swietnaudawaczka
29.01.07, 15:40
tydzien temu przeczytałam artykuł o ddrr w WO i zrozumiałam, ze kwestia
rozwodu, która zawsze bagatelizowałam jest cięzka do wyparcia i powazniejsza
niz chciałam przyznać. moi rodzice rozwiedli się, kiedy miałam
13lat.Utrzymuje koontakt z ojcem, widujemy się raz na miesiąc, lubie jego
obecna zonę i męża mojej mamy. mój ojciec zawsze był człowiekiem niezwykle
wymagającym.przy nim musiałam cały czas starac się byc najlepsza,
najmądrzejsza, najładniejsza, najdowcipniejsza. Żadnych słabości. do dzisiaj
jest tak. Zostałam tak wychowana i nauczona, ze z dorosłymi nie wolno się
kłócić.moja mama zawsze była tą, która tzreba się opiekowac, mój ojciec nie
znosił sprzeciwu.nigdy nie było u nas wymiany zdań, oni cos kazali, ja to
robiłam. Dzisiaj mam 26lat i straszne problemy jesli chodzi o relacje damsko-
meskie.
wyczytałam kiedys w książce Ewy Milskiej-Wrzosińskiej, że jeżeli jedno z
rodziców było z jakiegos powodu niedostepne (nieobecne, zbyt wymagające,
zimne) to podświadomie dziecko przenosi to na relacje partnerskie. I
tak:poniewaz o mojego ojca ciągle się musiałam starac, walczyć i udowadniac
mu jaka to ja nie jestem swietna, tak robię to teraz z partnerami. dopóki sie
musze o nich starać, zabiegać itd..dopóty mi zalezy. a kiedy zorientuję się,
że jestem juz w 100%zaakceptowana-odchodzę, bo przestaje mi zalezeć.
cieszę się bardzo, że dowiedziałam się, że moje związkowe problemy, mój
strach przed zaangażowaniem, moje pretensje do samej siebie nie wzięły się we
mnie ot tak,ze to tez nie jest moją winą, że nie jestem w stanie utrzymac się
w wzwiazku, że szukam starszych a jednoczesnie umawiam się z prawie każdym
(nie mozna byc niemiłym, trzeba uszczęśliwiać innych), ze tak strasznie się
boje, że ze swoim skrzywionym charakterem nie będe w stanie byc dobra matka i
zona, że nie stworze dzieciom, kótre tak nbardzo chciałabym mieć normlnego
domu.
kiedys wydawało mi się że rozwód rodziców w zaden sposób nie odcisnał na mnie
swojego "piętna". Dziś wiem, że odcisnął, i to bardzo głębokie