Dodaj do ulubionych

rower w samolocie

03.03.09, 23:16
Witam serdecznie wszystkich rowerzystów!
W tym mamy z mężem ochotę na wyjazd rowerowy po Skandynawii (jeszcze dokładnie
nie sprecyzowane, którą jej część ale prawdopodobnie zachodnia Norwegia).
Zastanawiamy się nad przelotem samolotem. W grę wchodzą dwie linie lotnicze -
Wizzair i Norwegian (latają z południowej Polski - Katowice i Kraków).
Dowiedziałam się już, że w obu liniach przetransportowanie rowerów kosztuje
około 100 zł za jeden rower w jedną stronę.
Proszę o wskazówki dotyczące spakowania rowerów (karton, pokrowiec, folia?). W
obu liniach są opłaty od sztuki bagażu, więc im ich mniej tym lepiej. Co więc
z sakwami (po 2 sztuki na osobę), karimatami (duże gabaryty - nie wejdą do
sakw). Czy wiecie czy można przewozić kartusze z gazem?
Generalnie proszę o wypowiedzenie się osób, które podróżowały już samolotem z
rowerami i mogą podzielić się doświadczeniem. O czym pamiętać, na co zwrócić
uwagę. Z góry dziękuję.
Obserwuj wątek
    • grego1980 Re: rower w samolocie 04.03.09, 13:43
      chociaż sam jeszcze nie leciałem (niedługo sie wybietram), to sporo
      czytałem na ten temat, najlepiej karton-bedzie bardziej odporny na
      uderzenia (nie sądze aby obsługa zbytnio sie przejmowała tym co jest
      w środku), a przewożenie kartuszy z gazem jest niedozwolone w
      samolocie
      pozdrawiam
      • oskar58 Re: rower w samolocie 04.03.09, 23:17
        Latałem. Karton, jest moim zdaniem, rozwiązaniem najgorszym z
        możliwych. Załatwia problem lotu tylko w jedną stronę, a co z
        powrotem? Lecę w sierpniu Wizzairem do Rzymu, a w dalszej
        porspektywie na Sycylię. Szyję na tę okazję dwie torby. W jednej
        będzie wieziony rower. Musi być lekka by nie przekroczyć limitu dla
        roweru 15,0 kg. W drugiej pomieszczę moje trzy sakwy, dwie boczne
        tylne crosso z całym ruchomym majdanem i jedną w której będzie
        namiot, karimata i śpiwór razem zwinięte, ta nie może ważyć więcej
        niż 20,0 kg. Tak w sumie obie "nowe" sakwy optymalizują (obniżają)
        koszty przelotu do minimum. Sa lekkie, nie zajmują dużo miejsca i
        będą pod ręką na podróż powrotną. Oczywiście butli z gazem nie wolno
        zabierać do samolotu, Gdzieś, chyba w miesięczniku Rowertour,
        przeczytałem, że podróżnicy rowerowi musieli zostawić na lotnisku
        konserwy w blaszanych puszkach. Każda linia lotnicza na swojej
        stronie internetowej zamieszcza szczegółowe informacje co do
        przewozu bagażu specjalnego rejestrowego, warto to przeczytać przed
        wyborem linni i dostosowac się i bagaż do wymogów, uniknie się
        rozczarowań i kosztów. Najlepsze pod tym względem były Centralvings
        i Skyeurop, żadnych wymagań, obniżyć ciśnienie w oponach, odkręcić
        pedały, przekręcić kierownicę i lecimy. Pozdrawiam Oskar
        • ewcyna Re: rower w samolocie 05.03.09, 10:24
          Trzeba poszperać na forum, wiele się tu o tym pisalo - ja również
          lecialam kilkakrotnie różnymi liniami i różnie bywalo - należy
          pamietać, że trzeba na lotnisku obejrzeć od razu rower i jeśli są
          uszkodzenia to je zglosić. I najlepiej sesję zdjęciową bicyklowi tez
          zrobic (jak cos jest nie tak). Linie nie pieszczą sie z naszymi
          rowerami, rzucają jak popadnie. Liczy się reklamacja zgloszona na
          lotnisku. Mi ostatnio uszkodzili bagażnik i siodelko, reklamowalam i
          dostalam kasę, ale podobno w drodze wyjątku.. Ale i tak będę latac z
          rowerem bo tak jest najszybciej jak sie ma malo czasu - lepiej
          poswiecic go na pedalowanie.
          • agniecha_77 Re: rower w samolocie 05.03.09, 11:00
            Ja mam złe doswiadczenia z przewożeniem roweru samolotem.
            Jeden nadawał sie od razu do wyrzucenia, jeden może się jeszcze
            odratuje. Fakt, ze w ogole były w złym stanie ale rzucanie nimi
            przez obsługę lotniskowa na pewno im nie pomogło.
            Jak teraz myślę o dalszej trasie to raczej nastawiam sie na autko
            (nawet z opcja ze autko tam gdzies sobie czeka a jedna osoba musi
            jakis odcinek podjechac pociagiem - jesli sie nie chce wracac w to
            samo miejsce).
            Pozdrawiam
            • aurora_borealis Re: rower w samolocie 05.03.09, 14:46
              Dziękuję wszystkim, którzy się do tej pory wypowiedzieli.
              oskar58 napisz proszę z czego szyjesz ten pokrowiec na rower i sakwy. Ja
              myślałam żeby dwie sakwy folią zawinąć (taką mocniejszą), żeby "udawały" jeden
              bagaż. Co do karimaty (jako, że zajmuje dużo miejsca) to myślałam nad kupnem
              jakiegoś łatwo pompującego się materaca o małych gabarytach po złożeniu - ale to
              znów wydatek.
              Utwierdzaliście mnie w przekonaniu, że kartuszy nie możemy zabrać. A więc
              zostaje nam kupić na miejscu lub przesiąść się na inny sposób gotowania (teraz
              mamy palnik i kartusze Campingaz).
              Pozdrawiam
              • oskar58 Re: rower w samolocie 06.03.09, 09:51
                Nic nie wiem o materiale na sakwę. Na razie znalazłem firmę która
                podjęła się uszyć coś takiego wg mojego projektu. Nic wyszukanego,
                coś w stylu, jak pisze Ewcyna, ruskich toreb. Ktoś na tym forum
                pisał że problem kilku sakw rozwiązał pakując wszystkie do
                potrójnego worka na śmieci (trzy worki jeden w drugim) i przeszło.
                Wiele zależy od urzędników dokonujących odprawy. Dwa lata temu
                kazali mi zdjąc koła i osobno ramę i koła zawinąć w folię w jaką na
                lotniskach pakuje się walizki. Poleciało jako jeden rower. Z
                powrotem koła musiałem zdjąć bo cały rower nie mieścił się w bramce
                do prześwietlania dużych bagaży. Wszystko związane sznurkiem i taśmą
                doleciało do celu bez żadnych uszkodzeń. Roweru w torbie nie
                zabezpieczam specjalnie, tylko w widelce mam zamiar wstawić rozpórki
                by nie uległy deformacji pod naciskiem. Niektórzy rezygnują z gazu
                na rzecz benzyny. Można kupić w każdej stacji benzynowej. Problem
                jedynie w tym, że takiej ilości jaka jest potrzebna do kuchenki
                turystycznej nikt nie sprzedaje. Ja pozostaję przy gazie, nawet
                jeżeli ostatnio kupiłem go dopiero trzeciego dnia wędrówki i
                musiałem poprzestać na suchym prowiancie na kolację i śniadanie.
                Pozdrawiam wszystkich. Oskar
      • ewcyna Re: rower w samolocie 05.03.09, 15:42
        To ja może jeszcze raz się wtrące - ja jeśli wylatuję z kraju to
        pakuję rower w karton. Mam torbęniezbyt elegancką niestety acz
        praktyczną, uszytą z tzw. ruskich toreb - jest lekka i mozna ją
        wozic ze sobą bez problemu. Przed wylotem kupuję troche folii
        bąbelkowej, kombinuję trochę kartonu i zabezpieczam rower jak mogę.
        Pakuję do torby "ruskiej" i nadaję. A sakwy, kariomatę, śpiwór
        ładuję do dużego worka foliowego, skleją mocną taśmą i robię z tego
        jeden pakunek. Niezbyt to eleganckie, ale w żadną z kupnych toreb
        moj bicykl się nie mieści, poza tym co z nią zrobić po
        przyjeżdzie?
    • anlip Re: rower w samolocie 09.03.09, 23:41
      Leciałam tylko raz z rowerkiem samolotem. Moje doświdczenia nie są
      duże, ale z podpowiedzi innych, częściej korzystających z samolotu ,
      wykombinowaliśmy to tak. Rowerkom odkręcone zostały pedały,
      przekręcona kierownica, spuszcone powietrze. Zostały opakowane w
      płachty (jedna płachta była ze starego dna namiotu, drugą dostałam
      od znajomego, też była z demobilu, słuzyła do pakowania jakichś
      paczek). Myślę, że taką płachtę można kupić jako np. przykrycie do
      samochodu. Rowerki zostały wczesniej owinięte karimatą - zawsze to
      dodatkowa osłona i nie stanowi bagażu. Sakwy zawinięte zostały w
      grubą folię + taśma. Dodam, że płachty były wykorzystywane podczas
      podróży, jedna pod namiot, druga jako przykrycie naszych rowerków
      podczas deszczu w nocy. Nic naszym rowerkom się nie stało, może
      potraktowali je życzliwie :-)
      • oskar58 Re: rower w samolocie 10.03.09, 14:38
        anlip, masz dobry pomysł z tą płachtą i karimatą. Biorąc pod uwagę
        koszt szycia sakw na sakwy i rower, to warto poszukać tańszego
        rozwiązania. Aniu, czy jesteś może tą anlip, która we wrześniu 2006
        r. była na Korsyce. Zbieżnośc loginów na tym forum nie może być
        przypadkowa. Jeżeli tak, to przypominam, że nie odpowiedziałaś na
        mój ostatni list. Proponowałem Ci wtedy przesłanie moich zdjęć z
        Korsyki. To jest nadal aktualna propozycja. Pozdrawiam. Oskar
      • ewcyna Re: rower w samolocie 10.03.09, 17:57
        Oj tak, najważniejsze zyczliwe potraktowanie naszego roweru przez
        czlowieka.. Mam wrażenie, o czym juz wcześniej gdzieś tu pisalam, że
        im bardziej opakowany rower, tym bardziej nim rzucają :(. Kiedys
        lecialam, nadalam moj rower po czym zobaczylam grupe 4 beztroskich
        rowrzystów, którzy nie dośc że dojechali na lotnisko rowerami w
        ostatniej chwili to jeszcze zdziwili sie, że muszą przy nich
        kombinowac, aby je do samolotu w ogóle zabrali. Skończylo sie tym,
        że w dzikim pędzie przekręcali kierownice i nie wiem czy cos innego
        zdolali przy nich zrobić.. Dolecielismy na miejsce razem, przy czy
        oni wsiedli i zapakowali sie na rowery duzo szybciej :). Ale
        przebieg takich zdarzen trudno przewidzieć. Ja wtedy mialam
        uskzodzone kolo.
        Za 2 miesiące będę testować przewoz samolotem ponownie, już się
        zastanawiam co lepsze (karton waży odpowiednio i w LOCie wlicza się
        do limitu bagażu).
        Aha, ja za uszycie mojej ruskiej torby zaplacilam 50 zl. Za material
        20 - razem 70 pln.
    • sankiulot Re: rower w samolocie 13.04.09, 21:23
      Zdejmuję koła, odręcam pedały (potrafią się zapiec, więc lepiej je dzień przed wyjazdem na próbę odkręcić, pamietając, że się je odkręca każdy w inną stronę, ew. zajechać po drodze na lotnisko do serwisu - mają tam klucze z długą rączką i dobrym przełożeniem siły; ewcyna napisala, że nie zdejmuje, ale doświadczyłem z tym kłopotów, choć można wziąć na przeczekanie), zdejmuje światełka, bidon, etc., kłade kierownicę wzdłuż ramy, owijam w folię, nadaję. Potem odbieram. Bywa, że jakieś mniejsze lub wieksze szkody są, ale bez przesady - ostatnio mocno naruszyli mi bagażnik (stracil potem w czasie jazdy z 20% elementów, bo poszedł mi na spawach), ale i tak przetrwał 3 tyg. jazdy po cienkich drogach z sakwami. Zamiast karimaty kup sobie materac samopompujący - po zwinięciu jest mały, lepiej izoluje termicznie od podłoża i zmiesci się do ktorejś z sakw, a za drugą sakwę? Coż ja płacę, bo wymyślać jakieś pokrowce, a potem jeszcze je szyć - nie wiem, czy sie opłaca, potem trzeba to wozić ze sobą, zajmuje miejsce i pewnie wkurza. Ale co kto lubi.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka