Dodaj do ulubionych

Polacy w samolocie

09.12.09, 11:52
Czy to naprawdę musi tak wyglądać??

Najpierw - bieg do odprawy. Przepychanie się, zajmowanie kolejki,
nieprzepuszczanie uprzywilejowanych (rodziny z dziećmi), bitwa o miejsca.

Dalej - kolejka do wyjścia na płytę / do rękawa, mimo że miejsca numerowane -
po co??

Następnie przepychanki, kto pierwszy wsiądzie do autobusu i dalej do samolotu
- znów - nie mam pojęcia, w jakim celu.

W samolocie oczywiście nie można zająć spokojnie miejsca i poczekać z
ładowaniem całego bagażu podręcznego, umożliwiając wszystkim pasażerom wejście
do środka, nie, trzeba koniecznie blokować jak najdłużej przejście, przecież
my i nasz bagaż jesteśmy najważniejsi.

Bagaż podręczny - ostatnio moi współpasażerowie przeszli samych siebie. Bo
oczywiście przy odprawie błagania, żeby można było wziąć ze sobą do samolotu
dwie torebki, parasolkę, aparat, kamerę i 346435 pamiątkowych figurek plus
dwie tarcze oraz gigantyczną maskę. Dalej zakupy w strefie bezcłowej - 17
torebek z alkoholem. A w samolocie lament, że nie ma gdzie upchnąć tego
wszystkiego. I jakim prawem stewardessy przewożą jakieś durne koce i maski
tlenowe w luku nad naszą głową, przecież MY ZA TO PŁACIMY?!?!?!? No ludzie...

Nie wspominając już o tym, że konsumpcję własnego alkoholu należy rozpocząć
jeszcze przed startem, najlepiej konspiracyjne, pod kocykiem. Właściwie to już
druga butelka, bo pierwszą skonsumowano jeszcze na lotnisku, w strefie
bezcłowej, tuż po zakupie.

Aha, i w żadnym razie nie pozwolić pasażerowi przed nami rozłożyć siedzenia,
przecież ogranicza nam to naszą przestrzeń, ZA KTÓRĄ ZAPŁACILIŚMY! A jeśli
jednak bezczelnie rozłoży oparcie, to kopać go w nie ustawicznie przez cały
lot. Niech ma.

Zero zrozumienia, zero życzliwości.
A wydawałoby się, że jesteśmy na wakacjach, zrelaksowani, uśmiechnięci,
wypoczęci, a nie w korku na trasie łazienkowskiej w godzinach szczytu. Smutny
to widok.
Obserwuj wątek
    • azjahavana Re: Polacy w samolocie 09.12.09, 13:36
      To jeszcze nic. Ja słyszałam akcję, jak spanikowali bo poczuli dym w
      samolocie i mimo, że obsługa wszystko sprawdziła i nic się nie
      działo, to zaczęli masowo krzyczec i wybiegać z samolotu. PANIKA! Co
      dalej? Powiedzieli, ze tym samolotem nie polecą :-))))
      To wszystko wynika z tego, ze my (Polacy) uczymy sie dopiero latac,
      podróżować po swiecie. Turystyka masowa u nas się rozwija od
      niedawna, więc myśle ze minie troche czasu, zanim ludzie z pewnymi
      rzeczami się oswoją. Tak czy inaczej jest to IRYTUJĄCE!
        • Gość: // Re: Polacy w samolocie IP: 212.106.17.* 09.12.09, 20:34
          Dlaczego przekopiowałaś tutaj wątek, który dyskutujesz już na innym
          forum (forach)?
          Zaskakujesz mnie zresztą tym, jak pojmujesz grzeczność na pokładzie
          samolotu :"...
          Podczas ostatniego lotu zastanowiła mnie jedna rzecz - kiedy
          chciałam rozłożyć
          siedzenie (lot trwał 10h i rozpoczynał się ok. 21, to chyba
          oczywiste, że
          planowałam spać) i zapytałam pasażera za mną, czy mogę rozłożyć
          siedzenie,
          usłyszałam, że "troszeczkę tylko, bo nie ma miejsca na nogi".
          Przyznam, że
          zdziwiła mnie ta odpowiedź, bo tak naprawdę pytanie było
          grzecznościowe, po
          prostu chciałam go uprzedzić, że rozkładam, równie dobrze mogłoby to
          być zdanie
          twierdzące, ale forma pytająca wydaje mi się grzeczniejsza. Czy jemu
          naprawdę
          się wydawało, że może się nie zgodzić na rozłożenie tego
          nieszczęsnego fotela??
          Nie wdawałam się w dalszą dyskusję, nawet jeśli później przez całą
          noc co chwila
          "rozprostowywał nogi" budząc mnie kopniakiem kilkanaście razy w
          ciągu lotu.
          Trudno, jakoś przeżyłam.

          A ile ten człowiek z tyłu miał wzrostu? Po co pytasz zresztą ,jeśli
          nie masz zamiaru respektować odpowiedzi? Nie udawaj na drugi raz
          grzecznej, tylko rozkładaj siedzenie nie patrząc na innych.
          • a1ma Re: Polacy w samolocie 09.12.09, 21:42
            Przypadkiem wkleiłam ten samo post na drugie forum, poprosiłam już moderatorów o
            skasowanie dubla, ale póki co bez efektu.

            Zadałam pytanie bardziej po to, żeby uprzedzić go, że rozkładam - mógł akurat
            mieć rozłożony stolik albo nogi ułożone tak, że rozkładaniem fotela zrobiłabym
            mu krzywdę.
            Wzrostu miał tyle samo, co ja, niecałe 180 cm. Mój mąż siedzący obok mnie,
            wyższy o dobre kilkanaście centymetrów, jakoś dał radę, czyli da się.
            Po prostu wydaje mi się, że skoro guziczek sterowania rozkładaniem fotela jest
            umieszczony pod ręką pasażera, który tenże fotel zajmuje, to do niego należy
            decyzja o rozłożeniu fotela, to wszystko. Nie przyszłoby mi do głowy
            protestować, kiedy rozkłada fotel osoba przede mną.
            • Gość: majkel Re: Polacy w samolocie IP: 188.141.107.* 02.01.10, 21:16
              >decyzja o rozłożeniu fotela, to wszystko. Nie przyszłoby mi do głowy
              >protestować, kiedy rozkłada fotel osoba przede mną.

              a mi przyszlo , wqu...a mnie nie milosiernie rozladajaca sie postac przedemna
              miazdzaca mi kolana
              chcesz sie rozkladac, kup sobie business class
              czasem w airbusie da sie tak ustawic nawiew zeby dmuchal w czubek twojego
              pustego lba, najdalej po pieciu minutach rozkladacz rezygnuje i ustawia bardziej
              rozsadna pozycje
            • Gość: J-23 Ale hipokryzja... IP: *.StrefaWiFi.kolnet.eu 02.01.10, 22:03
              Akurat rozkładanie oparcia, nieważne czy w samolocie, czy autobusie to dla mnie
              szczyt egoizmu/bezmyślności i braku poszanowania dla osoby siedzącej z tyłu. Pół
              biedy, jeśli zgniatana osoba jest niska i jedyny dyskomfort jaki odczuwa, to
              oglądanie czubka czyjejś głowy, ja niestety przy swoim wzroście mógłbym jedynie
              położyć się bokiem na fotelu. A takie zachowania jak sprawdzenie czy się czegoś
              nie wyleje na tą osobę, to już naprawdę rzadkość.

              Poza tym ostatnio odkryłem, że wcale nie trzeba kopać, wystarczy wbić kolana w
              oparcie przed nami i nimi co jakiś czas poruszać. Oparcie szybko się podniesie.
              A co do reszty zarzutów, to się zgadzam, szkoda tylko że stosujesz takie
              wybiórcze zasady w swojej ocenie.
          • Gość: Michal Re: Polacy w samolocie IP: *.adsl.inetia.pl 09.12.09, 21:51
            A ja uważam, że rozkładanie siedzenia kiedy z tyłu siedzi ktoś wysoki z
            długimi nogami, jest po prostu nie grzeczne. Sam mam długie nogi i nie
            powiem że przyjemnie jest kiedy ktoś nagle rozłoży siedzenie, niemal
            zmiażdży kolana, nie mówiąc już że dalszą część lotu trzba siedzieć
            albo z rozkraczonymi nogami, albo z wystawionymi na korytarz, albo
            podkurczonymi. Siedzenia nie da się nie trącić w takiej sytuacji. Trąca
            się przy każdym ruchu...
          • Gość: zenek_wyrywny Re: Polacy w samolocie IP: *.147.118.111.nat.umts.dynamic.eranet.pl 02.01.10, 14:54

            Dajcie sobie spokój ludziska z tym tematem, nie ma co niepotrzebnie
            gęby strzępić. W klasie ekonomicznej zawsze będzie ciasno, chyba że
            ktoś ma przysłowiowe "metr pięćdziesiąt w kapeluszu". Po prostu tak
            rozplanowano odległości między rzędami siedzeń. Mam 187cm wzrostu i
            jedynie na fotelach przy wyjściu awaryjnym mogę swodobnie usiąść.
            Tak po prostu jest.
            Między innymi te kilka cm różnicy robi cenę biletu w klasie
            biznesowej...
          • racetam Re: Polacy w samolocie 02.01.10, 16:06
            irytują mnie ludzie którzy zadają pytanie grzecznośiowe i są mega zdziwieni,
            zaskoczeni i wielce rozczarowani gdy ktoś im odpowie coś nie po ich myśli. taką
            kurtuazję można se w ... wsadzić.
        • Gość: skrzacinho podroze ksztalca IP: *.bstnma.east.verizon.net 02.01.10, 18:03
          zgadzam sie. Po skandalicznym zachowaniu grupy azjatyckich (chyba
          koreanskich) turystow podczas mojego ostatniego lotu (mia-iad) tez
          zapewne powinienem wyciagnac wnioski dt ogolnego zachowania
          koreanczykow? ach bo ci zacofani koreanczycy kopali w siedzenie,
          probowali korzystac z ubikacji tuz przed startem, wyklocali sie z
          obsluga po prosbie zlozenia stolika itd...a skoro bawinmy sie w
          narodowe stereotpy, to moze pare slow o rozwydrzonych i rozpitych
          anglikach latajacych do krakowa na panienki i tani alkochol? a moze
          cos o tlustych i aroganckich amerykanach "rozlewajacych" sie na
          kilka siedzen? o halasliwych, pretensjonalnych i klaszczacych po
          ladowaniu wlochach? ale to wielki, cywilizowany i
          kulturalny "zachod" przeciez hehe.
      • Gość: ewa Re: Polacy w samolocie IP: *.bb.sky.com 02.01.10, 17:42
        mhm.. nie jest az tak zle chyba... w kolejke przed bramka na pol
        godziny przed jej otwarciem nie ustawiaja sie wcale tylko Polacy
        (ostatnio lecialam z Eindhovem i Holendrzy rowniez to robili :)).
        klaskanie przy ladowaniu widzialam i w wydaniu innych nacji..
        pijanstwo- no moze my przodujemy, ale Rosjanow chyba nikt nie
        przebije :).. a Anglicy lecacy na kawalerskie do Krakowa czy
        Warszawy bija rekordy w decybelach....
      • Gość: Max Re: Polacy w samolocie IP: *.pools.arcor-ip.net 03.01.10, 05:55
        a ja myslale ze sie nauczyli 100 late temu bo jak gdzies na swiecie Polakow
        widac to sa najglosniejsi,najamdrzejsi i jakby wszystkie rozumy pozjadali.az
        wstyd.dlatego niegdy sie nie przyznaje i nie rozmaiwam zPolakami a juz wogole po
        polsku.Nawet wAmeryce poludiowej mi bylo wstyd za Polakow przed znajomymi
        miejscowymi.
    • Gość: opt To już gdzieś było IP: *.tsi.tychy.pl 10.12.09, 21:16
      Średnio dwa razy w roku korzystam z wycieczek z przemieszczaniem się
      samolotami i owszem zdarzają się drobne niezręczności, ale nie
      przesadzajcie. To ,że niektórzy, szczególnie w drodze powrotnej mają
      trochę więcej bagażu podręcznego,to rzeczywiście sprawia kłopot
      załodze, ale wszystko zwykle się mieści.Ja osobiście obniżył bym
      limity na bagaż podręczny i byłoby sprawniej i po
      kłopocie.Nadużywających alkoholu widziałem ,ale obcokrajowców,
      którym zresztą obsługa zręcznie odmawiałą kolejnych
      poczęstunków.Czasem odnoszę wrażenie,że lot samolotem niektórych
      nobilituje, nadają sobie ważnosci-ale bariery łatwo przełamać
      słowem, życzliwością, grzecznym zapytaniem,poprostu tym wszystkim co
      pozwala przetrwać na tak małej przestrzeni- i jakoś zawsze się
      udaje,ale trzeba pamiętać ,że to zależy od dwóch stron tych
      krytykowanych i tych krytykujących.Do zobaczenia na pokładzie.
      • ago-ya Re: Polacy w samolocie 26.12.09, 11:17
        W Polskiej nacj to taki wirus cholery funkcjonuje że każdy kazdy się wydaje
        chamem. My się niewiele róznimy od świata i nie ma sensu w nas upaterywać
        chamstwa, tylko kilku oszolomom się wyadaje ze jestesmy inni. Moze nie jestesmy
        zbyc grzecznosciowi ale nikt z panstw gdzie jest 3 miesiace lata nie jest bo
        gownaiana pogoda o tym decyduje a nie brak empatii.
      • Gość: liko Re: Polacy w samolocie IP: *.chello.pl 03.01.10, 02:27
        Miałem kiedyś "przyjemność" lecieć z Pragi do Splitu. Tam to dopiero był ubaw.
        Czesi wsiadali do samolotu jak do autokaru - rozbawione towarzystwo, torby niby
        podręczne stawiane w każdym miejscu, wędki na "grube" ryby i inne atrakcje. Nie
        przesadzajmy, nie jesteśmy najgorsi:) Z innych podróży : Zagrzeb - Split
        Chorwaci tak samo, wszystko jedno, torby 20 kg jako podręczny bagaż, w czasie
        lotu ogólne rozbawienie, prawie jak impreza:) Mi się podobało, swojska
        atmosfera. No i wszyscy klaskali po lądowaniu. Wniosek - wszystko zależy od
        kultury a nie od nacji:)
    • Gość: wrrr Re: Polacy w samolocie IP: 85.222.87.* 27.12.09, 21:03
      Takimi postami nikogo nie wyedukujesz... Mi przeszkadzają dokładnie te same
      zachowania, ale daje na luz. Ja tez zaplacilem za swoj wyjazd i staram sie nie
      stresować. Jezeli ktos chce sie wpychac przede mnie - prosze bardzo. Przez 2
      tygodnie moge sobie pozwolic na to, zeby wsiadac ostatni :-)
      • Gość: Ciekawy Re: Polacy w samolocie IP: *.147.162.139.nat.umts.dynamic.eranet.pl 02.01.10, 07:45
        Nie wiem, jak na czarterach (bo leciałem tylko z/do Polski), ale w
        regularnych liniach nie odstajemy od innych nacji.
        Widziałem i Rosjan popijających własny alkohol na trasie do ORD, i
        Francuzów przepychających się i blokujących całe miejsce na bagaż
        (broń Boże, żeby niczego nie dokładac, bo oni maja coś super-
        delikatnego) i klaskających (lekko) Holendrów.
        Biorąc pod uwagę, że w Polsce na latanie stać ludzi od jakichś 15 lat
        (a tanie linie to ostatnie 5 lat) - i tak szybko gonimy inne nacje.
        Jestem dobrej myśli.
        • lia.13 Re: Polacy w samolocie 02.01.10, 21:21
          co do picia alkoholu na pokładzie samolotu to bez jednej czy dwóch buteleczek
          Baileysa (takie mini 0,1l) daleko w spokoju nie dolecę :D
          Na trzeźwo ciśnienie po prostu rozsadza mi czaszkę przy każdej zmianie wysokości
          czy kierunku samolotu przez pilota :( Nie pomagają żadne aviomariny, żucie gum
          czy inne znane sposoby
    • Gość: abc Re: Polacy w samolocie IP: *.206.113.29.static.telsat.wroc.pl 02.01.10, 12:45
      Odpowiedź jest w prosta.

      Lotami rejsowymi, zwłaszcza na liniach międzykontynentalnych, latają ludzie, których stać na takie wycieczki. Zazwyczaj widzieli już trochę świata i potrafią się opanować (lub jak ty - wiedzą, że nie są w samolocie sami i nie utrudniają życia innym w jakby na to nie patrzeć baaardzo niewygodnym otoczeniu).

      Lotami czarterowymi latają ludzie, którzy z ciężko uciułanych pieniążków wypili wycieczkę do Egiptu, na które dziś może sobie pozwolić każdy. Tak więc ktoś kto do tej pory biegał w gumiakach po polu dziś wsiada do samolotu i wydaje mu się, że złapał pana boga za nogi (bo widział w TV, że samolotami latają tylko ludzie z wyższych sfer - stąd te krzyki "ZAPŁACIŁEM TO WYMAGAM"). Niestety zachowania spod sklepu GS przenoszone są bezpośrednio do samolotu i wygląda to tak a nie inaczej.

      Z tych samych powodów nie latam na zorganizowane wycieczki, bo denerwują mnie ludzie, z którymi przychodzi mi spędzać wakacje (i nie dotyczy to tylko Polaków - Niemcy czy Anglicy, bo o Rosjanach nawet nie wspominam, potrafią być równie uciążliwi). Warto zadać sobie trochę trudu i zorganizować wakacje z dala od popularnych kurortów turystycznych - mniej tam typowych turystów a więcej podróżników, z którymi doskonale spędza się wakacje.
      • Gość: mixy Re: Polacy w samolocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.10, 12:50
        Mnie denerwuje klaskanie po wyladowaniu i wstawanie z foteli zanim jeszcze pilot
        zdazy wyhamowac.

        Poza tym bez przesady, mysle, ze takie akcje, ktore zostaly wypisane wczesniej
        zdarzaja sie nie tylko Polakom. Latam czesto i chocby
        "Dalej - kolejka do wyjścia na płytę / do rękawa, mimo że miejsca numerowane -
        po co??"
        to bardzo czesty widok na wszystkich trasach.
            • Gość: Rachela Re: Polacy w samolocie IP: *.aster.pl 03.01.10, 00:33
              > ale autopilota przed lądowaniem zdecydowanie się wyłącza;-)

              nie zawsze. czasem nawet nie wiecie, że samolot ląduje na auto, bo po prostu raz
              na jakiś czas musi (okresowa certyfikacja). żebyście wiedzieli, co się czasem
              dzieje z samolotem, z czego nie zdajecie sobie sprawy, to byście nie latali ;)
          • Gość: x Re: Polacy w samolocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.10, 17:20
            a ja zupełnie nie rozumiem tego lobby za "buraczanością" klaskania -
            może jakbyście więcej polatali np. u 'braci' Rosjan i przeżyli kilka
            porządnych łupnięć o płytę lotniska, to by wam się chętniej ręce do
            klaskania składały - toż to czysty przejaw pozytywnych emocji - i
            dobry wstęp do spokojnego wysiadania z samolotu z uśmiechem na
            ustach, zgodnie i przyjemnie (niektórym to by pomogło usiedzieć
            spokojnie do końca kołowania swoją drogą...)- dla mnie to trąci
            jakimiś kompleksami, że się ktoś zżyma na trochę tego rodzaju
            spontaniczności (niektórzy gotowi tu oblewać się rumieńcem wstydu
            jak jakiś 'niedajboże' rodak wyrwie się z klaskaniem)- jakby od tych
            oklasków miały co poniektórym korony spaść z głowy - więcej luzu:)
            Mi tam się chce klaskać jak samolot ładnie siądzie na pasie - i nie
            ma co dorabiać do tego piątego dna i niesamowitych ideologii. Mówię
            nie nieuzasadnionemu sztywniactwu, zahukaniu, ponuractwu i wszelkim
            kompleksom, każącym dopatrywać się w Polakach jakichś szczególnych
            predyspozycji do obciachu. Przydałaby się jakaś narodowa terapia
            zwiększająca poczucie własnej wartości zdaje się:)
        • Gość: Jurek Re: Polacy w samolocie IP: *.adsl.inetia.pl 02.01.10, 17:51
          > Mnie denerwuje klaskanie po wyladowaniu

          Leciałem z San Diego do Chicago, nad docelowym lotniskiem trwała burza śnieżna
          wiec samolot robił wielkie trójkąty nad Chicago przez 40 minut,
          po wylądowaniu Amerykanie klaskali sto razy głosniej niż kiedy do Szikagoł
          przylatuje podkielecka czy podrzeszowska wieś :))
    • negative_pole Re: Polacy w samolocie 02.01.10, 13:07
      No i nie zapominajmy o klaskaniu na koniec lotu... To jest prawdziwe wiesniactwo. Dla normalnego czlowieka mieszkajacego w krajach pierwszego swiata lot samolotem to jak jazda pociagiem albo autokarem. Dla Polaka to nadal luksus i cud nie z tej ziemi - jak to sie dzieje ze toto takie ciezkie i lata? Jeszcze rozumiałbym ze gdyby były jakieś super turbulencje, samolot stracił dwa silniki i kompresje i nie otwiera sie podwozie - sam bym przez pol godziny klaskał. Ale w normalnej sytuacji - nie wiem czy ludzie klaszczą z uciechy, czy gratulują pilotowi, czy pierwszy raz lecą samolotem czy po prostu to instynkt stadny. Wstyd i sloma z butow wystaje...
    • Gość: GARPO Re: Polacy w samolocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.10, 13:46
      i nie wolno zapominac o okrzykach Ratujcie mnie, biją mnie Niemcy:)

      swego czasu wracałem z chin i zachowanie polaków wcale nie jest
      takie zle:) nie wiem czy mialem dotychczas szczescie czy juz
      doroslismy do tego ale o polakach palacych w toaletach samolotów
      jakoś nie slychac - a trakcie powrotnego lotu widzialem akcje
      pilotow i chyba kogos ze sluzb wyciagajacych chinczyka palacego w
      toalecie prawie w mysl zasady - jencow nie bierzemy:)

      bardziej wstydu mozna sie najesc widzac nasze lotniska - ale to inny
      temat i subiektywna ocena kazdego z korzystających z nich:)
        • Gość: abc Re: Polacy w samolocie IP: *.206.113.29.static.telsat.wroc.pl 02.01.10, 14:51
          To normalne - nie umiemy jeszcze latać. Najczęściej takie obrazki można zobaczyć na liniach europejskich tudzież lotach na ORD lub JFK (gdzie emigracja też potrafi pokazać, co potrafi). Na mniej popularnych kierunkach, o dziwo, Polacy potrafią się zachować ale to pewnie wynika z tego, że (jak pisałem wcześniej) byle kto tam nie poleci.

          A tak na marginesie: kiedyś siedział obok mnie Francuz. Lecieliśmy do Frankfurtu. W czasie 2 godzin lotu wypił ze dwa piwa, dwa szampany, poprawił winkiem a na koniec poprosił o wiskacza. Stewardesa zapytała się go czy leci dalej po czym grzecznie odmówiła mu alkoholu stwierdzając, że mogą go nie wpuścić na kolejny lot ;)
    • Gość: le ming Re: Polacy w samolocie IP: *.aster.pl 02.01.10, 14:21
      "Najpierw - bieg do odprawy."
      To logiczne. Im wczesniej sie odprawisz, tym wieksze szanse na miejsca obok
      siebie, przy oknie, przy kiblu czy gdzie tam sobie zyczysz. Nie wszedzie i nie
      zawsze mozna zaklepac miejsce przed odprawa.

      "Dalej - kolejka do wyjścia na płytę / do rękawa, mimo że miejsca numerowane -
      po co?? "
      Po to, zeby bagaz podrecznny zmiescil ci sie nad glowa, a nie w schowku
      dwadziescia rzedow dalej.

      "W samolocie oczywiście nie można zająć spokojnie miejsca i czekać
      z ładowaniem całego bagażu podręcznego"
      No jak sie siedzi przy oknie (w systemie 3-4-3), to czekanie z ladowaniem b.
      podrecznego nie ma sensu. Poza tym jak go sobie zwalisz na otel i nie
      usiadziesz, to tez zablokujesz przejscie.

      Swiat jest bardziej zlozony niz ci sie wydaje...

      Reszta zjawisk, o ktorych piszesz (kopanie w fotel, chlanie itd.) to zwykle
      chamstwo. Nie bronie tych ludzi.
            • atra1 Re: klaskanie przy ladowaniu 02.01.10, 15:21
              klaszczę, nie widzę w tym obciachu, mam niejasne wrażenie, że ci co
              widzą w tym obciach po prostu mają kompleks na punkcie narodowości.
              i tyle. Klaszcze i mam w części zadniej to, co o mnie w związku z
              tym ktoś pomyśli.

              Ja wstyd czuję jak się ktoś schleje w samolocie, albo się
              awanturuje, włącznie z tym, ze Niemcy go biją. Bo to chała jest
              niezależnie od narodowości.
              • Gość: abc Re: klaskanie przy ladowaniu IP: *.206.113.29.static.telsat.wroc.pl 02.01.10, 15:40
                > klaszczę, nie widzę w tym obciachu, mam niejasne wrażenie, że ci co
                > widzą w tym obciach po prostu mają kompleks na punkcie narodowości.
                > i tyle. Klaszcze i mam w części zadniej to, co o mnie w związku z
                > tym ktoś pomyśli.

                Jak ktoś wyżej zauważył: jak jedziesz pociągiem albo PKS'em to też klaszczesz na każdym przystanku/stacji?

                Mi to nie przeszkadza - bawi mnie tylko folklor panujący na pokładzie. Ludzie traktują samolot jak przedmiot nie z tej ziemi. Dobrze, że nie odmawiają gromadnie zdrowasiek w intencji praw fizyki unoszących samolot w powietrzy.
                  • potworski Ciekawe 03.01.10, 07:33
                    Nie wiedziałem, że w obecnych czasach lata się rejsowymi Dakotami DC-3 albo
                    innymi samolotami z zamierzchłej epoki, w których było kółko ogonowe i lądowało
                    się na 3 punkty.
                    I powiedz mi w jaki sposób w czasie lądowania potrafisz ocenić siłę wiatru?

                    Gość portalu: madfreak napisał(a):

                    > klaszcze, jak pilot wyladuje np. na 3 punkty, do tego jeszcze z silnym wiatrem
                    > z
                    > boku...
                    > za dobre ladowanie w takich warunkach naleza sie i slowa uznania i oklaski!!
                    >
                    > za kangura przyladowaniu albo glebe moge wygwizdac... ale sie powstrzymuje...
                    > ot tyle..
                • lia.13 Re: klaskanie przy ladowaniu 02.01.10, 21:48
                  a ile przystanków po drodze zalicza samolot, że porównujesz go do autobusu PKS
                  czy pociągu PKP? Nie da się ukryć, że prowadzenie samolotu wymaga większego
                  kunsztu oraz lat nauki niż kurs prawa jazdy na autobus. Dodatkowo, wpływ
                  warunków atmosferycznych jest dużo większy.
                  Podam też ciekawy przykład z życia wzięty.
                  Jechałam kiedyś autobusem PKS. Z przeciwka jechał kto (pijak,
                  samobójca/morderca, wariat, idiota...), w wyniku czego kierowca zjechał do rowu,
                  z którego jednak szczęśliwie udało mu się wyjechać. Wszyscy pasażerowie stojący
                  oraz część siedzących upadli na podłogę. Kierowca zatrzymał się parę metrów
                  dalej, na szczęście nikomu nic się nie stało. Po dojechaniu na miejsce wszyscy
                  mu klaskali. Było za co.
              • Gość: tratata2 Re: klaskanie przy ladowaniu IP: *.152.157.121.dsl.dynamic.eranet.pl 02.01.10, 20:57
                atra1 napisała:

                > klaszczę, nie widzę w tym obciachu, mam niejasne wrażenie, że ci
                co > widzą w tym obciach po prostu mają kompleks na punkcie
                narodowości. > i tyle. Klaszcze i mam w części zadniej to, co o mnie
                w związku z > tym ktoś pomyśli.
                >
                W Twoim przypadku takie zachowanie jest zrozumiale i pewnie też
                klaszczesz w kościele, jak ksiądz po wypiciu wina nie wyp.... się
                schodząc niżej?.
              • dwapsyikot Re: klaskanie przy ladowaniu 03.01.10, 10:00
                zupełnie nie rozumiem skąd wzięła się opinia, że klaskanie to objaw
                wieśniactwa.
                leciałam kiedyś rejsem z francuzami i włochami, polacy zaczęli
                klaskać, wywołało to bardzo sympatyczną reakcję, wszyscy sie
                przyłączyli.
                gdzieś czytałam, że to Polacy wprowadzili ten zwyczaj,iże sprawia
                on dużą przyjemnosć pilotowi.
                a co do małego doświadczenia i porównań z autobusem, to szczerze
                mówią ktoś kto twierdzi , ze nie ma różnicy między podróżą samolotem
                i samochodem jest po prostu idiotą i tyle, popisuje się swoim
                wielkim doświadczeniem jakby ilość przelatanych rejsów miało wpływ
                na samopoczucie 15 tys metró nad ziemią.
                latam dużo , 2- 3 razy w roku i dlamnie osobiście największym
                problemem jest pijanstwo na pokładach czarterów. po zlikwidowaniu
                posiłków,można kupić jakieś kanapki lub czipsy, które się szybko
                kończą, ale wóda jest dostępna cały czas.
                rozkładanie siedzeń w czarterach , które lecą kilka godzin, i mają
                naprawdę mało miejsca jest moim zdaniem po prostu niegrzeczne, bo
                ZAWSZE POWODUJE DYSKOMFORT osoby siedzącej z tyłu.inaczej jest być
                może na rejsach dłuższych , nie wiem nie wypowiadam sie.
                zachowanie Polaków na lotniskach nie odbiega specjalnie od innych
                nacjii, zawsze znajdzie się jakiś idiota, na to nie ma reguły.
                • Gość: abc Re: klaskanie przy ladowaniu IP: *.206.113.29.static.telsat.wroc.pl 03.01.10, 10:42
                  > ktoś kto twierdzi , ze nie ma różnicy między podróżą samolotem
                  i samochodem jest po prostu idiotą i tyle

                  Faktycznie, jest różnica. Jak już zostało to udowodnione samolot jest bezpieczniejszym środkiem transportu niż samochód.

                  Nie wiem co takiego strasznego widzisz w samolocie - ot prosta maszyna wykorzystująca proste prawa fizyki. Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę ale współczesne samoloty mogą same wystartować, przelecieć i wylądować jedynie będąc pod nadzorem pilota (bez jego czynnego udziału). Autopilot zapewne również cieszy się z waszych oklasków.

                  A co do porównania samolotu z PKSem - jest ono jak najbardziej trafione. Jeżeli będziesz kiedykolwiek w USA to zobaczysz jak ludzie traktują tam samolot i czemu można porównać do do naszego PKSu.

                  > latam dużo , 2- 3 razy w roku
                  Nie, no faktycznie. Czapki z głów. Tylko, co ma powiedzieć ktoś latający kilkanaście albo kilkadziesiąt razy w roku? Lata mega hiper ultra dużo? Jak dojdziesz do takiego poziomu to pogadamy, ok?

                  > rozkładanie siedzeń w czarterach , które lecą kilka godzin, i mają
                  > naprawdę mało miejsca jest moim zdaniem po prostu niegrzeczne, bo
                  > ZAWSZE POWODUJE DYSKOMFORT osoby siedzącej z tyłu.

                  Tu masz rację. Generalnie rozkładanie foteli na krótkich trasach to głupota. No ale przypomnij sobie swoją pierwszą wycieczkę szkolną autokarem z rozkładanymi fotelami - wszyscy się nimi bawili. Tak tez jest w samolotach - dla wielu osób jest to po prostu atrakcja. Smutne ale prawdziwe.

                  > zachowanie Polaków na lotniskach nie odbiega specjalnie od innych
                  > nacjii, zawsze znajdzie się jakiś idiota, na to nie ma reguły

                  I tak i nie. Są kierunki (na przykład z WAW za ocean i z powrotem) gdzie czasem słabo się robi jak się widzi zachowanie "rodaków".

        • Gość: goscportalu Klaskanie to czystej postaci wioska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.10, 18:43
          Nie ma to nic wspolnego z narodowymi kompleksami i jest taka sama wioska kiedy
          partycypuja w tym Hiszpanie, Brazylijczycy czy kto inny. Za wioskowoscia tego
          zjawiska przemawiaja:

          - poczucie ulgi ze sie wyladowalo (czesto na ziemi ojczystej zreszta), co moze
          wynikac z malego doswiadczenia w lataniu ze strony pasazerow (jak sie przezylo
          kilkadziesiat albo kilkaset ladowan w trudnych warunkach to ciezko sie podniecic
          kolejnym)
          - jego nienaturalnosc - bijesz brawa osobie ktorej nie ma (podobnie jak w kinie
          pod nieobecnosc rezysera, choc piloci moze slysza te brawa z kabiny)
          - rzekomo spontaniczny charakter braw

          Polacy rzeczywiscie sie pilnuja i juz dawno u nich tego nie zaobserwowalem - i
          bardzo dobrze.
          • Gość: boorakh Re: Klaskanie to czystej postaci wioska IP: *.19.165.4.osk.enformatic.pl 02.01.10, 21:28
            Oburzanie sie na klaskanie przy ladowaniu to czystej wody buraczarnia.
            Najwyrazniej chcecie chamy wygladac na tak czesto latajacych, ze nieomal
            urodziliscie sie w powietrzu, i lot a tym bardziej ladowanie jest tak naturalne
            dla Was, ze nie mozecie dostrzec zadnego powodu do "wiesniackiego klaskania".
            No coz wy moje wilki powietrzne, zapewne lecieliscie juz samolotem pewnie ze dwa
            razy, wiec na pewno wiecie, ze klaskanie przy ladowaniu to stary wojskowy
            zwyczaj, kultywowany przez sily ladowe (tzw zieloni) wielu krajow, ilekroc
            korzystaja z uslug swoich "niebieskich" kolegow. Zolnierze US Army ktorzy do
            niedawna dosc czesto (nie wiem jak teraz) wozili sie na trasie Ameryka - Europa
            cywilnymi pojazdami i im rowniez zdarzalo sie klaskac.
            Tak sie po prostu zlozylo, ze Polacy przejeli wojskowy zwyczaj, ktory nie
            sprawia, ze jestesmy w czymkolwiek lepsi lub gorsi. Po prostu mamy taki zwyczaj.
            Natomiast prawdziwa "siara" to idiotyczne komentowanie niezrozumialego zwyczaju
            przez nowobogackich, ktorzy juz dwa razy lecieli samolotem, i nie przyszlo im do
            glowy, ze sami z siebie robia debili, nie przejawiajac najmiejszej ochoty na
            zrozumienie zjawiska. Ale kto by was o myslenie podejrzewal. Moje wy wilki
            powietrzne.
        • Gość: Yonkipur Skarpetki do sandałów- to jest wiocha... IP: *.adsl.inetia.pl 02.01.10, 21:55
          W ciepłych miesiącach to niezawodny sposób na rozpoznanie rodaka -
          jak już ktoś ma sandały i skarpety. Do tego koszulka w niemodną
          kratkę wkasana w spodnie a te obowiązkowo podciągnięte powyżej pępka
          i ściśnięte paskiem. U pań obowiązuje niemodny fason dzinsów
          (również wysoko podciągniętych) i niemodne adiki. Równie wioskowy
          element bezbłędnie wskazujący na związki z polską to przetłuszczone
          włosy + trwała ondulacja z odrostami lub w wersji męskiej grzyweczka
          w ząbek... Jak czasem zapomne numeru 'gejtu' to po takich oznakach
          rozpoznaję lot do wawy ;)
      • dr.krisk Ach jej... naprawdę.... 02.01.10, 22:18
        No faktycznie - straszna rzecz to klaskanie. Zamiast z miną
        światowca siedzieć znudzony w fotelu (mina pod tytułem "Ach, co to
        dla mnie, bywalca i gentlemana...") - to poczciwi
        polscy/włoscy/amerykańscy wieśniacy - klaszczą......
        My, arystokacja pokładowa, mamy to w pogardzie. Fi donc.
        • Gość: goscportalu to tak jakby klaskac w pociagu albo samochodzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.10, 23:01
          Nie ma tu zadnego pozowania, po prostu jest to bezsensowny gest ktory traci
          wioska. Nie chodzi o robienie z siebie wielkiego swiatowca, jest to po prostu
          zabawne obserwowanie jak dochodzi to takiego spontanicznego wylewu blizej
          niesprecyzowanych emocji. Najzabawniejsze sa momenty jak kilka jednostek zacznie
          klaskac ale niestety reszta pasazerow nie podchwyci....

          Akurat Amerykanom sie to wyjatkowo rzadko zdaza, na locie wewnatrz USA jeszcze
          tego nie doswiadczylem.
          • Gość: ania Re: to tak jakby klaskac w pociagu albo samochodz IP: 95.108.37.* 03.01.10, 18:44
            > Nie ma tu zadnego pozowania, po prostu jest to bezsensowny gest
            > ktory traci wioska.

            Wiochą trąci robienie takich błędów interpunkcyjnych, jakie poczyniłeś w swoim
            poście. Zakładam, że jeśli chodziłeś do szkoły przed 1990 rokiem, to nie masz
            matury, bo byś jej nie zdał z taka znajomością ortografii ;)
            Chyba, że jesteś produktem szkolnictwa III RP - obecnie nawet najwięksi debile
            potrafią być wypromowani na magistra...
          • dr.krisk "Jestem z miasta, to widać....." 04.01.10, 14:43
            Gość portalu: goscportalu napisał(a):

            > Nie ma tu zadnego pozowania, po prostu jest to bezsensowny gest
            ktory traci
            > wioska.
            A dla mnie z kolei kręcenie noskiem na poczciwe i nieszkodliwe
            przecież oklaski pasażerów to bezsensowny gest, który trąci
            zapyziałą dulszczyzną.
            Nie wspomnę już o obrażaniu wsi i jej mieszkańców.
            Ech, polski czerep rubaszny, nadęty i pełen pretensji....
      • Gość: anna Re: klaskanie przy ladowaniu IP: 188.33.160.* 02.01.10, 22:26
        To klaskanie to chyba tylko w czarterach, bo w w samolotach rejsowych spotkałam
        się z tym tylko dwa razy. To były loty z przygodami, oj nerwowo było.
        Ale kiedyś pytałam kolegę pilota, o co chodzi z tym klaskaniem i czy mu to
        przeszkadza. Powiedział, ze nie i to nawet fajne. Więc niech sobie ludzie
        klaskają, co tam. Może się cieszą, ze wylądowali w jednym kawałku. W sumie to
        jednak jakiś powód do radości jest :-)
      • Gość: ichi51e Re: Polacy w samolocie IP: *.acn.waw.pl 02.01.10, 16:16
        Wlasnie. Jak ci przeszkadza lataj rejsowymi. Nigdy nic takiego nie widzialam. A
        nie, raz dziecko kopalo mnie cala droge ale zaciskalam zeby i dziekowalam Bogu
        ze dal tym wszystkim ktorych ja kopalam jako dziecko anielska cierpliwosc. Inna
        opcja: wydrukuj ulotki jak sie zachowywac wsrod ludzi i rozdawaj stojacym przy
        odprawie - na pewno docenia.
    • racetam Re: Polacy w samolocie 02.01.10, 16:09

      > Zero zrozumienia, zero życzliwości.
      > A wydawałoby się, że jesteśmy na wakacjach, zrelaksowani, uśmiechnięci,
      > wypoczęci, a nie w korku na trasie łazienkowskiej w godzinach szczytu. Smutny
      > to widok.


      a ty co, przez cały pobyt wakacyjny to nosiłaś w sobie żeby teraz się wyżalić? a
      mnie wkurzają kierowcy z lublina i jakoś nie mam potrzeby psioczenia całej
      Polsce o tym... poza tym wyraźnie widać że Twoja turystyka samolotowa ogranicza
      się do destynacji turystycznych, lotami czarterowymi, tzn z miast polskich i
      sobie fantazjujesz że na zachodnich lotniskach jest inaczej. Za rzadko na nich
      bywasz by móc się obiektywnie wypowiedzieć.
      • Gość: q Re: Polacy w samolocie IP: *.walecznych.net 02.01.10, 16:50
        mam wrazenie ze ci ktorzy czuja sie tacy zazenowani klaskaniem i biegiem do odprawy sami do niedawna tak robili i teraz krzycza ze to be zeby tylko pokazac jacy swiatowi sa i wyprzec z miaeci ze do niedawna mieli gumioki w gownie. tekst o tym jak to plebs fascynuje sie tym ze samolot leci chyba wzieli z wlasnych doswiadczen. lapac zlodzieja najglosniej krzyczy zlodzie...
        • Gość: abc Re: Polacy w samolocie IP: *.206.113.29.static.telsat.wroc.pl 02.01.10, 17:29
          Bzdury pleciesz "ynteligencie". Każdy z nas kiedyś po raz pierwszy leciał samolotem. Normalne jest, że nie wiesz jak się zachować w takiej nowej sytuacji. Sęk w tym, ze dobrze wychowany człowiek schowa swoją dumę i albo się grzecznie zapyta albo będzie obserwować innych. Dla odmiany - typowy burak w tym momencie zacznie zachowywać się agresywnie ("bo znów jakaś paniusia każe pokazać mu paszport a on go właśnie schował na sam dół plecaka bo jeszcze ktoś go okradnie" - przykład z lotniska wzięty).

          Po czym jeszcze odróżnisz buraka? Po magicznym słowie "proszę". Wszyscy wołają do stewardesy "piwo!", "wino!" gdy przez grzeczność wypadało by "poprosić o piwo" lub "poprosić wino". Niby drobnostka a pozwala chama poznać na odległość.
          • Gość: q Re: Polacy w samolocie IP: *.walecznych.net 02.01.10, 18:52
            co innego chamstwo ktore wszedzie wylezie a co innego klaskanie czy bieg by zdarzyc na odprawe albo wnoszenie na poklad pamiatek o nietypowych wymiarach ktore albo sie nie zmieszcza w walizce albo zniszcza a tutaj na rowni krytykowane jest klaskanie z chamstwem takim jak obrazanie stewardesy.
    • Gość: kate Re: Polacy w samolocie IP: 69.158.43.* 02.01.10, 16:29
      Lot opozniony 6 godzin.Na lotnisku czekalam dodatkowe 5.Tzn Dodatkowe
      to bylo owe 6 godzin bo normalne na kolejny samolot to owe 5 godzin
      bylo.Ja z malym dzieckiem.Informacja ze najpierw do samolotu wsiadaja
      pasazerowie z malymi dziecmi i starsi.No to ide.I co widze?Rodacy
      klebia sie przy wejsciu.Jedni nawet z dosc licznymi tobolami, jakas
      baba( bo inaczej nazwac sie nie da) czyms mnie tak wyhaczyla ze goilo
      mi sie to na nodze dosc dlugo.NIe wytrzymalam.Pytam sie czy nie
      zrozumiala co bylo zapowiedziane.NAjpierw po angielsku.Sprawdzajac
      czy rozumie.Okazuje sie ze rozumie angielski wiec juz wkurzona nie na
      zarty pytam w jej ojczystym jezyku czy glucha czy co bo wyraznie
      powiedzieli ze osoby starsze i z malymi dziecmi.Nie podchodzi pod
      zadna z tych kategorii to po co blokuje wejscie i opoznia i tak
      pozniony juz lot.KAzalam sie cofnac bo za mna jest grupa pasazerow
      ktora ma pierwszenstwo wejscia na poklad i niech nie robi
      wstydu.Musze przyznac ze moje poirytowanie nie zostalo zrozumiane
      przez owego babona, ale sie usunela, zostalo natomiast docenione
      przez innych wspolpasazerow i panie z obslugi.
    • Gość: rx Re: Polacy w samolocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.10, 16:53
      Z wszystkimi opisanymi zarzutami się zgadzam, po za rozkładaniem
      siedzeń. Uważam, że to najgłupszy wynalazek w samolotach i
      autobusach. Gdy ktoś przed tobą rozłoży siedzenie to po prosu
      koniec. Wyjść się nie da, nogą nie poruszysz, nawet książki nie ma
      gdzie trzymać. Dlatego wypada zapytać osobę siedzącą za nami, bo ja
      uważam, że mam pełne prawo się na taką osobę złościć. Jeszcze o
      jednym problemie napisałeś zbyt mało. Mianowicie o pijanych
      pasażerach. A Polacy w tym przodują. Powinno się osoby z powyżej 0,5
      promila nie wpuszczać do samolotu. Są przepisy że nie można pić w
      pociągu, w NL np pasażerowie auta nie mogą pić w czasie jazdy, a w
      samolotach wszyscy chleją i zachowują się jak świnie
        • Gość: ms Re: Polacy w samolocie IP: *.acn.waw.pl 02.01.10, 19:03
          Dla niektorych najwyrazniej to niewybaczalne faux pas. Ot, kolejna prosta metoda
          na podniesienie poczucia wlasnej wartosci. Jestem bardziej obyty, nie klaszcze,
          patrze z gory na motloch, ktory nie potrafi zapanowac nad emocjami. Tymczasem
          wlasnie takie glupie gadania zdradza, ze autor 3 razy polecial do Egiptu. Gdyby
          latal wiecej, wiedzialby, ze nie jest to jakas nasza narodowa specjalnosc,
          dotyczy wielu nacji. Proponuje pozakladanie pogardliwych watkow na ichniejszych
          forach.
    • net_friend Re: Polacy w samolocie 02.01.10, 18:33
      Jeżeli chodzi o regularne połączenia to takich zachowań nie zaobserwowałem.
      Zdarza mi się spotykać wstających do wyjścia zaraz po przyziemieniu samolotu,
      ale przyjmijmy że to nawyk z PKSu. Poza tym nie różnimy się od innych
      narodowości. Ogólnie jako nacja jesteśmy dość ponurzy w podróży, ale na czas
      lotu można to zaakceptować. Przecież lecimy w swoich sprawach.
    • kol.3 Re: Polacy w samolocie 02.01.10, 19:12
      Programowo nie wykupuję wyjazdów zorganizowanych, bo już dawno
      postanowiłam, że nie będę się wstydzić za zachowanie moich ziomków,
      niekoniecznie w samolocie, chodzi o całokształt.
      Można zarezerwować sobie samodzielnie noclegi, polecieć samodzielnie
      samolotem/samochodem jeśli bliżej i w ogóle załatwić sobie urlop
      indywidualnie. I jest spokój.
      • Gość: red eye Re: Polacy w samolocie IP: 85.222.87.* 02.01.10, 20:50
        W wiekszosci lini lotniczych obowiazuje zasada, ze fotel mozna rozlozyc
        calowicie o kazdej porze dnia i nocy po zgaszeniu znaku zapnij pasy i
        zlozyc po zapaleniu tego znaku i uslyszeniu sygnalu oraz przypomnienia
        zalogi. Nikogo za plecami nie trzeba pytac o zdanie ani zgode. Wszystko
        inne to dyskusje dla pseudowychowanych francuskich pieskow.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka