Dodaj do ulubionych

Francja z dzieciakami- relacja:)

28.07.07, 01:13
Wrażenia ogólne

Plan był taki: przez dwa tygodnie objechać rowerem kawałek Francji- Dolinę
Loary, zwiedzić 10 zamków, przejechać ponad 300km. Plany mają to do siebie, że
w trakcie realizacji ulegają często zmianie, w związku z prognozami pogody na
drugi tydzień ( deszcze nieustające, z tego co wiem prognozy sprawdziły się)
skróciliśmy pobyt nad Loarą i przenieśliśmy się w bardziej suche i ciepłe
rejony Francji. Gdybyśmy jechali bez dzieci, pogoda nie zrobiłaby na nas
większego wrażenia, ale uwierzcie, dwulatek i sześciolatka stłoczeni w małym
namiocie, z którego nie można wyjść, bo pada, to istny horror. Co innego
przelotny deszcz, którego nie brakowało w pierwszym tygodniu.
Obserwuj wątek
    • kamka1 ekwipunek-co się przydało a co nie 28.07.07, 01:14
      Ekwipunek- co się przydało a co nie.

      Prawdę mówiąc, na taką wyprawę ( tak długą) jechaliśmy po raz pierwszy i
      kompletując sprzęt korzystaliśmy z rad formowych, ale głównie kierowaliśmy się
      intuicją. Nie zawiodła. Oto co zapakowaliśmy do dwóch przyczepek i sakw ( jedna
      80l, druga 45l + małe sakwy na kierownicę):
      1. Dwoje, pełnych energii dzieci ( 2 i 6 lat)
      2. namiot 3- osobowy z przedsionkiem ( najlżejszy z Decathlonu)
      3. 4 śpiwory ( dla młodego- taki niemowlęcy z szelkami)
      4. 1 materac- 165x220- spaliśmy w poprzek (nogi poza materacem), pompka
      5. rozkładany stolik ( blat z tkaniny) + 4 stołeczki wędkarskie, przed wyjazdem
      dwóm mąż przyciął nogi- dla maluchów
      6. kuchenka z 1 palnikiem, zapas 4 butli gazu
      7. 2 garnki Tefal Ingenie- nie podobały mi się gotowe zestawy turystyczne, te
      drogie były ok., ale kosztowały tyle co Tefal
      8. komplet naczyń z melaminy- 4 duże talerze, 4 deserowe, 4 kubki służące do
      różnych celów- od zupy, poprzez kawę, na winie kończącJ. Komplet kupiony na
      miejscu za 10 euro. Cena melaminy w Polsce mnie przeraziła.
      9. sztućce- zwykłe, z plastikową rączką + jeden ostry nóż + korkociąg
      10. 2 polarkowe koce do przykrycia dzieci w przyczepkach ( jak przysnęły)
      11. zestaw naprawczy ( klucze, zapasowe dętki, itp.) – nie przydał się na szczęście.
      12. 2 plandeki + linki do przykrycia rowerów i przyczepek w nocy- przydało się,
      bo często padało ( przelotnie, ale jednak)
      13. płyn do mycia naczyń, proszku do prania nie brałam, dwa razy korzystałam z
      pralki na kempingach, a tam proszek jest w cenie.
      14. ubrania i ręczniki- wzięłam za dużo ubrań na gorące dni, ale to już wina lub
      zasługa pogody. Z ciepłych rzeczy rewelacyjne są ubrania z polaru- szybko schną
      i jakiekolwiek plamy ( dzieci!) spierają się.
      15. telefony, ładowarka do nich i do baterii ( mieliśmy taką co ładuje 4
      akumulatorki w 20 min, więc podczas mycia naczyń czy kąpieli świetnie się
      sprawdzała), mp3 i głośnik bezprzewodowy- z piosenkami dla dzieci- ukradli ją
      nam na 2-gim kempinguL, aparat i statyw- to był świetny pomysł, wreszcie
      jesteśmy wszyscy na wakacjach!!!

      Chyba to wszystko, na drugi rok bierzemy tylko drugi namiot dla dzieci. Te
      „wędrówki ludów”, przemieszczanie się ( ja chcę obok mamy!, ja nie chcę spać na
      końcu i być sama!- w 3-os namiocie!!!). łażenie nam po plecach itp. W przyszłym
      roku będą spać same i tyle. Nie chcę iść za kratki za to, że któreś zabiję.
    • kamka1 kempingi 28.07.07, 01:15

      1. Kemping miejski w Rigny- Usse, w miejscowości gdzie jest zamek. Wioska
      malutka, 1 sklep spożywczy, 1 piekarnia, pamiętać trzeba o przerwie ( 12-16),
      potem otwarty do 20-tej. Jak ktoś ma auto można na zakupy pojechać do Chinon (
      12km), tam jest Leclerc ze stacją benzynową i LPG. Ceny w malutkich sklepach są
      zdecydowanie wyższe ( ale wino i tak z 2 EuroJ)) Wracając do kempingu: mały, ale
      zadbany, 33 parcele, 1 budynek z toaletami, prysznicami itd., stanowisko do
      wymiany wody z camperów. Recepcja czynna 2 razy dziennie, po prostu ktoś z
      merostwa przychodzi, pobiera opłaty i tyle. Gdyby przyjechać ok. 21. 30 lub
      później, a zwinąć się wczesnie rano, to nawet nie ma komu zapłacić. Na tym
      kempingu zostawiliśmy auto ( 1,60 euro za noc). Taka usługa nazywa się „garage
      mort” i jest dostępna na każdym kempingu- usługa dla rowerzystów, którzy
      zostawiają auto i jadą na wycieczkę 2 lub więcej dniową. Ludzi mało, gdy
      przyjechaliśmy w niedzielę ok. 19.00 to byliśmy sami!, potem dojechały jeszcze
      dwie rodziny.
      Za noc na tym kempingu zapłaciliśmy 9,40 euro. Dla tych, którzy np. nie mają
      stołu i krzeseł, przy wjeździe znajdują się dwa drewniane, duże stoły z ławami
      do siedzenia. Brak placu zabaw dla dzieci.

      2. Kemping w Savonniers, 3km od zamku w Villandry, tuż przy rzece i ścieżce
      rowerowej ( Saumur- Tours)
      Najładniejszy, najbardziej zadbany kemping, na który byliśmy. Parcele otoczone
      żywopłotem, kilka budynków sanitarnych, pralka, kilka placów zabaw- choć kemping
      niewielki. Parcele są różnej wielkości, dla niezmotoryzowanych są mniejsze, ale
      obok jest placyk ze stołami i ławami do siedzenia. Toalety nowe, bardzo czyste.
      Miejsce do mycia i przewijania niemowląt, toalety dla dzieci. Można zamówić
      pieczywo w recepcji- cena jak w sklepie. W miejscowości są dwa małe sklepy
      spożywcze i piekarnia- oczywiście z przerwa obiadową, apteka i dworzec kolejowy-
      do Tours 15 min. Do zamku w Villandry jest ścieżka rowerowa wzdłuż rzeki- ok.
      3km. W lipcu z miejscami nie ma problemu, natomiast w sierpniu, gdy pogoda
      dopisuje może być problem i trzeba wcześniej rezerwować. Dzieci do 5 lat nie
      płacą, pani w recepcji chyba sama określa wiek dziecka, bo za Ninę nie
      płaciliśmy. W sumie wyszło za noc 12 euro. Byliśmy tam 2 noce.

      3. Kemping w Blere, 6km od zamku w Chennonceau. Kemping duży, bez określonych
      parcel, nowowybudowany budynek z prysznicami, toalety starsze, podobnie
      stanowiska do prania i mycia naczyń- ale czyste i dobrze utrzymane. Oprócz tego
      na całym kempingu jest dużo punktów pobierania wody, więc jeśli trzeba umyć
      ręce, czy wziąć wodę do gotowania, to nie trzeba gonić do łazienki. Pralki ( 4
      euro). Plac zabaw. Blisko centrum miasta, w którym jest świetne biuro
      turystyczne ( mnóstwo materiałów, przemiła obsługa, Internet- 1 euro za godz),
      supermarket Intermarche. Samo miasteczko bardzo urokliwe, sporo restauracji w
      centrum. Do Chennonceau można się wybrać normalnie, ulicą lub wzdłuż rzeki polną
      drogą- nie jest ona oznaczona jako szlak rowerowy, bo nie spełnia wymogów, ale
      jest bardzo przyjemna. Da się nią przejechać z przyczepkami, więc jest ok.
      Trzeba się o nią zapytać w recepcji.
      Na tym kempingu zatrzymaliśmy się 2 noce. Za jedną zapłaciliśmy 9,70 euro.

      4. Kemping w Vineuil, 5 km od Blois, 18 km od Chambord. To, że on jest w
      Vineuil, to za dużo powiedziane. Może administracyjnie tak, ale od momentu gdy
      od południa wjechaliśmy do Vineuil do kempingu było jeszcze 11 km! Z Blois
      najlepiej jechać na zachód, wzdłuż rzeki i po 6 km przejedzie się obok kempingu.
      Jest to teren kompleksu rekreacyjnego z basenem, z którego można bezpłatnie
      korzystać- trzeba wziąć z recepcji bransoletkę. Kemping bardzo duży, 5 osób na
      krzyż, ale pani w recepcji bardzo dokładnie wyznaczyła parcelę, na której
      mogliśmy się rozbić. Nie skorzystaliśmy, bo inne miejsce nam się spodobało.
      Pustki i jeszcze raz pustki. W sobotę przyjechał do nas mój brat z dziewczyną i
      jak jechali z Blois i zobaczyli ciągnące się puste pola kempingu to myśleli, że
      zamknięty. Toalety czyste, osobne pomieszczenia do mycia naczyń i prania. Na
      polu co kawałek rozstawione drewniane stoły z ławami, przy jednym z nich się
      rozbiliśmy, bo braciszek nie miał ze sobą stołu ani krzeseł. Można zamówić
      pieczywo w recepcji, ale o inne zakupy trzeba zadbać po drodze, chyba, że komuś
      chce się dymać 6km do najbliższego Intermarche. Jeden supermarket jest w
      Vineuil, drugi w Blois. Odległość podobna. Kemping- pusty moloch, mało
      przytulny, ale z piątku na sobotę, w tym ośrodku, przy restauracji miał miejsce
      festiwal jazzowy. Rewelacyjnie się słuchało siedząc przed namiotem, popijając
      bordoskaJ
      Płaci się za miejsce- 15 euro, jeśli jest więcej namiotów, to za każdą dodatkową
      osobę w tym namiocie – 2 euro. Wyszło nam 19 euro za noc- 2 namioty, 4 dorosłe
      osoby, 2 dzieci.

      I tak minął tydzień, nie dane nam było poznać innych kempingów, za rok dopieroL.
      Generalnie kempingi nad Loarą i w okolicach są tanie, puste, zadbane. We
      wszystkich recepcjach mnóstwo materiałów, ulotek, map. Nie tylko dotyczących
      najbliższych atrakcji. Dużo turystów, którzy zatrzymują się na 1 lub 2 noce. Nie
      ma wczasowiczów.
    • kamka1 zamki 28.07.07, 01:16
      1. Chateau d’Usse- zamek Śpiącej królewny. Faktycznie na ostatniej kondygnacji
      została przedstawiona bajka, można zaglądać przez okna do komnat, gdzie są
      ustawione manekiny, rekwizyty i krok po kroku oglądać prawie na żywo historię
      Śpiącej królewny. Nina zachwycona!! Ci, którzy się zajmują zamkiem chyba lubią
      manekiny, bo ustawione są one wszędzie, we wszystkich salach i pokojach. Bardzo
      realistycznie to wygląda. Poubierane w stroje z epoki sprawiają wrażenie żywych
      wprost wyjętych z historii. Oprócz zamku w cenie jest zwiedzanie ogrodów
      (niewielkich), kaplicy i piwnic, gdzie produkowano wino i inne trunki. Cena- 12
      euro, dzieci nie płacą- najdroższy zamek, który zwiedzaliśmy.

      2. Villandry i jego ogrody. Gdzieś czytałam, że zamek m.in. w Villandry został
      stworzony po to by cieszyć zmysły i służyć rozrywkom władców i ich licznym
      kochankom. I chyba to prawda. W Villandry to przede wszystkim fantastyczne
      ogrody sprawiają, że nie chce się żeby nastała godzina zamknięcia zamku.
      Ogromne, rewelacyjnie zadbane ( trawniki to wyłącznie pionowo rosnące jedno
      źdźbło przy drugim), liczne fontanny, oczka wodne, cudownie zagospodarowany
      ogród warzywny. Każdy rodzaj warzywa rośnie otoczony niskim żywopłotem z
      bukszpanu w towarzystwie róż i pelargonii. Aleje, ścieżki, balkony, tarasy,
      miejsca odpoczynku, plac zabaw.
      Rano zwiedzaliśmy zamek. Ponieważ mocno padało, do ogrodów wróciliśmy po
      południu ( z kempingu ok. 3km). Trzeba tylko poprosić przy wyjściu o pieczątkę
      na rękę i można wrócić na ten sam bilet. Cena 9 euro- zamek i ogrody. Zamek w
      Villandry również ma piękne wnętrza, ale ogrody je przebijająJ

      3. Chenonnceau- zamek, który jest zawsze w planie wycieczki typu „Zamki nad
      Loarą w 1 dzień”. Ulubiony zamek Japończyków i Amerykanów. Zamek, którym
      rządziły kobiety- ich rękę widać w komnatach, sali balowej, wybudowanej na
      rzece- od jednego brzegu do drugiego i ogrodach- w nocy fantastycznie
      oświetlonych. Nam pogoda nie dopisała, co jakiś czas mżawka, dość chłodno. Ale
      dzięki temu znowu pustki. Byliśmy tam pod wieczór, aż do zamknięcia i przed ósmą
      spostrzegliśmy, że jesteśmy sami. Zamek z bajecznymi sypialniami wspomnianych
      kobiet ( żadna nie spała w sypialni po drugiej) i przepięknymi parkietami.
      Ogromne kuchnie i spichlerze, które swego czasu były jakby portową restauracją i
      punktem zaopatrzenia dla statków tam przepływających. W zamku postawiona na
      autentyczność- tak ogromnych bukietów z żywych kwiatów w życiu nie widziałam, w
      kuchni warzywa i owoce również świeże i prawdziwe. Wieczorem ( 21.30-23.00)
      można zwiedzić ogrody, w których co druga roślinka, kwiat, czy drzewo jest
      podświetlone, rozbrzmiewa muzyka z epoki i jest bajkowo.
      Największą radością dla dzieci był labirynt uformowany z żywopłotu, trzeba było
      siłą je stamtąd wyciągać. Z dzieciakami w Chennonceau trzeba uważać- murki i
      barierki przy fosie i rzece są bardzo niskie, często sięgają kolan. Cena- 8
      euro, dodatkowe 5 euro za wieczorne ogrody. Można skorzystać z przewodnika
      elektronicznego, również w polskiej wersji. Przed zamkiem duży teren piknikowy.

