euro18
17.08.07, 13:56
Opiszę wam zachowanie renomowanego ( podobno) biura (Scan Holiday) w
stosunku do swoich klientów. Otóż, moi rodzice wykupili w styczniu
wycieczkę do Tunezji. Wylot miał nastąpić z Gdańska. Miejsce wylotu
było bardzo ważnym kryterium wyboru kierunku wypoczynku. W lipcu
otrzymali z biura pośrednika SH telefoniczną informację, iż SH „ze
względów operacyjnych związanych z niewielkim obciążeniem samolotów,
zmuszony był anulować połączenia Gdańsk-Monastyr/ Monastyr- Gdańsk.”
Zaproponowano połączenie z Warszawy albo odstąpienie przez klientów
od umowy. Z uwagi na to iż odstąpienie od umowy byłoby niekorzystne
finansowo (utrata zniżki przy wczesnej rezerwacji), rodzice
zdecydowali się polecieć z Warszawy. Jednocześnie napisali do SH
pismo, wskazując na powstałe dla nich z tego tytułu utrudnienia i
koszty oraz z prośbą o ich zrekompensowanie. Pismo wysłano na
początku lipca listem poleconym do TUI w Warszawie. Z uwagi na brak
odpowiedzi przez około miesiąc, rodzice poszli do biura
pośredniczącego i tam dowiedzieli się iż do biura tego przyszedł
mail (który biuro to potraktowało jako przesłany im do wiadomości).
Oto co odpisało W.Sz.Biuro „ W odniesieniu do pisma Państwa klientów
(??? – chyba ich również!) dotyczącego pokrycia kosztów dojazdu do/z
Warszawy oraz kosztów noclegów w Warszawie, chcielibyśmy
poinformować że w związku z anulacją przelotów ex GDN, TUI Poland w
myśl pkt. 13.1 obowiązujących warunków imprez turystycznych,
rozwiązuje z klientami umowę o zorganizowanie imprezy turystycznej
nr...... (podkreślenie biura SH!)”. Dodam iż powoływane pkt 13.1
dotyczą sytuacji, gdy brak jest wymaganej liczby 80 % zgłoszeń na
dany wyjazd miejsc”.
Nie oczekiwałam wiele, przede wszystkim zachowania elementarnej
grzeczności i uprzejmości – odpisania klientom na ich pismo pismem
adresowanym do nich, a nie do agenta, po drugie choćby kilku słów
zrozumienia trudnej sytuacji w której znaleźli się ich klienci i
przeproszenia ich za utrudnienia a dodatkowo drobnej chociażby
rekompensaty – np. wycieczki, zniżki na nią czy tym podobne.
Otrzymane pismo jest natomiast nie tylko suche i bezczelne, ale
także zupełnie dla mnie niezrozumiałe. Rozwiązanie umowy – czy to
jakaś szykana?, czy też błędne sformułowanie zawarte w piśmie (agent
twierdzi bowiem iż rezerwacja jest aktualna, pobrał resztę za
wycieczkę i twierdzi że rodzice lecą). Czy to takie trudne dla
renomowanego, podobno, biura?