Wolimy o tym nie myśleć, ale Grecja to najbardziej sejsmiczny kraj Europy i
wstrząsy zdarzają się tam naprawdę często.Do małych wstrząsów Grecy zdają się
być dość przyzwyczajeni, ale każdego roku któreś greckie miasto wybiega na
ulicę, bo zatrzęsło mocniej. Przedwczoraj znów wystraszyła się Kefalonia- jak
większość Wysp Jońskich- położona jest na bodaj najbardziej sejsmicznym
uskoku Europy (z Wysp Jońskich tylko Korfu jest względnie spokojna)- na
szczęście epicentrum silnego trzęsienia o sile 5.9 stopni w skali Richtera
znajdowało się na morzu (już przy 5 stopniach mogą potencjalnie zawalać się
słabe budynki, ważna jest też głębokość epicentrum i długość uskoku-
uogólniając im dłuższy- tym trzęsienie odczuwane jest na większym obszarze).
Gdyby epicentrum było bezpośrednio pod wyspą, skutki okazałyby się znacznie
poważniejsze- tym razem skończyło się na strachu i pęknięciach murów w
niektórych budynkach wyspy, ucierpało też nieco Muzeum Archeologiczne. Obyśmy
jak najrzadziej musieli pisać o trzęsieniach w Grecji, są one jednak
nieuniknione. Czy przeżyliście kiedyś w Helladzie trzęsienie?
Dwa lata temu gdy byłem na Krecie,zdarzyły się dwa wyraźnie odczuwalne
wstrząsy (w Iraklio ponoć ludzie powybiegali z domów)- ale raz akurat byłem
na plaży a drugi raz jechałem autobusem..(a przyznam się, że lekki wstrząs
zawsze chciałem przeżyć

)
Na koniec jako ciekawostkę dodam, że jednym ze zdecydowanie
najspokojniejszych sejsmicznie obszarów Grecji są Cyklady