. To dopiero Polska w
                      niego zainwestowala, a on spelnil swe marzenia. Pieknie:)
                      • tomek854 Re: Jasnosc 23.11.08, 03:34
                        Gość portalu: buahahahaha napisał(a):

                        > A wiec podaj link do tej analizy, posmiejemy sie wszyscy.

                        Biblioteka główna, Glasgow University, piętro bodajże trzecie, w aneksie.


                        I jeszcze
                        > jedno... nie znasz mnie, a STALE oceniasz.

                        Bo stale piszesz, i stale dowodzisz tego, że jesteś chamski, pyszny i prostacki.
                        Poza tym ciągle piszesz czego ty to nie wiesz i jaki nie jesteś super, ale
                        niestety żadnych konkretów w tym nie ma...

                        Zatem, moze mi powiesz,
                        > na czym opierasz przekonanie, ze o emigracji wiesz wiecej, niz ja?

                        Tak chętnie namawiasz do czytania ze zrozumieniem, zastosuj tą radę do siebie...

                        Siedzisz w Polsce, robisz tam wspaniałe biznesy - skąd możesz wiedzieć jak
                        wygląda życie w UK TERAZ? Ja tu siedzę, piszę do gazet, spotykam się z różnymi
                        ludźmi i wiem jak to wygląda.

                        > Kilka slow o sobie: juz jako dziecko, przez szereg lat mieszkalem
                        > poza Polska - z uwagi na prace rodzicow. A wiec, moje zetkniecie z
                        > emigracja nastapilo znacznie wczesniej, niz wiekszosci obecnych
                        > emigrantow w UK. Mam wyliczac dalej to, co WIEM o emigracji?
                        > Sadzisz, ze nie wiem jak zyje sie obecnie w UK?

                        Sądzę że nie wiesz. Świadczą o tym wszystkie wzięte z kapelusza twierdzenia. Do
                        tego głośne krzyczenie, że nie ty masz potwierdzić to co mówisz, ale wymaganie
                        żeby inni potwierdzali.

                        Czy ty podałeś jakikolwiek jeden jedyny link do tych rzeczy na które się
                        powołujesz? Bo ode mnie tego oczekujesz.

                        Ech... a co Ty wiesz
                        > o emigracji? Z tego co piszesz, wynikaja same banaly. Moze, w koncu,
                        > podasz cos konstruktywnego?

                        Co mam podać konstruktywnego? Emigracja jest banalna i już. Nie ma 90% procent
                        debili, nie ma 90% geniuszy. NIe ma żadnych skrajnosci. Normalnie się żyje - tak
                        samo jak w Polsce. Jedne rzeczy są łatwiejsze, drugie rzeczy są trudniejsze.
                        Jeżeli oczekiwałeś przerwotnych rewolucji, to muszę Cię zawieść. Nie będzie.
                        >
                        > "Sadzisz, ze wiecej" - podasz dowod? "nie, nie podam dowodu, bo mi
                        > sie nie chce".... tak to jest, jak sie rozmawia z laikiem. Ech,
                        > madralo. Jestes zabawny, ale badz bardziej sensowny.

                        Nie chce mi się, bo nie traktuję Cię jako poważnego adwersarza. Po prostu bawiły
                        mnie Twoje wolty, przykrywanie pustych postów mądrymi cytatami świadczącymi o
                        oczytaniu. Fascynowało mnie to, że ktoś mimo wszystko jednak inteligentny tak
                        pie... od rzeczy. Zastanawiam się, czego Ci w życiu brakuje, skoro masz takie
                        świetne wykształcenie, realizujesz swoje pasje w pracy zawodowej i masz tyle
                        pieniędzy...

                        >
                        > "Jesli sadzisz, ze jedynym zyskiem ze studiow"... alez skad!
                        > Najlepiej jest studiowac calkowicie za darmo, powiedzmy 20 lat,
                        > pokonujac piec kierunkow.

                        Oczywiście, że tak. Studia to jest najpiękniejszy okres w życiu. Gdyby nie to,
                        że trzeba jednak pracować, to jeżeli o mnie chodzi mógłbym się całe życie tylko
                        uczyć.

                        A na koniec, wyladowac na bezrobociu...

                        nie wiem, dlaczego ma to być jedyna konieczność...

                        > tez tak, dla idei. Ale za to, ile sie po drodze "nauczysz". Niczego
                        > do wykorzystania zarobkowego, ale jaka przyjemnosc... czyz nie?

                        Dokładnie tak. Widzę, ze jednak potrafisz zrozumieć co czytasz. Ktoś, kto idzie
                        na Indologię, astronomię, etnografię czy grekę starożytną raczej nie liczy, że
                        zrobi na tym kasę. Idzie tam z pasji. I to jest coś fajnego. Może dla kogoś, dla
                        kogo liczą się tylko pieniądze jest to nie do zrozumienia, ale dla kogoś, dla
                        kogo pieniądze nie są jedynym celem w życiu jest to w pełni normalne.

                        > Powiedz, w czym zaszkodzili Ci polscy podatnicy, ze premiujesz takie
                        > podejscie do kwestii studiowania?

                        Nie premiuję. Zezwalam na wybór. A wybór to indywidualna sprawa każdego.

                        Studia wyzsze NIE SA DLA
                        > WSZYSTKICH, pojmij to wreszcie.

                        Studia wyższe SĄ DLA WSZYSTKICH KTÓRZY CHCĄ I DADZĄ RADĘ.

                        > Odsetek z wyzszym wyksztalceniem: wszedzie wystepuje bezrobocie.
                        > Tyle tylko, ze z pewnoscia osob z wyzszym wyksztalceniem
                        > (Brytyjczykow) czyszczacych kanalizacje miejska, sprzatajacym w
                        > hotelu, etc. jest mniej, niz emigrantow z wyzszym wyksztalceniem
                        > wykonujacych te zawody. Jak sadzisz, dlaczego?

                        Dlatego, że imigranci w swoich krajach nawet w swoim zawodzie zarabiali by
                        znacznie mniej. Przykład: za kółkiem cięzarówki miesięczną pensję gimnazjalnego
                        nauczyciela fizyki zarabiałem w 2 dni (licząc po sile nabywczej w 3.5). Więc
                        jeśli masz wybór: zostać w PL jako nauczyciel, zostać w PL i otworzyć własny
                        biznes i cały czas przynajmniej przez pierwsze lata poświęcać na rozwój firmy,
                        albo wyjechać do UK, wykonywać prostą pracę od...do... a potem trzasnąć drzwiami
                        i cieszyć się życiem to trzecia możliwosć, jak widać po decyzjach tysiąców
                        takich Polaków o których mówisz, nie jest taka zła.

                        > "Prawnik a pasja".... pieknie. Niech studiuje 20 lat, potem wyladuje
                        > na bezrobociu, a nastepnie wyjedzie na zmywak. To dopiero Polska w
                        > niego zainwestowala, a on spelnil swe marzenia. Pieknie:)

                        Zalecam ponownie zastosowanie się do własnej rady.

                        Wolałbym takiego kogoś, kto poszedł studiować prawo z pasji, skończył, ciągle
                        się dokształca i tym żyje, niż kogoś, kto poszedł na prawo, skończył studia a
                        potem chce od tego odcinać kupony.
                      • knockout Re: Jasnosc 23.11.08, 03:47
                        uk.youtube.com/watch?v=V2sedTLIRWU&feature=related
                        i tyle.
    • Gość: xx 400 stron o wyzysku i dyskryminacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.08, 23:40
      A może by tak szanowni badacze zajęli się warunkami pracy i płacy w
      Polsce? Na początek proponuję krakowskie sklepy wszelkiego rodzaju.
      Przypadkiem znam dwie dziewczyny, które od roku po tych sklepach
      krążą w nadziei, że wreszcie trafią na normalnego pracodawcę, a nie
      chama, oszusta, złodzieja i wyzyskiwacza. Jak na radzie nigdzie nie
      wytrzymały dłużej niż dwa miesiące. Maksymalne wynagrodzenie, które
      udało się osiągnąć jednej z nich, wynosiło 1100 PLN na rękę z
      normalnym ubezpieczeniem i umową na czas nieokreślony (to wielka
      rzadkość!!!), za dziewięc, a czasem więcej godzin pracy dziennie, na
      stanowisku kierowniczki średniej wielkości sklepu z tanimi ciuchami.
    • Gość: x 400 stron o wyzysku i dyskryminacji IP: 78.158.102.* 21.11.08, 23:53
      pracuje jako informatyk w irlandii, 3500euro miesiecznie, mieszkam w dublinie
      i nie znam tutaj zadnego polaka pracujacego na przyslowiowym zmywaku,
      wiekszosc znajomych pracyje w biurach i zarabia powyzej 2000euro, ale
      oczywiscie polska praca bedzie pisac jakies propagandowe bzdety o zmywaku i
      wyzysku
    • Gość: Wladze 400 stron o wyzysku i dyskryminacji IP: *.cable.ubr06.edin.blueyonder.co.uk 22.11.08, 00:51
      Brytyjskie instytucje typu Obywatelskiego,
      dyskryminuja Polakow, więc po co się zgłaszać gdziekolwiek...
      Nie ma zaufania do Brytyjskich Instytucji.
      One bagatelizują często takie przypadki,
      panuje ciche przyzwolenie na takie bezprawie...

      Smutne ale prawdziwe.

      • Gość: buaahahaahah "Panowie" i plebs... IP: 77.236.0.* 22.11.08, 01:08
        Poniewaz nie szanuja obywateli, ktorzy - w zbiorowej swiadomosci
        Brytyjczykow - sluzyc maja do wykonywania najprostszych czynnosci.
        Wszystko co bardziej skomplikowane, jest zarezerwowane
        dla "wlasciwych", tj. Brytow. Tak to wyglada. Dla nich postman =
        postman, i nie ma znaczenia, ze w Polsce byl chemikiem kwantowym.
        • Gość: moj dzien Re: "Panowie" i plebs... IP: *.bb.sky.com 22.11.08, 01:18
          opinia bazujaca na danych czy stereotyp?
          • Gość: buaahahahahahahaha Re: "Panowie" i plebs... IP: 77.236.0.* 22.11.08, 01:20
            Home Office----------> bazujace na danych, czy stereotyp?
            • Gość: moj dzien Re: "Panowie" i plebs... IP: *.bb.sky.com 22.11.08, 01:26
              ok, raz jeszcze, i nie rzucaj tutaj profesorami i badaniami naukowymi z lat
              60tych, bo to jest strategia na tzw. sciemke i rozmydlenie dyskusji. Napisales:
              "Poniewaz nie szanuja obywateli, ktorzy - w zbiorowej swiadomosci
              Brytyjczykow - sluzyc maja do wykonywania najprostszych czynnosci.
              Wszystko co bardziej skomplikowane, jest zarezerwowane
              dla "wlasciwych", tj. Brytow. Tak to wyglada. Dla nich postman =
              postman, i nie ma znaczenia, ze w Polsce byl chemikiem kwantowym. "
              i powiedziale, ze to z HO. Potem dodales, ze z wlasnego doswiadczenia bo znasz
              takie przypadki.
              Ok, to z tej samej manki. Ja mam dane z wiarygodnego zrodla (GUS), poparte
              obserwacja, ze polacy w wiekszosci sa kryptozoofilami. Dogde this. A teraz
              poprosze o linka do HO ktory wspiera Twoja poprzednia wypowiedz.
              • Gość: buaahahahaha Re: "Panowie" i plebs... IP: 77.236.0.* 22.11.08, 01:30
                Nie mam zadnej strategii w tej dysklusji, moze - po prostu - nieco
                doglebniej niz inni, zapoznalem sie z erystyka?

                Ale, wolisz konkretnie, wiec Ci odpowiadam:

                1. HO prowadzi rejestr zatrudnienia, w tym, ujmuje sie pierwsza
                prace. Zobacz te dane, masz tego pelno w Internecie.

                2. Dokaldnie, znam takie przypadki z praktyki. I co to zmienia?


                3. GUS akurat nie moglby tego oszacowac... ale to szczegol. Swoja
                droga, statystyka to piekna kwestia: mozna nia udowodnic wszystko
                (vide: GUS i Eurostat).
                • Gość: moj dzien Re: "Panowie" i plebs... IP: *.bb.sky.com 22.11.08, 01:40
                  nadal nie odpowiedziales na moje pytanie - jakie dane HO wspieraja teze, ze
                  brytyjczycy uwazaja sie za rase wyzsza? Rejestr zatrudnienia? W tym wypadku
                  wyciagniecie takiego wniosku jest sporym naduzyciem. Jak tylko zascianek na
                  wschod od niemiec otworzy rynek pracy dla ukraincow, chinczykow, rosjan,
                  bialorusinow itp to wyciagne wniosek, ze polacy to nadzorcy niewolnikow, bo daja
                  "ruskim" najgorsza robote. Naduzycie majace na celu uzasadnienie nieprawdziwej
                  tezy.

                  Jesli znasz takie przypadki, to po co sie pytasz co to zmienia? w poprzednim
                  poscie podparles sie tym argumentem. Wycofujesz sie z niego?

                  i zgadzam sie, ze statystyka mozna wiele udowodnic. sam starasz sie z roznym
                  powodzeniem to robic.
                  • Gość: buaahahahaa Nie oceniaj... kolejny raz. IP: 77.236.0.* 22.11.08, 01:45
                    O danych z HO pisalem w aspekcie "pierwszej pracy" (zobacz sobie
                    rubryki w WRS). A jesli idzie o poczucie Brytow, to mowilem z
                    doswiadczenia: zreszta, nie trudno jest sie polapac (nawet, gdybym
                    byl laikiem), majac kilka przykladow wskazujacych na to, ze
                    Brytyjczyk ma sie za osobe stworzona do celow wyzszych, niz praca
                    wykonywana przez Polakow. Nie znasz zadnych problemow na linii
                    chef / supervisor - zaloga? I nie mowie tu o pracach fizycznych (co
                    jest, jeszcze bardziej, zatrwazajace).

                    Z czego mam sie wycofywac, bylbys laskaw wyjasnic? Z tego, ze
                    uwazam, iz docent chemii nalewjacy paliwo na Shellu to porazka??
                    Odnosnie tego, co uwazasz za moje dzialanie w aspekcie statystyki,
                    zmilcze: nie ma sensu glupi spor o to, czy ja zongluje statystyka,
                    czy Ty.
                • tomek854 Re: "Panowie" i plebs... 22.11.08, 05:35
                  Gość portalu: buaahahahaha napisał(a):

                  > 1. HO prowadzi rejestr zatrudnienia, w tym, ujmuje sie pierwsza
                  > prace. Zobacz te dane, masz tego pelno w Internecie.

                  I co wynika z tej PIERWSZEJ pracy? Większość słynnych intelektualistów w UK
                  zaczynało w prostych pracach. Połowa moich kolegów ze studiów dorabia sobie w
                  knajpach czy w innych prostych prackach.
                  • Gość: buaahahaha Rozrozniaj... IP: 77.236.0.* 22.11.08, 05:51
                    Teza o tym, ze "wiekszosc slynnych intelektualistow angielskich"
                    (kogokolwiek masz na mysli, obojetne) zaczynala od prostych prac
                    fizycznych (ma mi to dac do myslenia, na zasadzie; popatrz! Takie
                    autorytety czyscily kible... a kim sa?!) chcesz bronic sytuacji, w
                    ktorej znakomita czesc Polakow zaczynajac od prac fizycznych - na
                    takowych wlasnie konczy? Twoj przyklad dotychczasowej pracy (przewoz
                    mebli, kierowca) pokazuje, ze wlasnie tak jest.

                    Roznice sa dwie:

                    1. "Slynni" nie byli emigrantami, sprzatajacymi toalety

                    2. "Slynni" sa intelektualistami nie z powodu pracy za barem, lecz z
                    powodu wlasnych predyspozycji intelektualnych.
                    • tomek854 Re: Rozrozniaj... 22.11.08, 13:44
                      Gość portalu: buaahahaha napisał(a):

                      > Teza o tym, ze "wiekszosc slynnych intelektualistow angielskich"
                      > (kogokolwiek masz na mysli, obojetne) zaczynala od prostych prac
                      > fizycznych (ma mi to dac do myslenia, na zasadzie; popatrz! Takie
                      > autorytety czyscily kible... a kim sa?!) chcesz bronic sytuacji, w
                      > ktorej znakomita czesc Polakow zaczynajac od prac fizycznych - na
                      > takowych wlasnie konczy?

                      Nie, pokazuję, że w pracy fizycznej jako takiej nie ma nic upokarzającego.
                      Wstydem jest, jeżeli ktoś się nie rozwija.

                      Twoj przyklad dotychczasowej pracy (przewoz
                      > mebli, kierowca) pokazuje, ze wlasnie tak jest.

                      Zasadniczo gdybyś przeczytał ze zrozumieniem to nawet, jeżeli się nie zgadzasz z
                      tym co piszę, widziałbyś, że na pewno nie jestem przykładem tego, że ja w
                      wożeniu mebli skończyłem. Najwyraźniej równie lekce ważysz sobie fakty, jeżeli
                      tylko pasuje Ci to do Twojej teorii...

                      >
                      > Roznice sa dwie:
                      >
                      > 1. "Slynni" nie byli emigrantami, sprzatajacymi toalety

                      Niektórzy byli.

                      >
                      > 2. "Slynni" sa intelektualistami nie z powodu pracy za barem, lecz z powodu
                      wlasnych predyspozycji intelektualnych.

                      A zatem praca za barem w żaden sposób nie zrobiła z nich idiotów - o to mi
                      właśnie chodziło. Nie jest ważne gdzie pracujesz, a kim jesteś.
                      • Gość: buahahahahaha Wiem, ze nie umiesz. Szkoda. IP: 77.236.0.* 22.11.08, 14:52
                        Czy ktokolwiek pisal, ze praca fizyczna to upokorzenie? Czytaj
                        dokladniej...i ze zrozumieniem.

                        Ad. 1 Ktorzy?:)

                        Ad. 2 Odwracajac: praca za barem nie wplynela w zaden sposob na ich
                        intelektualny status - tyle tylko, ze to nie ma nic do rzeczy:
                        pisalismy o tym, iz przywolywanie "argumenu" w rodzaju "Slynnych"
                        (na wytlumaczenie, ze spora czesc rodakow takze czysci toalety), to
                        bzdura, bez zwiazku obu elementow. I wlasnie to okazales;)
                        • tomek854 Re: Wiem, ze nie umiesz. Szkoda. 22.11.08, 16:56
                          Gość portalu: buahahahahaha napisał(a):

                          > Czy ktokolwiek pisal, ze praca fizyczna to upokorzenie? Czytaj
                          > dokladniej...i ze zrozumieniem.

                          Proponuję, żebyś pisał ze zrozumieniem :-) To może pomóc w tej dyskusji. "Z
                          tego, ze uwazam, iz docent chemii nalewjacy paliwo na Shellu to porazka?? "
                          Chyba że porażkowa praca to nie jest dla Ciebie upokorzenie?
                          >
                          > Ad. 1 Ktorzy?:)

                          Z brytyjskich np. Stephenson. Pracował jako palacz przy kotle parowym w kopalni
                          - pewnie dzięki temu nauczył się konstruować parowozy. Wątpię jednak żeby była
                          to w owym czasie elitarna praca.

                          Co tam jeszcze - Tomasz Edison był gazeciarzem, z tego co pamiętam...
                          >
                          > Ad. 2 Odwracajac: praca za barem nie wplynela w zaden sposob na ich
                          > intelektualny status - tyle tylko, ze to nie ma nic do rzeczy:
                          > pisalismy o tym, iz przywolywanie "argumenu" w rodzaju "Slynnych"
                          > (na wytlumaczenie, ze spora czesc rodakow takze czysci toalety), to
                          > bzdura, bez zwiazku obu elementow. I wlasnie to okazales;)

                          Jakbyś jednak bełkotliwie nie obkręcał tego argumentu słuszność ta działa w obie
                          strony, więc okazałem to, co chciałem. Dlaczego praca za barem miała by nie
                          wpływać na słynnych, a Polacy, którymi tak gardzisz, są przez nią wręcz definiowani?
                          • Gość: buahahahaahaha Re: Wiem, ze nie umiesz. Szkoda. IP: 77.236.0.* 22.11.08, 17:42
                            Proponuje, abys UDOWODNIL, iz napisalem, ze praca fizyczna to
                            upokorzenie. W przeciwnym razie, odwolaj swe stwierdzenie i przepros
                            mnie. Piszac o docencie mialem na mysli porazke, ale nie taka, jak
                            Ty pojmujesz: dla mnie to porazka wizji zawodowej, nie po to
                            studiowal, aby nalewac paliwo. Ale... z tego KOMPLETNIE nie wynika,
                            ze osoba nalewajaca paliwo = upokarzajaca praca. Uznaje tylko, ze
                            chemik kwantowy nalewajacy paliwo = porazka idei studiowania.
                            Pojmujesz, czy napisac once again?

                            Ad. 1 Faktycznie, wielu. I to w ostatnich latach....;)

                            Ad. 2 Niczego nie udowodniles: praca fuzyczna nie wplynela na ich
                            intelekt w zaden sposob.


                            • tomek854 Re: Wiem, ze nie umiesz. Szkoda. 23.11.08, 03:41
                              A, więc się tylko o idee studiowania troszczysz, a nie o ludzi? :-)

                              No dobrze, skoro tak, to niech Ci będzie ;-)

                              1. Nie chce mi się teraz szukać po linkach i biografiach. Tymbardziej, że w
                              oficjalnych biografiach takich ludzi nie będzie raczej napisane, że jak mieli po
                              16 lat to pracowali w sklepach czy rozwozili gazety. Ale jeżeli naprawdę wiesz,
                              jak wygląda życie w UK, to pewnie też wiesz, że przynajmniej do niedawna (bo
                              dzisiaj wychowanie młodzieży stanowi tutaj duży problem) to, ze młody człowiek
                              dorabiał sobie do nauki było normą i stanowiło element procesu wychowawczego.

                              2. Właśnie o to mi chodziło: praca fizyczna nie wpłynęła w żaden sposób na ich
                              intelekt. Tak samo nie wpływa na intelekt pracujących fizycznie Polaków. Czyli
                              taki docent chemii nalewający paliwo na shellu nie staje się od tego nalewania
                              ani trochę głupszy (choć prawdą jest, że kto stoi w miejscu ten się cofa, ale my
                              nie wiemy, co on robi po godzinach takiego nalewania).
        • Gość: buaahahaahahaha C.D. IP: 77.236.0.* 22.11.08, 01:21
          Uscisle: dalem przyklad bazujacy na praktyce. A znam (takich
          przykladow) sporo. Niestety.
          • Gość: N3 Re: C.D. IP: 89.243.151.* 22.11.08, 03:20
            ehh... mialam dodac koment... ale mi witki opadly i pisac sie
            odechcialo.

            pozdrawiam 38milionowe eldorado!

            jadu w PL nie brakowalo nigdy!
            • Gość: buaahaahahaha Laicy IP: 77.236.0.* 22.11.08, 04:03
              I musiales nad o tym poinformowac? Coz... szkoda, ze nie
              ustosunkowales sie w bardziej merytoryczny sposob. Pisalem o
              rzeczach istotnych, ale dla Ciebie fakt, ze docent nalewa paliwo =
              sytuacja normalna?

              Stwierdzam, ze w Polsce MOZNA uczciwie zarobic WIELKIE pieniadze.
              Tyle tylko, ze znakomita wiekszosc z tych emigrantow, nigdy sie o
              tym nie przekona. Oni apriorycznie odrzucili mozliwosci zrobienia w
              Polsce biznesu, zanim - w ogole - sprobowali. Coz za madre
              podejscie. Ale za to masa pretensji, mitow i bzdurnych tez o
              polskiej sytuacji... to zawsze i wszedzie, prawda?
              • tomek854 Re: Laicy 22.11.08, 05:40
                Gość portalu: buaahaahahaha napisał(a):
                > Stwierdzam, ze w Polsce MOZNA uczciwie zarobic WIELKIE pieniadze.

                Oczywiście, że można. Ale w UK łatwiej. A że znakomita większość emigrantów o
                tym wie, to wyjeżdżają szukać szczęścia tam.
                > Oni apriorycznie odrzucili mozliwosci zrobienia w
                > Polsce biznesu, zanim - w ogole - sprobowali.
                (pomijając tych, którzy nie chcieli robić biznesu, bo na przykład nie lubią) po
                co mieli próbować, skoro woleli spróbować gdzie indziej?

                Ja na przykład wiem doskonale że maluchem MOŻNA zrobić WIELKĄ trasę. Ale kiedy
                jechałem do Turcji to apriorycznie odrzuciłem pomysł jazdy maluchem i pożyczyłem
                scorpio. Cienias ze mnie, prawda?

                Oczywiście, trzeba by zaznaczyć, że nie wszystkim emigrantom się udaje - ale to
                akurat normalne. Czy w polsce też wszystkim udaje się zarobić WIELKIE pieniądze?
                A przecież MOŻNA...

                Coz za madre
                > podejscie. Ale za to masa pretensji, mitow i bzdurnych tez o
                > polskiej sytuacji... to zawsze i wszedzie, prawda?

                Różnica jest taka, ze większośc tych, którzy piszą w tym wątku zza granicy ma
                doświadczenie i z Polski, i z UK. Natomiast większość tych, którzy piszą z
                Polski ma tylko Polskie doświadczenie.
                • Gość: buaahahahahaha Re: Laicy IP: 77.236.0.* 22.11.08, 05:47
                  Hmm... uwazasz, ze latwiej jest zrobic fortune w UK, niz w Polsce
                  (mowa o wlasnych firmach)? Naprawde tak uwazasz?:) Sazniste
                  przekonanie emigrantow o tym, ze w Polsce sie nie da zrobic biznesu
                  (szczegolnie, jesli w ogole nie probowali tego czynic) to jedna,
                  wielka, zenada. Zamiast robic biznes w Polsce (poprawka: probowac go
                  zrobic!), woleli jechac do pracy fizycznej. Ot, takie male
                  przewartosciowanie. Przyklad z samochodami nietrafiony.


                  Odnosnie doswiadczenia: mam je spore, po obu stronach, znacznie
                  bardziej egzotyczne, niz UK. Tyle tytulem wyjasnienia.
                  • tomek854 Re: Laicy 22.11.08, 13:49
                    Gość portalu: buaahahahahaha napisał(a):

                    > Hmm... uwazasz, ze latwiej jest zrobic fortune w UK, niz w Polsce
                    > (mowa o wlasnych firmach)? Naprawde tak uwazasz?:)

                    Tak wynika ze statystyk. Poza tym jest oczywiste, że nawet jeżeli konkurencja
                    jest większa, to za to samo prowadzenie firmy jest łatwiejsze - nie prowadzisz
                    jej PRZECIWKO państwu, tylko po prostu robisz biznes.

                    Sazniste
                    > przekonanie emigrantow o tym, ze w Polsce sie nie da zrobic biznesu
                    > (szczegolnie, jesli w ogole nie probowali tego czynic) to jedna,
                    > wielka, zenada.

                    A co z tymi, którzy próbowali? W Polsce byli nieudacznikami, bo im nie wyszło,
                    potem wyjechali i już są super managerami?

                    Zamiast robic biznes w Polsce (poprawka: probowac go
                    > zrobic!), woleli jechac do pracy fizycznej.

                    Wiem, że jesteś zafiksowany tą wizją, ale nie wszyscy przyjechali na wyspy na
                    zmywak albo czyścić kible. Niektórzy przyjechali tu otworzyć biznes i dobrze im
                    idzie.

                    > Przyklad z samochodami nietrafiony.

                    Bardzo trafiony. To, że napiszesz, że nietrafiony nie uczyni z niego nietrafionego.

                    > Odnosnie doswiadczenia: mam je spore, po obu stronach, znacznie
                    > bardziej egzotyczne, niz UK. Tyle tytulem wyjasnienia.

                    No to super. Dokonałeś wyboru, udało Ci się, gratulacje. Czemu pozbawiasz innych
                    prawa do tego i obrażasz ich za sam fakt, ze ich wybór jest inny niż Twój? To
                    jest ich wybór, jak są głupi i chcą czyścić kible to ich sprawa, nic Ci od tego
                    nie ubędzie.
                    • Gość: moj dzien Re: Laicy IP: *.bb.sky.com 22.11.08, 14:31
                      witam, zgadzam sie z toba w 100%. kolega uhahany jest zawziety na innych jak
                      szczerbaty na sucharki. nie mam pojecia skad tacy ludzie sie biora. co mu to
                      przeszkadza, ze ludzie dokonuja innych wyborow niz on? freak jakis normalnie,
                      panie, freak..
                      • Gość: buahahahaha Geniusze ! IP: 77.236.0.* 22.11.08, 14:55
                        "kolega" ma inne zdanie niz Ty, czy Twoi koledzy. A to, jak widze,
                        zbrodnia. A co z kara? No tak... kara jest przedzieranie sie przez
                        meandry Waszych intelektualnych poszukiwan. Zaiste, sa one
                        fascynujace.

                        Dla wyjasnienia: w momencie, w ktorym przestaniecie mnie bawic,
                        podaruje sobie dalsza polemike. Zdazylem juz zauwazyc, ze
                        intelektualnej satysfakcji / spelnienia nie bedzie w tych rozmowach,
                        a wiec, traktuje Was niczym przerywnik, w analizie standingu
                        polskich funduszy inwestycyjnych sprzed dwoch lat;)
                        • Gość: moj dzien Re: Geniusze ! IP: *.bb.sky.com 22.11.08, 15:02
                          hehe jesli szukasz intelektualnego spelnienia na forach dyskusyjnych, to
                          szczerze ci wspolczuje. idz i analizuj wyniki funduszy, moze cos sie urodzi z
                          tego. w przerwie mozesz zawsze zerknac do lustra i upewnic sie, ze nadal jestes
                          najpiekniejszy, najmadrzejszy i zawsze, ale to zawsze, ostatnie slowo jest
                          twoje. a potem z tego nadecia mozesz puscic baczka i konkludujac, ze pachnie
                          fiolkami oddac sie dalszej analizie.
                          eot
                          • Gość: buaahahahahaha I to ja musze miec ostatnie slowo... dorosnij: EOT IP: 77.236.0.* 22.11.08, 15:46
                            Masz problem z rozumieniem najprostszego tekstu pisaniego: nie
                            twierdzilem, ze szukam intelektualnego spelnienia - ale wyrazilem
                            przekonanie, ze z Wami go nie znajde. I, dokladnie, tak jest. Powod
                            mego zainteresowania rozmowa z Toba byl taki, ze bawiles mnie. I
                            tylko tyle. W momencie, w ktorym przestalbys mnie bawic, po prostu
                            odpuscilbym sobie dalsza wymiane zdan;) Osoba Twego pokroju nie jest
                            w stanie zaoferowac mi niczego, poza prostym smiechem.

                            Jednakze, skoro nie chcesz wiecej byc blaznem w tej rozmowie, to nie
                            ma sprawy: moge Cie zignorowac, gdyz tak rozumiem Twoj "EOT". Zatem
                            EOT, Mistrzu;)
                            • tomek854 Re: I to ja musze miec ostatnie slowo... dorosnij 22.11.08, 17:01
                              Gość portalu: buaahahahahaha napisał(a):

                              > Masz problem z rozumieniem najprostszego tekstu pisaniego

                              Zgodnie ze słynną zasadą brzytwy Ockhama należałoby zastanowić się co jest
                              prostszym wyjasnieniem: to, że wszyscy w okół mają problem ze zrozumieniem słowa
                              pisanego, czy to, że Ty masz problem z wyraźnym pisaniem o co Ci chodzi ;-)

                              : nie
                              > twierdzilem, ze szukam intelektualnego spelnienia

                              Pewnie, że nie. Wyglądasz na osobę bardzo pewną tego, że osiągnąłeś już szczyt
                              intelektualnego spełnienia i każda droga z Twojego stanowiska to droga w dół ;-)

                              - ale wyrazilem
                              > przekonanie, ze z Wami go nie znajde.

                              Z takim pancerzem pychy na pewno ;-)
                              > Osoba Twego pokroju nie jest
                              > w stanie zaoferowac mi niczego, poza prostym smiechem.

                              Zwykle to osoba, która śmieje się z wszystkiego, czego nie rozumie albo co jej
                              nie odpowiada jest uważana za głupią.
                              >
                              > Jednakze, skoro nie chcesz wiecej byc blaznem w tej rozmowie, to nie
                              > ma sprawy

                              Pewnie, moze nie zauważyłeś, ale ta rola jest już zajęta przez Ciebie ;-)
                              • Gość: buahahaahaha Re: I to ja musze miec ostatnie slowo... dorosnij IP: 77.236.0.* 22.11.08, 17:42
                                Udowodnij, ze "WSZYSCY wkolo maja problemy ze zrozumieniem tego, co
                                pisze". Jesli tego nie zrobisz, wycofaj sie z tej tezy i przepros za
                                nia.

                                Nie szukam z Toba intelektualnego spelnienia, gdyz nie jestes w
                                stanie go dac. Po prostu. Tak jak kobieta nie szuka zaplodnienia
                                uprawiajac seks z eunuchem. PRzyklad na tyle trywialny, aby trafil
                                do Twej swiadomosci.

                                Udowodnij, ze smieje sie ze wszystkiego - szczegolnie zas z tego,
                                czego nie rozumiem. Jesli tego nie udowodnisz, wycofaj swa teze i
                                przepros.

                                Bycie blazne w tej rozmowie to stanowisko, na ktorym palme
                                pierwszenstwa trzymasz w swych spoconych dloniach. Watpliwa
                                przyjemnosc (dla palmy).
                                • tomek854 Re: I to ja musze miec ostatnie slowo... dorosnij 23.11.08, 03:51
                                  Gość portalu: buahahaahaha napisał(a):

                                  > Udowodnij, ze "WSZYSCY wkolo maja problemy ze zrozumieniem tego, co
                                  > pisze". Jesli tego nie zrobisz, wycofaj sie z tej tezy i przepros za
                                  > nia.

                                  Zarzucasz że nie rozumiemy co piszesz mi, mojemu dniowi, patyczkowi on-line i
                                  komu tam jeszcze (nie chce mi się sprawdzać).

                                  Żaden z nas nawzajem nie zarzuca sobie, że nie rozumiemy co piszemy - jedyną
                                  mającą problemy z byciem zrozumiałym osobą jesteś ty. QED :P

                                  > Nie szukam z Toba intelektualnego spelnienia, gdyz nie jestes w
                                  > stanie go dac. Po prostu. Tak jak kobieta nie szuka zaplodnienia
                                  > uprawiajac seks z eunuchem. PRzyklad na tyle trywialny, aby trafil
                                  > do Twej swiadomosci.

                                  Teraz próbujesz obrazić, widać kończą Ci się pomysły... Ale ok, używając Twojego
                                  porównania odchodzący tutaj seks jest lezbijski... Z tym że jedna z kobiet jest
                                  idiotką bo myśli że ta druga jest eunuchem :)
                                  >
                                  > Udowodnij, ze smieje sie ze wszystkiego - szczegolnie zas z tego,
                                  > czego nie rozumiem. Jesli tego nie udowodnisz, wycofaj swa teze i
                                  > przepros.

                                  A co to jest za wydawanie kretyńskich rozkazów? ;-) Że wiele rzeczy nie
                                  rozumiesz to widać od razu, jak się zacznie czytać to co piszesz. Jest to dosyć
                                  ciekawe, bo wydajesz się osobą niegłupią i oczytaną. Zakładam więc, że to pycha
                                  i ośli upór nie pozwalają Ci zniżyc się do poziomu innych, których uważasz za
                                  eunuchów...
                                  >
                                  > Bycie blazne w tej rozmowie to stanowisko, na ktorym palme
                                  > pierwszenstwa trzymasz w swych spoconych dloniach. Watpliwa
                                  > przyjemnosc (dla palmy).

                                  No cóż, nawet błazen musi znaleźć sobie kogoś, kogo kopnie jak już go zaboli że
                                  wszyscy się z niego śmieją. Normalna rzecz....


                                  Kolego, skończyłeś się.

                                  "Udowodnij" i "udowodnij" - ciekawe żądanie z pozycji kogoś, kto nie zniża się
                                  do udowodnienia tego, co sam pisze w sposób inny niż poprzez ciągłe zaznaczanie
                                  "wy nic nie wiecie o tych sprawach, nie to co ja, więc się tylko z was śmieję,
                                  eunuchy".

                                  Potem spada ci klasa ripost - może po prostu poradnik "100 najważniejszych
                                  streszczeń dla yuppie" Ci się skończył i teraz zamiast powoływać się na sławnych
                                  filozofów zaczynasz wyskakiwać z eunuchami i spoconymi dłoniami.

                                  Wciąż ładna figura retoryczna jak na trolla, ale stać Cię było na więcej.

                                  Znudziło mi się, wypadam z gry.

                                  Jeżeli chcesz, możesz obwołać się zwycięzcą tej dyskusji. Żegnam i dalszego
                                  dobrego samopoczucia życzę ;-)
                        • tomek854 Re: Geniusze ! 22.11.08, 16:57
                          Gość portalu: buahahahaha napisał(a):

                          > "kolega" ma inne zdanie niz Ty, czy Twoi koledzy. A to, jak widze,
                          > zbrodnia. A co z kara? No tak... kara jest przedzieranie sie przez
                          > meandry Waszych intelektualnych poszukiwan. Zaiste, sa one
                          > fascynujace.
                          >
                          > Dla wyjasnienia: w momencie, w ktorym przestaniecie mnie bawic,
                          > podaruje sobie dalsza polemike. Zdazylem juz zauwazyc, ze
                          > intelektualnej satysfakcji / spelnienia nie bedzie w tych rozmowach,
                          > a wiec, traktuje Was niczym przerywnik, w analizie standingu
                          > polskich funduszy inwestycyjnych sprzed dwoch lat;)

                          To drugi raz w tym wątku kiedy się głosno roześmiałem :-)

                          Pycha tego przewspanialca jest tego rozmiaru, że po prostu nie można się nie
                          śmiać ;-)
                          • Gość: buahahahaha Re: Geniusze ! IP: 77.236.0.* 22.11.08, 17:42
                            Ty zas przywolujesz swymi slowami usmiech na ma twarz, wlasciwie
                            stale. Dziekuje Ci za to.
                            • tomek854 Re: Geniusze ! 23.11.08, 03:42
                              Gość portalu: buahahahaha napisał(a):

                              > Ty zas przywolujesz swymi slowami usmiech na ma twarz, wlasciwie
                              > stale. Dziekuje Ci za to.

                              Proszę. Staram się. Gdybym próbował być tak chamski jak ty, nie wychodziłoby mi
                              to aż tak dobrze i obawiam się, że nie udałoby mi się przekroczyć tego punktu
                              gdzie irytacja zamienia się w śmiech ;-) A po co mam Cię irytować?
      • tomek854 Re: 400 stron o wyzysku i dyskryminacji 22.11.08, 05:34
        Gość portalu: Wladze napisał(a):

        > Brytyjskie instytucje typu Obywatelskiego,
        > dyskryminuja Polakow, więc po co się zgłaszać gdziekolwiek...

        Z mojego doświadczenia (a miałem taki przypadek z nieuczciwym pracodawcą,
        znajoma zaś w kwestii o molestowanie) wynika wręcz odwrotnie. Brytyjczyk nie
        miałby szans na taką pomoc, jaką ma Polak, bo oni się panicznie boją oskarżenia
        o dyskryminację właśnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka