Gość: Sawa
IP: 157.25.128.*
18.03.02, 12:05
Jak sobie wspomne moje zwiedzanie Amsterdamu, to az mi sie dusza raduje... Byla
bardzo wczesna wiosna, kwitly wszechobecne tulipany. Niestety od czasu do czasu
lalo, ale to nikogo nie zrazalo. Mieszkalismy w Hotelu Ibis tuz przy Dworu
Kolejowym. Nieopodal znajdowala sie wypozyczalnia rowerow. Wypozyczylismy
bardzo wygodne rowery. Przejechalismy przez miasto dojezdzajac do Rijksmuseum.
(Wspaniale muzeum z ogromna koleksja Rembrandta). Nastapila awaria mojego
roweru. Moj towarzysz podrozy zdobyl sie na heroiczny czyn i dwoma rowerami
pojechal do wypozyczalni w celu wymiany uszkodzonego egzemplarza. Ja w tym
czasie pod dachem (wlasnie lal deszcz, gdy moj bohater przez cale miasto
podazal z dwoma rowerami) podziwialam zbiory van Gogha w jednej z sal
Rijksmuseum, bo wlasciwe Muzeum van Gogha przechodzilo remont. Radosna
opuscilam muzeum, a moj partner raczej bardziej mokry niz suchy stal z dwoma
juz sprawnymi rowerami. Potem leniwie poruszalismy sie zatloczonymi, ale bardzo
zyczliwymi dla rowerzystow ulicami Amsterdamu. Przygoda bardzo sympatyczna i
bedzie zapamietana na dlugo.
Pozdrawiam
Sawa