Dodaj do ulubionych

Do doświadczonych pilotów

16.10.11, 00:19
Przekazując informacje biurom podróży sami sobie strzelacie w kolano.Jesteście wtedy współtwórcami programów ,które będą realizowali mniej doświadczeni piloci za dużo mniejsze pieniądze które pobieracie WY. Czy naprawdę uważacie że popyt na pilotów ( mniej czy więcej doświadczonych ) jest tak wielki że możecie sobie pozwolić na sprzedawanie informacji które posiadacie? A może macie szczęście?Chyba rozumiecie o co chodzi.
Obserwuj wątek
    • smerv Re: Do doświadczonych pilotów 16.10.11, 07:48
      Problemem nie są indywidualne postawy, bo trudno nie odpowiedzieć komuś, kto sam jest pilotem i chce wiedzieć, jak gdzieś dojechać, gdzie zaparkować i gdzie grupa może zrobić siusiu. Problemem jest nadpodaż absolwentów kursów i nowych adeptów zdających egzaminy. Trzeba się zastanowić, jakie są źródła tej nadpodaży. Otóż na pewno źródłem jest reglamentowanie zawodu pilota. Wyrabia się w ten sposób przeświadczenie, że jak będę miał ten papier, to nie dość, że pojeżdżę z friko po świecie, to jeszcze mi zapłacą. A ciemny naród to kupi. Tymczasem sprzedawanie tych uprawnień jest świetnym interesem dla określonego lobby. Na tej stronie widzę dwie reklamy kursów pilotów wycieczek (doskoczyła trzecia), jakiej by strony nie otworzyć - reklamy kursów. Wejść do dowolnego urzędu pracy - ogłoszenia o kursie pilotów wycieczek. Przychodzi bezrobotny do UP, urząd mu funduje kurs pilota wycieczek. Bo to daje papier, tzw. uprawnienia zawodowe i można się pochwalić przeszkolonym bezrobotnym, a nowy adept jeszcze się załapie na dofinansowanie rozpoczęcia działalności. Jak z tego wyjść? Ktoś powie - zwiększyć wymagania, zaostrzyć kryteria egzaminów. Ale kryteria i tak ustalają osoby, co na pilotce w życiu nie usiadły, a i tak już pytania są o liczbę mieszkańców Psiej Wólki Górnej. Wzrosną ceny kursów, co w przypadku urzędów pracy i tak nie ma znaczenia - zapłacimy za to wszyscy, jako podatnicy. Rozwiązanie jest proste - skończyć z tą bzdurną regulacją dostępności, papierami, kursami i egzaminami. Rynek sobie poradzi, tak, jak sobie radzi z większością zawodów - umiesz coś robić - masz zlecenia. Nie umiesz, a chcesz, masz predyspozycje, jesteś pasjonatem - szukasz pracy na zasadach rynkowych i beznakładowo. Teraz człowiek myśli - zainwestowałem te paręset złotych, to muszę wyszarpać zlecenie, choćby za stówę na dzień. Niechże chociaż ten kurs mi się zwróci. Przecież nie po to papier dostałem, żeby włożyć do szuflady. Otóż tak, szanowni nowi adepci. Większość z Was stała się ofiarą naciągactwa, zmarnowała własne pieniądze lub dała się wpuścić w kanał leniwym urzędasom z UP. Za te pieniądze lepiej się nauczyć, jak naprawić cieknący kran, jak układać kable instalacyjne czy kupić maszynę do szycia (albo jakąś inną).
      Poza tym, jeśli człowiek kończy studia turystyczne (też nowotworek, ale to inna sprawa), to żądanie dodatkowego egzaminu jest podważaniem kompetencji szkoły, która mu dała dyplom (choć są szkoły, co dają uprawnienia "z automatu").
      Musi zniknąć pompa, która pcha ludzi do tego zajęcia. Nie piszę "zawodu", bo tutaj zawodowców, będących wyłącznie pilotami, prawie nie ma. Wtedy będzie lepiej dla turystów (nie będą ich obsługiwać przypadkowe osoby), dla firm (będą się zgłaszać ludzie, co naprawdę chcą jeździć z grupami, a nie żeby "odbić" sobie koszt kursu) i dla samych pretendentów do pilotowania, bo nie będą przeżywali rozczarowań. Będzie też gorzej - dla tych, co trzepią kasę na ludzkiej naiwności. Ale robienie ludzi w bambuko, to najprostszy sposób zarabiania.
      • ligiawitch Re: Do doświadczonych pilotów 16.10.11, 10:04
        zgodze się ze wszystkim... kurs zrobiłam na uczelni, bo miałam w większości sfinansowany, chciałam zrobić później, ale skoro nadążyła się okazja to zrobiłam o wiele niższym kosztem, więc nie musiałam szukać zleceń, aby mi się zwróciło. Jednak ciekawostka: na kursie było 35 osób, do egzaminów podeszło: ok.20, w pierwszym terminie zdało AŻ 6, w drugim, czy późniejszych kolejne 6. Z tego uwaga.... tylko ja od czasu do czasu, dla oderwania się od siedzącej pracy w biurze biorę zlecenie i jeżdżę. Po co robiła pozostali robili kursy? Bo uczelnia dopłaciła, bo dodatkowy papier w CV, bo koleżanka też idzie na kurs....
        • smerv Re: Do doświadczonych pilotów 16.10.11, 10:16
          Tak to się dzieje - ktoś te kursy organizuje, ktoś je komuś zleca i ktoś decyduje o dofinansowaniu, czyli przekazaniu pieniędzy budżetowych (a więc Twoich i moich podatków) prywatnej firmie, która te kursy organizuje. Firma kasuje dofinansowanie od każdej głowy, która kurs ukończy, bo egzaminy są już poza kontrolą. To są konkretni ludzie, którzy w najlepszym wypadku nieświadomie wyrzucają pieniądze w błoto.
          Ktoś powiedział - jak jest koryto, to tylko świnie się zmieniają. Jedyne rozwiązanie, to zlikwidować koryto.
          • ligiawitch Re: Do doświadczonych pilotów 16.10.11, 10:20
            No, ale nie będzie można wpisać kolejnego papierka do CV! Toż to byłby skandal! ;)
      • bluemar Re: Do doświadczonych pilotów 16.10.11, 14:37
        smerv napisał:
        >. Otóż na pewno źródłem jest reglamentowanie zawodu pilota. . >
        Zniesienie licencji musiałoby pociągnąć za sobą automatycznie wprowadzenie innych uwarunkowań
        np obowiązku posiadania przez takiego pilota/przewodnika-samouka chociażby matury ,odbycia praktyki-czyli znowu jakaś tam regulacja.
        Nadprodukcja jest - to szkodzi i branży i przede wszystkim turystom-spada jakość obsługi.
        Faktem jest,że ta ilość kursów to zwyczajne marnowanie środków unijnych przeznaczonych na przeciwdziałanie bezrobociu.
        A może rozwiązaniem byłby przykład włoski lub rosyjski-kurs może robić kto chce ale egzaminy są co kilka lat (Włochy) albo ilość nowo autoryzowanych jest limitowana (Rosja)-to sprawia,że absolwenci mają pracę a jak jest praca to jest i motywacja do doskonalenia warsztatu.
        Dopuszczenie do oprowadzania przez nielicencjonowane osoby może doprowadzić do paradoksalnych sytuacji:
        np pilot z Pcimia ponieważ uważa,że potrafi oprowadza grupę po Wa-wie natomiast pozbawiony zlecenia przewodnik warszawski bierze pilotaż i oprowadza po Krakowie.:)

        smerv napisał:

        > Nie piszę "zawodu", bo tutaj zawodowców, będących wyłącznie pilotami, prawie nie ma>

        Prawie nie ma to za mocne -można mieć i dwa zawody lecz faktem jest,że niewiele takich osób ponieważ nawet posiadając podwójne uprawnienia nie utrzyma się działalności czyli tzw "firmy",z powodu nadprodukcji (kursy) i w wielu przypadkach braku "opłacalności" (zaniżanie stawek) a także pełnieniu funkcji przewodników lokalnych przez niektórych kolegów/koleżanki bądź to z nieświadomości,bądź z innych przyczyn.
        Likwidacja licencji i weryfikacja poprzez "rynek " wydaje mi się niemożliwa pilotaż i przewodnictwo to nie naprawa obuwia czy cieknącego kranu.
        Brak regulacji prawnych na ogół powoduje anarchię.
        • mkaczka Re: Do doświadczonych pilotów 16.10.11, 16:09
          > A może rozwiązaniem byłby przykład włoski lub rosyjski-kurs może robić kto chce
          > ale egzaminy są co kilka lat (Włochy) albo ilość nowo autoryzowanych jest limi
          > towana (Rosja)

          Dobre. A czemu nie szukasz przykładów w: Niemczech, Holandii, Wlk Brytanii, Skandynawii czy USA - w państwach generujących więcej niż 3/4 światowych obrotów w turystyce nie ma żadnych regulacji, ani pilotów ani przewodników.

          Zresztą co do państw Pd Europy, tam jest regulowany zawód przewodnika lokalnego ale nie kogoś takiego jak "pilot" w odniesieniu do wyjazdówki.

          > Dopuszczenie do oprowadzania przez nielicencjonowane osoby może doprowadzić do
          > paradoksalnych sytuacji:
          > np pilot z Pcimia ponieważ uważa,że potrafi oprowadza grupę po Wa-wie

          Równie "paradoksalną" sytuacją jest że piekarz z Poznania sprzedaje swoje bułeczki w Krakowie. Może są lepsze.
        • smerv Re: Do doświadczonych pilotów 16.10.11, 16:40
          Jakieś wymagania? Po co? Matura? Wiesz, dostaję do tłumaczenia teksty (Ty zapewne też) napisane przez utytułowanych ludzi i czasem myślę, że gdyby ten człowiek stanął przed grupą ludzi i nadawał taką polszczyzną, to by go wytupali.
          Jestem za zawodowstwem, a to jest możliwe tylko wtedy, gdy zrezygnujemy z idiotycznego podziału na pilotów i przewodników, tylko zajmiemy się prowadzeniem wycieczek, w miarę kompleksowo, z fakultatywnym wsparciem lokalnych przewodników. Rynek (zwanych anarchią przez czołowych teoretyków epoki słusznie minionej) zweryfikuje wtedy, kto jest dobry, a kto do tego fachu się nie nadaje. Nie widzę różnicy pomiędzy naprawą obuwia, kranu, pilotażem i przewodnictwem. Wszystko trzeba robić dobrze, żeby zarobić i utrzymać się na rynku. Hydraulik-partacz i przewodnik do bani to taka sama tragedia. Duży kraj za wielką wodą ma najmniej ograniczeń i najbardziej dynamiczną gospodarkę (pomimo kryzysu).
          • agnes-05 Re: Do doświadczonych pilotów 16.10.11, 17:22
            smerv napisał:

            > Duży kraj za wielką wodą ma najmniej ogr
            > aniczeń i najbardziej dynamiczną gospodarkę (pomimo kryzysu).

            A czy duży kraj z wielkim murem, wielkimi ograniczeniami i bardzo scentralizowanym systemem nie ma większego wzrostu???

            Trochę zeszliście z tematu, bo pytanie voyagera dotyczyło jednak innej sprawy, ale fakt, pilotów jest za dużo i konkurują ze sobą czasami w głupi sposób.
            Zgadzam się, że uczestnicy kursów nabijają kabzy ich organizatorom oraz Urzędom Marszałkowskim za egzaminy.
            Nie widzę jednak powodu do lamentów nad wolnym rynkiem. Pilotów jest tylu, że i tak muszą konkurować między sobą jakością i/albo ceną i nie łudźmy się, że uwolnienie zawodu spowoduje, że nagle do turystyki napłyną tabuny świetnych fachowców, którzy na razie kryją się głównie ze względu na awersję do wszelkich reglamentacji i po ich zniesieniu nagle biura będą niczym w ulęgałkach wybierać we wspaniałych fachowcach z dziedzin wszelakich, chcących dzielić się swą wiedzą podczas wycieczek.
            Kto chciał działać w turystyce, i tak do niej przypłynął, a zdobycie uprawnień było maleńką przeszkodą w uprawianiu swej pasji ( bo nie dla wszystkich jest to zawodem).

            Ok, znieśmy reglamentacje, jestem za tym, ale nie opowiadajmy bajek, ze to spowoduje jakieś szczególne zmiany na lepsze. Jakość obsługi imprez na pewno się nie podniesie, bo skąd niby brać tych chętnych? Pamiętajmy, ze jednym z najważniejszych elementów w zajęciu pilota jest dyspozycyjność ( czasami ważniejsza niż wiedza), a ktoś to zajmuje się czym innym, a chce pilotować tylko z doskoku i tak luki nie zapełni. Biura będą się opierać na pilotach działających od wielu lat. w to, że kilka niszowych biur będzie mogło wysłać na swoje imprezy specjalistów bez licencji doprawdy na tym rynku i tak nic nie zmieni.
            • mkaczka Re: Do doświadczonych pilotów 16.10.11, 17:49
              > Nie widzę jednak powodu do lamentów nad wolnym rynkiem. Pilotów jest tylu,

              Nie ma wcale "tylu". Jest może "tylu" do prowadzenia najprostszych, najbardziej masowych typów imprez. Kiedy w grę wchodzi jakaś większa specjalizacja - np. prowadzenie międzynarodowych grup rowerowych kiedy trzeba znać biegle 2-3 języki, być w świetnej kondycji, być dyspozycyjnym na tydzień lub dwa w sezonie i mieć parę innych zalet to takich ludzi jest bardzo, ale to bardzo niewielu. Są to najczęściej bardzo aktywne zawodowo w różnych branżach, robią często wielką przysługę wobec biura (a nie odwrotnie) że poprowadzą grupę i nie ma mowy aby zmuszać ich do poświęcenia paru miesięcy czy tygodni na kurs, który nie jest im do niczego potrzebny bo swoją robotę świetnie wykonują. I w ogóle nie mieli by na to czasu. Na szczęście w imię nowej ustawy biura nie są zmuszone do zatrudniania wyłącznie tych z "papierami", które często są synonimem sztampy i bylejakości.

              W dużych biurach niemieckich i brytyjskich z którymi współporacuję, jak jest nabór pilotów to szkolenia trwają maksymalnie kilka dni. Tam są takie ilości imprez, takie obroty - przykładowo rynek turystyczny samych Niemiec jest dwanaście razy większy od Polskiego, że na propozycję "państwowy licencji" i przymus kilkumiesięcznych kursów z jakimiś wytycznymi ministerstwa - popukali by się w czółko.

              Reglamentacja jest tutaj szkodliwa bo powoduje utrwalenie złych nawyków i frustracji - ludzie tracą czas i pieniądze na niepotrzebne "szkolenia" konserwuje się archaiczny styl myślenia o biznesie turystycznym itp.
              • agnes-05 Re: Do doświadczonych pilotów 16.10.11, 18:22
                mkaczka napisał:

                > > Nie widzę jednak powodu do lamentów nad wolnym rynkiem. Pilotów jest tylu
                > ,
                >
                > Nie ma wcale "tylu". Jest może "tylu" do prowadzenia najprostszych, najbardziej
                > masowych typów imprez

                Bardzo przepraszam, ale moje zdanie w oryginale brzmiało: "pilotów jest tylu, ze i tak muszą konkurować między sobą...". Zmienianie sensu czyjejś wypowiedzi poprzez dowolne wykrojenie cytatu nie może doprowadzić do konstruktywnych wniosków. Krójmy, ale zachowując oryginalny sens!

          • bluemar Re: Do doświadczonych pilotów 16.10.11, 18:04
            smerv napisał:

            >dynamiczną gospodarkę (pomimo kryzysu).>

            Wszystko zależy czym się ten dynamizm mierzy-pogadaj z bezrobotnym (nawet pilotem) o przyroście PKB :).

            smerv napisał:

            > Nie widzę różnicy pomiędzy naprawą obuwia, kranu, pilotażem i przewodnictwem>

            :) :) tu nie stawiałabym znaku równości-efekt pracy hydraulika jest widoczny : kran kapał i po wykonaniu zlecenia przestał.
            Praca przewodnika może zrobić dużą szkodę:często praca beznadziejnego przewodnika plotącego bzdury nie powoduje reklamacji bo miła/y,wysoka/i, ruda/y etc a że myli fakty lub je zmyśla :),-przeciętny turysta tego nie wie.Jeżeli tacy bywają,powtarzam: bywają niektórzy przewodnicy obecnie (z Twoich postów można wysnuć wniosek ,że wszyscy są beznadziejni tylko z powodu,że mają licencję a najlepiej oprowadzają piloci bez uprawnień przewodnickich na dane miasto)-to co nas a raczej turystów może czekać gdyby do ich obsługi dopuścić każdego kto sam siebie do oprowadzania upoważni?
            Gdzieś w sieci widziałam opinię kogoś z PIT czy POT o bardzo słabym poziomie pilotów zwłaszcza z woj śląskiego i mazowieckiego (chyba tam było najwięcej kursów :)) i tacy piloci ,nie radzący sobie z obowiązkami pilota mieliby jeszcze dodatkowo pełnić funkcje przewodnickie?
            Tzw "rynek" ,na który się powołujesz niczego nie zweryfikuje-co widać dookoła w innych branżach też.
            Dlaczego piot miałby być przewodnikiem?Twój hydraulik jakoś za naprawę obuwia nie bierze się.
            Ale możesz oddać licencję skoro uwiera-dyplom też a nawet wyjechać za ocean-napisz tylko czy udało się złapać jakąś pracę bez tych "zbędnych papierów" no chyba,że "stanowisko" kelnera lub hydraulika usatysfakcjonuje. :)

            • mkaczka Re: Do doświadczonych pilotów 16.10.11, 18:35



              > Praca przewodnika może zrobić dużą szkodę:często praca beznadziejnego przewodni
              > kran kapał i po wykonaniu zlecenia przestał.

              A po złej naprawie zacznie kapać za tydzień

              > ka plotącego bzdury nie powoduje reklamacji bo miła/y,wysoka/i, ruda/y etc a że
              > myli fakty lub je zmyśla :),-przeciętny turysta tego nie wie.

              Ależ ty się tak nie martw za tych turystów. Jak jest niezadowolony z usługi - może złożyć reklamacje - to raz. Dwa - nie ma "zakazu mówienia bzdur". Jeśli goście chcą być tym zabawiani to ich sprawa.

              > Tzw "rynek" ,na który się powołujesz niczego nie zweryfikuje-co widać dookoła w
              > innych branżach też.

              Bluemar, powiedz szczerze, naprawdę nie widzisz, że u naszych zachodnich sąsiadów, którzy mają rynek kilkanaście razy większy od Polski, doskonale od zawsze reguluje i weryfikuje?
            • smerv Re: Do doświadczonych pilotów 16.10.11, 19:26
              > Wszystko zależy czym się ten dynamizm mierzy-pogadaj z bezrobotnym (nawet pilot
              > em) o przyroście PKB.
              Pogadaj z bezrobotnym (bezdomnym) w NY. Kiedyś był taki jeden z odstającymi uszami, co im chciał wysłać śpiwory. Wiesz, jakie potem były ogłoszenia w prasie.
              >napisz tylko czy udało się złapać jakąś pracę bez tych "zbędnych papierów" no chyb
              > a,że "stanowisko" kelnera lub hydraulika usatysfakcjonuje. :)
              Od lat żyję z tłumaczeń, a słowo harcerza PRL-u, że żadnych papierów na to nie mam, żadną filologią się nie splamiłem. Czekam więc na kolejny przepis, który mnie wyśle na przeszkolenie, jak założyć słuchawki w kabinie i nauczy, że mikrofon mam mieć przed sobą, a nie włożyć od tyłu.
              Nigdy nie napisałem, że wszyscy przewodnicy są beznadziejni. Spotykałem fajnych w Krakowie, Wrocławiu. Kilka razy korzystałem w stolicy, z mieszanymi uczuciami. Do Trójmiasta jakoś rzadko trafiam - raczej ciągnie na południe. Natomiast traumę przeżyłem parę razy w Bp, o czym wiele razy pisałem. Pisałem tylko, że licencja nie czyni fachowca z człowieka, który się do tego po prostu nie nadaje, bo nie ma interfejsu do grupy. I żadne kursy, papiery, nawet głęboka wiedza, przed którą pochylę czoło, nie spowodują, że ten człowiek będzie strawny dla grupy.
              >Gdzieś w sieci widziałam opinię kogoś z PIT czy POT o bardzo słabym poziomie pilotów zwłaszcza z woj śląskiego i mazowieckiego.
              A ja kiedyś pilotowałem szkolenie dla działaczy PIT w Bp na temat nowych zasad VAT w turystyce (to było, jak się pojawiła faktura-marża). Nie wiem, dlaczego to szkolenie było w BP w hotelu spa*****, ale to inna sprawa. A jeśli chodzi o poziom działaczy - no comments. No i nic dziwnego, że ci działacze będą bronili reglamentacji usług jak Madziarzy Egeru - bikaver też się przyda.
              > tu nie stawiałabym znaku równości-efekt pracy hydraulika jest widoczny : kran kapał i po wykonaniu zlecenia przestał.
              Efekt pracy pilota czy przewodnika też jest widoczny, jak grupa wraca po imprezie.
              Prowadząc imprezę wcale nie mam poczucia, że pełnię jakąś szczególną misję. Wykonuję rzemiosło, jak każde inne.
      • turdoradca Czy zawód pilota miałby rację bytu bez kursu? 23.10.11, 12:38
        Oczywiście, że tak - specjaliści do pracy z grupami i tak są weryfikowani po pierwsze w praktyce, po drugie przez rynek (polecenia i "antyrekomendacje").

        Podróże są bardzo modne i wiele osób, nawet bardzo małymi środkami potrafi zorganizować ciekawe wypady zagraniczne dla grupy przyjaciół i de facto stają się na tych wyjazdach nie tylko mini-organizatorami ale i mini-pilotami. Ok jasne pewnie już to w ich mniemaniu predestynuje te osoby do pracy w turystyce, gdyby się nią interesowały.

        Tu jednak pytanie czy kursy (nie tylko same egzaminy często niestety - widząc szczegółowość i bezcelowość wielu pytań - w części bzdurne) nie są właśnie pierwszym sitem, dzięki któremu pasjonat podróży dowie się o różnicy pomiędzy wypadem ze znajomymi a wyjazdem z klientami, uświadomi sobie, że to jednak praca a nie tylko same "bajeczne" i tanie podróże, za które na dodatek płacą, gdzie młody adept komercyjnej turystyki dowie się jak to jest naprawdę i że często jest nielekko oraz jak rozwiązać standardowe problemy (i że w ogóle one są, że są często, że są w zasadzie STANDARDOWE) i jak na nie reagować, że dowie się jakie są obowiązki w tej PRACY a nie tylko w tym "fajnym życiu pilota" jak część turystów (a także pilotów jeszcze nie znających zawodu pilota) postrzega tą pracę, dowie się ile naprawdę płacą. Czy nie jest tak że uczestnik kursu szybciej niż jakikolwiek absolwent szkoły średniej, któremu zamarzy się praca z turystami bez żadnego kursu uświadamiany jedynie przez lektury i przez tych pracowników branży, którzy w ogóle zechcą z nim rozmawiać, właśnie na kursie dowie się jak i gdzie i jakiej pracy w pilotażu może szukać dla siebie i zastanowi się czy to na pewno to czego oczekuje oraz po prostu będzie lepiej przygotowany, żeby nie zawalić (co i tak jest strasznie łatwe na początek).

        Czy nie jest więc tak, że kurs pokazuje jednak kompleksowość pracy w turystyce, że nie są to tylko wycieczki, plaże, hotele, baseny i imprezy. Młodzi ludzie często nie mają pojęcia z czym to się je, i moim zdaniem lepiej by się dowiedzieli o tym przed pracą niż już w praktyce, niż byśmy każdemu z nich z osobna mieli powtarzać to ponownie.

        Zapytam też więc: bez kursów - na ilość podstawowych pytań kto by odpowiadał? Kto miałby uczyć profesjonalizmu zawodowego każdego nowego pasjonata pukającego do drzwi biura podróży, lub tym bardziej mianującego się samemu "profesjonalistą" w zręcznym marketingowym sosie, w łącznej liczbie pewnie jeszcze większej niż ta która decyduje się zapłacić za wcale nietanie kursy? Życie? Starsi piloci? Za darmo? Pracownicy biur podróży? Turyści?

        Pytanie czy koszty (wymierne i niematerialne), poświęcony czas (na jednostkowe powtórki tego co teraz opowiada się w biznesie szkoleniowym pewnie kilku tysiącom nowych osób rocznie) nie byłyby o wiele wyższe niż to co musi ponieść teraz osoba zdecydowana rozpocząć pilocko-przewodnicką pracę.

        Uważam, że brak obowiązkowych kursów byłby przede wszystkim jeszcze bardziej zamkniętą furtką dla "znajomych królika" równoznaczną z brakiem profesjonalizmu, jeszcze bardziej zamykałby zawód w "kaście profesjonalistów" nie dopuszczających do rynku nowych (być może jeszcze lepszych), że wpływałby na dalsze pogorszenie wizerunku pilotażu (przewodnictwo i specjalizacja przewodników są równoznaczne z wyższymi wymaganiami) jako zawodu łatwego, przyjemnego i prostego dla sprzątaczek czy kasjerek (jak przekonywał mnie kiedyś na tym forum pan z jednego biura zatrudniający i... szkolący młodych pilotów (bez żadnych formalnych certyfikatów czy zezwoleń).

        Przy wizji "uwolnienia" pilotów od certyfikatów i urzędowych zobowiązań (ok jakiejś tam kuli u nogi i źródła zarobku dla urzędników i ogona biznesowego) z drugiej strony, że kursy byłyby dalej. Może ostałyby się tylko te bardziej znaczące i droższe, bo byłoby ich mniej, i może byłyby bardziej profesjonalne - bo organizatorzy przykładaliby większe znaczenie do opinii o swoich absolwentach na rynku. Mogłoby być jednak odwrotnie - nastąpiłaby tak samo jak przy braku podstawowej wiedzy młodych adeptach pilotażu dewaluacja wszelkich nieznaczących papierków od tych, co to bez żadnych regulacji, ale też na pewno nie za darmo, staraliby się jednak czegoś wcześniej nauczyć tłum młodych pilotów zwabionych perspektywą ciekawej pracy.

        smerv napisał:
        > Problemem jest nadpodaż absolwentów kursów i nowych
        > adeptów zdających egzaminy.

        Nie "nadpodaż absolwentów kursów i nowych adeptów zdających egzaminy" lecz raczej atrakcyjność naszego zawodu jest tu tym, co niektórzy starsi na rynku (i niektórzy młodsi próbujący znaleźć na nim miejscu) koledzy czy koleżanki - nazywają "problemem". Ja bym to nazwał "rzeczywistością".
    • valdi49 Re: Do doświadczonych pilotów 16.10.11, 12:41
      Niedawno krążyła w radiu z okolic Rybnika reklama darmowego kursu pilotów zaczynająca się od słów: "Czy wiesz ilu turystów ze Śląska nie wyjechało w tym roku na wymarzone wakacje, bo w biurach BRAKUJE pilotów wycieczek..." itd. Kurs dofinansowany z UE.
      • smerv Re: Do doświadczonych pilotów 16.10.11, 13:47
        Nie słyszałem tego radia (90?). Na takie coś jest UOKiK - za kłamliwą reklamę można sporo beknąć.
        • valdi49 Re: Do doświadczonych pilotów 17.10.11, 09:49
          Właśnie to radio. Kilka dni to "leciało".
          • mkaczka Re: Do doświadczonych pilotów 18.10.11, 10:24
            Jest coś na rzeczy i to w znacznie większej skali niż paru jakichś "pilocilków" :)

            biznes.onet.pl/jak-obslugiwac-suwnice-w-solarium,18563,4883213,1,prasa-detal
            • kamyk4 Re: Do doświadczonych pilotów 18.10.11, 12:44
              Wplotę tu jednak swoje trzy grosze:
              1. Zgadzam się z opinią, że rynek sam wszystko ureguluje. Biura po prostu chcące mieć dobrych pilotów zadzwonią do innych biur i się dowiedzą czy warto tego ktosia zatrudniać. Cóż z tego, że w województwie zachodniopomorskim jest 275 pilotów? Na rynku pracuje ok. 50 i już. Rynek sam sobie radzi.
              2. Turysta w dupie ma czy fakty są prawdziwe czy naciągane. 99% chce przyjemnie i miło spędzić czas z przewodnikiem. I wcale nie kochają absolwentów historii ze specjalizacją Cesarstwo Rzymskie, tylko tych, którzy opowiedzą którędy jechał Juliusz Cezar i ile razy mógł z Kleopatrą w ciągu jednej nocy.
              3. Stowarzyszenia pilotów są zwykle stowarzyszeniami przewodników i nie wierzę, że kiedykolwiek zalobbują za zniesieniem uprawnień. Co by to było gdyby trzeba było wykazywać się świetnym kontaktem z grupą, poczuciem humoru i charyzmą a nie tylko blachą?
              4. A rynek moim zdaniem psują ci, którzy traktują zawód pilota jako hobby i dodatkowo a nawet głównie robią coś zupełnie innego.
              p.s. marzę o tym, żeby w Gdańsku znieść przewodników i wpuścić na rynek młodych ludzi z jajem i polotem. I niech plotą głupoty byleby grupy przestały mi zasypiać i pytać się co pięć minut: długo jeszcze?
              • gabriielle Re: Do doświadczonych pilotów 18.10.11, 14:10
                Na przydomek "doświadczonego" niekoniecznie zasługuję ale też sie wtrące.. Kamyk zgadzam się z Tobą.
                ale nie takie było pytanie:
                czy warto sprzedawać swoją wiedzę - moim zdaniem nie...
                jeśli nauczyłeś się sporo jeżdząc sam za swoją kasę... wykorzystaj to i zaproponuj podwykonastwo imprezy... znasz język, masz kontakty... problem polegać będzie jedynie na tym, że część z nich pozna te kontakty po tym jak dostanie faktury (bo to nie bedzie 100% indywidualnie bo pilot nie ma licencji touroperatora)... ale niech pobierze prowizję jako pobierze konkretny pośrednik zagraniczny... wiele biur chętnie polega na pośrednikach i pomimo tego, ze ma faktury nadal prosi ich o pomoc....
                więc może pośrednictwo a nie dawanie info za darmo...
                a parkingi... no coz prosto spytać ciężko sprawdzić:)
                • mkaczka Re: Do doświadczonych pilotów 18.10.11, 15:00
                  > a parkingi... no coz prosto spytać ciężko sprawdzić:)

                  Tak abstrahując, jeśli chodzi o kraje Pd i zach Europy ilość informacji w internecie jest olbrzymia a przede wszystkim są bardzo dokładne zdjęcia sat. w google maps, a dziękie google street view można sobie urządzić wirtualną wycieczkę np. po Rzymie i posprawdzać znaki drogowe a może i ceny parkingów :)
                  • gabriielle Re: Do mkaczka:) 19.10.11, 10:42
                    o parkingach to z ironią:) łatwo spytać na forum, a ciężko otworzyć inernet i przeszukać;) wpisów na forum nawet jest tyle, że czasem nie trzeba pisać posta tylko wklepać hasło dodając, że szukasz w archiwum naszego forum i wszystko jest...
                    wiesz, nie pytają CI którm ambicja nie pozwala, albo pytają Ci co potrzebują mieć coś sprawdzonego na długiej trasie na której masz nowe dla siebie miasto i to często jedno z tych rzadziej odwiedzanych:))
                    • mkaczka Re: Do mkaczka:) 19.10.11, 15:30
                      > wiesz, nie pytają CI którm ambicja nie pozwala, albo pytają Ci co potrzebują mi
                      > eć coś sprawdzonego na długiej trasie na której masz nowe dla siebie miasto i
                      > to często jedno z tych rzadziej odwiedzanych:))

                      Ależ oczywiście i też uważam, że jest rzeczą oczywistą pomóc koledze/koleżance na zasadzie dziś ja tobie jutro ty mnie, w tym kontekście wpis na początku forum jest mocno przesadzony.

                      A jeśli konkurencja ma sukcesy należy się cieszyć zgodnie z zasadą "przypływ podnosi wszystkie łódki". :))
              • bluemar Re: Do doświadczonych pilotów 18.10.11, 18:03
                Nie mam pojęcia czego w ciągu ostatnich kilku lat uczono na kursach ale jak czytam niektóre wpisy to widzę,że część pilotów myli pojęcia traktując pilotaż jak pracę przedszkolanki dla dorosłych.Nie jestem do końca przekonana czy rzeczywiście turyści mają w d...fakt podawania nieprawdziwych informacji.A czy to przewodnik czy pilot to akurat w tej branży przed "jajem" powinien mieć tzw Kinderstube,wtedy obojętnie czy przewodnik będzie po historii,geografii czy szkole gastronomicznej-na pewno nikt nie zaśnie.
    • mkaczka Re: Do doświadczonych pilotów 18.10.11, 15:05

      > Przekazując informacje biurom podróży sami sobie strzelacie w kolano.Jesteście
      > wtedy współtwórcami programów...

      A tak w ogóle to o czym ta dyskusja? Przekazywania tego typu informacji - tak formalnych jak i praktycznych typu dojazd, parkowanie autokarów, jeśli idzie o zwiedzanie poszczególnych regionów jest, jak to się kolokwialnie mówi "psim" obowiązkiem wszelkiej maści biur informacji turystycznej.
      • smerv Re: Do doświadczonych pilotów 18.10.11, 20:11
        Ale piloci często mają wiedzę dla biura bezcenną: gdzie postawić autokar za darmo. Tutaj punkty IT nie puszczą pary z gęby. Coraz rzadziej jest to możliwe, ale w epoce telefonów komórkowych zawsze można odesłać autokar na niezbyt oddalony bezpłatny parking, a potem przywołać dzwonkiem. To jest m. in. ta wartość dodana tworzona przez objeżdżonych pilotów.
        • free-znowak Re: Do doświadczonych pilotów 18.10.11, 23:06
          > To jest m. in. ta wartość dodana tworzona przez objeżdżonych pilotów.
          ... a pracownicy biur (piszący tu jako piloci i pytający o te parkingi) - powodują, że będzie ona (ta wartość) dla nich wartością dodaną (do zysku z imprezy) a dla pilota ... ? Nie ma zlecenia - nie ma do czego DODAĆ.
        • mkaczka Re: Do doświadczonych pilotów 19.10.11, 15:13

          > Tutaj punkty IT nie puszczą pary z gęby.

          Teoretycznie powinny, bo są po to żeby obsługiwać wszystkich turystów i opłacane z kasy regionu aby turystów przyjeżdżało jak najwięcej, nawet tych niskobudżetowych. Realia pewnie różne są.

          Chociaż zgadzam się że na pewno nie powiedzą jak np. ominąć bramki z biletami i wejść na teren rezerwatu archeologicznego przez dziurę w płocie:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka