Dodaj do ulubionych

Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po polsku

IP: *.icpnet.pl 15.10.10, 22:47
Kochani! Jako obyci w wycieczkach oraz konsumowaniu posiłków na nich, wynosicie jedzonko ze stołówek czy nie??? Żena czy nie???
Obserwuj wątek
    • voyager747 Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 15.10.10, 23:05
      nie wynosimy, chyba że jabłko :)
      • Gość: elka Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.10, 23:08
        nie wynosimy, chyba że właśnie jabłko lub jakiś owoc
        ale widziałam niejednokrotnie, że nie tylko 'po polsku', robią to Włosi, Niemcy,Angole..
        to chyba zależy od człowieka a nie od narodowości
        • Gość: Erkki Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.icpnet.pl 15.10.10, 23:16
          A owoc to nie jedzenie? ;-) Ja niestety byłem świadkiem przynoszenia pojemnika plastikowego do którego pani robiła kanapki na cały dzień. Pojemnik był duuuży. Ale siara, siedziałem nie z Polakami na śniadaniu, bo było mi wstyd po prostu. Innych nacji na czymś taki nie przyłapałem.
      • magdalaena1977 Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 16.10.10, 08:18
        a dlaczego jabłko tak ?

        Jeśli w restauracji dostanę konkretną porcję i nie zjem jej na miejscu, to jak najbardziej mogę resztki zabrać do domu. Np Pizza Hut daje nawet pudełko na resztkę pizzy. Tak samo w dawnej stołówce na FWP, kiedy było wydzielone po dwa plasterki mielonki i jeden plasterek sera na osobę.

        Ale jeśli restauracja sprzedaje jedzenie na zasadzie "jedz, ile chcesz", "szwedzki stół", to ma wyliczone, ile przeciętny klient zje. Nie bierze pod uwagę wyniesienia do domu.
        I tak samo jest na typowym śniadaniu w zagranicznym hotelu - jedzenia w bród, ale tylko na miejscu.
        Kto wynosi jedzenie z takiej hotelowej restauracji, to człowiek źle wychowany i nieuczciwy.

        Jak byłam w Maroku bardzo się zdziwiłam, że tylko ja ciągle kupuję na targach i w małych sklepikach jakieś jedzenie na lunch (tu jogurt, tu daktyle, tu banany), a potem okazało się, że inni też robili się głodni pomiędzy śniadaniem a kolacją, tylko że zjadali wtedy podkradzione resztki ze śniadania. Brrr ...
        • Gość: nieraz wynosze to zalezy IP: 109.243.202.* 16.10.10, 08:23
          NO bo jesli ktos jest chory na zemste faraona to jak najbarzdzjej trzeba wyniesc jakas bułke sucha czy cos w tym rodzaju i do tego herbate
          • amat1 Re: to zalezy 16.10.10, 08:44
            Spotkałem kiedyś w Turcji dwie starsze bardzo kulturalne panie, którym przez myśl by nie przeszło wynoszenie jedzenie. Mało tego obserwują i komentują takie zachowanie. Co robią same? O 6:00 sa na śniadaniu, potem o 9:30 na drugim. O 19 obiad, a o 21:30 kolacja. Skąd to wiem? Od kelnerów.
            • nchyb Re: to zalezy 20.10.10, 18:51
              Hm, to i tak lepsze niż wynoszenie. I zdrowsze, powinno się jeść więcej, ale małych porcji, niż napchać jednorazowo do bólu...
          • magdalaena1977 Re: to zalezy 16.10.10, 11:47
            Gość portalu: nieraz wynosze napisał(a):
            > NO bo jesli ktos jest chory na zemste faraona to jak najbarzdzjej trzeba
            > wyniesc jakas bułke sucha czy cos w tym rodzaju i do tego herbate
            Dlaczego trzeba wynieść, a nie można kupić ? nie mówiąc o skorzystaniu z własnych zapasów.
    • Gość: Jackowski Co Wy pitolicie...??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.10, 09:18
      Żenujący to jest ten Wasz chórek... Chyba Wam się popitoliła stołówka z restauracją hotelową....

      Stołówka to miejsce spotykane głównie w ośrodkach wypoczynkowych/wczasowych, większych zakładach pracy, gdzie wydawane są posiłki w porach i ilości ściśle określonej (często w grupach podzielonych na tury). Chyba również w większości posiłki wcześniej opłacone (w ramach pobytu lub zakładowego abonamentu). I dlaczego niby miałbym się wstydzić, że SWOJĄ własną porcję, której nie dałem rady lub nie zdążyłem zjeść w wyznaczonym czasie zabieram ze sobą robiąc sobie np. kanapki lub w przypadku ośrodka wczasowego biorąc też kubek z herbatą lub serek na talerzyku??? Podobnie gdy np. mój partner lub dziecko nie przyszedł na śniadanie... Powtórzę, że chodzi mi wyłącznie o dysponowanie porcją własną lub dziecka/partnera i dotyczy to głównie posiłków typu śniadanie i kolacja.

      Natomiast inaczej wygląda sytuacja hotelowymi restauracjami. Jeśli mamy opcję all-inclusive, to nie ma potrzeby wynoszenia jedzenia, bo praktycznie cały dzień otwarte są jakieś restauracje, bary z przekąskami, itp. W przypadku braku opcji AI faktycznie niezbyt eleganckim jest wynoszenie obiadu na zewnątrz, ale dla mnie nie jest jakimś wstydem wzięcie ze sobą owoców, czy też drożdżówek/bułeczek lub zrobienie sobie kilku kanapeczek w przypadku np. zaplanowanej wycieczki. Ale tu również w ramach przysługującej mi porcji/ilości. Proszę pamiętać, że nie we wszystkich krajach można sobie coś kupić "na mieście" - chodzi mi oczywiście o względy zdrowotne.

      A w przypadku normalnych restauracji, w kraju/mieście tam gdzie na co dzień mieszkamy, nie jest żadną "żeną" (co to za koszmarne słowo!) zabieranie ze sobą jedzenia na wynos! Porcje często są duże, a jedzenie bardzo dobre i niby dlaczego ma trafić do śmietnika?!? Bardzo często zabieram ze sobą niezjedzoną część dania i nikogo to nie dziwi, nawet w dobrych i nie najtańszych restauracjach. I kelnerzy są do tego bardzo dobrze przygotowani i wyposażeni w różne rodzaje pojemników... Nie mówię tu oczywiście o restauracjach bardzo ekskluzywnych (ale w takich porcje są z reguły mikroskopijne :-), jak też o uroczystych imprezach.

      "Żeną" moim zdaniem jest zakładanie takich wątków ze z góry założoną tezą!
      • magdalaena1977 Re: Co Wy pitolicie...??? 16.10.10, 11:59
        Gość portalu: Jackowski napisał(a):
        > Chyba Wam się popitoliła stołówka z restauracją hotelową....
        IMHO restauracja hotelowa to właśnie taka stołówka. Trochę ładniej urządzona, ale cel ten sam.

        > I dlaczego niby miałbym się wstydzić, że SWOJĄ własną porcję, której nie dałem rady lub
        > nie zdążyłem zjeść w wyznaczonym czasie zabieram ze sobą
        A czy ktoś krytykuje takie przypadki ?
        Zresztą teraz takich posiłków jest mało.

        > Natomiast inaczej wygląda sytuacja hotelowymi restauracjami. Jeśli mamy opcję
        > all-inclusive, to nie ma potrzeby wynoszenia jedzenia, bo praktycznie cały
        > dzień otwarte są jakieś restauracje, bary z przekąskami, itp.
        Ale przecież AI nie oznacza, że przez cały czas jest się na terenie hotelu.

        > dla mnie nie jest jakimś wstydem wzięcie ze sobą owoców, czy też drożdżówek/bułecz
        > ek lub zrobienie sobie kilku kanapeczek w przypadku np. zaplanowanej wycieczki.
        > Ale tu również w ramach przysługującej mi porcji/ilości.
        Ale w przypadku szwedzkiego stołu Twoja porcja - to "tyle, ile zjesz na raz", a nie jakaś wyznaczona ilość jedzenia.

        > Proszę pamiętać, że nie we wszystkich krajach można sobie coś kupić
        > "na mieście" - chodzi mi oczywiście o względy zdrowotne.
        Gdzie niby są takie kraje, że nie możesz sobie kupić jedzenia poza hotelem ?
        Zresztą w razie czego możesz zabrać jedzenie z Polski, a nie podkradać je z hotelu.
        • Gość: ja Re: Co Wy pitolicie...??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.10, 13:28
          Buahahahha... a tak poza tym, to wszystko w porządku?!? Jakieś całkiem nieżyciowe i nieracjonalne te Twoje opinie. A cały ten "problem" nie ma nic wspólnego z "podkradaniem"... i sama idea nie jest sprzeczna z dobrym wychowaniem. Wszystko zależy od okoliczności, "skali", itd. A z Twoich wypowiedzi można wywnioskować, że traktujesz to ... zjawisko? ... jak coś nagannego!

          Wracając do zakupów poza hotelem, to nie za bardzo sobie wyobrażam kupowanie czegoś do jedzenia podczas wycieczki w kraju o całkowicie innej florze bakteryjnej i kulturze kulinarnej. I niekoniecznie muszą to być np. Indie, ale nawet w takim Egipcie trudno by mi było żywić się "na mieście" - oczywiście poza jakimś McDonaldsem lub KFC, ale tego nie biorę do ust...
          • magdalaena1977 Re: Co Wy pitolicie...??? 16.10.10, 16:08
            Gość portalu: ja napisał(a):

            > A z Twoich wypowiedzi można wywnioskować, że traktujesz to ... zjawisko? ...
            > jak coś nagannego!
            Oczywiście, że traktuję takie zachowanie jak coś nagannego. IMHO to nieuczciwe zabierać restauracji więcej jedzenia niż się zapłaciło za nie.
            Uważam, że jest to przykład wyjątkowo niekulturalnego zachowanie, ponieważ dotyczy osób, które wydały sporo pieniędzy a wycieczkę, a skąpią paru złotych na dokupienie jakichś przekąsek.

            Powszechność takiego braku dobrego wychowania wśród polskich turystów ma ten minus, że w niektórych hotelach obsługa wystawia dla polskich grup ograniczoną ilość jedzenia, żeby nie zostały żadne resztki do zabrania.

            A jeśli jeszcze masz wątpliwości, to zadaj sobie pytanie - czy wynosiłeś to jedzenie otwarcie przy obsłudze czy też chowałeś je ukradkiem ?
            Jeśli to pierwsze - to czy nikt nie zwrócił Ci uwagi ?
            Jeśli to drugie - dlaczego ?

            > Wracając do zakupów poza hotelem, to nie za bardzo sobie wyobrażam kupowanie
            > czegoś do jedzenia podczas wycieczki w kraju o całkowicie innej florze
            > bakteryjnej i kulturze kulinarnej.
            > I niekoniecznie muszą to być np. Indie, ale nawet w takim Egipcie trudno by mi
            > było żywić się "na mieście" - oczywiście poza jakimś McDonaldsem lub KFC,
            > ale tego nie biorę do ust...
            Ale nie mówimy tu o kupieniu dania obiadowego. Chodzi o przekąskę do zjedzenia w czasie dnia - większość osób wymieniała np. jabłko albo drożdżówkę.
            W czym jabłko albo banan kupione na egipskim targu (i umyte w wodzie mineralnej) zaszkodzi Twojemu zdrowiu ?
            jogurt z lodówki ? ewentualnie suche ciastka ?

            Ja jestem na diecie bezglutenowej, więc faktycznie niektóre produkty jedzone przez miejscowych mogłyby zaszkodzić mojemu zdrowiu, ale w Maroku nie miałam najmniejszych problemów z zapewnienie sobie lunchu bez okradania stołówki.
            Chleb ryżowy przywiozłam z Polski, ale sporo kupowałam na miejscu. Np. jogurty pitne Danone, banany, daktyle, melony, pistacje. Inni wycieczkowicze kupowali świeże ciastka w typie drożdżówki.
      • Gość: Alik Re: Co Wy pitolicie...??? IP: *.icpnet.pl 16.10.10, 20:59
        Gdzie nie można kupić jedzenia na mieście? Ja nie spotkałem jeszcze takiego miejsca.
        Gdzie wy jeździcie? Na księżyc?
        Kupowałem jedzenie w Indiach, Kenii, Wietnamie, Chinach, na Kubie itp. Gdzie byliście gdzie nie można było nic zjeść poza hotelem?
    • nel.w Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 16.10.10, 10:48
      To wszystko zależy od sytuacji i dla kogo. Ja niestety muszę i nie zwracam uwagi czy ktoś pratrzy krzywo czy nie. Mam małe dziecko które w restauracji hotelowej ma zbyt wiele "atrakcji" i nie usiądzie spokojnie aby coś zjeść. W pokoju ma ciszę, spokój i wtedy jest w stanie skupić się na jedzeniu.
      • magdalaena1977 Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 16.10.10, 12:02
        nel.w napisała:
        > Mam małe dziecko które w restauracji hotelowej ma zbyt wiele "atrakcji"
        > i nie usiądzie spokojnie aby coś zjeść.
        To czemu w takim razie w ogóle jeździcie do hotelu ?
        Nie możecie brać apartamentu do czasu aż nauczycie dziecko jeść na stołówce ?
        • nel.w Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 16.10.10, 13:06
          Do hotelu jedziemy gdyż mamy zamiar odpocząć a nie stać w garach i gotować.
          • Gość: elka Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.10, 16:14
            no to chyba jakieś żarty? :)
            jak ktoś nabiera "milion" jedzenia na talerz, z czego połowę zostawia - bo nie smakuje i nabiera następne, bo poprzednie było beee.. ale robi to w jadalni - to wszystko OK i nikogo nie obchodzi, że tyle żarcia się wyrzuca

            ale jak biorę np, 1 jabłko czy 1 banana lub inny owoc, którego nie muszę obierać przy pomocy jakichś sztucców, a nie zjadłam go na tej stołówce, bo np. lubię zjeść sobie w ogrodzie w drodze z jadalni do pokoju, to kradzież jedzenia??

            no chyba chorzy na "anty- polskość" jesteście

            jeszcze raz powtórzę - widziałam mnóstwo razy jak turyści innych nacji robią kanapki i zabierają 'po kryjomu' jedzenie, nie tylko Polacy i to w różnych krajach
            nie oznacza to, że popieram, wręcz przeciwnie - po prostu stwierdzam fakt i nie zgadzam się z uogólnieniami

            • Gość: lelek Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 16.10.10, 17:49
              Gość portalu: elka napisał(a):

              > no chyba chorzy na "anty- polskość" jesteście

              Nie, Eluniu, my jesteśmy chorzy na ANTYBURACTWO. A jeśli dodatkowo to buractwo jest z Polski, to jeszcze dochodzi wstyd.
              Utarło się, że buraka, zwanego tez chamem, poznaje się nie tylko po tym, co mniej czy bardziej spontanicznie zrobi w miejscu publicznym, o ile to w ogóle zauważono. A jak nazwać osobnika, który publicznie taką postawę uzasadnia, nierzadko kwiecistym, "intelektualnym" językiem?
              No bo np. jeden pan wnioskuje, ze dozwolone jest wynoszenie owoców i drożdzówek, na takiej mianowicie podstawie, ze on sam tak czyni. (Domyślam się, że np. w ciasteczkach, lodach czy kanapkach ten pan nie gustuje i zapewne dlatego nie znalazły się na jego liście żywności na wynos.)
              Następna godna uwagi klasyfikacja produktów pod kątem przeznaczenia na wynos: otóż są to po prostu te, które da się obrać i spozyć bez pomocy sztućców - to pewnie myśl zaczerpnięta z filmu Barei, gdzie sztućce były przymocowane łańcuchami, więc widocznie nie należało ich wynośić z lokalu. Koncepcja ta pozostawia też sporo swobody w dokładnym wyznaczeniu koszyka potraw wynośnych, zależnym głównie od indywidualnych predyspozycji manualno-kulturalnych względem technik spożywania pokarmu.
              Druga pani oświadcza, że niestety ma małe dziecko, które jada wyłacznie w pokoju, bo taki ma kaprys - droga Pani, dla takich właśnie wynaleziono "room service" - trzeba tylko extra zapłacić, bo przeciez chyba dziecka nie zrobił hotelarz czy któryś z kelnerów.
              Kolejny wazny powód: wycieczka, na którą trzeba się zaprowiantować - to też przecie wina hotelarza, ze nie dysponuje u siebie tyloma atrakcjami, aby gościom wybić z głowy wszelkie wycieczki, na których robią się głodni. Nawiasem mówiąc, w "all inclusive" na wycieczki dostaje się suchy prowiant w zamian za opuszczone posiłki ... No, ale po co wykupywać "all inclusive", jak można sobie wynieść co trzeba z restauracji.
              Jeszcze argument o niebezpiecznym dla zdrowia jedzeniu spoza hotelu. Otóż, abstrahując od
              znanej powszechnie sterylności kuchni hotelowych na całym świecie (woda z własnego ujęcia , z własną stacją uzdatniania, mieso z własnego chowu i roślinki z własnego laboratorium), aby uniknąć zatrucia, można w porze posiłku wpaść do jakiegoś pobliskiego hotelu i tam zjeśc, lecz ... niestety znowu za to trzeba zapłacić!
              Na koniec najbardziej wzruszające wyznanie potrzeby spożycia deseru w plenerze - proponuję poważnie się zająć wyedukowaniem zagranicznych hotelarzy w tym zakresie, poczynając od przesłania im wraz z rezerwacją kilku numerów pisma "Działkowiec".
              • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 17.10.10, 22:37
                na wycieczkę można zamówić lunch box i wtedy sami Ci zrobią.
                • Gość: lelek Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: 87.204.150.* 19.10.10, 13:17
                  A ja co napisałem, "bystrzaku"?
                  Aha, "suchy prowiant" napisałem ... bo wiesz, tak się "lunch box" po polsku nazywa.
    • Gość: a Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.net.pulawy.pl 16.10.10, 16:25
      W Jungle Aqua Park przy dzwiach kazdej restauracji sa styropianowe tacki sluzace do nalozenia i wyniesienia jedzenia z restauracji .
      • Gość: Izzkkka Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.icpnet.pl 16.10.10, 18:31
        Buhahaha, deser w plenerze,. prawie się popłakałam ze śmiechu.
        Tak, wynoszenie jedzenia jest żenujące, a jeszcze bardziej żenujące są próby wytłumaczenia tego własnymi fanaberiami (jak powyższy deser w plenerze) czy brakiem umiejętności wychowania dziecka.
        Jeżdżę na wakacje 2 razy w roku, z dwójką dzieci, i jakoś dajemy sobie radę bez potrzeby wynoszenia jedzenia z restauracji. Dzieci potrafią zjeść przy stole, ja z mężem również. Jak jesteśmy głodni w czasie dnia, a nie mamy all inclusive to udajemy się do hotelowego baru/baru przy plaży/sklepu/restauracji w pobliżu/na targ, kupujemy to na co mamy ochotę i co wydaje nam się w danym kraju bezpieczne. Do głowy by mi nie przyszło, żeby dawać dzieciom na lunch kanapki ukradzione ze śniadania. A tak swoją drogą, pytanie do wynoszących, gdzie te zabrane kanapki trzymacie? Wpychacie do mini-baru czy trzymacie przez pół dnia w upale?
        Jeśli jedziemy na wycieczkę to albo bierzemy tzw. lunch-box z hotelu, a jeśli hotel go nie oferuje to kupujemy coś na drogę (owoce, herbatniki itp.). Na każdej wycieczce jest też przecież przerwa na lunch i wtedy wraz z większością grupy idziemy coś zjeść. A pozostała część zostaje na parkingu/w autokarze/błąka się po mieście wcinając swoje rozpłaszczone i roztopione kanapki wyniesione ze sniadania...
        • Gość: elka Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.10, 19:23
          no po prostu... szkoda słów
          ale i tak dalej będę sobie jadała jabłko czy banana, wychodząc z nim NA OTWARTEJ DŁONI
          z jadalni , nawet z 10* hotelu i spożywała w drodze do pokoju - i jakoś nie czuję złodziejem i nigdzie nie napisałam, że robię to nagminnie- a Wy właśnie z poziomu typowo polskiej mentalności - widzicie całe siaty jabłek wynoszonych ze stołówki :)
          a bardziej egzotyczne owoce będę kupować na miejscowym targu, co robiłam dotychczas
          możecie to sobie nazywać jak chcecie, jesteście tak 'zablokowani' w swojej jedynej słusznej racji, że nic do Was nie dotrze - to się nazywa fanatyzm

          i jakoś nikt z tych mających patent na rację nie odniósł się do kwestii wyrzucania jedzenia, nabierając na talerz ile się zmieści bez uprzedniego spróbowania posiłku, a potem odstawiania i ponownie i ponownie ...widziałam to tyle razy, że uważam to wręcz za zbrodnię
          i to jest największy problem i prawdziwe buractwo, moim jakże skromnym zdaniem

          no ale przecież najważniejszym jest nie wynieść przypadkiem jednego jabłuszka :)
          jakżesz to obłudne :(
          • Gość: Izzkkka Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.icpnet.pl 16.10.10, 19:55
            Owszem, nakładanie na talerz gór jedzenia i zostawianie połowy jest równie wielką zenadą. Podobnie jak dziki pęd i przepychanie się do bufetu (bo co, bo niby zabraknie czegoś?), wybieranie truskawek z tarty i fety z sałatki itp. No i moje ulubione: na 5 minut przed wybiciem godziny, w której konczy się all inclusive zamawianie 6 drinków, tak zeby starczyło do końca wieczoru. Albo przelewanie napojow z dystrybutra do plastikowej butelki, zeby przez przypadek nie trzeba bylo nic do picia na plazy kupic. Wszystko żenada.
            • magdalaena1977 Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 16.10.10, 20:34
              Gość portalu: Izzkkka napisał(a):
              > Podobnie jak dziki pęd i przepychanie się do bufetu (bo co, bo niby zabraknie czegoś?),
              No czasami czegoś brakuje. W gorszych hotelach zdarza się, że ilość warzyw do śniadania jest symboliczna i szybko się kończą.
              Ale dżentelmen się nie pcha, nawet jeśli miałby nie zjeść sałatki i najwyżej cierpi w milczeniu ;-)
            • Gość: elka Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.10, 20:43
              @lelek
              nie denerwuj się tak i przeczytaj jeszcze raz swój post
              antyburactwo - to właśnie - brak buractwa:)
              ja piszę o owocu,/ który notabene nierzadko zaczynam jeść juz na stołówce, ale to nieważne, bo większość mi powie że teraz się tłumaczę, a nie mam takiego najmniejszego zamiaru/ a Ty o owocach i jakichś tam ciachach- czyli mam rację, wyolbrzymiasz
              dalej mi się nie chce porównywać, ale to taki właśnie yntelygenty post

              i jeśli myślicie, że tutaj uswiadomicie ludzi, że robią coś nie tak - to jesteście w błędzie
              większość takich osób - czytuje Egipt, Turcja itp. - pt. jaki hotel, ile kasy itp., itd.

              a czy kiedyś mając odrobinę odwagi cywilnej- zwróciliście takiej osobie uwagę? - bo ja tak i wyobraźcie sobie - ta osoba była pierwszy raz na wyjeździe zagranicznym i nie miała pojęcia, że to jest niewskazane / to był oczywiście all/ - jej komentarz ; ' no przecież tutaj tyle tego, że nie do przejedzenia' czy jakoś podobnie
              niestety - to prawdziwe - i tutaj kłania się "wspaniała' praca wielu rezydentów biur podróży

              i 'turystyka zorganizowana' to nie to miejsce gdzie się chce uświadamiać ludzi,
              sądząc z powyższych wypowiedzi - to raczej temat gdzie niektórzy wyładowują swoje frustracje, a po co ? wakacje są takie piękne :)

          • magdalaena1977 Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 16.10.10, 20:30
            Gość portalu: elka napisał(a):
            > i jakoś nikt z tych mających patent na rację nie odniósł się do kwestii
            > wyrzucania jedzenia (...)
            Bo to chyba oczywiste ?
            Czy ktoś z nas tu napisał, że nakładanie na talerz i zostawianie na stołówce jest w porządku ?
            Nie wiem, skąd Ci się wzięła przeciwstawność tych dwóch postaw.

            Dobrze wychowany człowiek
            - nie nakłada sobie niepotrzebnych porcji,
            - nie wynosi ze stołówki jedzenia, za które nie zapłacił,
            - nie zamawia niepotrzebnych drinków
            - nie pluje pod stół itp.
            To wszystko jest w pakiecie ;-)
            • Gość: Robi Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.icpnet.pl 16.10.10, 20:48
              Hehe, drinki są potrzebne, tylko na poźniej. Bo do 23 za darmo, a potem trzeba zaplacic, wiec mozna wziac 10 naraz, zeby starczylo do 2 w nocy.
              • Gość: elka Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.10, 21:22
                @magdalena
                ta przeciwstawność, wzięła mi się właśnie po przeczytaniu postów na tym topic'u

                zresztą, sama uprościłaś, do bólu - ja nie piszę tylko o wyrzucaniu jedzenia
                piszę o bezmyślnym hm.. "próbowaniu" jedzenia, które prowadzi do wyrzucania całych talerzy
                a to wg mnie różnica i to istotna

                i dlatego wkurza mnie zwyczajnie tylko potępianie wręcz, zabrania 1 owoca lub jednej bułki w kontekście wywalania całych talerzy, które ot, nie smakują, bo wcześniej
                buractwu nie przyszło do głowy spróbować, czy przeczytać opis żarcia / no ale to drugie wymaga nie tylko kultury, ale znajomości podst, słówek chociażby ang.czy zwyczajnie zapytania współwczasowiczów/
                • Gość: lelek Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 16.10.10, 22:00
                  Słowem, dopóki "buractwo" będzie za dużo kłaść na talerz i nie dojadać, dopóty ty i tobie podobna "elita kulturalna" będziecie wynosic owoce i bułki ze stołówki - na znak protestu.
                  • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 17.10.10, 22:38
                    i guzik ci do tego
                • mamma-mia66 Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 16.10.10, 22:14
                  - zjadali wtedy podkradzione resztki ze śniadania. Brrr ...
                  - nie wynosi ze stołówki jedzenia, za które nie zapłacił

                  Magdalaena - widzę że jesteś bardzo surowa w ocenie. "Podkradzione" "Nie zapłacił" - jak można ukraść coś jeśli zapłaciło się za wyżywienie, często opcję all inclusive? Jak można nie zapłacić jak się zapłaciło?! To można być złodziejem nic nie kradnąc?! To kim jest ten co kradnie - czyli bierze to co do niego nie należy i za co nie zapłacił?
                  Nielogiczne głupoty wypisujesz ot,co...

                  W sprawie wynoszenia... Ja myslę że jeśli ktoś bierze porcję dla siebie do zjedzenia na później to ok przecież po to biorę all żeby nie kupować na mieście jedzenia czy picia. A wybieram się na wycieczkę i nie będzie mnie na obiedzie.Dla wielu z nas kupowanie w Egipcie to pewne utrudnienie ;) ze względu na targowanie. Naganne byłoby zabieranie resztek pod koniec wyjazdu "żeby rodzina spróbowała". Tak było dawnymi czasy i do dziś ze śmiechem wspominam pobyt w NRD i zgarnianie przez pewne panie plasterków salami do pudełka po butach marki Salamander :) cały autokar śmiał się przez powrotną drogę, nawet przyśpiewki wymyślano. Tak, to był obciach :)
                  • magdalaena1977 Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 16.10.10, 23:04
                    mamma-mia66 napisała:
                    > "Podkradzione" "Nie zapłacił" - jak można ukraść coś jeśli zapłaciło się za wyżywienie,
                    > często opcję all inclusive?
                    Z tego co wiem, opcja AI ma jednak pewne ograniczenia. I oznacza dowolną ilość jedzenia na stołówce. A nie dowolną ilość jedzenia na stołówce i prowiant na wynos.
                    Zresztą ja jeżdżę raczej na objazdówki i tam jest po prostu szwedzki stół na śniadanie.
                    I jeśli zapłaciłam za jedzenie na stołówce, to znaczy, że nie zapłaciłam za jedzenie na wynos (poza suchym prowiantem zamiast posiłku).
                    Nie nazwałam nikogo złodziejem i nie nazwę, zwłaszcza, że nie znam regulacji prawnych tych egzotycznych krajów. Ale uważam takie postępowania za przejaw braku dobrego wychowania.

                    Tu daję fragment informacji dla turystów z biura, z którym ostatnio jechałam (www.rainbowtours.pl/readme.aspx).
                    Śniadania. (...) Należy pamiętać, że z restauracji nie wolno zabierać żadnych artykułów, gdyż jest to niemile widziane przez obsługę. Lepiej jest podchodzić do bufetu kilka razy, niż zostawiać coś na talerzu lub wynosić poza restaurację.

                    U Ciebie było inaczej ?

                    > przecież po to biorę all żeby nie kupować na mieście jedzenia czy picia.
                    Ja myślałam, że opcja AI ma sens tylko dla osób, które cały urlop spędzą w hotelu - właśnie dlatego, że i tak musieliby kupować jedzenie na mieście.
                  • Gość: Robert Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.icpnet.pl 17.10.10, 11:00
                    Mamma-mia66 pisze: "W sprawie wynoszenia... Ja myslę że jeśli ktoś bierze porcję dla siebie do zjedzenia na później to ok przecież po to biorę all żeby nie kupować na mieście jedzenia czy picia. A wybieram się na wycieczkę i nie będzie mnie na obiedzie"......

                    Opcje all bierzesz po to, zeby moc w hotelu najesc i napic sie do woli, ale w ramach okreslonych przez hotel (no i w granicach przyzwoitosci). Czyli jesz w czasie posilkow, a nie zabierasz z nich jedzenia na pozniej. Pijesz za darmo do okreslonej godziny, jak sie chcesz napic pozniej to placisz (chyba, ze masz all 24h) .
                    All nie jest po to, zebys mogla wyniesc jedzenie z hotelu i przyskąpic na jedzeniu podczas wycieczki. Jak z hotelu wychodzisz i jestes glodna, to jesz na miescie jedzenie tam kupione. W koncu placilas za all w hotelu, nie za all w calym egipcie:)

                    Jesli tego nie rozumiesz i bierzesz jedzenie na pozniej, to jestes zwyklym burakiem, za ktorego musimy sie wstydzic.
                    • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 17.10.10, 11:59
                      bardziej się wstydzę za buraków nachlanych na umór darmowymi drinkami
                • magdalaena1977 Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 16.10.10, 22:16
                  Gość portalu: elka napisał(a):

                  > @magdalena
                  > ta przeciwstawność, wzięła mi się właśnie po przeczytaniu postów na tym topic'u
                  Których ?
                  kto pisał, że popiera zostawianie nałożonego na talerz jedzenia ?

                  > zresztą, sama uprościłaś, do bólu - ja nie piszę tylko o wyrzucaniu jedzenia
                  > piszę o bezmyślnym hm.. "próbowaniu" jedzenia, które prowadzi do wyrzucania
                  > całych talerzy a to wg mnie różnica i to istotna
                  Ja tej różnicy jakoś nie widzę. Generalnie chodziło mi o to samo.

                  > i dlatego wkurza mnie zwyczajnie tylko potępianie wręcz, zabrania 1 owoca lub
                  > jednej bułki w kontekście wywalania całych talerzy,
                  ALE NIE ROBIĄ TEGO TE SAME OSOBY !!!
                  Ja jestem przeciwna zarówno wyrzucaniu całych talerzy niezjedzonych potraw jak i wynoszeniu ze stołówki jabłek czy drożdżówek, za które się nie zapłaciło.
                  • Gość: elka Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.10, 22:35
                    @lelek
                    nie czuję się żadną "elitą kulturalną" tylko normalną turystką, czyśbyś to Ty czuł niedosyt czegoś?
                    może zrozumienia postów, bo piszesz w oderwaniu od rzeczywistości
                    no i podkreślanie tej kultury - czegoś brakuje?

                    bo mnie nie, i czułam, czuję i będę się czuć normalnie objadając się owocem zabranym, a nie ukradzionym, z jadalni hotelowej
                    i skoro go nie pożarłam na stołówce, to za niego zapłaciłam i mam prawo skonsumować gdzie chcę, skoro nie neguje tego obsługa hotelowa :)

                    a sama będę tępić buractwo- wyrzucające i marnujące jedzenie
                    @ lelek
                    buractwo marnujące i wyrzucające, a nie niedojadające:) bo w to w opcji all nie uwierzę
                    bo moje gały za dużo widziały :)




                  • voyager747 Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 17.10.10, 00:04
                    a skąd niby te jabłka za które się nie zapłaciło ?
                    • lelex Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 17.10.10, 03:04
                      Ze stołówki są.
                      • voyager747 Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 17.10.10, 22:35
                        to zaraz wyślę przelew na 1 euro do hotelu
    • Gość: greg wynoszenie =kradzież IP: *.godula.net 17.10.10, 10:15
      jw. jedzenie opłacone gdziekoleiek by nie było jest na zasadzie że możemy jeść ile zdołamy natomiast czy to jabłko czy kanapki na cały dzień to poprostu zwykła kradzież i tak jest postrzegane przez obcokrajowców i wstyd mi za naszych rodaków gdy tak postępują na świecie
      • voyager747 Re: wynoszenie =kradzież 17.10.10, 11:51
        Bzdury, jabłka wynoszą wszyscy, nie tylko Polacy. Jeśli na tygodniowych wakacjach przez 3 dni jeżdżę gdzieś tam, nie przychodzę na obiady, przekąski, nie sączę cały dzień drinków, a dodatkowo nigdy tego nie robię, to nikt mi nie wmówi, że jedno wzięte ze sobą jabłko, to jest kradzież.
        Możecie oczywiście tak sobie pisać, ale to są bzdury.
        Te obserwacje, że tylko Polacy tak robią też są wyssane z palca.
        Czasami w niektórych hotelach jest napisane, żeby nic nie wynosić ( w Turcji), a często nie ma takich napisów i nikt na to nie patrzy.
        A już pisanie, że nie mogę zostawić jedzenia na talerzu, to jest kuriozum. Biorę coś tam i okazuje się, że jest niejadalne i co muszę to zjeść, bo Rainbowtours mi tak każe?
        Pisanie, że Polacy się jakoś tam negatywnie wyróżniają, to też bzdury, wszyscy zachowują się tam dokładnie tak samo.
        Reasumując na następnych wakacjach też sobie wezmę jabłko i nie będę czuł się złodziejem.
        Bzdury wypisywane na forum mnie od tego nie odwiodą.
        • kasia_p45 Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 17.10.10, 12:26
          A ja rozumiem to tak. Skoro mam all inclusive to na terenie całego hotelu moge korzystać z jedzenia i picia do woli.. ile dusza zapragnie. Tam gdzie byłam ostatnio teren hotelu był tak duzy, że nie ogarnie sie go wzrokiem. Wszędzie pełno barów, barków.. gdzie serwowano różne jedzonko i napoje. Restauracja główna jedna ale za to wieeelka. Nie było widac, żeby ktos notorycznie cos wynosil.. Ot czasami jak tu wspomniano jakis owoc.. czy nawet kanapke. Widac za to było pijących napoje czy jedzących chamburgera, czy kanapke na plazy, czy przy basenie.. o lodach nie wspomne.. Nie wiadomo było czy wyniesione z gł. restauracji czy z mniejszego baru. I doprawdy nikt sie tym nie przejmowal.. barmani czesto donosili do leżaków napoje czy inne jedzonko..
          I myslę sobie tak.. skoro jestem na terenie hotelu.. Mam za wszystko zapłacone to jak najbardziej moge z tego korzystac. I nie ważne czy obiad zjem w środku restauracji czy poza nią... baa a nawet w pokoju?? Jestem cały czas na terenie hotelu.. Oczywiście nikt tego nie robił..
          W niektórych hotelach widziałam nawet takie specjalnie przygotowane miejsca na to aby odstawiac tam szklanki i naczynia... które wczesniej zostały wyniesione z restauracji czy baru z jakims napojem czy jedzeniam.. Obsługa co jakiś czas przechodząc to zbierała..
          I powiem szczerze, że mnie to wisi gdzie kto je..
          Osobiście wolę to robić w restauracji przy stoliku niz w pokoju czy na leżaku... bo tak mi wygodnie.. A z tego co wynosilismy byla woda butelkowana...(chyba nawet specjalnie przygotowana do zabrania) ale to robili wszyscy.. No niestety w nocy nie będe piła wody z kranu .. Tak, że w pokoju zawsze stała dyzurna woda w butelce.. I co? Zenada?..
          Jesli juz cos jest żenujące to raczej nie przestrzeganie pewnych form etykiety i savoir vivre'u.. zasad zachowania sie przy stole i odpowiedniego ubioru... ale to juz temat na inny wątek :))
          • Gość: gosc Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.leon.com.pl 17.10.10, 16:24
            Ktoregos roku bedac w hotelu na Krecie mielismy za sciana sasiadow,rodzine polska.Jako ze nasze balkony sie stykaly,czesto wieczorami ucinalismy sobie pogawedke.Pan rodziny okazal sie wielkim polskim biznesmenem,wiekszosc jego opowiesci to bylo chwalenie sie gdzie oni to juz nie byli,jakie to kraje nie zaliczyli.Tak jak wtedy na Krecie,tak i w tych innych krajach wykupywali wczasy na 1 tydzien z opcja HB.Jakiez bylo nasze zdziwienie i oczywiscie oburzenie na ich bezczelnosc,gdy przypadkiem zauwazylismy,jak w trakcie posilkow korzystaja z wszystkich mozliwych dystrybutorow z napojami w restauracji hotelowej bez zenady,czajac sie tylko przed obsluga.Wynosili jedzenie pozawijane w serwetki i napoje ponalewane w butelki.Wykwaterowanie z hotelu mieli w tym samym czasie co my,wiec jakie bylo ich zdziwienie jak przy zdawaniu kluczy w recepcji owemu panu wreczono rachunek do uregulowania.Pan biznesmen zamiast na miejscu splonac ze wstydu,podkulic ogon i grzecznie zaplacic zrobil taka awanture,ze swiat nie widzial.Jak to nie nazwac bezczelnym zlodziejstwem?Jezeli mnie nie stac na doplacenie do ALL,a potem bezczelnie krasc to lepiej nie jechac wcale.A tak poza tym zastanawiam sie do jakich Wy hoteli jezdzicie,jezeli ja wykupuje ALL,a zawsze wykupuje taka opcje,to jeszcze nigdy nie mialam potrzeby wynoszenia czegokolwiek z restauracji hotelowej.Raz,ze byloby mi wstyd,a dwa w kazdym barze czy to przy basenie,czy tez przy plazy caly dzien serwowane sa przekaski i napoje z dystrybutorow.Jezeli nie mam zagwarantowanej w cenie wody mineralnej uzupelnianej w lodowce w pokoju,to zawsze kupuje sobie w sklepie soki i jakos jeszcze nie zbiednialam.Zaznaczam,ze ja wyjezdzam na wczasy tylko na okres 2 tygodni,z czego jak to pozbierac do kupy to jeden tydzien spedzam poza hotelem na wycieczkach.Majac opcje ALL hotel zawsze przygotowuje mi suchy prowiant,obiad mam w cenie jezeli jade na wycieczke z biurem,jezeli jade sama to sobie cos tam zakupuje po drodze i nigdy jeszcze nie glodowalam,a ze stolowki nie wynosze.Proponuje zaobserwowac ile jedzenia nakladaja na talerz ruscy turysci i jak je marnuja,dziwne ze Wy tylko zauwazacie takie zachowanie u Polakow.
          • Gość: Geniu Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.icpnet.pl 17.10.10, 16:26
            Tak. Niczym nie różni się ukradzenie (nazwijmy to wprost, skończmy z eufemizmem: WYNOSZENIE) jednego, jak tu większość pseudo-turystów grzmi, jabłuszka od ukradzenia tony kanapek lub steków. Tak jak tona pierza niczym sie nie różni od tony żelaza.
            Skończyłem z jeżdżeniem na wycieczki organizowane między innymi z tego powodu. Wierzcie mi ilekroć rozmawiam z obcokrajowcami to ci ZAWSZE nabijają się z Polaczków i ich burackiej wręcz chęci nawp*rzania się za dramochę. Jak widać nawet napisy na drzwiach restauracji typu: Nie wynosić, nic nie dają.
            Apropo's: Rosjanie (których uważamy na prymitywów) na wakacjach w Agadirze byli w szoku widząc jak Polacy kradli 'na wynos'. Ich wzrok był mieszaniną pogardy i zdziwienia. Siedziałem obok z kumplem i udawaliśmy, że nie jesteśmy z Polski tak nam wstyd było.
            • Gość: gość Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.chello.pl 17.10.10, 17:34
              za dupę, a nie za darmochę głupku, to wszystko jest opłacone wcześniej.
              Nie jeździj, mamy to gdzieś, sam jesteś polaczkiem Geniu.
              • Gość: Basia Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.chello.pl 17.10.10, 19:17
                To jest po prostu żenujące! Nie raz nie dwa widziałam jak ludzie biorą to jedno jak to tutaj piszą głupie jabłuszko najcześciej w największej konspiracji. Gdyby uważali, że tak można to by się tak z tym nie kryli. Bardzo często w hotelach jest napisane również w języku polskim,
                że nie wolno wynosić żywności z restauracji. Kiedyś w Austrii widziałam napis, że za jedzenie wynoszone z restauracji należy zapłacic. Jestem bardzo ciekawa czy w takim wypadku vojażer zabrałby z sobą jabłuszko. Oczywiście, że zdarza się, że wynoszą inne nacje ale to takie same buraki jak Polacy, którzy wynoszą. Już sam ton ich wypowiedzi w tym wątku świadczy o ich poziomie wychowania i obycia.
                • Gość: lelek Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.chello.pl 17.10.10, 19:28
                  Gość portalu: Basia napisał(a):

                  Bardzo często w hotelac
                  > h jest napisane również w języku polskim,
                  > że nie wolno wynosić żywności z restauracji.

                  Niestety znam miejsca za granicą, gdzie jest to napisane nie "równiez" a WYŁĄCZNIE w języku polskim ...
                  • Gość: gość Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.chello.pl 17.10.10, 22:36
                    w Egipcie czy Tunezji ? :)) to nie jest cały świat
                  • Gość: ania Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.range217-43.btcentralplus.com 26.10.10, 00:29
                    tak samo w Kolobrzegu w Ikarze, napis po polsku a 90% gosci to Niemcy :-(
                • voyager747 Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 17.10.10, 20:42
                  Nie byłem nigdy w Austrii Baziu i nie wiem co bym zrobił, jak pojadę to się zastanowię nad tym.
                  Swoją drogą All w Austrii to chyba rzadkość, może pomyliło Ci się z taką restauracją gdzie się płaci za każdy posiłek ? :)
                  Widziałem takie napisy po angielsku, niemiecku, rosyjsku i w innych językach. Nigdy nie widziałem ich tylko po polsku.
                  Zawsze jak widzisz, że ktoś bierze jabłko, to leć do kelnera i nakabluj na niego, może policja go wyprowadzi w kajdankach.
                  Już biegnę się wyspowiadać za te wszystkie "ukradzione" jabłka :))
              • Gość: lelek Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.chello.pl 17.10.10, 19:32
                Gość portalu: gość napisał(a):
                to wszystko jest opłacone wcześniej

                Taa ...A wszystkie grzechy zostały już wcześniej zapłacone na Krzyzu - szanowny kolega baptysta?
                • Gość: gość Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.chello.pl 17.10.10, 20:52
                  jest zapłacone, a kucharz z hotelu wszystko co zostało przerabia na następne danie, tak w kółko ze 3 razy :)
            • caprio22 Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 17.10.10, 19:57
              A ja widziałam jak młoda Rosjanka w hotelu w Hurghadzie podczas kolacji nałozyła sobie kopiasty talerz ćwiartek pomarańczy (!) i - po uważnym rozejrzeniu się wokół - wsypała sobie to wszystko do torebki!!! Ja tez miałam spojrzenie pełne... pogardy i zdziwienia...
          • Gość: lelek Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.chello.pl 17.10.10, 19:34
            kasia_p45 napisała:

            > I myslę sobie tak.. skoro jestem na terenie hotelu.. Mam za wszystko zapłacone
            > to jak najbardziej moge z tego korzystac. I nie ważne czy obiad zjem w środku r
            > estauracji czy poza nią... baa a nawet w pokoju??

            To źle sobie myślisz, Kasiu.
            • Gość: Profesor Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.icpnet.pl 17.10.10, 19:44
              Tak sobie myślę, że może by zorganizować jakąś kampanię społeczną dotyczącą bywania i zasad korzystania ze stołówek... Ton wypowiedzi Kasi i innych jej podobnych mówi nam, że wiele jest do zrobienia w tej jakże delikatnej materii package tour'ów. I tak już na marginesie, czy to nie dziwne, że te napisy o wynoszeniu (czyli de facto kradzieży) są PO POLSKU li tylko PO POLSKU???? Wstyd drodzy rodacy o wstyd. Jak was nie stać to nie jedziecie. Albo zbierajcie ciut dłużej, żeby sobie móc pozwolić na jakąs kawiarenkę lub restauracyjkę - toż to sama przyjemność wierzcie mi.
              • voyager747 Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 17.10.10, 20:44
                bardzo to dziwne, bo tak nigdzie nie jest, chyba w Twojej wyobraźni.
                • Gość: lelek Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.chello.pl 17.10.10, 21:10
                  I np. w co najmniej jednym hotelu w Danii.
                  A tobie się tylko wydaje, że pojąłeś ogólne zasady na podstawie kilku obserwacji gdzie indziej - to najsmutniejsze ...
                  • voyager747 Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 17.10.10, 21:16
                    w Danii też All było ?
                    • Gość: lelek Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.chello.pl 17.10.10, 21:24
                      Nie: też "szwedzki stół" był.
                      • voyager747 Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 17.10.10, 21:27
                        to napisz jaki to hotel, to pojadę i sprawdzę. Może taki duński "szwedzki stół" to jednak coś innego niż ALL ?
                        • Gość: lelek Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.chello.pl 17.10.10, 21:44
                          W Vejle dobrych kilka lat temu, niedrogi hotelik, nazwy nie pamiętam. Oczywiście, że tam nie było żadnego "Allu", ale ogólna zasada nie zależy od tego, czy jest "All". Chodzi o nielimitowaną konsumpcję w ramach danego posiłku.
                          Prócz tego proszono mnie na Costa Brava, abym taki napis po polsku sporządził - odmówiłem, radząc im, by raczej wzywali policję niż w ten sposób upokarzali ogółowi Polaków. Oni zaś tłumaczyli, ze tylko Polacy nie rozumieją, że nie wolno wynosić żarcia.
                          • voyager747 Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 17.10.10, 22:23
                            jakoś ci nie uwierzyłem
                            • Gość: lelek Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: 87.204.150.* 18.10.10, 15:52
                              No to nie masz się czego bać - nadal wynoś żarcie, tak jak "wszyscy" i ucz nas za co "zapłaciłeś", o czym zapomniano wspomnieć w umowie o zakupie wczasów.
                              • voyager747 Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 18.10.10, 22:36
                                ja nie wynoszę żarcia tylko jabłko czasami, więc albo się nauczy czytać, albo zamilcz.
                                • Gość: lelek Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.chello.pl 18.10.10, 23:13
                                  Jezeli jabłko to nie żarcie, to po co się w ogóle wypowiadaszw tym wątku, który jest o wynoszeniu żarcia?
                                  • voyager747 Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 18.10.10, 23:18
                                    przeczytaj co napisałem w pierwszym poście, to się dowiesz. Dla mnie jabłko i gulasz, to nie jest to samo, może dla ciebie tak, ale mnie to nie interesuje.
                                    • lelex Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 19.10.10, 11:27
                                      Gulasz trudniej wynieść w ręce? Nie poddawaj się - Polak potrafi!
            • Gość: gość Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.chello.pl 17.10.10, 21:23
              sumienie narodu lelek tak napisał, to tak musi być
            • kasia_p45 Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 17.10.10, 21:47
              Gość portalu: lelek napisał(a):

              > kasia_p45 napisała:
              >
              > > I myslę sobie tak.. skoro jestem na terenie hotelu.. Mam za wszystko zapł
              > acone
              > > to jak najbardziej moge z tego korzystac. I nie ważne czy obiad zjem w śr
              > odku r
              > > estauracji czy poza nią... baa a nawet w pokoju??
              >
              > To źle sobie myślisz, Kasiu.

              Dlaczego źle mysle??
              • Gość: lelek Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.chello.pl 17.10.10, 22:21
                Nie wiem dlaczego. Mogę tylko przypuszczać, ze może z niedoinformowania i braku obycia.
                • Gość: gość Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.chello.pl 17.10.10, 22:24
                  słuchaj się lelka, on w Danii był i w Hiszpanii i wie wszystko
                  • Gość: gość Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.chello.pl 17.10.10, 22:34
                    w Egipcie i w Tunezji, o tym na forum pisze nasz światowiec lelex, buhahahaha
                    • Gość: lelek Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: 87.204.150.* 18.10.10, 17:02
                      Oczywiście ty się bliżej niż na Malediwy nie wypuszczasz - to typowe dla takich anonimowych "gości". No a powszechnie wiadomo, że dopiero na innej półkuli panuje właściwa turystyka ...
                      A ja tu śmiem bluźnić, że nawet nie trzeba wyjeżdżać z tego żałosnego grajdołka, jakim jest Europa, a nawet z (!!!) Polski - wystarczy parę razy zjeść śniadanie w normalnym hotelu albo spytać szefa gastronomii na czym ten system żywienia polega.
                  • kasia_p45 Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 17.10.10, 22:58
                    No fajnie, że był :)) To pewnie lepiej obyty od nas wszystkich :))
                    Ja akurat to co pisałam oparłam o własne obserwacje w hotelach w których ostatnio byłam.. Egipcie, Turcji..
                    Dla mnie akurat oczywistym jest fakt, że jesli pójdę do ekskluzywnej restauracji w Paryżu, Rzymie.. czy w Warszawie to nie wyobrażam sobie nawet, żebym mogła stamtąd wynieść jakieś jedzenie..
                    Ale jesli jestem na wakacjach w ciepłych karajach w hotelu z opcją all inclusive to nie widzę niczego złego w tym, że np. po obiedzie wezme sobie jakis owoc i wyjdę na zewnątrz i albo zjem go po drodze albo później. Czy wyjdę z talerzem i siąde przy basenie albo w ogródku i zjem posiłek na powietrzu.. i tak caly czas jestem na terenie hotelu. Co innego chyba gdybym wynosiła to poza teren hotelowy? To juz by było złodziejstwo bez zadnego ale..
                    Zreszta w opcji all... ile mozna tego wynosić jesli na każdym kroku masz jedzenie dostępne?
                    Czegos tu chyba nie rozumiem?
                    • magdalaena1977 Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 17.10.10, 23:43
                      kasia_p45 napisała:
                      > Ale jesli jestem na wakacjach w ciepłych karajach w hotelu z opcją all
                      > inclusive to nie widzę niczego złego w tym, że np. po obiedzie wezme sobie jakis owoc i
                      > wyjdę na zewnątrz i albo zjem go po drodze albo później.
                      Bo to jest właśnie All inclusive - jesz do oporu na terenie hotelu. Nie widzę problemu.

                      > Co innego chyba gdybym wynosiła to poza teren hotelowy?
                      > To juz by było złodziejstwo bez zadnego ale..
                      I to jest właśnie problem. Chodzi o wynoszenie jedzenia ze stołówki z zamiarem spożycia poza hotelem, żeby "zaoszczędzić".
                      • voyager747 Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 18.10.10, 00:12
                        to ja jabłko zjadam w hotelu, to nie jestem złodziejem ? :)
                        • kasia_p45 Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 18.10.10, 06:02
                          W ogóle dziwna ta cała dyskusja i bez sensu. Byc na wakacjach i miec jakies ograniczenia? Stresować się tym, ze na zewnatrz restauracji zjem owoc czy loda... czy kanapke.. czy cokolwiek?.. A nie chciało mi się z przeżarstwa iść na obiad ale przekąsiłabym cos lekkiego? To co wtedy? Muszę jednak iść do restauracji, zając stolik i skonsumowac grzecznie jabluszko?
                          Doprady.. złoty medal temu kto to wymyslil w ogole...
                        • magdalaena1977 Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 18.10.10, 08:52
                          voyager747 napisał:

                          > to ja jabłko zjadam w hotelu, to nie jestem złodziejem ? :)
                          Zależy jaką masz umowę z biurem podróży i pośrednio z hotelem.
                          Przy zwykłym szwedzkim stole, nic nie wolno wynosić ze stołówki.
                          Przy AI jest chyba inaczej, ale ja właśnie nigdy brałam AI, bo nie zamierzałam siedzieć cały czas w hotelu.
                          • voyager747 Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 18.10.10, 09:59
                            a ja zawsze biorę ALL i nigdy nie siedzę cały czas w hotelu, to nie przeszkadza w niczym.
                        • Gość: aga Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.dynamic.chello.pl 14.06.11, 19:38
                          trudno powiedzieć...
                    • Gość: lelek Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.chello.pl 19.10.10, 00:18
                      Jedzenie bądź gdzie tez nie jest w świecie mile widziane, podobnie jak picie (np. gdy podpity gostek paraduje ze szklanką w ręce w hallu przy recepcji, to jakimś dziwnym trafem zawsze się okazuje być rodakiem). W hotelu są do tego wyznaczone miejsca, gdzie nie tylko ma kto po Tobie posprzątać, ale też mają pod kontrolą wykorzystanie produktów. (Skąd oni maja wiedzieć że taki 'voyager' zjada swoje wyniesione jabłuszko a nie wyrzuca, ze Ty nie dokarmiasz tym piesków, rybek, albo gości niemających wykupionych posiłków?) I częśc tych miejsc jest na świeżym powietrzu, jak przylegajace restauracji tarasy z parasolami (w dodatku najmniej zatłoczone, bo większość woli zjeść w klimatyzowanym pomieszczeniu niz w upale), albo bar na plaży, więc to jakaś zbiorowa paranoja z tym łażeniem do ogródka z jabłuszkiem.
                      • Gość: turysta Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.chello.pl 19.10.10, 10:33
                        po prostu się lecz lelex, weź tabletkę sumienie narodu, pewnie ty wynosisz żarcie i dokarmiasz nim innych co nie wykupili. W prawie wszystkich hotelach, w których byliśmy ostatnio wszyscy mają ALL i nie ma komu wynosić.
                        Nieraz w hotelach część dla palących jest np. na świeżym powietrzu, a dla niepalących pod dachem.
                        Masz jakąś obsesję z tymi jabłkami ? w wielu hotelach ich nie ma wcale, a są np. tylko arbuzy i melony.
                        • lelex Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 19.10.10, 11:24
                          Gość portalu: turysta napisał(a):

                          Masz jakąś obsesję z tymi jabłkami ?

                          Gdybyś był bystrzejszy, doczytałbyś się, że to nie ja tu jestem amatorem jabłuszek, za to wytykam tę obsesję obecnej tutaj coraz liczniejszej grupie "piknikowców" Ale nie obwiniaj się: brak spostrzegawczości jest wadą wrodzoną, więc nic nie mogłeś poradzić.. Chyba, że od tych tabletek, któr tak zalecasz, tak cię otumaniło ... Tak czy owak, wybacz, ale w twoim stanie wszelkie "spostrzeżenia" poczynione w "prawie wszystkich hotelach, w których byliśmy", nie brzmią zbyt wiarygodnie.
                • marilla43 Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 17.10.10, 22:39
                  Kradzież ??? W Egipcie mój mąż często przynosił mi śniadanko do pokoju , wynosił oficjalnie z restauracji kanapki i szklankę herbaty . NIKT z obsługi nigdy nie zwrócił mu uwagi że nie wolno .
                  • voyager747 Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 17.10.10, 22:47
                    No widzisz, a mogli go zamknąć :))
                    W ciepłych krajach chodzi głównie o to, żeby nie jeść poza stołówką, bo za jedzeniem robale ciągną.
                    Czasami są też napisy, że nie można jeść nic w pokoju, nawet kupionego na mieście. To chyba też tylko w Turcji spotkałem.
                    • Gość: barbara Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.10, 22:57
                      O czym ta dyskusja. Przecież od zawsze obowiązuje zasada, że
                      szwedzki stół - konsumujesz wszystko, łącznie z jabłuszkami, w restauracji.
                      Dania serwowane - możesz zabrać to co podano na talerzu. Proste.
                      • voyager747 Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 18.10.10, 00:11
                        dzięki za wyjaśnienie, ja jabłuszko od czasu do czasu wezmę, przynajmniej zwolnię stolik i inni nie będą musieli czekać, a hotelu nic to nie kosztuje, bo czy zjem przy stoliku, czy po drodze do pokoju, to koszt jest ten sam.
                        • Gość: banka Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.214.83.35.addr.tdcsong.se 18.10.10, 14:36
                          jeśli nie możesz obejść się bez jabłek jedzonych w pokoju to zabierz je z Polski
                          • voyager747 Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 18.10.10, 15:14
                            już się ciebie posłuchałem, nie napisałem nigdzie,że w pokoju, więc nie zgaduj.
                          • Gość: turysta Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.10, 15:25
                            sami porządni, jabłko to kradzież, ludzie leczcie się lepiej. Już widzę to wasze nienaganne zachowanie na wakacjach i w Polsce. Rozumiem, że ktoś nie wynosi schabowego z kapustą , ale jabłko czy pomarańcze, wszyscy tak robią i nikt nie robi problemów.
                            W niektórych hotelach nawet są przy wyjściu papierowe talerzyki na które ludzie biorą winogrona itp.
                            Takich głupot dawno nie czytałem.
                            A to przeświadczenie, że tylko Polacy i napisy tylko po polsku, to już prochami chyba trzeba leczyć, bo perswazją się nie da.
                            • Gość: lelek Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: 87.204.150.* 18.10.10, 15:43
                              Uwazaj, bo kiedyś trafisz na taki napis i sam się będziesz z nerwów prochami leczył. No bo jakże to: wszyscy wszędzie zawsze wynosili, a tu taki napis?! A napisy powstają gdy nie dociera bez napisów.
                              • Gość: turysta Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.10, 16:09
                                weź tabletkę lelek i wyluzuj, ja do Egiptu nie latam
                                • Gość: lelek Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: 87.204.150.* 18.10.10, 16:38
                                  A co ma do tego Egipt???
                                  • Gość: turysta Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.10, 17:14
                                    ty tam jeździsz i pewnie tam tak jest
                                    • Gość: lelek Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.chello.pl 18.10.10, 23:43
                                      Gość portalu: turysta napisał(a):

                                      > ty tam jeździsz
                                      A co - nie wolno?

                                      i pewnie tam tak jest
                                      Akurat tam najmniej, bo jedzenie jest tam względnie tanie, więc nie przywiązują takiej wagi do tego, co się z nim robi. Gorzej w Europie Zach., gdzie artykuły spozywcze stanowią konkretny koszt dla hotelarzy - tam się spotykałem z ich pretensjami (czasami wręcz histerycznymi), podczas gdy w Egipcie zapewne bardziej ich to śmieszy niż wkurza. M. in. dlatego co niektórzy tutaj mogą z dumą ogłosić, że nikt im słowa złego nie powiedział jak wynosili papu.
                                      • Gość: turysta Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.chello.pl 19.10.10, 10:37
                                        nigdzie nie widziałem żeby ktoś robił z tego aferę, tylko tutaj na forum. W Eurpoie zachodniej też się więcej płaci za ALL, więc jest to wliczone w koszt wakacji. Wakacje w Portugalii kosztują więcej niż w Egipcie, pewnie nie byłeś to nie wiesz :)))
                                        • Gość: lelek Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: 87.204.150.* 19.10.10, 13:28
                                          Gość portalu: turysta napisał(a):

                                          > nigdzie nie widziałem żeby ktoś robił z tego aferę, tylko tutaj na forum.
                                          A ja widziałem i wysłuchiwałem, bo byłem pilotem wycieczek.

                                          W Eur
                                          > poie zachodniej też się więcej płaci za ALL, więc jest to wliczone w koszt waka
                                          > cji.
                                          Ty im to wliczyłeś chyba ...

                                          > Wakacje w Portugalii kosztują więcej niż w Egipcie,
                                          Zależy. Znalazłbym wiele ofert wczasów tańszych niż moje w Egipcie.

                                          pewnie nie byłeś
                                          Nie byłem, bo nic tam dla mnie nie ma ciekawego.

                                          to ni
                                          > e wiesz :)))
                                          Taa, bo dopiero na miejscu informują ile pobyt kosztuje...

                                  • Gość: Aśka Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.icpnet.pl 18.10.10, 17:16
                                    W hotelu Hannibal Palace w Tunezji w restauracji jest tabliczka z napisem " Jedz ile chcesz, ale wszystko to co wyniesiesz z restauracji zostanie doliczone do twojego rachunku". Napis jest po angielsku i niemiecku.
                                    W Turcji ostatnio widziałam wielki napis na dzwiach restauracji " prosimy nie wynosic jedzenia". Napis byl po polsku, w innych jezykach nie bylo.
                                    • voyager747 Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 18.10.10, 17:39
                                      W Turcji są też napisy, żeby nie jeść nic w pokoju nawet kupionego na mieście, w różnych językach.
                                      • Gość: Basia Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.chello.pl 18.10.10, 21:56
                                        Żeby może zakończyć tą dyskusję to powiem, że tak jak nie wypada przy stole dłubać w nosie tak nie wypada wynosić jedzenia z hotelowej restauracji.
                                        Ci wszyscy którzy wyjeżdżają na wyjazdy zorganizowane napewno korzystają z katalogów różnych organizatorów wyjazdów. Ja wzięłam pierwszy z brzegu
                                        asp-pl.secure-zone.net/v2/index.jsp?id=41/79/228&lng=pl
                                        i tam na 258/259 stronie jest napisane; Przeczytaj koniecznie. Poniższy tekst stanowi uzupełnienie Ogólnych Warunków Uczstnictwa. W akapicie na temat wyżywienia między innymi
                                        czytamy: Należy pamiętać, że z restauracji nie wolno zabierać żadnych artykułów, gdyż jest to niemile widziane przez obsługę. Lepiej jest podchodzić do bufetu kilka razy niż zostawiać coś na talerzu lub wynosić poza restaurację.
                                        • Gość: Geniu Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.icpnet.pl 18.10.10, 22:21
                                          Voyager i Kasia 45 pochowajcie słomę w butkach, bo jeszcze was do stołówki nie wpuszczą....
                                          • voyager747 Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 18.10.10, 22:34
                                            Geniu zachowaj swoje rady dla siebie.
                                            Średnio mnie obchodzą wasze wywody i jak zechcę sobie wziąć jabłko na drogę, to tak zrobię.
                                          • kasia_p45 Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 19.10.10, 06:26
                                            Ojojoj a skąd wiesz, co mi wystaje z butów?? Widziałeś? Widac nie rozumiesz mojego toku myslenia. Nie mam w zwyczaju wynosic jedzenia z hotelowej stołówki czy restauracji (zresztą po co?) Pisałam o tym co widziałam. A co robie to inna rzecz. Akurat wiem jak sie zachowac i nie mart sie ale nie przynosze wstydu polskiej nacji. Troche mnie smieszy ta cała dyskusja. Zresztą jakos nigdy nie zwróciłam uwagi na to, zeby ktoś nagminie to żarcie wynosił. Ot może czasem ktos gdzies w przelocie bananka czy inny owoc złapał wychodząc z obiadu czy innego posiłku.. Ale mysle, że po to one tam stały, zeby sobie zabierać.. I nigdy by mi do glowy nie przyszło, ze to jakas zbrodnia gdyby nie ta cała jałowa dyskusja..
                                            A może trzeba by wyszczególnic o jakie hotele chodzi i w jakich częściach świata?
                                            Martwi mnie co innego... Czemu my Polacy przypinamy sobie łatke takiego buraka, wieśniaka, który się zachowac nie umie??.. Częto tu czytam o czyms takim.. ale ja jakos nie zauwazyłam, żeby Polacy jakoś gorzej zachowywali sie od innych nacji. Ot w kazdym narodzie znajdzie sie ktos z wiesniacko-buraczanym zachowaniem i nic na to nie poradzimy... każdy jest jaki jest.
                                            A może nalezy to przypisac do jakiegos folkloru, który urozmaica zycie? Chyba nudno by było gdyby wszyscy byli tacy wyedukowani i zachowywali sie jak z poradnika savoir vivre?
                                            Ludzie troche wiecej luzu... w końcu jedziecie na wakacje wypocząć a nie doszukiwać się sensacji wsród rodaków..
                                            A, ze ktos sobie czasem kanapke z hotelowej restauracji wyniesie to co? Wasz problem?
                                            Dajcie na luz i nie róbcie afery tam gdzie jej nie ma :))
                                            Miłego dnia wszystkim zycze :))
                                            • Gość: gość Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.chello.pl 19.10.10, 10:35
                                              sami się zachowują jak buraki, a innym wmawiają, że jest złodziejem bo owoc wziął, żałosne dupki, a największy z nich to lelex
                                        • voyager747 Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 18.10.10, 22:39
                                          dobrze, że z nimi nie jeżdżę, bo muszę zjeść nawet jak mi nie smakuje.
                                          Po polsku pisze się "tę" dyskusję Basiu wszechmądra.
                                          • Gość: lelek Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.chello.pl 18.10.10, 23:29
                                            Prawdziwe problemy prawdziwego turysty: jedzonko nie smakuje ... Obce takim pseudoturystom jak ja, który kiedy nie wiem jak coś smakuje i chcę spróbować, nie nawalam sobie tego od razu pełny talerz.
                                            • voyager747 Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 18.10.10, 23:38
                                              A ja nawalam ? Skąd wiesz co robię, nie dorabiaj teorii jak nie wiesz.
                                              Skąd mogę wiedzieć, że coś nie smakuje tak jak powinno, bo kucharz dał ciała ? Z wyglądu mam poznać ? Jak coś jest niedobre, to kucharz powinien się wstydzić a nie gość w restauracji.
                                              Może ty jesz wszystko jak świnia co do kryta nawalą, ja nie.
                                              Za dużo to nie pozwiedzałeś, więc pewnie o wielu rzeczach nie wiesz.
                                              Nawet sobie nie wyobrażasz, że mogą być hotele w których leżą tacki na owoce przy wyjściu z restauracji ( są takie).
                                              Podobnie jest z lodami, które można bez problemu jeść w ogrodzie, przekąski przy basenie, to wszystko jest poza główną restauracją.
                                              Różne są hotele i różne organizacje tego wszystkiego. Jak trochę pojeździsz, to się przekonasz.
                                              • Gość: lelek Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.chello.pl 19.10.10, 00:45
                                                Człowieku, sam opowiadasz, ze zostawiasz na talerzu, bo ci nie smakuje - gdybyś nie nawalił całej porcji, nie miałbyś co zostawiać - najwyzej odrobinę.
                                                Jeśli smakuje gorzej niz powinno, "bo kucharz dał ciała", to nie jest sytuacja normalna (przynajmniej tam, gdzie ja jezdzę) i powinno się złożyć reklamację, a nie filozofować jakby to była jakaś reguła.
                                                Tak samo jak te twoje słynne tacki na owoce w jakimś jednym hotelu, mające dowodzic, że owoce należy jadać na zewnątrz, żeby nie zajmować stolika (rany! co to za speluna, gdzie brakuje stolików dla gości?). I co mają do tego lody i przekąski przy basenie? Są one przy basenie po to, by można je było zjeść przy basenie (choć nie w basenie, po czym również kiedyś bezbłędnie rozpoznałem rodaków), ale tam raczej nie nabierasz sobie sam, tylko ci wydają, czasem proszą o podpisanie kwitka, a w tańszych hotelach nie dają więcej niż parę porcji jednej osobie. Bo muszą kontrolować spożycie i kalkulować koszty. I w tych kalkulacjach nie mieści się jedzenie czy picie zmarnowane, ponad pewien załozony limit. Dlatego nie zapłaciłeś im za swoje jabłuszko, jeżeli go nie zjadłeś, tylko np. wyrzuciłeś, bo ci się odechciało. A tracą nad tym kontrolę kiedy je wynosisz poza lokal.
                                                • voyager747 Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 19.10.10, 10:27
                                                  Weź się odwal po prostu, mam gdzieś twoje żałosne wywody. Jedź sobie piąty raz do swojego Egiptu i tam się wymądrzaj.
                                                  Do spelun to może ty jeździsz, w wielu hotelach brakuje stolików w porze kolacji, bo takie ćwoki jak ty siedzą 2 godziny przy stoliku i tam spożywają kulturalnie jabłuszka, a ludzie nie mają gdzie zjeść.
                                                  Patrzyłem na forum gdzie ty jeździsz ( tak jak ktoś napisał), rzeczywiście byłeś w wielu miejscach.
                                                  Nigdy nie nawalam całych porcji, więc mi nie wmawiaj takich rzeczy.
                                                  Kalkulują koszty i to czy zjem jabłko przy stoliku czy w ogrodzie nie ma znaczenia, bo kosztuje tyle samo. Przez 3 z 7 dni średnio nie ma mnie w hotelu, bo jeżdżę, nie przychodzę na obiady, nie pije alkoholu (wcale) i jakiś ćwok będzie mi wmawiał, że jestem złodziejem, bo jedno jabłko wziąłem, pal gumę buraku. Pewnie więcej kosztujesz hotel jak siedzisz i wpieprzasz cały dzień wypijając do tego hektolitry piwa i wódy.
                                                  Słynne tacki widziałem w paru hotelach, np. w Blue Bay Esacape na Korfu.
                                                  Dyskusję z tobą uważam za zakończoną.
                                                  • deoand Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 19.10.10, 14:18
                                                    bez przesady - oczywiście , że nie wolno wynosić całych porcji jedzenia i nawet kanapek ale jabłko czy banana czy nawet słodka bułeczke to nie przesadzajmy - kazda nacja tak robi i jeszcze z tego powodu hotele nie upadły .
                                                  • Gość: elka Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.10, 18:58
                                                    @voyager
                                                    aż dziwię się, że tyle czasu chce Ci się tłumaczyć rzeczy oczywiste
                                                    przecież oni wszyscy się zwyczajnie dowartościowują: jacy to są wspaniali, prawi, grzeczni - toż Prawdziwi Polacy
                                                    a każdy kto widział więcej, ma inne doświadczenia niż Egipt, Tunezja, Turcja - to buraki, które nie potrafią się zachować, pakują tony żarcia do toreb, no i przede wszystkim
                                                    - KRADNĄ jabłka, żeby je pożreć w plenerze i zostać złodziejem :):):) hotelowym
                                                    no i oczywiście robisz to wyłącznie w HB :)
                                                    no bo w ALL czy UltraAll to wymagałoby nierzadko : znajomości zwyczajów, znajomości języka, żeby zapytać 'czy można' itp.

                                                    /w kwestii wyrzucania żarcia przed srpróbowaniem - jestem na to cholernie czuła, bo akurat to mi się rzuciło szczególnie w oczy - czyli zachowanie typu: ładnie wygląda - to fura na talerz, przed spróbowaniem, a po jednym łyku odstawka i następne wg schematu; dla mnie to takie bezmózgowie, żeby nie spróbować wcześniej co to - że min dobrego wychowania /którego mi absolutnie brak wg respondentów tego topic'u :):)/ powstrzymywało mnie przed oczyszczeniem tego talerza na głowie takiego głąba
                                                    i to szczególnie zauważyłam w Egipcie i na CostaBrava bo na CdS już o dziwo nie/

                                                    a jak coś jest odstępstwem od tego co widzieli Ci kulturalni, wspaniali, nieskazitelni Polacy -
                                                    to już po prostu nie może być - bo tego nie widzieli :):):)
                                                    bo ich ograniczone umysły skupiają się na znajdywaniu w innych braku taktu, braku dobrego wychowania i kultury, no i wynoszeniu jabłek - czyli KRADZIEŻY, utwierdzając się we własnej wspaniałości i doskonałości

                                                    i jak dla mnie EOT
                                                    w tym temacie
                                                  • voyager747 Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 19.10.10, 19:47
                                                    Ja nigdy nie nabieram dużo, bo nie wiadomo jak smakuje, biorę trochę i próbuję, jak jest dobre, to dokładam. Dodatkowo biorę na talerz np. frytki, surówkę, jakieś mięso, a większość tych dobrze wychowanych nakłada za każdego naczynia po kolei: frytki, makaron, ryż, rybę, wołowinę, śledzia, polewa to wszystkimi możliwymi sosami :) Do tego oczywiście hektolitry piwa.
                                                    Jem mało, nie chlam wódy, piwska, a jak jedno jabłko sobie wezmę, to mnie od złodziei wyzywają, no litości. Mój pobyt kosztuje hotel wiele mniej, niż drinkujących cały dzień i noc ile się da.
                                                    Tak samo pisali o nabieraniu wody do butelek, a ja proszę kelnera i z uśmiechem nabiera mi wody dla dziecka do jego butelki i przynosi, ale co tam pisać o tym, nie ma co. Na Maderze pytałem kelnera czy można wziąć wodę ( była w szklanych butelkach), pani powiedziała że nie ma problemu i spytała czy wolę gazowaną czy niegazowaną.
                                                    Może nie jestem doskonały, ale wstydzić się nie mam czego, nigdy też nie manifestuję swojej polskości, tak że kelnerzy nie wiedzą skąd jestem, nie musicie się za mnie wstydzić.
                                                    Kelnerzy mogą się zająć sprzątaniem ze stolików, dbaniem o czyste szklanki itp. to jest ich praca i za to im płacą. To czy ktoś weźmie jabłko ich nie interesuje, nie mają na to czasu, mają dużo pracy.
                                                    Hotelarze też nie są idealni i czasami człowiek nie wie za co zapłacił. Ostatni hotel w którym byłem miał tak denne jedzenie, że czasami nie było co zjeść, a wszystko w dodatku zimne. Jabłek tam wcale nie było, tylko arbuz i melon :)
                                                    Już żałuję, że się tutaj odezwałem, to jest strata czasu.
                                                    Wziąłem jabłko, tak jestem złodziejem, biegnę się wyspowiadać ):
                                                    Pozdrawiam mądrych.
                                                  • Gość: gość Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.chello.pl 20.10.10, 21:26
                                                    tutaj na forum roztrząsa się czy można owoc wziąć, czy można oparcie fotela w samolocie rozłożyć,czy można klaskać w samolocie, czy można skarpety założyć itp. Każdy kto robi inaczej niż lelex i nutka re jest niewychowanym polaczkiem a oni jako swoją misję mają tych wszystkich buraków nauczyć kultury, jedynej słusznej drogi, ich drogi.
                                                    Wytykanie innym potknięć, to ich życiowa pasja, w końcu już 3 razy byli w Egipcie i dwa w Tunezji, czyli wiedzą wszystko, są najmądrzejsi.
                                                  • Gość: gość Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.chello.pl 19.10.10, 23:09
                                                    to forum to dno, szkoda pisać cokolwiek, bo zaraz masa internetowych matołów zacznie się wymądrzać. Wszyscy w necie są idealni, tylko w realu już nie.
                                                    Menadżerowie tych hoteli jeżdżą sobie Ferrari i mają się dobrze.
                                                    Wszystko czego ludzie nie zjedzą na obiad przerabiają na kolację i tak 3 razy, dolewają wody do piwa i napojów, oszczędzają na szamponach itp. A nasi super uczciwi rodacy nie ukradną im owoców, o nie oni są uczciwi, ale tylko w necie.
                                      • Gość: Mezo Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.icpnet.pl 28.10.10, 20:32
                                        Voyager winny się tłumaczy! Zamilcz lepiej, bo jeżeli nie rozumiesz różnicy miedzy kradzieżą jedzenia ( a może napoje też do bidonika??? co???) ze stołówki a przyniesieniem jedzenia ZAKUPIONEGO za swoje pieniążki do hotelu to szkoda gadać. Burak jesteś i wszystkie Twoje powyższe posty to potwierdzają.
                                        • voyager747 Re: mezo cmoknij mnie 28.10.10, 20:37
                                          takim jak ty mogę tylko napisać jedno: pocałuj mnie w doopę ćwoku.
                                          Już dawno przestałem tu pisać, bo nie ma o czym i nie ma z kim, jednak nie dam się obrażać byle chłystkom.
                                        • Gość: gość Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.chello.pl 28.10.10, 22:47
                                          a ja do dwulitrowej butelki po coli sobie naleję i co mi zrobisz ?
                                        • Gość: turysta Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.chello.pl 28.10.10, 22:54
                                          to jabłko też jest zakupione: ALL się nazywa i się za nie płaci z góry
                                          • lelex Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? 29.10.10, 16:59
                                            BZDURA. Tak to jest jak dyletant dostanie możliwość wygłaszania własnych sądów, i nie ma go kto uświadomić, bo na miejscu się nie dogada, a biuro podróży i rezydent tylko wciskają mu wycieczki.
                                      • Gość: dzidka Re: wynoszenie =kradzież? naprawde? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.11.10, 14:24
                                        A potem ludzie sie dziwią, ze karaluchy maja w pokojach. Jak się nie ma zamiaru jeść w hotelu to wybiera się opcje BB, HB, jesli wczasy traktuje sie stacjonarnie, przy basenie to lepiej opłacić all inclusive, bo z nudów chce sie jeść i pić. I nie róbcie dziadoszczyzny. Podejrzewam, ze zakaz wynoszenia jedzenia spowodowany jest względami sanitarnymi, łatwiej ogarnąć jedno pomieszczenie niż szukać zgniłych resztek we wszystkich pokojach.
        • Gość: apff Re: wynoszenie =kradzież IP: *.lodz.mm.pl 09.07.12, 21:10
          To się potem nie dziw, że obsługa hotelowa traktuje Polaków tak a nie inaczej. Fajnie, że nie będziesz się czuł złodziejem, ale nie o to chodzi - chodzi o umiejętność zachowania się i dostosowania. W naprawdę dobrych (i drogich) hotelach raczej nikt Ci uwagi nie zwróci, o ile nie będziesz wynosił reklamówek pełnych jedzenia - bo w tych naprawdę luksusowych (i nie mam na myśli egipskich 4*) obsługa będzie starała się żeby goście czuli się komfortowo i będą udawać, że nie widzą twoich faux pas, jedyne co to skomentują to między sobą.
    • Gość: ania Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.10.10, 19:11
      co za beznadziejny wątek! gratuluję.
      • nutka_re Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 19.10.10, 22:26
        Dlaczego beznadziejny ? W tych wpisach powyżej broniących wynoszenia wychodzi całe "polactwo". Przecież spora część Polaków to takie cwaniaki. Wyniesie papier do drukarki z pracy bo przecież jakby sobie nadrukował pomyłkowo to firma jakoś by to zniosła, więc jak nie nadrukował to wynieść może. Wynieść moze i długopis, przcież mógł mu się zepsuć ... Przejedzie przystanek czy dwa bez blietu bo to przecież tylko jeden przystanek (kasować się nie opłaci) a sumie twamwaj/autobus już jedzie to przecież nie naraża się nikogo na straty...
        To jest taki typ, któy idąc do kina z toalety wyniesie papier bo pzrecież za bilet zapłacił. Żenada do potęgi.
        Jeżdżę po świecie i nie wiedzę takich zachowań u innych nacji. Z Polakami jest taki problem,że jak jeden wynosi dziś jabłuszko, to jutro dobierze ciasteczko a po tygodniu prawie wszyscy Polacy wynoszą kanapki. I czują się "zaradni". Polakowi trzeba głośno i dosadnie zwrócić uwgaę. Pisane jest dla innych.
        • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 19.10.10, 22:56
          to chyba ty wynosisz z pracy, jak możesz coś takiego porównywać ? To wszystko jest zapłacone wcześniej i to gdzie ktoś to zje nie ma znaczenia. Żenadą jest takie porównywanie.
          Jeżdżę po świecie i widzę takie zachowanie u innych nacji, chyba jesteś ślepa.
          Co ma do tego zaradność ? Jak ktoś zje banana przy stole czy po drodze do pokoju ? Czy to mniej kosztuje hotel ?
          Ciekaw jestem ile masz darmowych mp3 z netu i pirackiego oprogramowania ?
          Sami święci na tym forum, a połowa na pirackim windowsie jedzie.
          Sprawdź swój dysk zanim zaczniesz wypisywać, że ktoś kto zapłacił kupę kasy za ALL jest złodziejem, bo nie zjadł jabłka przy stole. Masz oryginalne MP3 zaradna nutko_re, czy z torrenta ciągniesz ?
          To wszystko jest zapłacone !!!!!
          Mogę siedzieć przy stole i żreć jak świnia przez 2 godziny, albo szybko zjeść i wyjść, co jest dla hotelu bardziej kosztowne ?
          Hotele sobie jakoś radzą i nie upadają prze to.
          Żałosny jest ten moralizatorski ton tych wszystkich dobrze wychowanych Polaków z forum, szkoda że się ich nigdzie nie spotyka, tylko tutaj w necie.
          • nutka_re Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 20.10.10, 01:18
            Dokładnie, jesteś polski cwaniaczek, który mógłby robić mnóstwo rzeczy legalnie ale jako,że ich nie robi, jego zdaniem moze kraść. Przecież mozesz wynieść rolkę papieru toaletowego bo mógłbyś mieć sraczkę a nie masz .... W sklepie mógłbyś ukraść coś duzego bo nie pilnują a ty tylko jedną małą rzecz. Jakoś sobie przecież radzą i nie upadają ... typowo polskie. A potem taki się dziwi,że Grek da tak mało jedzenia,ze trzeeba się o nie bić. On to robi Polakom, bo ich poznał, bo jak zostanie to wyniosą by się nie zmarnowało.
            Tego się nie wyleczy przez dwa pokolenia.
            Nie mam pirackich mp3 na kompie. Kupuję płyty.
            • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 20.10.10, 01:34
              racja, uwierzyłem ci i oprogramowanie też masz kupione, jesteś jedyną sprawiedliwą .
              To nie jest kradzież zrozum to, to jest zapłacone z okładem.
              Taki Grek to jest i tak skąpy i wszystkiego żałuje.
              Reasumując: wyniesione jabłko z ALL nie jest kradzione i nikt mi tego nie wmówi, jak zechcę, to mogę 3 zjeść przy stoliku zamiast tego jednego wyniesionego i zrobi ci się lepiej ?
              Typowo polskie jest roztrząsanie nieistniejących problemów i udawanie na forum lepszego niż się jest w rzeczywistości, ah... jakie to typowo polskie, a jaka ty jesteś typowa, ojejej.
              Nie znam takich hoteli, w których mieszkają sami Polacy i nigdzie nie ma napisów tylko po polsku.
              W ostatnim hotelu w jakim byłem byli Polacy, Czesi, Włosi, Rosjanie, Niemcy. Napisy były po angielsku i niemiecku, po polsku nie było nic. O wynoszeniu jedzenia też nic nie było, a na pewno nie było TYLKO polsku.
              Sami świętsi od papieża.
              Skąd wiesz czy jestem polski cwaniaczek, gooowno o mnie wiesz.
              • nutka_re Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 20.10.10, 16:55
                Rozmawiając z drugim, za przeeproszeniem, człowiekiem, mozna dowiedzieć sie o nim dużo. W kontakcie bezpośrednim bardzo dużo, mailowo - sporo. I tak, po wpisach widać kto co reprezentuje. W ten sposób mogę zakończyć wątek skąd wiem kim jesteś. Jesteś polaczkiem który ... jak wyżej napisałam - moze mieć sraczkę, zniszczyć papier albo zjeść jabłuszko na stołówce. Mógłby ... Mógłby zjeść tyle,że by mu uszami wyszło. A,że jego własnym zdaniem jest "kulturalny" to nie zje tak by za drzwiami rzygać ale za to wyniesie. I za diabła nie pojmuje, że ma opłacone to co zje w danym miejscu a nie potem. Polaczek myśli,ze ma zjeść tyle ile zniosą jego trzewia. I bierze sobie na potem to, co sądzi,ze mógłby na tej stołówce ale z racji jego "kultury"...
                I to,że inni kradną jest dla niego usprawiedliwieniem ... to,że napisów po polsku nie było oznacza,ze nie dotyczy to Polaków ...
                Jesteś ilealnym przykładem "polactwa", nawet to,ze tego nie rozumiesz jest tego potwierdzeniem,. Niczego nie rozumiesz. Chesz zginąc w tłumie ... złodzieji ....
                • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 20.10.10, 21:08
                  a ja po twoich chamskich wpisach mogę stwierdzić, że jesteś typową polaczką która próbuje na forum pokazać jaka to jest wspaniała i niesamowita.
                  To nie jest kradzież nawet jak napiszesz sto razy o tym. nikt tego tak nie traktuje nawet pracoenicy hotelu.
                  To nie jest kradzież !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 20.10.10, 21:19
                    pierwszy lepszy przykład twoich super wywodów na innym forum:
                    forum.gazeta.pl/forum/w,933,116926069,117098776,Re_Kobieta_zwierze_czy_cos_w_tym_rodzaju.html
                    Jak widać zawsze i wszędzie wiesz najlepiej i jako jedyna masz rację, nawet nie muszę dłużej szukać, żeby wiedzieć jaka jesteś przemądrzała, brr... podobnie na forum:Wysokie Obcasy itp.
                    Jedyna, najmądrzejsza, najlepiej wychowana, oczytana, jeżdżąca po świecie, cud po prostu.
                    Brzydzę się takimi "ludźmi" jak ty, bleee
                    • nutka_re Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 21.10.10, 12:54
                      No to gościu dałes popalić :))))) I tu mogę się zastanowić, czy sam byłeś tą osobą która pisze,ze w Wielkiej Brytanii są sami służący (poza rodziną królewską) i nie ma pojęcia co to jest medyna i nawet google mu nie pomagają. Potrafi ale i to go przerasta. I tu, wiedać to co widać, zaprezentowałes już swoje "walory" kulturalne, kulturowe i nawet intelektualne. A raczej ich brak. I to byłoby wszystko w tym temacie.
                      Złodziej brzydzi się niezłodziejami, łobuz porządnymi ludźmi. Bo można inaczej a oni nie mogą.
                      • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.10, 13:40
                        nie byłem, po prostu wstukałem do wyszukiwarki twojego nicka i znalazłem, to pierwsze lepsze, więcej nie chciało mi się czytać twoich wypocin.
                        Reasumując, ja nie jestem złodziejem, a ty nie jesteś porządnym człowiekiem.
                        sądząc, że wszystkie wpisy na forum, które się z tobą b\nie zgadzają są moje, to chyba trochę dajesz świadectwo swojej niepojętej głupocie.
                        • Gość: lelek Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: 87.204.150.* 21.10.10, 15:12
                          Gość portalu: gość napisał(a):

                          > nie byłem, po prostu wstukałem do wyszukiwarki twojego nicka i znalazłem

                          A ja wstukałem twojego i znalazłem coś brzydkiego na "g" ...
                          • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 21.10.10, 19:05
                            wstukałem też lelexa i wyszło, że był w Egipcie i Tunezjii, taki obieżyświat, że hohohoho
                            • Gość: lelek Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 21.10.10, 19:41
                              To słabo stukałeś - postukaj jeszcze ... a przy okazji w swoja głowę.
                              • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 28.10.10, 20:48
                                globtroter co był w Egipcie i Tunezji się wypowiedział, hahahah
                                • lelex Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 29.10.10, 17:05
                                  Ty nie tylko nie byłeś nigdzie, ale też najprawdopodobniej nigdy nie będziesz, więc ci trochę współczuję (choć nie rozumiem po co ktoś taki się szwenda po forum turystycznym), dlatego nie będę ci tłumaczył gdzie jeszcze byłem, bo nie kopie się leżącego.
                                  • Gość: gość lelex-podróżnik IP: *.chello.pl 29.10.10, 19:35
                                    w Egipcie to wiem i jeszcze w Tunezji, a cały świat czeka, tam drożej, pewnie o tym nie wiesz :))
                                    kup sobie globus to dotrzesz tam gdzie ja byłem w realu.
                                    • Gość: lelek Re: lelex-podróżnik IP: *.chello.pl 02.11.10, 19:13
                                      Gość portalu: gość napisał(a):

                                      > kup sobie globus to dotrzesz tam gdzie ja byłem w realu.
                                      Dziękuję - wolę Tesco od Reala (rozumiem, ze masz do niego daleko, skoro pomagasz sobie globusem).

                                      • Gość: gość Re: lelex-podróżnik IP: *.chello.pl 02.11.10, 19:49
                                        dyskusja z idiotami mnie nie bawi, więc nie ma co kontynuować, papa.
                                        Nazbieraj trochę kasy i pojedź w jakieś fajne miejsce, świat jest piękny.
                                        • Gość: lelek Re: lelex-podróżnik IP: *.chello.pl 02.11.10, 19:59
                                          Taa, synku, obiecuję, że pojadę do tego twojego Reala wcześniej jednak nazbieram pieniązków, bo tam - powiadasz - straszna drozyzna, ale rozumiem cię: mozna to i owo wynieść ("świat jest piękny"!), bo przecież oni i tak wyjdą na swoje - nie?
                                          • Gość: gość Re: lelex-podróżnik IP: *.chello.pl 02.11.10, 20:02
                                            tak tak tato, wynieś parę jabłek i sprzedaj na allegro, to cię będzie stać, papa
        • kasia_p45 Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 20.10.10, 06:08
          nutka_re napisała:

          > Dlaczego beznadziejny ? W tych wpisach powyżej broniących wynoszenia wychodzi c
          > ałe "polactwo". Przecież spora część Polaków to takie cwaniaki. Wyniesie papier
          > do drukarki z pracy bo przecież jakby sobie nadrukował pomyłkowo to firma jako
          > ś by to zniosła, więc jak nie nadrukował to wynieść może. Wynieść moze i długop
          > is, przcież mógł mu się zepsuć ... Przejedzie przystanek czy dwa bez blietu bo
          > to przecież tylko jeden przystanek (kasować się nie opłaci) a sumie twamwaj/aut
          > obus już jedzie to przecież nie naraża się nikogo na straty...
          > To jest taki typ, któy idąc do kina z toalety wyniesie papier bo pzrecież za bi
          > let zapłacił. Żenada do potęgi.
          > Jeżdżę po świecie i nie wiedzę takich zachowań u innych nacji. Z Polakami jest
          > taki problem,że jak jeden wynosi dziś jabłuszko, to jutro dobierze ciasteczko a
          > po tygodniu prawie wszyscy Polacy wynoszą kanapki. I czują się "zaradni". Pola
          > kowi trzeba głośno i dosadnie zwrócić uwgaę. Pisane jest dla innych.

          Beznadziejna to ty jesteś. A cwaniakiem to chyba sama jestes skoro tak piszesz. Jak to mówią: głodnemu chleb na mysli?
          • Gość: mezo Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.icpnet.pl 20.10.10, 12:32
            Nutka_re - masz rację. Ten pieniaczy ton złodziei stołówkowych świadczy najlepiej o tym, że głupio im za ten 'buracki szyk'. Ja to bym nazwał braki wyniesione z domu i brak finansowe (jednak jak kogos stać to sobie lunczyku na mieście nie pożałuje, a jak ktoś za ostatnia kasę wykupuje wycieczkę to potem wstyd sobie robi, żerując li tylko na stołówce). Ktoś tu powiedział, że w 2 pokolenia tego się nie zlikwiduje. Ja bym stwierdził, że i 3 nie starczą ;-P Ostatnio wstydziłem się za Polaków, którzy na wycieczce we Francji w czasie wolnym na lunch zamiast wejśc do knajpki i cywilizowanie wypić choć kawę (jak na co innego wydawać nie chcieli) to poszli do Maca czy Quicka i zamówili po jednej coli na 3 ososby (sic!!!) usiedli na chodniku i ...... wyjęli kanapki ze stołowki wyniesione właśnie. Rany boskie jak siedziałem w knajpie tak szybko zmieniłem miejsce, bo czegoś takiego to jeszcze nie widziałem. TRAGEDIA!!!!!!
            • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.10, 12:47
              trzeba było im przysponsorować tę kawiarnię, może nie są takimi kreuzasmi jak ty.
              Od teraz jak ktoś nie zamówi kawioru i homara to jest żenującym polaczkiem, bo ty tak napisałeś, hahaha.
              Ciekawe ile razy za ciebie się inni wstydzili, bo coś tam zrobiłeś innego.
              • Gość: mezo Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.icpnet.pl 20.10.10, 15:31
                kawa w knajpie gdzie byłem nie tylko ja ale i inni wycieczkowicze (ci nie 'wynoszący') kosztuje około 4 - 6 EURO, ile homar nie wiem, bo nie zamawiam ;-PPPP jeżeli ok 5 EUR jest symbolem bycia krezusem to wreszcie nim jestem, yuuupi!
                już tak poważnie... jezeli jedzie się na wycieczkę 'zagrabaniczną' to trzeba się liczyć z extrasami w danej walucie. rozumiem, że kogoś nie stać czasem (ja też nie zawsze jeżdzę) ale wtedy plecak Bieszczady, Bałtyk i extrasy na miejscu w walucie polskiej dla każdego dostępnej. Bez żałosnego wycierania trotuaru, z kanapkami z hotelu potajmenie wynisesionymi ( w tym hotelu pilnowali, ale Polak potrafi). Powiem tyle, że obok siedziała grupka chyba bezdomnych i podobnie jak nasi rodacy jadła jakieś kanapki w papierku pijąc coś na kształt coli. No comment!
                • kasia_p45 Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 20.10.10, 16:36
                  Zastanawiam sie na jakie wy wczasy jeżdzicie skoro takie rzeczy widzicie??
                  Ja jakoś czegos takiego nie zauwazyłam. Na wycieczki z hotelu dostaje pakiet sniadaniowy i z reguły mi to wystarcza... nawet czesto polowa z tego mi zostaje bo w cenie wycieczki jest jeszcze obiad... potem poczestują cie gdzies herbatką... itd, itp... lubie tez zakupić miejscowych smakołyków. I wcale mi niepotrzebne kanapki z hotelu, które pewnie po drodze by się rozpłyneły..
                  A co do wczasów zagrabanicznych (jak ktos to nazwał) przyswieca mi zlota zasada.. Jesli mam jechac to nie będe sobie niczego załowała.. Chce mi sie kawy w miejscowym barze... ide chocby i nawet 10 euro kosztowala. Ostanio za glupie lody na patyku zaplacilismy po 10$..
                  Tak, że mowcie sobie co tam chcecie... ja takich zachowan tu opisanych nie zaobserwowałam. A może dlatego, że jeżdże tam gdzie jeżdża normalni ludzie... tacy, których stac na to aby sobie ta kawe za 5euro, czy kanapke na miescie zakupic :))..
                  A wy jak sobie chcecie na te zagrabaniczne wczasy za 2 tys od osoby jezdzic to proszę bardzo to pewnie duzo takich zachowa jeszcze zobaczycie :D
                  Powodzenia :)
                  <Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe>
                  • nutka_re Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 20.10.10, 17:35
                    Normalnie, wątek nie jest o tobie. Jest o tych, którzy ze stołówek wczasowych na wczasach zagraniczny (najczęściej HB) zabieraja to co ich zdaniem mogliby zjeśc na miejscu ale ... nie mogą. A jak nie mogą ale mogliby gdyby mogli to uważają za zapłcone i zabierają zae sobą. To się nazywa "polactwo".
                    • kasia_p45 Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 20.10.10, 17:53
                      AA no to dlatego nigdy nie widzialam takich zachowan jak tu piszecie. Z reguly biore All i zarcia jest tyle, ze nikt niczego wynosic nie musi.. W sensie tony jedzenia na potem - bo tak to zrozumialam. Jesli juz wzielabym opcje ze sniadaniami tylko czy ewentualnie sniadania i obiadokolacje to spewnoscia nie siedzialabym w ogole w hotelu tylko gdzies kursowala a co za tym idzie jadlabym na miescie... A w hotelu tylko to co by dali..
                      Natomiast jesli chodzi o zabranie jakiegos owoca po obiedzie i wyjscie z tym owocem na zewnatrz to sie tu nie zgodze, ze to jakies zlodziejstwo.... po prostu deser zjedzony na stojaco lub w biegu... jak kto woli :)

                      <Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe>
                      • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 20.10.10, 21:21
                        poszukaj na forum innych wypowiedzi wspaniałej nutki, to się dowiesz jaka jest fajna
                    • Gość: ania Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.10.10, 17:56
                      zapłacone, czy nie, nie tylko Polacy wynoszą jedzenie ze stołówek!
                      dla mnie my Polacy powinniśmy się wspierać, a nie jakieś beznadziejne wątki poruszać, komu to przeszkadza, chyba bardziej powinno to przeszkadzać Właścicielom Hoteli, stołówek itp, a nie nam! ja osobiście też bułkę wyniosłam ze stołówki i jakoś to nikomu nie przeszkadzało!
                    • Gość: turysta Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 20.10.10, 19:59
                      no, nie tutaj piszą o ALL i że jak ktoś jedno jabłko weźmie to jest złodziejem. Tak pisze lelek, lelex itp.
                    • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 20.10.10, 21:09
                      pisaliśmy o ALL i o jabłku, nutko coś tam i o kradzieży tego za co zapłaciliśmy
                • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 20.10.10, 21:12
                  trzeba było im też odpalić po parę eurasów, pewnie by się ucieszyli
                • Gość: ines Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.rzeszow.mm.pl 23.10.10, 13:28
                  Kawa za 6 euro to faktycznie sporo. Ja piję we Włoszech i Francji za max 2. Pewnie pan/pani pilotka zaprowadzili do "swojego" lokalu.
                • Gość: Peja Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 28.10.10, 22:36
                  guzik ci do tego
            • magdalaena1977 Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 20.10.10, 19:39
              Gość portalu: mezo napisał(a):

              > na wycieczce we Francji w czasie wolnym na lunch za
              > miast wejśc do knajpki i cywilizowanie wypić choć kawę (jak na co innego wydawa
              > ć nie chcieli) to poszli do Maca czy Quicka i zamówili po jednej coli na 3 osos
              > by (sic!!!) usiedli na chodniku i ...... wyjęli kanapki ze stołowki wyniesione
              > właśnie.
              Poza wynoszeniem kanapek ze stołówki, ta sytuacja nie wydaje mi się być jakoś szczególnie okropna. Skoro żal im było po 5 E na kawę od osoby (IMHO to całkiem sporo), to i tak dobrze, że nie poszli do kawiarni i nie zaczęli tam jeść własnych kanapek.
              • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 20.10.10, 20:00
                w sumie to tak, jeśli usiedli na schodach :)
                • Gość: madzi Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: 178.73.49.* 20.10.10, 21:31
                  Społeczeństwo coraz bardziej sfrustrowane to i malkontentów więcej .Jedzie taki na urlop i zamiast odpoczywać to obserwuje wszystkich wkoło .Ciśnienie mu wzrasta do 200/120. Przyjeżdża do domu i wyżywa się na forum że rodacy zepsuli mu urlop bo wynoszą jedzenie z restauracji ,piją dużo alkoholu ,klaszczą jak samolot wyląduje itd. Współczuję im że tak się muszą męczyć na wakacjach.
                  • Gość: skaut Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.10, 10:56
                    Moim zdaniem jeśli sie jedzie do innego kraju, to również po to, by spróbować tamtejszej kuchni. Wiadomo, że w hotelu prawdziwego, miejscowego jedzenia nie podadzą. W tym roku byłam na Sycylii i naprawdę, było czego próbować. Tylu pieniędzy na desery nie wydałam jeszcze nigdzie - kto był, wie o czym piszę :) Nie widzę zatem powodu, aby zabierać ze sobą jedzenie ze stołówki.
                    Z drugiej strony, mało mnie obchodzi, co kto robi. Jak chce coś zabrać, proszę bardzo. Nic mi do tego. Ja nie mam kompleksu "polactwa" (swoją drogą -koszmarne słowo), nie wstydzę się języka polskiego, nie muszę się dowartościowywać wytykaniem innym ich braków w kulturze. Drażni mnie natomiast ciągła obserwacja współwycieczkowiczów oraz pretensjonalne pozy, godne kwoki z wiersza Brzechwy.
                    • Gość: mezo Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.icpnet.pl 21.10.10, 11:48
                      5 EUR to sporo, ale w strefie EUR raczej tak już jest. niestety nie można gdzies pojechać i biadolić, że nie jest tak tanio jak Polsce. sorry, ale to specjalność Polaków i tych dorabiających sie nacji. u nas zawsze w kupie mości panowie. taki polski anachronizm. Polactwo to wada i niestety fatalny PR nam to robi. a potem się dziwicie, że Polakom na ręce sie patrzy, a pilot wycieczki nawet już nie mówi gdzie coś można zjeśc i wypić (za własne pieniądze), bo już słychać chrzęst papieru z odwijanych kanapek....:))))
                      • magdalaena1977 Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 21.10.10, 18:18
                        Gość portalu: mezo napisał(a):
                        > 5 EUR to sporo, ale w strefie EUR raczej tak już jest. niestety nie można
                        > gdzies pojechać i biadolić, że nie jest tak tanio jak Polsce.
                        W tej sytuacji ja wolę jechać tam, gdzie jest tanio i mieć luz finansowy.
                        Ale wyobrażam sobie, że dla innej osoby priorytetem będzie zwiedzenie konkretnego kraju przy ograniczeniu przyjemności i przekąsek na miejscu. I nie widzę w tym nic niestosownego.
                    • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.10, 13:43
                      niestety na tym forum takie głupoty się roztrząsa, smutne to.
                      Wywyższający się piszą o innych "polactwo" i uważają się za dobrze wychowanych, różne nutki i lelki, bleee
                    • Gość: lelek Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: 87.204.150.* 21.10.10, 16:33
                      Drażni mnie natomiast ciągła obserwacja wspó
                      > łwycieczkowiczów oraz pretensjonalne pozy, godne kwoki z wiersza Brzechwy

                      Nie wiem o kim to było, ale wiem, że nie powinno być o mnie: Ze coś zauważam, to nie wynik "ciągłej obserwacji" tylko rzucania się w oczy. A na ogół nie zauważam i staram się nie zauważać - w stołówce patrzę w swój talerz i nie obchodzi mnie czy i kto coś wynosi. Gdybym zobaczył w akcji takiego @voyagera czy @"gościa", odwróciłbym głowę z lekkim niesmakiem i tyle. Również bezpodstawnie imputują mi, że uważam ich za złodziei - akurat ja nie (choć niektórzy hotelarze owszem!), bo dla mnie złodziej, to ktoś świadomie popełniający przestępstwa, a oni to tylko nieobyci i niedoedukowani turyści z kraju, gdzie wiele rzeczy stoi na głowie, więc skąd wiedzieć jak się zachować? Przecież nie z internetu, bo w nim przeważają tacy właśnie jak oni, albo gorsi. Ich poziom kulturalny właśnie się ujawnił wyzywaniem dyskutantów od dupków czy ćwoków, w momencie, gdy zabrakło im argumentów i nerwy puściły (może @voyager się obraził o to, że go nazwałem człowiekiem?). Ale to też dobry znak, bo coś im jednak zaburzyło zadowolenie z siebie, coś może dotarło.
                      Przyznaję, że roztrząsamy dość idiotyczny temat, ale przypominam, że nie ja ten wątek założyłem. ktoś się prosto spytał i powinien był dostać prostą odpowiedź: NIE, NIE POWINNO SIĘ itp. bo taka jest zasada. Zamiast tego rozmnożyły się kuriozalne wywody uzasadniające te praktyki. Powtarzam że często nie zauważa się burackiego spontanicznego zachowania, za to nie sposób przeoczyć gdy ktoś publicznie próbuje je popierać pseudonaukowymi teoriami, i to już jest zarazem niesmaczne i śmieszne. Ale wyśmianie tylko prowokuje ich do tworzenia coraz to śmielszych fantazji ekonomiczno-etyczno-politycznych, którą to postawę @nutka re w końcu nazwała po imieniu. Tymczasem na ogół rozumowanie jest proste: tak się robi, bo ja tak robię. (Niektórzy też sugerują, że zrobili to tyle razy, i nie tylko oni, że uprawomocniło sę jako standard.) Najlepsze, że gdzieś w najgorętszym punkcie dyskusji nagle deklarują, że oni przecież tak nie robią, a tylko sobie czysto teoretycznie filozofują. W zasadzie są za a nawet przeciw, jak noblista, a ja w swej płyciźnie umysłowej czepiam się, że głupio doradzają.
                      A ja lubię sprostować niewłaściwe porady i wyśmiewać głupoty, a od dłuższego czasu tylko odpowiadam na polemiki, bo niegrzecznie jest ignorować polemistę.
                      • Gość: skaut Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: 178.235.11.* 21.10.10, 19:02
                        Mój post nie był skierowany do nikogo z tego forum konkretnie i nie miał też na celu obrażania, więc jeśli ktoś wziął to do siebie - przepraszam. Ja po prostu wyraziłam swoje zdanie: nie wynoszę jedzenia z hotelu, bo trudno mi, ot tak, minąć miejscowe knajpy, ale jeśli ktoś to robi - jego sprawa. Nie roztrząsam, nie potępiam; szczerze - mam to gdzieś. Mam dosyć stresującą pracę i na wakacjach chcę się maksymalnie wyluzować.
                        Dobra, koniec, bo zaczęłam się powtarzać :)
                        P.S. Lelek, mamy jednak coś wspólnego - ja też w stołówce patrzę tylko w swój talerz ;)
                        Pozdrawiam
                      • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 28.10.10, 22:51
                        mnie nie zobaczysz, bo nie jeżdżę do egiptu, a voyager z tego co widziałem w pierwszym poście napisał: nie wynosimy, no chyba że jabłko.
              • nchyb Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 21.10.10, 14:45
                > zczególnie okropna. Skoro żal im było po 5 E na kawę od osoby (IMHO to całkiem
                > sporo),

                te 5 euro za kawę to drogo wyłącznie dla osób z Polski i nie zarabiających w euro. Dla osób ze strefy euro, zarabiających dla przykładu 1000euro, to odpowiednik naszych 5 zł, a dla Polaków te 5 zł za kawę to wcale nie dużo...

                to właśnie m.in. powód, dla którego czekam na wejście w strefę euro... ;-)
    • Gość: ines Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.rzeszow.mm.pl 23.10.10, 13:24
      Jeżdżę tylko na objazdówki. Często jest tam serwowane jedzenie czyli wydzielane, ale i tak nie zabieram niczego nawet sucharka w opakowaniu przydzielonego dla mnie.
      Zabieranie czegokolwiek ze stołówki ze szwedzkim bufetem to dla mnie obciach.
      • gringo68 wynosiłem i bedę wynosić 25.10.10, 14:43
        - nie wynoszę jedzenia poza hotel

        - moje dziecko nie zawsze ma ochotę zjeść ciastko czy owoc w danej chwili

        - olewam ciepłym moczem forumowych ekspertuff sawuarwiwru rodem z hoteli dla biedaturystyki masowej, nie bywam widać w hotelach, w któryych oni bywają, w hotelach w których bywam nie mam najmniejszego problemu z wzięciem sobie czegoś "na potem", tylko, ze one kosztują trochę więcej niż te w których bywają "eksperci"
        • Gość: faja Re: wynosiłem i bedę wynosić IP: *.icpnet.pl 25.10.10, 14:58
          niestety pokomunistycznym czterdziestolatkom to nawt lobotomia nie pomoże... a to dziecko równie buraczane i sądząc z twojego wieku samo już wynosi (czytaj.: kradnie) jedzenie. cała nadzieja w młodym i dobrze wychowanym pokoleniu, do którego powyższy forumowicz nie należy ;-P tak na marginesie pisownia tego wielce trudnego słowa: savoir vivre...ach nieuki!
          • Gość: gosc Re: wynosiłem i bedę wynosić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.10, 17:48
            @faja
            noż faja z Ciebie :):):)
        • Gość: ines Re: wynosiłem i bedę wynosić IP: *.rzeszow.mm.pl 25.10.10, 19:36
          To, że próbujesz poniżyć kogoś("olewam ciepłym moczem") i chcesz licytacji świadczy tylko o Tobie. Nie najlepiej.
          Oczywiście, że wyniesienie jabłka czy ciastka nie jest problemem w hotelu, ale po prostu nie wypada. No obciach i tyle. W eleganckim hotelu nie zwrócą Ci uwagi, ale obciach to jest i możesz rzucać 17845 inwektyw i pluć. Po to są knajpki czy sklepy, żeby kupić coś między posiłkami.
          Wydaje mi się jednak, że kwestia ta dotyczy głównie ludzi korzystających z all inclusive w stołówkach hotelowych (bo samoobsługa nawet w "dobrym" hotelu to właśnie stołówka).
          • gringo68 Re: wynosiłem i bedę wynosić 26.10.10, 08:03
            niestety, twoja opinia o mnie nie spędza mi snu z powiek mamciu ;)

            w eleganckim hotelu, nikt nie zraca uwagi co robią goście z jabłkiem czy bananem, bo wychodzą z załozenia, że wszstko jedno czy bedzie to zjedzone w restauracji czy przy basenie, w hotelu dla biedaturystyki masowej owszem,

            polecam wakacje w eleganckim hotelu, w takim hotelu można nawet zamówic śniadanie do pokoju, sprawdź, fajna rzecz
            • nchyb Re: wynosiłem i bedę wynosić 26.10.10, 09:49
              > w eleganckim hotelu, nikt nie zraca uwagi co robią goście z jabłkiem czy banane
              > m, bo wychodzą z załozenia, że wszstko jedno czy bedzie to zjedzone w restaurac

              zwraca, zwaraca im komentuje między sobą.
              Tobie nie zwrócą uwagi, bo to właśnie elegancki hotel, ale omóią Twój poziom między sobą...
              • Gość: turysta Re: wynosiłem i bedę wynosić IP: *.chello.pl 26.10.10, 10:11
                kogo to obchodzi ? ja też omówię, że coś tam zrobili źle i jesteśmy kwita. Różnica jest taka, że tam to oni pracują a my odpoczywamy.
                • gringo68 charakterystyczne dla forumowych ekspertuff 26.10.10, 10:36
                  hotelowego sawuarwiwru kurortów dla biedaturystyki masowej ;) - zamiast zająć się odpoczynkiem i relaksem, zajmują się podsluchiwaniem co kto komentuje, śledzą ilość jedzenia na talerzach innych gości hotelowych, podglądają kto wynosi 2 winogronka z bufetu, analizują ludzi w szortach przychodzących do restauracji, sprawdzają kto do sandałów zakłada skarpety, patrzą kto ile zamawia drinków przed zamknięciem baru etc etc

                  potem rozwodzą się nad tym na forum w 5457373-ym nudnym wątku na ten sam temat

                  światowi podroznicy i globtroterzy ;)
                  • Gość: ines Re: charakterystyczne dla forumowych ekspertuff IP: *.rzeszow.mm.pl 26.10.10, 14:38
                    No widzisz, Ty pouczasz innych ("zamiast zająć się odpoczynkiem i relaksem"), co mają robić w hotelu. A może mają ochotę poczynić obserwacje socjologiczne? Jak pisałam nie jeżdżę do modnych kurortów, w hotelach, w których się zatrzymuję nie ma też Polaków oprócz naszej garstki, ale to, co ludzie tu piszą jest szokujące dla mnie. I to nie jest problem 2 winogron czy jabłka.
                    Sposób w jaki zwracasz się do ludzi na forum świadczy, że masz do innych pogardę, nie chcesz przyjąć zasad, które są dla Ciebie niewygodne. Liczysz się Ty i Twoje potrzeby. Wydaje Ci się, że bywasz w eleganckich miejscach i trochę nadużywasz tego słowa. Elegancki to jest np. Negresco (wcale nie taki drogi), a nie betonowe molochy udające coś lepszego niż są w rzeczywistości (z gwiazdkami domalowanymi z powietrza).
              • gringo68 Re: wynosiłem i bedę wynosić 26.10.10, 10:30
                tym się rożnimy, ze ty masz kompleksy na punkcie "komentowania"

                ja na wakacjach odpoczywam, a nie zajmują się domniemywaniem, kto co na mój temat mówi



                nchyb napisała:

                > > w eleganckim hotelu, nikt nie zraca uwagi co robią goście z jabłkiem czy
                > banane
                > > m, bo wychodzą z załozenia, że wszstko jedno czy bedzie to zjedzone w res
                > taurac
                >
                > zwraca, zwaraca im komentuje między sobą.
                > Tobie nie zwrócą uwagi, bo to właśnie elegancki hotel, ale omóią Twój poziom mi
                > ędzy sobą...
                • nchyb Re: wynosiłem i bedę wynosić 26.10.10, 20:57
                  ja nie mam zadnych kompleksów, tylko odpowiedziałam Ci, że nie jest prawdą, że nie zwracają uwagi. Zwracają. W mało eleganckim hotelu zwrócą uwagę gościowi, w elegantszym nic nie powiedzą, tylko będą mówić, że kolejny biedak z Polski przyjechał i nie stać go na żarcie. I tyle, ani mnie to ziębi, ani grzeje, że wychodzisz na biedną kutwę...
            • Gość: ines Re: wynosiłem i bedę wynosić IP: *.rzeszow.mm.pl 26.10.10, 14:15
              No przecież Ci napisałam,że to nie jest kwestia zwracania uwagi przez obsługę, bo w eleganckim hotelu na to nie zwrócą uwagi. To tylko kwestia naszego samopoczucia. Dla mnie to obciach wynosić cokolwiek. To kwestia mentalności. Jeden nie ukradnie, bo boi się przyłapania, drugi nie ukradnie, bo tak nie wypada.
              Za rady dziękuję, jak widać jesteś osobą, która w hotelu bywa tylko w wakacje. A śniadanie do pokoju to można zamówić w każdym z hoteli, w którym byłam, choć wiele z nich nie nazwałabym eleganckimi. W tym roku spałam w ponad 20 hotelach 4 i 5 gwiazdkowych, gdzie brak było wczasowiczów. W tych eleganckich nie było bufetu tylko kelnerzy. Nie mierz innych swoja miarą. Skoro jezdzisz raz w roku na wczasy w jedno miejsce i korzystasz z hotelowej stołówki uważając śniadanie do pokoju za coś niebywałego to Twój problem.
    • Gość: turysta Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 26.10.10, 10:37
      jak to jest taki wielki problem, to hotele nie powinny podpisywać umów z polskimi biurami i sprawa załatwiona, a jakoś podpisują chętnie, problem istnieje tylko na tym forum.
      • gringo68 dokładnie 26.10.10, 11:03
        Czy komuś normalnemu chcialoby się roztrząsać takie pierdoły? Jakieś głębokie kompleksy wychodzą z ferajny ;)
        • Gość: faja Re: dokładnie IP: *.icpnet.pl 26.10.10, 11:14
          Gringo prponuję, żebys wyniósł sobie też i inne fajne rzeczy: szlafrok, może i kapcie oraz fajną poduszkę. Zapłaciłeś to co tam! Twoje! Szkoda, że mebelki są za duże na format walizy... (sic!) Ot kolejne Polaczki - cwaniaczki na wakacjach. Postkomuna niezłę bagno urządziła ci z mózgu, żal....
          • gringo68 Re: dokładnie 26.10.10, 11:18
            zapłaciłem za ich użytkowanie, nie wynoszenie, zreszta z reguły są już "używane"

            weź to pod uwagę jak kiedyś uzbierasz na hotel, w ktorym bedzie szlafrok, tylko pamiętaj, że jest niejadalny
        • nchyb Re: dokładnie 26.10.10, 20:58
          > Czy komuś normalnemu chcialoby się roztrząsać takie pierdoły? Jakieś głębokie k
          > ompleksy wychodzą z ferajny ;)
          za dużo piszesz o kompleksach, właśnie z ciebie wyłażą...
    • archonix Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 26.10.10, 13:17
      A dlaczego zenada, jak sie placi i jedzie na wycieczke calodniowa. I nie chodzi wynajmniej o pieniadze, ale czesto nie ma czasu na zjedzenie czegos po drodze, a jak ktos ma dzieci ktore nie wszystko jedza............
      • magdalaena1977 Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 26.10.10, 14:26
        archonix napisał:

        > A dlaczego zenada, jak sie placi i jedzie na wycieczke calodniowa.
        Przy AI czy tylko przy szwedzkim stole ?
        > I nie chodzi wynajmniej o pieniadze, ale czesto nie ma czasu na zjedzenie
        > czegos po drodze, a jak ktos ma dzieci ktore nie wszystko jedza............
        A czemu nie może im kupić czegoś do jedzenia na drogę ?
        • nchyb Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 26.10.10, 21:01
          bo się skąpi...
          • kasia_p45 Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 26.10.10, 23:05
            Zaraz skompi... Na wycieczce autokarowej do Kairu gdyby nie pakiet sniadaniowy i obiad w Kairze to chyba pomarlibysmy z glodu. Po drodze nie dało sie nic kupic.. A jak juz byl sklep to na skladzie mial same chipsy i ciasteczka cos ala markizy. I myslcie sobie co tam chcecie w drodze powrotnej wyslalam smsa do męża, który nie pojechal z nami na te wycieczke aby zabral dla nas jakiegos jedzenia z kolacji bo wiedzialam, ze jak wrocimy to bedzie po polnocy i po kolacji ani sladu... I cale szczescie, ze przyniosl do pokoju kilka buleczek bo bylismy glodni jak nieboskie stworzenia.. A dodam na marginesie, ze w hotelu nie bylo sklepow z jedzeniem a poza hotelem tylko pustynia :))
            I co z tego, że mialam wystarczająco kasy na wycieczce jak nie dalo sie nic kupic..
            Tak, że zasady zasadami a zycie pisze swoj scenariusz..
            Proponuje juz wyluzowac i dac sobie spokoj z tym tematem bo to i tak do niczego nikogo nie doprowadzi :))
            • Gość: lelek Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 27.10.10, 18:42
              A to ciekawe, co piszesz ...
              Niedawno jednak chwaliłaś się, że "dlatego ja wole kupować u rezydenta. Moze troche drozej ale za to
              mam swiety spokoj i nie musze sie denerwowac"
              Oo, to "u rezydenta" jeść nie dali?! A tymczasem "denerwujące" tanie firmy lokalne stawały przy sklepach, knajpach ... - skolko ugodno. Ale przynajmniej "nie musiałaś sie denerwowac" (bo nie każdego denerwuje wynoszenie bułek ze stołówki), więc warto było dopłacić ... zwłaszcza, że się równocześnie przyoszczędziło na hoteliku - na zadupiu i bez sklepów HAHAHAHA.
              • kasia_p45 Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 28.10.10, 19:17
                Wiesz co lelek? Nie wiedzialam, ze taki glupi jestes.
                Oczywiscie, ze wole u rezydenta kupowac i to sie nie zmienilo.
                Ciekawe gdzie w drodze do Kairu masz sklepy , knajpy itd?? Ja tylko pustynie widzialam... To samo bylo w drodze do Luxoru.. Jadac do Kairu wtedy jeszcze w konwoju byl jeden przystanek na toalete.. Tlok tam byl tak wielki, ze zdazyles tylko zalatwic swoje potrzeby fizjologiczne i dalej w droge. ..
                A hotelik jak mowisz to Serenity Makadi Heights 5* hotel w samym Makadi Bay. I dla twojej wiadomosci wcale nie taki tani. Poczytaj sobie oferty:
                tu:
                www.scanholiday.pl/wakacje/egipt-hurghada/hotel-serenity-makadi/
                albo tu:
                www.itaka.pl/wczasy/egipt/hurghada/hotel_serenity_makadi_heigh_721.php?SEARCH_HOTEL[wyloty]=POZ&SEARCH_HOTEL[pokoje]=DBL&SEARCH_HOTEL[wyzywienie]=A&
                Ja bylam w srodku lata to ceny bylu duzo wyzsze niz teraz na jesieni..
                I zapewniam cie, ze nie mialam tam zadnych powodow do denerwowania sie..
                Makadi Bay jest akurat takim miejscem gdzie masz same super'owe hotele.. Nie ma tam sklepów poza hotelem tylko pustynia.. Zreszta hotel zapewnial wszystko co bylo potrzebne do zycia i rozrywki.. Jak ktos chcial zabrac sobie jedzenie do pokoju to nie bylo zadnego problemu... Zreszta rezydentka o tym mowila, ze tak mozna.. Nawet mozna bylo w droge do Kairu zabrac sobie poduszki hotelowe do autokaru..

                Nie wiem gdzie ty byles na wakacjach ale w Egipcie pewnie ani razu.. wiec prosze nie wygaduj tu glupot bo az zal sluchac..
                • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 28.10.10, 20:51
                  jest niestety i o tym nie wie, a w Egipcie to chyba był i w Tunezji jeszcze :)))
                  • Gość: lelek Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 28.10.10, 21:12
                    Juz ci zwracałem uwagę, że za słabo stukasz ... Ale faktycznie to w twoim przypadku sama Tunezja wystarczy - jak dla ciebie, to byłem AZ tam.
                    • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 28.10.10, 21:16
                      to wiemy wszyscy Egipt i Tunezja, to twoje wojaże, he he
                • Gość: lelek Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 28.10.10, 22:02
                  kasia_p45 napisała:

                  > Wiesz co lelek? Nie wiedzialam, ze taki glupi jestes.
                  Nie szkodzi - że żarcia się ze stołówki nie wynosi - też nie wiedziałaś ... Ja natomiast nie wiedziałem, ze z Sharm nie ma się jak dostać do Petry, bo "nie ma chętnych" ...

                  > Ciekawe gdzie w drodze do Kairu masz sklepy , knajpy itd?? Ja tylko pustynie wi
                  > dzialam.
                  Moze jak pojedziesz do Kairu 5. raz , to coś zauwazysz po drodze ...

                  Jadac do Kairu wtedy jeszcze w kon
                  > woju byl jeden przystanek na toalete.. Tlok tam byl tak wielki, ze zdazyles tyl
                  > ko zalatwic swoje potrzeby fizjologiczne i dalej w droge.
                  No ale co na to ten niezawodny rezydent - nie zatrzymał na dłużej tego wstrętnego konwoju? A może wam chociaż kazał dolać herbatki w "laboratorium perfum"?

                  > A hotelik jak mowisz to Serenity Makadi Heights 5* hotel w samym Makadi Bay
                  Wow! 5 *!!! :-))
                  Wow! Makadi Bay!!! :-))
                  Wow! W środku lata!!!
                  Wow! Niezawodna rezydentka pozwoliła wynosić żarcie!
                  Co za niedopatrzenie, że w tak ekskluzywnym miejscu nie mają sklepiku, dają mizerny "lunch box" i nie oferują tzw. "late dinner", jak na porządny hotel przystało ... A może niezawodna rezydentka jakoś nie pomogła załatwić?

                  > Nie wiem gdzie ty byles na wakacjach ale w Egipcie pewnie ani razu..
                  Cóż, przy tobie faktycznie tak się można poczuć ... Wszak kto nie zwiedził dwa razy "Instytutu papirusu", to jakby nie był w Egipcie ... Hahaha
                  • kasia_p45 Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 28.10.10, 22:10
                    Juz ?.. posmiales sie? Ja nadal uwazam, ze masz nierowno pod sufitem wiec koncze z toba dyskusje.. zdrowia zycze.. szczegolnie tego psychicznego..EOT
                    • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 28.10.10, 22:24
                      nie ma co dyskutować z głupkami
                  • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 28.10.10, 22:11
                    co za różnica, ja wcale ni byłem w Egipcie i póki co się tam nie wybieram, nie chciałbym tam spotkać tej całej masy forumowych głupków. Jest wiele fajnych miejsc na świecie, Egipt to nie wszystko. Zamiast jechać 5y raz do Egiptu można w inne miejsce.
                    • Gość: lelek Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 28.10.10, 22:41
                      Masz raxję: Suwalszczyzna też jest piękna ...
                      • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 28.10.10, 22:45
                        nawet nie wiesz, że takie miejsca istnieją, które ja widziałem, ale może kiedyś kto wie
                        • Gość: lelek Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 02.11.10, 22:11
                          Przypuszczam, ze nawet mieszkasz w takim miejscu, o którym mało kto wie, ze istnieje.
                          • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 02.11.10, 22:24
                            możesz nie wiedzieć, taki głąb, nie dziwię się.
    • Gość: greg Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.kwsa.pl 27.10.10, 07:15
      wiadomosci.onet.pl/ciekawostki/malpa-ugryzla-go-w-palec-oskarza-biuro-podrozy,1,3744974,wiadomosc.html takie są skutki braku mózgu
      • Gość: faja Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.icpnet.pl 27.10.10, 12:03
        Dobrze, że tej małpy nie wyniósł sobie jako bonusa za szkodę. Ten typ tak ma. Albo ukradnie albo nie zrozumie, że dzikie zwierze to nie kotek czy piesek. Wstyd!
      • Gość: turysta Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.10, 12:41
        kurcze i to Niemiec był, niemożliwe, a tylko Polacy tacy głupi, tacy niewychowani...
        może to był Polak, tylko z Niemiec wyjechał :)
        • Gość: stephen Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po polsku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.10, 15:06
          Tak to dosyć przykre, nieraz można zauważyć na wakacjach jak Polacy "ładują" co się da do torebek, plecaków itp. to jest paskudna zachłanność, która bardzo źle wygląda w oczach innych narodów! To takie prostackie i niekulturalne.
          • Gość: turysta Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 28.10.10, 20:50
            a to ja nigdy czegoś takiego nie widziałem, dokąd wy jeździcie ?
            • gazeta_mi_placi Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 24.09.11, 18:47
              Pewnie z biura podróży typu Itaka...
        • Gość: lelek Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 27.10.10, 18:46
          Albo był Ossi.
          • Gość: allinall Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.adsl.inetia.pl 01.11.10, 15:27
            a ja tam zawsze wszystko wynosze, szczegolnie 2 talerze frytek bierzemy do pokoju. a ile mamy z tym smiechu zeby tylko kelnerzy nie zauwazyli :d
            place za all to moge jesc ile chce kiedy chce i gdzie chce
            • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 01.11.10, 16:41
              ja też lubię schabowego z kapustą do kieszeni zapakować :) Do drugiej wlewam piwo i sosy, potem zasiadam i się tym obżeram całymi dniami :)
              • Gość: co w tym zlego Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.adsl.inetia.pl 01.11.10, 19:54
                a my juz wynosic zaczynamy w samolocie: w dumu jak robie grila zawsze sie przydadza plastikowe kubeczki, lyzeczki, widelce, serwetki itp. z hotelu sie wezmie szmponiki, mydelka, z lotniska takze +jedzienie z hotelu-zawsze to cos!
                • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 01.11.10, 19:57
                  takie plastikowe sztućce są jednorazowe, szampony z hotelu są też jednorazowe i jak się zużyje, to je donoszą.
                  • Gość: co w tym zlego Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.adsl.inetia.pl 01.11.10, 23:10
                    a kto powiedzial ze sa jednorazowe? ja zawsze myje i robie grila cale lato. a szmpony niby codziennie zuzywamy to dodaja
                    • Gość: lelek Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 02.11.10, 20:11
                      Nie zapomnijcie codziennie zafasować rolkę srajtaśmy - w końcu zemsta faraona każdemu przysługuje ...
    • Gość: madzi Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: 178.73.49.* 02.11.10, 22:12
      jak się czyta to co wypisujecie to jest dopiero ŻENADA PO POLSKU a nawet FRUSTRACJA .
      • Gość: elka Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.10, 22:33
        @ Wszystkie Misiaczki, "Prawiczki"
        miało być EOT, ale...
        Wy na prawdę nie czujecie naszego 'luzu' i kpiny z Waszych nadętych postów ?:)
        i naprawdę myślicie, że my ZAWSZE i na serio WSZYSTKO i ZAWSZE wynosimy - patrz: KRADNIEMY z jadalni/stołówki/ itp.itd. ...
        hahaha jakie proste cokolwiek napisać na polskim forum ...:):):):):) itd. ...
        a tak
        BTW
        gdzie jest założycielka tego topic'u :)
        i jaki był Jej cel ? :)


        • Gość: Susi Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: 80.50.133.* 02.11.10, 23:13
          Ona tylko pewnie zapytała bo sama nie wie czy to co żenada czy nie. I pewnie dalej nie ma pojęcie czy wynoszenie/kradzież jest na serio czy dla jaj. I czy to,ze trzeba zawsze by była to kradzież czy tylko czasem.
          • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 02.11.10, 23:36
            dzięki wspaniałym nieskazitelnym rodakom niektórzy się dowiedzieli, że są złodziejami, bo zjedli jabłko w ogrodzie a nie przy stoliku, to są złodziejami i lelki by ich w kajdanach prowadziły.
            • Gość: lelek Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 03.11.10, 21:36
              Burakami - nie obrazaj rozgarnietych złodziei - lelki by na was barszczyk ugotowały.
    • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 03.11.10, 21:50
      a tym czasem lelki mogą im skoczyć i bić pianę na forum udając idealnych, to wszystko co mogą biedne lelki.
      • kasia_p45 Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 03.11.10, 22:57
        Buahahahahahahaha...
        • Gość: lelek Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 04.11.10, 20:23
          Co, przypomniałaś sobie jak ci się "czas cofnął" w Izraelu? A może to te bułeczki ze stołówki ci się cofnęły?
          • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 04.11.10, 20:31
            napiszę wulgarnie, bo inaczej nie zadziała: ssij palancie, ha ha
            • lelex Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 04.11.10, 21:23
              Taa, mam nadzieję, że zadziałało i ulzyło ci, że nareszcie jesteś sobą - no bo jak długo mozna udawać kogoś innego?! To musiał być wycieńczający wysiłek dla ciebie. I to pewnie po całym dniu pracy fizycznej ...
              • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 04.11.10, 21:36
                byłem 4 godziny dzisiaj w pracy, w swojej firmie, było miło cześku, a ty jak tam, zrobiłeś dzisiaj z 50 pln ? odkładasz na lasta do Egiptu ? może coś taniego będzie.
                • Gość: Vera Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.icpnet.pl 04.11.10, 23:33
                  Ale wy głupi jesteście... rany co za bzudry... jeden denniejszy od drugiego...
                  • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 05.11.10, 00:08
                    co robić ? musiałem się zniżyć do poziomu lelka i tak sobie pełzamy :))
                    • Gość: gdzie? Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: 81.219.151.* 05.11.10, 01:51
                      polećcie jakiś hotel gdzie wszystko mozna wynosić
                      • Gość: lelek Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 06.11.10, 18:17
                        Gość portalu: gdzie? napisał(a):

                        > polećcie jakiś hotel gdzie wszystko mozna wynosić

                        Haha - dobre!
                        Powyższy "gościu" mógłby Ci takie polecić ... ale nie poleci, bo to w takim miejscu, co "nawet nie wiesz, że takie miejsca istnieją" - jak niedawno napisał.
                        • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 06.11.10, 19:26
                          a to ja nie wiem gdzie wszystko, ja wynosiłem tylko owoce, schabowego nigdy nie brałem do kieszeni, a owoce można wszędzie jak się ma ALL
                • Gość: lelek Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 06.11.10, 18:21
                  Gość portalu: gość napisał(a):

                  > byłem 4 godziny dzisiaj w pracy, w swojej firmie,
                  Wow! Podaj nazwę tej firmy, to sprawdzimy.A najlepiej od razu link do jej strony www.
                  • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 06.11.10, 19:25
                    jasne, jeszcze ci podam numer konta, hasło i adres, głupku
                    • kasia_p45 Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 06.11.10, 21:55
                      Że tez chce sie wam to ciągnąc? dajcie sobie buzi i po kłopocie :))
                      • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 06.11.10, 21:59
                        czasami lubię ponurzać się w hardcorze :))
                        • Gość: migiem Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: 91.212.223.* 09.11.10, 09:45
                          oooooooo, to nie wiedziałem że jak mam ALL to jestem złodziejem...
                          widocznie jestem małomiasteczkowym bukietem,
                          nie wynoszę z restauracji talerzy z obiadem ani nie robię kanapek, ale jak moje dziecko bedzie chcialo ciastko to wezmę, i mam w nosie wasze denne ideologie na ten temat, które dorabiacie do nieistniejacych problemów
                          ALL to ryczałt - zrozumcie wreszcie, za który zapłaciłem, by nie musiec nic dokupować...
                          • lelex Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 11.11.10, 23:04
                            A my mamy w nosie twój wyimaginowany "ryczałt, żebyś nie musiał dokupywać, wraz z twoim małym miasteczkiem zresztą. A ciekawe czy to twoją pociechę raz widziałem jak w basenie bawiła się w stateczki ciastkami .
                            • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 11.11.10, 23:38
                              sramy na twoją krucjatę przygłupie, pal gumę lelex
                              • eleonora77 Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 12.11.10, 01:17

                                > sramy na twoją krucjatę przygłupie

                                Oj oj i kolega lelek będzie miał znowu pożywkę.........
                                kulturalnie zwróci buractwu uwagę, że się buractwo brzydko wyraża. A to takie fe i takie "polaczkowe".

                                A tak na serio to przydałby się zdrowy dystans do tego co piszecie - naprawdę.
                                Każdy normalny człowiek potrafi ocenić realnie sytuację i jeśli ma wykupione HB to nie będzie w torbach wynosił obiadu i kolacji na potem. A jak ma All to jeden owoc czy bułeczka wzięta ze sobą na leżak nie doprowadzi hotelarzy do bankructwa, bez przesady.
                                Wyluzujcie z lekka bo ten cały temat to jedna wielka skrajność.

                                Polacy lubią korzystać z All w pełni i do bólu - no trudno. Za to Niemcy paradują po plaży niszcząc moje doznania estetyczne (stare pomarszczone babcie w strojach kąpielowych albo spasione młode Niemki z niewygoloną okolicą bikini). Anglicy znowu są obrzydliwie głośni i niechlujni - drą się i rechoczą a ich "legowisko" przy basenie to plątanina ręczników, ubrań, pustych paczek po fajkach itp. Rosjanki na wakacjach łażą wytapetowane z pełnym makijażem, w szpilach na kilkunasto centymetrowych obcasach i sukniach jak z pokazów mody w Mediolanie a ich faceci mają na szyjach kilogramy złota.

                                Uogólniam? Oczywiście, że tak !!!
                                Tak samo jak co poniektórzy w tym wątku.

                                Więc może skończcie już te moralizatorskie wywody na temat wynoszenia vel kradzieży (he he) jedzenia i załóżcie nowy wątek np. właśnie o starych, brzydkich Niemkach na plaży w Turcji.

                                Pozdrawiam
                                • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.chello.pl 12.11.10, 09:56
                                  z lelkiem się nie da kulturalnie więc piszę tak, żeby zrozumiał, w jego języku :)) kulturalnie próbowałem jakieś 100 postów wcześniej, ale się nie dało.
                                  • eleonora77 Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 12.11.10, 10:48
                                    :)
                                    Nie ma potrzeby tłumaczenia, ja to widzę i rozumiem, że ciężko jest rozmawiać normalnie z kimś kto ma z góry założony pogląd, nie uznaje kompromisów i nie potrafi być "elastycznym" w postrzeganiu świata. Taki człowiek co widzi wszystko tylko jako czarne lub białe, bez odcienia szarości.
                                    Skrajność, skrajność, skrajność
                                    Podobnie jak u moherowych beretów he he

                                    Początek mojego poprzedniego postu był zdecydowanie sarkastyczno-żartobliwy. Jak normalne argumenty nie docierają to bardzo często stosuję taki ton. Szczególnie w rozmowach np. z dziećmi, które też często zamykają się na jedyny właściwy, w ich ocenie, pogląd i z uporem godnym lepszej sprawy nie dają się przekonać, że dorosły może w danej kwestii mieć inne zdanie. Czy lepsze, czy gorsze, właściwe czy nieodpowiednie to już nie istotne. Chodzi o to aby szanować własne opinie i przekonania a nie jak dziecko krzyczeć i tupać nóżkami ze złością.
                                    • Gość: avocado Jedzenie hotelowe IP: *.client.stsn.net 12.11.10, 15:36
                                      Ja za nikogo nigdy sie nie wstydze. Moge sie wstydzic tylko za siebie.
                                      Jedzenia z hotelowej restauracji nie wynosze. Jem na miejscu i nie
                                      mysle o nastepnym posilku. Zawsze byli, sa i beda ludzie mniej lub
                                      bardziej obyci. I tak juz, drodzy forumowicze. pozostanie. Moja opinie
                                      trzymam dla siebie. Uwazam, ze doroslym ludziom nie zwraca sie
                                      uwagi (chociaz Polacy maja te zauwazalna tendencje).

                                      W obronie jablka voyagera dodam, ze hotele o wyzszym standardzie
                                      maja w recepcjach patere z owocami latwo konsumowanymi dla
                                      przyjemnosci gosci hotelowych. Wszyscy lubimy dostac od czasu do
                                      czasu cos za darmo i to przyslowiowe jablko spelnia swoja funkcje.

                                      Czasami koszyk z jablkami jest przy wyjsciu z restauracji i/lub na
                                      kazdym pietrze. Jedni biora inni nie. Ich sprawa. Mnie jablko wypycha
                                      kieszen wiec nie biore. Rece tez lubie miec wolne:) O jedzeniu mysle
                                      gdy zaczynam byc glodny - nigdy wczesniej.

                                      Pozdrowienia dla tych niewynoszacych i, po namysle, dla tych wynoszacych.
                                      Wynoscie sobie na zdrowie. To tylko brak obycia. Z tym tez sie zyje.
                                      • lelex Re: Jedzenie hotelowe 12.11.10, 22:56
                                        Ładnie powiedziane, też tak próbowałem, ale barszczykowi to nie wystarcza - barszczyk by chciał, aby jego obyczaje stały się standardem hotelowego savoir-vivre'u. Niejednemu zdarzy się beknąć w towarzystwie, ale podczas gdy jedni spróbują to jakoś zatuszować, drudzy przeproszą, taki "gość", dorzuci jeszcze pseudonaukowy wykład o tym jakie to jest zdrowe, demokratyczne, nowoczesne i kosmopolityczne, bo nawiązujące do bogatej kultury Dalekiego Wschodu, tak że kto nie beka, popełnia wielki błąd.
                                        • Gość: gość Re: Jedzenie hotelowe IP: *.chello.pl 12.11.10, 23:36
                                          gość próbuje ci wytłumaczyć, że jak ktoś zapłacił za ALL i zje jabłko nie przy stole, to nie jest złodziejem, to wszystko. Jesteś niestety zbyt tępy żeby to zrozumieć, to już ustaliliśmy jakieś 50 postów wcześniej. Pojmij tępy tłuku, że jak ktoś zapłacił, to nie jest złodziejem !!!!
                                          • Gość: lelek Re: Jedzenie hotelowe IP: *.chello.pl 15.11.10, 01:45
                                            "Tępy tłuk"pojmuje i powie więcej:
                                            1. A jak muś się tylko wydaje, że za wszystko zapłacił, to też nie jest złodziejem, tylko tzw. burakiem.
                                            2. Ale, w odróżnieniu od "tępych tłuków", ty tego nie pojmiesz, bo: patrz punkt 1.
                                            • Gość: gość Re: Jedzenie hotelowe IP: *.chello.pl 15.11.10, 09:37
                                              ssij ćwoczku i ubeku lelex, ha ha ha,
                                      • Gość: gość Re: Jedzenie hotelowe IP: *.chello.pl 12.11.10, 23:39
                                        lelek nigdy w takim hotelu nie był, on był tylko w Egipcie i jakby zobaczył, że ktoś je owoce z patery, to kazałby mu zapłacić, albo wezwał policję, to taki ubek.
                                        nikt tych jabłek nie chowa po kieszeniach, tylko je sobie po drodze i bez obaw.
                                        • eleonora77 do lelex 13.11.10, 10:51
                                          Wiesz lelex jesteś bardzo przykrym i irytującym facetem. I nie dlatego, że nie wynosisz jedzenia ze stołówki, tylko dlatego, że przy tym swoim całym obyciu nie potrafisz szanować innych ludzi.

                                          Dokładnie przeczytałam cały wątek i nie zauważyłam, żeby Ci, którzy biorą ze sobą do zjedzenia jabłko, bułkę czy ciastko dla dziecka na siłę przekonywali Cię, żebyś robił to samo. Napisali tylko, że skoro zapłacili za All to w ich subiektywnym odczuciu (do którego maja pełne prawo) takie coś nie jest żadną kradzieżą.

                                          Ty się z tym nie zgadasz? Ok, Twoje prawo. Ale dlaczego chcesz wszystkim na siłę wcisnąć swój podgląd jako jedyny słuszny? Ktoś tu fajnie napisał - wielu ma już dość tej Twojej krucjaty.
                                          A i nie rób z ludzi debili, bo nikt tu nie pisał o bekaniu przy stole czy tak jak wcześniej ktoś tu wypisywał (nie wiem czy to Ty czy nutka czy jeszcze ktoś inny) o wynoszeniu srajtaśmy czy biurowego papieru do ksero. Naprawdę te przykłady to dopiero była żenada.
                                          Powtórzę to co pisałam już wcześniej - skrajność, skrajność, skrajność. Wybacz mój drogi ale tak się nie da postrzegać świata.

                                          Powiem Ci, że dla mnie najsmutniejsze jest to jak Wy (pozwól, że zjednoczę Was - przeciwników wynoszenia czegokolwiek, w jedność), tacy obrońcy praworządności i dobrych manier z łatwością opluwacie innych- tych ponoć mniej obytych. A fe- gdzie są te Wasze dobre maniery kolego, co?

                                          Dla mnie osobiście szacunek dla drugiego człowieka to jest pierwsza i podstawowa zasada kultury osobistej. A nie wyniesienie jabłka z restauracji hotelu z systemem All.
                                          • Gość: lelex Re: do lelex IP: *.chello.pl 15.11.10, 01:35
                                            eleonora77 napisała:
                                            > Wiesz lelex jesteś bardzo przykrym i irytującym facetem
                                            Przypuszczam, że najbardziej przykry irytujący jawię się komuś, kto lubi sobie wynieść coś ze stołówki, dlatego pozwolę sobie również przypuścić, że do takich Ty akurat należysz.
                                            Inaczej chyba nie miałabyś pretensji, nazywając "krucjatą", "opluwaniem" itd., działań, będących w rzeczywistości tylko odpowiadaniem na coraz bardziej chamskie posty tych nieboraków, którym tak współczujesz - co prawda mniej obytych (więc pewnie nie mam co się czepiać, że chamskie?), ale którzy "mają pełne prawo" do "subiektywnych odczuć". Najwyraźniej wg Ciebie mają też prawo (co ja gadam: obowiązek moralny!) do emanowania tymi odczuciami, zarażania nimi innych, natomiast nikt nie ma prawa im w tym przeszkadzać.
                                            Jakie to proste: gość właśnie n-ty raz powtórzył, że zapłacił za wszystkie jabłka w hotelu, więc muszę być tępy, skoro do tej pory oparłem się sile jego "subiektywnych odczuć" i śmiem twierdzić inaczej.

                                            Dokładnie przeczytałam cały wątek i nie zauważyłam, żeby Ci, którzy biorą ze so
                                            > bą do zjedzenia jabłko, bułkę czy ciastko dla dziecka na siłę przekonywali Cię,
                                            > żebyś robił to samo. Napisali tylko, że skoro zapłacili za All to w ich subiek
                                            > tywnym odczuciu (do którego maja pełne prawo) takie coś nie jest żadną kradzież
                                            > ą.
                                            Wzruszyło mnie do głębi, że "dokładnie przeczytałaś cały wątek i nie zauważyłaś" pewnych rzeczy, ale moze przy okazji niezauważania tych rzeczy (jak również coraz bardziej ujawniającego się chamstwa tych polemistów), zauważyłaś w którym miejscu ja cokolwiek nazywam kradzieżą, albo moze mignęło Ci przed oczami, że nawet wyraźnie odzegnywałem się od takich sformułowań?
                                            • eleonora77 Re: do lelex 15.11.10, 09:03
                                              Och lelex chłopie jakże rozbawiłeś mnie swoją odpowiedzią. Była taka przewidywalna i typowa.
                                              Pięknie, w sposób wybiórczy, ustosunkowałeś się do tego co pisze, ale to nic. Daruję Ci, że nie zauważyłeś momentu o skrajnościach i bekaniu. Nie skomentuję tez tego,że czytając ogólnie o zwolennikach wynoszenia odebrałeś całość tego postu bardzo personalnie - tak na zasadzie "uderz w stół a nożyce się odezwą". No cóż ciężko się pogodzić, że wątek w całości nie toczy się tylko wokół Ciebie :)
                                              A już wyrywanie z kontekstu zdań czy części moich wypowiedzi i komentowanie ich, od razu nasuwa mi na myśl polemikę z kimś kto z braku argumentów musi się bawić w odbijanie piłeczki.
                                              I ta zawziętość, ho ho jakbym uczestniczyła w małżeńskiej kłótni rozwodzącej się pary. Ona zdanie, on dziesięć. Wiesz, takie łapanie za słówka i doszukiwanie się czegoś tam gdzie tego nie ma a przy okazji omijanie tego co w jej wypowiedzi najistotniejsze.

                                              Ale tak to już jest, że w zażartych małżeńskich walkach jedno nie słucha drugiego, więc z porozumienia nici. Na szczęście dla mnie dyskusja z Tobą to tylko nieszkodliwa wymiana poglądów, na którą nie jestem odgórnie skazana, więc spuszczam na Ciebie i Twoje skrajne przekonania tzw. zasłonę miłosierdzia.

                                              A przy okazji to wyobraź sobie, że nie zawsze ten kto staje w obronie tych, z którymi kto inny się nie zgadza , musi podzielać ich poglądy, zachowania czy życiowe morale. Gdybym widziała, że ktoś np. naigrywa się i szykanuje prostytutkę i stanęła w jej obronie to automatycznie przypuściłbyś, że mam podobne zajęcie?
                                              Oj wstyd kolego! Taki obyty światowiec, nie klasyfikuje ludzi według takich tanich kryteriów. Eleonora się ze mną nie zgadza - Eleonora jest be i pewnie też wynosi jabłka ze stołówki.

                                              Co do chamstwa polemistów to z wielu osób o poglądach podobnych do Twoich, ty jeden odpowiedziałeś na "coraz bardziej ujawniające się chamstwo tych polemistów" w ten sam sposób. Bo chyba nie napiszesz, ze Twoje wypowiedzi były wyszukane i na poziomie. Dla mnie niczym nie różnisz się od swoich, jak to określiłeś "chamskich" oponentów. A przy poglądach jakie głosisz (do których notabene masz prawo, bo nigdzie nie napisałam, że nie masz) takie akcje z Twojej strony stawiają Cię w baaaaardzo mizernym świetle.

                                              I to jest meritum mojego do Ciebie postu, które nie potrzebuje dalszych komentarzy, bo choć ja postrzegam Cię tak, Ty się nie musisz ze mną zgadzać a tym bardziej tłumaczyć czy wyjaśniać swoich zachowań. W moich oczach ukształtowałeś już swój wizerunek dogłębnie.
                                              Co do mnie to pozwoliłeś sobie, nie znając w pełni moich poglądów, zakwalifikować mnie według swoich płytkich kryteriów, co mi w zupełności nie wadzi.
                                              Wybacz lelex ale zdanie Twoje znaczy dla mnie tyle co nic, więc darujmy sobie może już te personalne wycieczki poprzez chociażby wgląd na szacunek dla innych użytkowników forum.

                                              A to czy wynoszę jedzenie ze stołówki czy nie , niech pozostanie Twoją zagadką a moją słodką tajemnicą :)

                                              Życząc większego dystansu do świata i ludzi pozdrawiam serdecznie
                                              • Gość: gość Re: do lelex IP: *.chello.pl 15.11.10, 09:42
                                                ubekowi nie wytłumaczysz, nie da się, on wie swoje i wszystkich wyzywa od złodziei, nie ma co dyskutować, każdy kto się z nim nie zgadza jest polaczkiem i prostakiem, a on jedyny tutaj kulturalny i obyty, taki super turysta, ale tylko w internecie. Jabłka nie wyniesie, ale pewnie robi 100 innych rzeczy, z których inni jemu podobni się nabijają, takich lelków jest więcej.
    • Gość: ines Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.rzeszow.mm.pl 25.11.10, 16:37
      turystyka.gazeta.pl/Turystyka/1,81908,8712834,Polscy_turysci_zmora_hoteli__Wynosza_jedzenie,,ga.html
      • Gość: elka Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.10, 18:02
        artykuł jest zdecydowanie tendencyjny i troszkę bzdurny, czyżby panienki piszące chciały zarobić na Mikołaja ??- mam nadzieję, że chociaż dla biednych dzieci

        a w ogóle wróciłam z Fuerte z 4* hotelu z all, i co zaobserwowałam?
        żarełko wynosili przede wszystkim w niemałej ilości Niemcy i to niemieccy Niemcy, a nie Polacy
        więc odpuście "oszołomy" atak na polskich turystów - cały ten topic to jedno wielkie uogólnienie
        i nadal uważam, pseudo- dowatrościowywanie się na forum,
        bo w realu - to już różnie bywa :)
        i nikt nie zweryfikuje Waszych/naszych postów, manier i zasad z faktycznym zachowaniem w hotelu i danym kraju :):)
    • Gość: turystka Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.acn.waw.pl 18.06.11, 22:36
      Fuj, dla mnie to niehigieniczne...
      Wynosi się rano ze stołówki przysłowiowy plasterek sera i chleb. W pokoju nie ma lodówki, więc serek lezy pół dnia w nagrzanym pokoju, bez lodówki. Zaczynają sie nim interesować różne owady, więc pokój ma kolejnych lokatorów i hotel ma problem, bo np w pokoju zalęgły się robale;/ Jeszcze inna opcja - kanapka leży pół dnia w nagrzanym pokoju, ktoś ją je i np zatruje się nią. Wina jest po stronie hotelu, bo przygotowują nieświeże jedzenie (a że się znieświeżyło w pokoju delikwenta to już inna bajka, przeciez delikwent powie, że zatruł się jedzeniem ze stołówki, pomijając fakt, że poleżało jeszcze parę godzin w pokoju).
      Jest jakiś powód, dlaczego ze stołówek nie można wynosić jedzenia i myślę, że jednym z powodów jest własnie higiena.
      • Gość: BP Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.warszawa.vectranet.pl 19.06.11, 08:34
        W kazdym kraju na poludniu Europy w na wyposazeniu stanardowym pokoju jest lodowka...
        • nchyb Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 19.06.11, 09:14
          zależy od standardu hotelu, nie w każdym jest...
          • Gość: paula Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.unknown.vectranet.pl 20.06.11, 19:17
            Tak to jest jak wielkie państwo jedzie na wycieczkę, a na miejscu wychodzi słoma z butów (i nie piszę tu o ludziach ze wsi) Ja tam raczej nie z tych co sie wstydzą za rodaków, raczej budzą we mnie politowanie, myśle, ze kilka wycieczek i nabiorą obycia. Warto czasami rozejrzeć się, poczytać zakazy i nie przyjmowac postawy: No i co mi zrobią jak wyniosę! Pewnie nic, ale po co wystawiać sobie taką laurkę. Najgorsi ci z all, na mieście juz nic nie kupią, zeby nie wiem co, wynoszenie ze stołówki wody, bądź napoi w butelkach kiedy opuszcza się na kilka godzin hotel to szczyt żenady, no i oczywiście niesmiertelny tekst, ze sie zaplacilo przecież.
    • Gość: pitpitu Co lepsze? IP: *.vivaldiego.wroclaw.pl 20.06.11, 23:27
      Nie wiem co lepsze? widok osoby jedzącej (czytaj żrącej) na siłę w restauracji tyle ile się da, z wypełnonego po brzegi jedzeniem talerza, który ledwo do stolika donieść może (i tak ze dwie-trzy rundy) - bo trzeba sie najeść na zapas, czy widok osoby, która sobie weźmie bułkę drożdżową?
      Do kogo powiedzą Wasza Świniowatość?
      • mon320 Re: Co lepsze? 21.06.11, 09:05
        Z zasady jestem przeciw obu opcjom, ale jest zawsze jakieś "ale". Mnie sie zdarzało przy sniadaniu robić 2-3 kanapki gdy młodszy syn nie wstał rano.
        • Gość: uzlan Re: Co lepsze? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.11, 13:40
          to co sie nałozyło na talerz mozna wynieść w końcu co to za rożnica dla hotelu czy wyląduje w koszu na zapleczu restauracji czy w czyimś żołądku, albo nawet i w śmietniku gdziekolwiek indziej. Żadna.

          Chyba, że.... hotel wykorzystuje powtórnie niezjedzone produkty zebrane z talerzy gości. Wypalcowane byłki chleb itp.. No , ale tego przeciez nie robi - prawda?
    • Gość: barnaba Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.lodz.msk.pl 21.06.11, 17:01
      Raczej nieporozumienie kulturowe.

      Za starych, niekoniecznie dobrych, czasów FWP, wczasów zakładowych, domów wycieczkowych było to normalne, dopuszczalne i powszechne. Więcej- można było poprosić w kuchni o tzw. suchy prowiant na drogę powrotną do domu lub wycieczkę. Rozwiązanie miało swoją zaletę w przypadku rodzin z dziećmi-niejadkami (w stołówce jeść nie chciało, w pokoju nieraz jadło).

      Świat się zmienił. To co było normalne w Polsce dziwiło w świecie. Jedni się tego przyzwyczajenia pozbyli, inni nie.
      • pietnacha40 Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 21.06.11, 18:14
        Codziennym widokiem byli panowie ładujący śniadanie na talerze i wynoszący je na plażę do swoich żon i dzieci . Wynosili też lunch . I nie byli to Polacy .Hotel ,specjalnie dla tego "żenującego" procederu,przygotował jednorazowe talerze i sztućce . I kubeczki też .
        Wynoszenie owoców po śniadaniu,czy obiedzie,jak i lodów czy ciastek,to była norma .Wszystkim zakompleksionym turystom,proponuję wybrać się do hotelu z przewagą innych nacji . Ozdrowienie natychmiastowe. Będzieci mogli zobaczyć ,że reszta świata równie dziwnie potrafi się ubrać,równie dobrze upić i adekwatnie do tego zachować i wyniesie tyle samo jedzenia ,co przeciętny Kowalski . Oglądałam ostatnio niemieckich turystów na Balearach - nie dorastamy im do pięt . Chyba nawet Rosjanie nie dają rady :D
        • Gość: elka Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.11, 20:22
          po kiego... ciągniecie ten żenujący i absolutnie beznadziejny wątek??
          no bo przeca nie po to,chyba, żeby dyskredytować Polaków na wakacjach ??
          każda Nacja ma swoje przyzwyczajenia, z których inni się śmieją i tyle..
          NIKT z wymienionych tutaj, nie jest ani zbyt piękny ani zbyt doskonały, więc po co 'pluć się' wirtualanie? nie rozumiem
          ani to nie pomoże, ani nauczy kogokolwiek i czegogokolwiek :(
          na szczęście, jesteśmy ludźmi i każdy jest inny, podobno, na razie :):):)
          • Gość: pitupitu Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.vivaldiego.wroclaw.pl 21.06.11, 20:56
            Piszemy tutaj ponieważ mamy sobie ochotę porozmawiać i można zapewne jeszcze tak długo... Nikt na razie nikogo nie obraża, a dużo rzeczy można się przy okazji dowiedzieć.
            Co niektórzy sięgają pamięcią wstecz do czasów PRL, kiedy wynoszenie kanapek na plażę było normą itepe i tede. Ktoś opowie o swoich spostrzeżeniach o innych nacjach.
            Dopóki ludzie są zainteresowani tematem dopóty będą o tym rozprawiać.
            • Gość: elka Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.11, 22:14
              @pitupitu
              jeśli uważasz, że nikt nikogo nie obraża, to może powinnaś/powinieneś Naprawdę :) zapoznać się z tematami i opiniami, żeby wydać takie jednoznaczne stwierdzenia
              może jednak należy ...poczytać ??
              bo moje zdanie jest zdecydowanie odmienne
    • Gość: annaa Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.11, 15:00
      Wiadomo może zabraknąć kurcze że all nie trwa 24 h
    • dobc Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 23.09.11, 20:25
      Dlaczego juz nikt nie przekonuje o wyzszosci wyniesionego jablka nad burakiem?
      • Gość: lelek Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.dynamic.chello.pl 24.09.11, 15:43
        Bo zrozumiał, że sam jest tym drugim?
        • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.dynamic.chello.pl 24.09.11, 17:43
          bo nikomu już się nie chce dyskutować z idiotami pokroju lelka
          • Gość: lelek Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.dynamic.chello.pl 24.09.11, 18:46
            Zawołam cię gdy będę miał ochotę na barszczyk.
            • Gość: gość Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.11, 13:23
              możesz mnie cmoknąć ćwioczku
    • gazeta_mi_placi Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 24.09.11, 18:46
      Z jednej strony może nie wypada, z drugiej strony w końcu zapłacone, prawda?
      • Gość: lelek Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.dynamic.chello.pl 24.09.11, 18:47
        Nieprawda.
        • gazeta_mi_placi Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 25.09.11, 13:24
          Nigdy nie wynosiłam jedzenia z allinclusive, ale widzę tutaj drobne cwaniactwo restauratorów i chęć zaoszczędzenia na turystach, bo skoro jest zapłacone przez klienta czemu klient nie może wziąć sobie jedzenia na wynos?
          Nawet w droższych restauracjach gdy bywaliśmy na obiedzie lub kolacji i np. zdarzyło mi się już nie dojeść większą część dania to często kelnerzy sami pytali czy nie zapakować na wynos.
          • Gość: lelek Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.dynamic.chello.pl 25.09.11, 22:26
            Dlatego, że w restauracji, gdy zapłaciłeś za konkretną porcję, możesz sobie z nią zrobić co chcesz.
            Natomiast w formule "szwedzki stół" oraz AI możesz jeść ile wlezie, ale NA MIEJSCU - dzięki temu restaurator jest w stanie oszacować ile jedzenia mu zejdzie, bo pojemność ludzkich żołądków ma swoje granice. Jeśli jednak, oprócz tego, wyniesiesz jeszcze na zwenatrz, te ilości wymykają się spod kontroli, bo nie wiadomo co ty z tym zrobisz np. czy nie wyrzucisz albo nie nakarmisz kogoś innego.
            Chyba nie myślałeś, ze zapłaciłeś parę stówek za całe jedzenie i picie, jakie hotel ma na składzie?
            • gazeta_mi_placi Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p 26.09.11, 13:18
              Argumentacja typu "ilości wymykają się spod kontroli" jest nieco dziwna, bo równie dobrze duże ilości jedzenia (może nawet i większe niż te, które mogłyby zostać potencjalnie wyniesione) może marnować gość na miejscu np. nabierając dużo jedzenia, idąc po kilka razy po różne potrawy po czym już po nałożeniu i spróbowaniu dochodzi do wniosku, że to nie to, więc idzie kolejny raz i kolejny....
              Albo załóżmy przyjeżdża wycieczka mocno otyłych osób z Niemiec lub Ameryki i mimo, że nikt nie wynosi poza jadalnię nawet jednego jabłka ilości wymykają się spod kontroli bo jeden otyły Niemiec potrafi zjeść na przykład trzy razy więcej niż jeden szczupły Polak, nawet wynoszący jabłko i kanapkę poza jadalnię.

              • Gość: lelek Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: *.ip.netia.com.pl 26.09.11, 14:48
                gazeta_mi_placi napisała:

                > Argumentacja typu "ilości wymykają się spod kontroli" jest nieco dziwna, bo rów
                > nie dobrze duże ilości jedzenia (może nawet i większe niż te, które mogłyby zos
                > tać potencjalnie wyniesione) może marnować gość na miejscu np. nabierając dużo
                > jedzenia, idąc po kilka razy po różne potrawy po czym już po nałożeniu i spróbo
                > waniu dochodzi do wniosku, że to nie to, więc idzie kolejny raz i kolejny....
                "Może" oznacza wiele rzeczy - np. że mu nie wstyd robić bydło przy wszystkich... Na to jednak nie każdego stać, choć znam taki naród, co niejedno POTRAFI ...

                > Albo załóżmy przyjeżdża wycieczka mocno otyłych osób z Niemiec lub Ameryki
                Rozumiem, że w tych dwóch krajach otyli zrzeszają się w odpowiednie organizacje i poprzez nie jeżdżą na wczasy.
    • Gość: Zenada Re: Wynoszenie jedzenia ze stołówek - żenada po p IP: 78.133.191.* 26.09.11, 15:00
      Jednak wstyd, wg mnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka