Dodaj do ulubionych

Big Blue ciąg dalszy

IP: *.crowley.pl 07.07.03, 15:31
Oto artykuł z sobotniej Rzeczpospoltej. Pozostawiam dla wszystkich obrońców
uczciwej firmy bez komentarza:

Turystycznych przygód z Big Blue ciąg dalszy
Popsuty wyjazd

Wiem, dlaczego spółka Big Blue Travel musiała przejąć działalność turystyczną
od Big Blue - twierdzi Robert M., jeden z klientów tego biura. (szerzej o
spółkach pisała "Rz" 26 maja b. r.). Jego doświadczenia z tym biurem, które
zorganizowało mu wakacje w Turcji, delikatnie mówiąc, nie są najlepsze.
W sierpniu ubiegłego roku pan M. (który woli pozostać anonimowy) z żoną i
córką wybrał się za pośrednictwem biura podróży Big Blue do Alanayi.
Zakwaterowano ich w hotelu Big Blue Club, na pierwszym piętrze. Już
pierwszego dnia zwrócił się do rezydenta o zmianę apartamentu. Ten, który
zajmował, był jego zdaniem niebezpiecznie usytuowany. Balustrada balkonu była
oddalona o metr od rozciągającego się nad kuchnią daszku, a daszek dochodził
do parkanu, który oddzielał hotel od sąsiedniej, niezabudowanej parceli.
Stwarzało to możliwość przedostania się na teren hotelu osób trzecich. Jednak
rezydent stwierdził, że brak jest wolnych pokoi i nie może spełnić tej
prośby.
Włamanie
- W nocy z 31 sierpnia na 1 września włamano się do naszego apartamentu i
skradziono dwa telefony komórkowe i portfel, w którym m. in. było 50 euro -
wspomina turysta. - Prawdopodobnie sprawca wpuścił wcześniej do pokoju gaz
usypiający, bo mam dość czujny sen. Jak się później okazało, w ten sam sposób
włamano się do sąsiadujących z naszym pokoi. Po tym zdarzeniu przekwaterowano
nas do apartamentów na wyższej kondygnacji. Oczywiście zjawiła się policja,
spisała protokół, przeprowadziła wizję lokalną. Potem szukaliśmy jeszcze
rezydenta, bo ten nagle zapadł się pod ziemię, chociaż mieszkał w tym samym
hotelu.
Główny rezydent w Alanayi Bożena Puchalska odnalazła się dopiero 3 września i
sporządziła reklamację opisującą całe zdarzenie. Jeszcze tego samego dnia Big
Blue faksem poinformowało poszkodowanych, że nie ponosi odpowiedzialności za
zaistniałe zdarzenie. Co prawda " (...) ponosi odpowiedzialność za działania
osób trzecich, za których pomocą wykonuje zobowiązania umowne. W związku z
czym, nie możemy uznać naszej odpowiedzialności za dokonane przez nieznanych
sprawców kradzieże" - stwierdził w piśmie Krzysztof Świątek z działu prawnego
Big Blue.
Robert M. miał nadzieję, że sprawę uda załatwić się polubownie w kraju.
Powołał się na paragraf 9 ust. 1 ogólnych warunków uczestnictwa. Mówi on, że
organizator ponosi odpowiedzialność za niewykonanie oraz nienależyte
wykonanie zobowiązań wynikających z umowy z klientem, również za działania
lub zaniechania osób trzecich, za pomocą których wykonuje swoje zobowiązania.
Dlatego, zdaniem pana M., Big Blue powinno zadośćuczynić mu powstałą szkodę.
Niech płaci Warta
Jednak biuro podróży uznało, że roszczeń ma dochodzić od Towarzystwa
Ubezpieczeniowego TUiR Warta S. A., gdzie został ubezpieczony bagaż turystów
Big Blue. Towarzystwo, powołując się na ogólne warunki ubezpieczenia,
stwierdziło, że odpowiedzialność Warty nie obejmuje: dokumentów, rękopisów,
pieniędzy i papierów wartościowych. Wyłączają one również odpowiedzialność
towarzystwa za kradzież sprzętu łączności radiotelefonicznej. Sprawa wróciła
więc do punktu wyjścia, bo biuro podróży nadal odmawiało wypłacenia 3241,36
zł odszkodowania za powstałą szkodę.
- W tej sytuacji wystąpiłem pod koniec listopada 2002 do Dolnośląskiego
Urzędu Wojewódzkiego o cofnięcie zezwolenia na organizowanie imprez
turystycznych - mówi Robert M. - Poinformowano mnie, że takie postępowanie
się toczy i do tej pory nie wiem, czym się ono zakończyło. W marcu 2003 roku
otrzymałem informację - tym razem z Big Blue Travel - iż wypłaty
odszkodowania mam dochodzić od Warty. Dariusz Michalczyk z działu prawnego
biura podróży wyjaśnił mi ponadto, że " (...) według zasad i zwyczajów
turystycznych do obowiązków właściciela hotelu należy zagwarantowanie państwu
bezpieczeństwa (...) ". Ci ludzie nie znają przepisów prawnych regulujących
świadczenie usług turystycznych - dodaje poszkodowany turysta.
Urząd waży, urząd mierzy
- W 2002 roku na działalność spółki Big Blue wpłynęło 51 skarg, z czego
siedem, z braku dokumentów umożliwiających analizę, pozostało
nierozpoznanych - informuje Bartłomiej Szymecki, kierownik Oddziału Turystyki
Wydziału Rozwoju Regionalnego Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego we
Wrocławiu. - Po uzyskaniu wyjaśnień od organizatora, 41 skarg uznaliśmy za
zasadne. Poinformowaliśmy klientów o możliwości dochodzenia roszczeń na
drodze sądowej. Zwróciliśmy się jednocześnie do osób, które nadesłały skargi,
o sprecyzowanie, czy stanowią one wnioski o pozbawienie Big Blue zezwolenia
na działalność, a jeśli tak, to prosiliśmy ich o oszacowanie poniesionych
strat. Otrzymaliśmy trzy odpowiedzi z wnioskiem o pozbawienie zezwolenia,
lecz nadsyłający nie byli w stanie określić wysokości strat.
Według Bartłomieja Szymeckiego, nie było formalnego postępowania w sprawie
Big Blue, bo nie wydano postanowienia o jego wszczęciu. - Postępowanie
toczyło się - jak twierdzi kierownik - na drodze analizy spływającej
dokumentacji. Zgromadziliśmy dane o liczbie turystów, którzy wyjechali za
pośrednictwem biura, uzasadnionych skarg oraz wniosków o cofnięcie
zezwolenia. Big Blue przekazało listę 109 osób, których reklamacje firma
uznała, i którym wypłaciła rekompensatę. Nadesłało też odpisy trzech wyroków
zasądzających odszkodowanie na rzecz niezadowolonych klientów - w niższej niż
oczekiwano wysokości (żądanie klienta 6400 zł - zasądzono 1800 zł) oraz kopie
ponad 50 podziękowań turystów zadowolonych z usług Big Blue. To one
równoważyły liczbę skarg, stanowiących zresztą tylko promil w stosunku do
liczby osób (75 tys.), jakie w 2002 r. wyjechały za pośrednictwem biura za
granicę.
Te argumenty zadecydowały, że postępowania w sprawie cofnięcia zezwolenia na
działalność Big Blue nie wszczęto, ale w grudniu 2002 r. spółka wystąpiła o
jego wygaszenie. W styczniu tego roku zgodę na prowadzenie działalności
turystycznej uzyskała spółka Big Blue Travel, należąca do holdingu Big Blue.
Przedstawiła wymagane ustawą dokumenty i nie było podstaw prawnych, by
wojewoda odmówił wydania zezwolenia na organizowanie imprez turystycznych.
Umarł król, niech żyje król
Dolnośląski Urząd Wojewódzki prowadził postępowanie w sprawie cofnięcia
zezwolenia, ale formalnie go nie prowadził, bo nie wydano postanowienia o
jego wszczęciu. Zresztą, Big Blue samo wystąpiło o jego wygaszenie. Teraz
turystów za granicę wysyła mające stosowne zezwolenie Big Blue Travel, którym
zarządzają ci sami ludzie, którzy kierowali Big Blue. Robert M. nie wie, czy
sprawiedliwości będzie dochodził w sądzie. - Uniki przedstawicieli firmy
podczas trwającej prawie rok przepychanki i spychotechniki stawiają to biuro
podróży w jak najgorszym świetle - mówi. - Obawiam się, że przed sądem w
Jeleniej Górze będzie podobnie. Mam nadzieję, że mój przypadek będzie
ostrzeżeniem dla innych, by byli ostrożni w wyborze firmy, z którą chcą
jechać na urlop, i sprawdzili ją w Polskiej Izbie Turystyki. Ostatni upadek
biura podróży Aladin Group S. A. to tylko kolejna przestroga.
Maciej Langowski
Obserwuj wątek
    • Gość: Polo Re: Big Blue ciąg dalszy IP: *.crowley.pl 07.07.03, 16:17
      Mala uwaga do ostanich zdan, zeby sprawdzac biuro w PIT. Jesli wejdziesz na
      strone Polskiej Izby Tursytyki i nacisniesz opcje "sprawdz biuro" mozesz
      wpisac tam Aladin. I co sie pokazuje? Ze wszystko ok...:-) Gratulacje dla
      ludzi z PIT! Oby tak dalej!
    • Gość: iga Re: Big Blue ciąg dalszy IP: *.Astral.Lodz.PL 07.07.03, 17:15
      Ja także wkraczam właśnie na drogę sądową z firmą BB.... Oni są rzenujący!
      • Gość: Andy Re: Big Blue ciąg dalszy IP: *.crowley.pl 09.07.03, 09:12
        Gość portalu: iga napisał(a):

        > Ja także wkraczam właśnie na drogę sądową z firmą BB.... Oni są rzenujący!

        A co się stało?
      • Gość: powracajacy Re: Big Blue ciąg dalszy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.03, 22:04
        Gość portalu: iga napisał(a):

        > Ja także wkraczam właśnie na drogę sądową z firmą BB.... Oni są rzenujący!
        ..... żenujące jest to rzenowanie się...w sobotę wróciołem z Krety, zadnych
        zastrzeżen do hotelu Gortyna ani do Big blue, dla ciekawości klienci Scan
        Holiday płacili za ten pobyt o 30% drozej.. komentarz pozostawiam dla
        czytajacych,
        .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka