Dodaj do ulubionych

BYŁAM W CAP CARTHAGE

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.05, 20:36
Jedna wielka porażka! Mogę zrozumieć styl życia innego kraju, ale w hotelu
powinny być choć trochę europejskie warunki. W tym hotelu byłam pierwszy i
ostatni raz! Ogólnie brudno i klimat jak w pokomunistycznym hotelu. Pokoje
małe, z często psującą się klimatyzacja i zamkami w drzwiach. regularnie
brakuje reczników na wymianę, z poscielą tez bywa krucho, a o mydle czy
papierze toaletowym to w ogóle można zapomnieć. Jedzenie.... no cóż
tunezyjskie, coś tam zjeść się da, ale dużego wyboru nie ma, w zasadzie na
śniadanie codziennie to samo (pływająca jajecznica, twaróg, słodkie bułki,
pomidory, ogórki, cebula,mortadela, 2 dżemy ) a na kolacje małe roszady
(spaghetti, ryż z mięsem, lasagnia, cukinia w cieście, ziemniaki, drób
gotowany lub pieczony i prawie wszystko na ostro). Basen duzy, ale brudny mimo
codziennego pobieżnego sprzątania. Powinien byc czynny od 9-tej ale nigdy nie
mogli zdązyc do 10-tej. W ciągu dnia na basenie powinna byc codziennie
gimnastyka w wodzie, streching, tańce synchroniczne, piłka wodna itd, ale na 7
dni moze 3 razy doświadczyłam tego luksusu. Plaża daleko, trzeba do niej iść
jakieś 350 m wybetonowaną ścieżką, powiedzmy że między palmami, ale większy to
śmietnik niż ogród. Piasek żółty, nawet żółto brudny, leżaki są, ale stare i
zardzewiałe. Po południu nad morzem wieją silne wiatry, ale jest miło (napewno
raj dla windsurfingowców). Wieczorami w hotelu są dyskoteki dla dzieci
prowadzone przez grupę tunezyjskich animatorów (1 Polka) a potem zorganizowane
wieczory dla dorosłych ( fakir,wybory tarzana itp.) W okolicy nie ma żadnego
sklepu ani bazaru, najrozsądniej jest wybrać sie taksówką za 3 din do Carefur,
ale nalezy pamietać zeby w drodze powrotnej wiechać nią na teren hotelu bo w
bramie ochroniarz potrafi powiedzieć "albo pijesz przed bramą albo oddajesz
mi, bo z zakupami nie wejdziesz". A to dlatego że do hotelu nie wolno wnosić
żywnośi i napojów. Obsługa miła tylko wtedy jak mogą zarobić coś dodatkowo,
kelnerzy na basenie naciągają o każdej porze dnia i nocy. Nie zdażyło mi się
żeby wydano mi tyle reszty ile trzeba. Kantują na każdym kroku UWAŻAJCIE!
Pokojówki a raczej panie sprzątające kradną do woli. Ja odmówiłam sprzatania
przez 6 dni jak okazało się po 1 dniu, z sąsiedniego pokoju ukradziono 2
telefony z zamknietej walizki (nieststy nie na szyfr) a mojej koleżance
ukradziono nawet stringi i lakier do paznokci. Najgorsze w tym wszystkim jest
to że przedstawiciele sun&fun mówią o tym głośno i nic nie robią! Jezeli zdaży
Wam się tam pojechac to żądajcie pokoju w żółtym budynku (jeszcze przed
rozdaniem kluczy) jest to treoche lepiej wygłądajaca część tego kompleksu z
widokiem na 2 budynek lub basen. Ja byłam w obydwuch białych budynkach i tam
było okropnie, nie wspominając juz o widoku na przemysłową część Gammrath i
cuchnacym wieczorami kanale ze ściekami. Ten hotel to jedna wielka pomyłka,
Tunezyjczycy nie wiedzą co to są 3 * a Polscy rezydenci na czele z panią
Dorotą (odniosłam wrażenie) działają na korzyść i w imieniu Tunezyjczyków a
nie Polaków. Jedyna uczciwą i miłą osobą w tym hotelu jest Afrykańczyk, który
na ternie hotelu prowadzi sklep z pamiatkami (nie wiem tylko czy po takim
pobycie ktoś chciałby jeszcze jakąś pamiątkę) Pozdrawiam, lisiczka
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka