Dodaj do ulubionych

Wróciłam z Londynu!

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.05, 17:09
Niesamowite,fantastyczne,niepowtarzalne miejsce.
Mnóstwo placów,pomników,ozdabianych ławek,latarni wokół których wiją się
rzeźbione ryby.Czerwone budki telefoniczne i piętrowe autobusy-wszystko jak na
filmach.Piękne kamiennice,ogromne muzea i galerie w pięknych
pałacach.fantastyczne,rozległe,zielone parki.Jestem zakochana!
Dzień pierwszy:
Zaczęłam od Tower Bridge.Ogromny i piękny,wznosi się nad piekielnie brudną
Tamizą-co mnie trochę rozczarowało-woda jest brązowa.Przeszłam obok Tower of
London,to mnie akurat nie interesowało specjlanie,a zwierzałam do słynnego Big
Bena.Tak więc z mapą w rękach spacerowałam wzdłuż brudnej Tamizy,między
uliczkami aż doszłam pod Big Bena.Wybijał godzinę 12.00.zastanawiałam się
gdzie są te rzekome kwiaty ,które są na prawie każdej fotografii,widać byłam
po złej stronie.Ominęłam ogromne London Eye,porusza się na prawdę
bardzo,bardzo wolno.To padał deszcz,to mżyło jak to w Londynie.Udałam się
omijając za pewno turystów z parasolami z wizerunkiem brytyjskiej flagi do
London Aqarium.Niezłe.Za szybkami pływają rekiny.W małych akwariach bajecznie
kolorowe rybki.W niektórych wyjątkowo dziwaczne stworzenia-ogromne cielsko
(jakby kilka połączonych węży boa)zielonej mureny przyprawia o
mdłości.Niektóre stworzonka wyglądają jak rośliny czy dno,a niektóre są
całkiem przeźroczyste i można policzyć ości w szkielecie.
Następnie odwiedziliśmy Soho i kilka niby-pubów (do "prawdziwego"nie
wpuszczają niepełnoletnich).Na Soho same ekskluzywne sklepy,tyle w jednym
miejscu nie widziałam.Ale był też taki alternatywny,gdzie można było kupić
torebki wyglądające jak konewki.Tak łaziliśmy po tych uliczkach,że znaleźliśmy
się pod Madamme Tussaud's(nie pamiętam jak się pisze),ale było już bardzo
późno więc wróciliśmy do domu-koczując przy parku w pobliżu menela leżącego na
ławce obok,aż przyjechała spóźniona taksówka.
Dzień drugi:Natural History Museum-niesamowite,ogromne, w pałacu.Działy z
ptakami,owadami,kamieniami,astronomią,ekologią,dinozaurami,anatomią człowieka
i wogóle wszystkim.Potem był Harrods.Byle jaki swetereczek na guziki kosztował
około 650zł :O,brzydki kot z kamienia-40 tyisięcy złotych(!),musztarda około
55 zł.W sumie wnętrze ekskluzyw 100%,ale na prawdę nie ma tam NIC ciekawego.
Następnie odwiedziłam fantastyczne Nationall Gallery-obrazy Claude
Monet'a,Rubens'a,Renoir'a,van Gogh'a robią wrażenie.Wnętrze jest
przepiękne,jak w pałacu.Aha ,wcześniej widzieliśmy Buckingham(pisowni nie
pamietam),który jakoś nie robi wielkiego wrażenia,mimo tych złotych bram wokół
i fontanny.
Dzień 3:Muzeum figur Madamme Tussaud's-totalne rozczarowanie.Zapłaciliśmy
około 100 funtów za 4 osoby!Figur wcale nie jest dużo,planetarium nie rzuca na
kolana,ciekawa jest kolejka po "Spirit of London" no i pare figur gwiazd.Ale
ogólnie za takie pieniądze powinno być tam coś lepszego.Tu apeluje do turystów
żeby sobie odpuścili to miejsce bo na prawdę nie warto.
Uparłam się żeby pójść na Camden Town.Wychodząc z centrum Londyn się
zmienia.Znikają ozdobne kamiennice,latarnie,ławki...Camden wygląda jak
zaniedbane,szare"blokowisko".Nawet jakiś menel zaczął nas zaczepiać(ale
klimat!)Im bliżej do Camden Town Market,tym więcej punków,których chciałam
zobaczyć.W końcu pojawiły się te sklepiki z najdziwaczniejszymi butami(kozaki
do uda,glany z ćwiekami itp.)i punkowymi,gotyckimi ciuchami-mnóstwo w jednym
miesjcu,całe stosy i pokłady.Sprzedawczyni miała z tego co pamiętam ,czarną
kiece i wygolonone do połowy niebieskie włosy.Są też bazary z niby światowymi
kuchniami,choć nie wiele różnią się od "Mak Donalda".Za to bogactwo
wzorów,kolorów,fasonów,dodatków,styli(nawet dla tipsiar się coś znajdzie)jest
oszałamiające.Dwie ulice pełne sklepów i dwa spory bazary.Niesamowite.
Po 4 dniach w Londynie pojechałam do Antwerpii na pare dni(Belgia)-ciekawe
miejsce,ale nie tak ciekawe jak Londyn i do Amsterdamu-jeżeli ktoś myśli o
wiatrakach i polach z tulipanami niech zapomni,bo to ojczyzna palaczy
marihuany i tyle.Widziałam tort z tymże narkotykiem,chipsy i lizaki."Magic
mashrooms" też nie brakuje.
Minusy Londynu:
-zatłoczony całkowicie
-zakorkowany
-bardzo,bardzo drogi,nawet Szwajcaria przy nim wysiada i nikt mi nie wmówi,że
jest inaczej
-jedzenie ohydne
-ciągle mży lub pada
-problem z tranportem-londyńska taksówka jest droga-za 1 kurs na który się
zdecydowaliśmy posżło ponad 20 funtów.,a tak jeździliśmy z
typkiem-amatorem,który nas później wykiwał;metrem i autobusami,choć
pełne,baliśmy się jeździć
co do mody:
-sporo dziewczyn zakłada czarne gety pod spódnicę
-w sklepach wciąż zalegają hippisowskie spódnice
-czuję ,że wchodzi moda na kowbojki
-widziałam też długie za kolana,odwijane na końcu buty(zakładane na
dżninsy),które chyba też stają się modne,dziewczyny wyglądają w nich całkiem
nieźle,nie pamiętam ile osób je miało
No i narazie tyle.Dziękuje wszystkim którzy dzielili się ze mną cennymi
informacjami:)
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka