mangolda
09.04.06, 14:34
Osobiście jestem przeciwna tzw. dzieciom z rozbitych rodzin, ponieważ są
zdemoralizowane i zepsute. Kiedy ja chodzilam do podstawowki takie dzieci byly
pod kontrolą: wychowawczyni na początku roku zawsze zapisywala ktorzy to są i
milala na nich oko, musieli tez obwiązkowo chodzic do szkolnego pedagoga.
Wszystkie te dzieci mialy problemy z nauką i zachowaniem, nie umialy się
odnalezc w grupie - byly wiecznie obrazone albo agresywne. Na szczeście
wszyscy normalni wiedzieli którzy to są - wychowawczyni zawsze wymieniala kto
jest z rozbitej rodziny - dzieki czemu moglismy trzymac się od nich z daleka.
W szkole sreniej nie mialam juz kontaktu z takimi osobami, w dobrym liceum są
tylko dzieci z dobrych domów. Co prawda byla u nas w klasie jedna taka, której
matka byla starą panna, no ale to byl tylko wyjątek. Na studiach nie
kntaktowalam sie z tego typu osobami, nie wiem ile ich moglo być, ponieważ już
nikt tego nie oglaszal i to byl bląd.
Dzieci z rozbitych rodzin mają poważnie zachwianą równowagę psychiczną, o ich
zdemoralizowaniu świadczy potworna chciwość i egozim - kompletny brak
zrozumienia dla potrzeb ojca, który przecież ma prawo ulożyć sobie zycie bez
zbędnego balastu. Nigdy nic dobrego z takich dzieci nie wyrośnie, o zalożeniu
wlasnej rodziny nawet nie moze byc mowy. Dziewczynki z rozbitych rodzin
zostają często prostytutkami, a chlopcy pedalami i nie mowcie mi o staniu na
ulicy, bo prostytutka mozna byc na wiele sposobow.
Nigdy nie zgodze się na kontakty mojego dziecka z takimi osobami, dzieci ex
partnerek mojego M. mają trzymac sie od mich z daleka.
Pisze to dla was, zebyscie zrozumieli punkt wiedzenia drugiej strony i nie
narzucali sie ze swoimi roszczeniami czlowiekowi, który chce zacząć nowe zycie
bez was, to ze kiedys byl waszym ojcem nie ma znaczenia; nie udalo mu sie raz,
czy drugi to nie znaczy, ze kolejna rodzina musi być obciązona duchami z
przeszlosci. Szczytem bezczelnosci z waszej strony jest domaganie sie
alimentow, bo studiujecie. Ilu mlodych ludzi samodzilenie placi za swoje
studia, zeby z wlasnej woli odciażyć rodziców! Pomyślcie o tym, zwlaszcza ze
kto jak kto, ale czlowiek który juz z wami nie mieszka nie musi finansowac
wszych fanaberii, a ze prawo jest chore.... cóz.
Sama jeszcze studiuje i wychowuje dziecko, a nie biore od swoich rodzicow
pieniedzy. Mam męża, który moze mi zapewnic podstawowe utrzymanie, biorę
stypendia dzieki czemu mam na swoje potrzeby, a od rodziców nie biorę kasy
mimo że ich stać aby mi pomagali. Mam swoj honor i nie chcę. Dzieci z
rozbitych rodzin nie mają honoru, czego przykladem są córki piewszej zony
mojego M. jedna z nich bierze alimenty jako studentka, zamiast ruszyc d... do
roboty, a druga po skonczeniu jednych studoiwposzla na kolejne, zeby wyludzic
alimenty, na szczescie jej sie nie udalo. Moj M. ma jeszcze trzecie dziecko,
którego matka bezwstydnie ciągnie od nas kase, świetnie wiedząc że M. ma pelną
rodzine na utrzymaniu, jakby nie mogla rozejrzec sie za innymi zrodlami
finasowania. Byle rodziny takie są: nie umieją pogodzic sie z tym, ze juz nie
mają ojca i z nienawisci do nowej rodziny za wszelką cene chca sie na nich
zemścić. Ot i cala prawda o was.