      4. Majestatyczny Chambord, który przede wszystkim zachwyca wielkością. Następny
      po lub przed Chennonceau na szlaku „Zamki nad Loarą”J Nie jest ogrodzony, wokół
      są trawniki (nie ma typowych dla zamków ogrodów), na których można się rozłożyć
      z kocem i jedzeniem a z oddali podziwiać symetrię budowli. W środku, największe
      wrażenie robi klatka schodowa. Po wybudowaniu tego molocha, król spędził w nim
      42 dni. Najwięcej ludzi było przy zamkowej kaplicy, do której stała kolejka
      nowożeńców ( była to sławna „ślubna sobota”- 07.07.07J Myślę, że w sezonie
      „wycieczkowym” (wiosna i wczesna jesień) i w sierpniu jest mnóstwo ludzi,
      świadczą o tym ogromne parkingi dla autokarów. My trafiliśmy na słoneczną
      pogodę, ciepło i garstkę ( jak na Chambord) zwiedzających. Cena- 9,50 euro.

      5. Zamek w Blois. W centrum sporego miasta, na wzgórzu, nad rzeką. Doklejane
      kolejne elementy budowli ( Kazda z innej epoki) sprawiają, że jest zamek
      nietuzinkowy. Bo wbrew pozorom ta układanka pasuje do siebie jak dobrej marki
      puzzle. Najciekawszą rzeczą w tym miejscu jest wieczorny spektakl ( o 23.00)
      pt. „Światło i dźwięk). Za pomocą laserów i świetnie dobranej muzyki, na
      ścianach zewnętrznych zamku jesteśmy świadkami wydarzeń historycznych Francji.
      Coś fantastycznego. W srody spektakl jest w języku angielskim. Cena 6 euro.

      Oczywiście zamków na naszej trasie można było zobaczyć więcej, co rusz były
      kierunkowskazy z jakimś „chateau”. Ale nie w tym rzecz, żeby iść na ilość. Poza
      tym zawsze można planować następne wypady. My już mieliśmy konkretne plany na
      przyszły rok przed powrotem z wakacji!!
    • kamka1 trasy rowerowe 28.07.07, 01:17
      To jest rewelacja nie do opisania. Najlepiej przygotowana to sieć „loire a
      velo”. My tą ścieżką jechaliśmy z Rigny- Usze do Tours, potem kilka km za
      miastem zboczyliśmy z trasy i wjechaliśmy na zwykłą drogę. Szerokość ścieżek to
      2-3m, po bokach rowki odprowadzające wodę, nawierzchnia tak zrobiona, że nie
      chlapie spod kół. Świetnie oznakowane. Gdy jechaliśmy normalnymi ulicami (
      wybieraliśmy te gminne, najmniej uczęszczane) to auta naprawdę zwalniają, wielu
      kierowców pozdrawia rowerzystów. Podobnie jest z samymi rowerzystami. Czuć, że
      to miejsce stworzone dla nich. My nie szukaliśmy wrażeń związanych z leśnymi
      ścieżkami i wybojami ze względu na przyczepki. Większość szlaków zbudowana jest
      na wale przeciwpowodziowym wzdłuż rzeki, więc jest równo i płasko. W każdej
      miejscowości wielkie tablice z mapą tras, na kempingach i biurach turystycznych
      mnóstwo propozycji z trasami z miejscowości do miejscowości lub objazdówkami.
      Mapy za darmo i świetnie opracowane. Wokół zamku Chambord, w lasach ( dawniej
      służących polowaniom) przygotowano wiele ścieżek utwardzonych. Na wszystkich
      trasach, średnio co 5 km przygotowano miejsca piknikowe, ze stołami, ławami. Na
      jednym widzieliśmy również grille! Przed każdym zamkiem specjalne parkingi dla
      rowerów.
      Nie rozwijaliśmy kosmicznych prędkości, nie biliśmy rekordów w ilości km, bo to
      nie o to chodziło. Średnia prędkość dzienna to 12km/h, wliczając oczywiście
      pikniki, zdjęcia itp. W tych dniach kiedy jechaliśmy, a nie zwiedzaliśmy,
      robiliśmy od 30 do 62km ( wtedy myślałam, że na drugi dzień nie wstanę, tym
      bardziej, że odjechaliśmy sporo od rzeki i już nie było tak bajecznie płasko).
      Zdecydowanie trudniej się jedzie ciągnąc za sobą bagaż z 40 kg na pokładzieJ.
      Zauważyliśmy, że dla naszych maluchów 40km to pestka, potem trzeba częściej i na
      dłużej się zatrzymywać. W sumie przez 7 dni przejechaliśmy równiutko 230 km.
    • kamka1 dzieciaki 28.07.07, 01:18
      Nie wiem jak by taką wyprawę zniosły inne dzieci, ale nasze własne nas nie
      zawiodły, choć bywały chwile, kiedy miałam ochotę je przywiązać do drzewa i
      zostawić. ( Który rodzic nie ma takich momentów, niech się ujawni). Musimy
      popracować tylko nad Niną, która chce wszystko oglądać i zwiedzać szybko, byle
      szybciej. Ona to by się nadawała na wycieczkę typu „ Jeśli dziś jest wtorek, to
      jesteśmy w Belgii”. Kajtka, natomiast wystarczyłoby zostawić na dziedzińcach
      zamkowych pełnych drobnych kamyczków, dodać do tego niewielką fontannę, do
      której mógłby ww kamyczki wrzucać. Dostałby wtedy orgazmu dziecięcego, o ile
      takowy istnieje. Wniosek końcowy jednak jest taki, że dzieciom wcale nie jest
      potrzebne do szczęścia morze i plaża. Da się z nimi zwiedzać i to wcale nie
      mało. Francja jest doskonale przygotowana na wizyty z dziećmi- atrakcje, place
      zabaw co kawałek, bezpieczeństwo szlaków rowerowych. Wnętrza zamków ciekawią
      małych turystów, bo są również dla nich przygotowane jak np. chateau d’Usse. W
      żadnym zamku nasze dzieci nie płaciły wstępu, w wielu do 18 lat jest gratis.
    • kamka1 zdjęcia 28.07.07, 01:22
      Oczywiście zdjęć jest więcej, jak je oglądam, to coraz bardziej jestem zła, że
      nie oddają magii tych wakacji:)

      fotoforum.gazeta.pl/5,2,loara07.html
      • ela.tu-i-tam Re: przyjmuję zapisy!!!:))) 28.07.07, 10:35
        Dzieki za wspanialy opis. Mieszkam we Francji, te zamki znam, kampingow nie,
        syndicats d'initiative tak - tym bardziej sie delektuje waszym opisem. A
        zdjecia wygladaja jak ze Szczesliwego Kraju Dziecinstwa.

        Tak na marginesie, Chambord to byl "namiot na polowania", czyli jest to pusty
        zamek, do krotego jechala swita 300 ludzi, zeby go przygotowac na przyjazd
        krola na chwile. W Chambord jest zawsze zimno, i najlepiej zwiedza sie go w
        zimie, ubranym w grube swetry - albo polary.

        Pozdrowienia !
      • dom.emeryta Re: przyjmuję zapisy!!!:))) 28.07.07, 11:28
        No to ja bardzo chętnie! Mam już namiot ( właśnie z decsthlonu ) i resztę
        ekwipunku. Ponieważ jednak, gdybym się wybierał, to raczej samemu ( wśród
        rodziny/ przyjaciół nie znajdę chętnych)nie wiem jak przedostać się z rowerem
        do Francji?
        Mam jeszcze 2 pytania:
        - Jak wygląda sprawa ścieżek rowerowych? Czy po Francji można przyjemnie (nie
        po wertepach) i bezpiecznie jeździć rowerem?

        - Jak kształtuje się koszt takiej wyprawy? Oczywiście orientacyjnie, bo ja i
        tak jechałbym bez samochodu, bez dzieci.

        • dom.emeryta Re: przyjmuję zapisy!!!:))) 28.07.07, 11:32
          Odpisałem jako "dom.emeryta" ale to przez pomyłkę ( na ogół na forum występuję
          jako "cyklista83" a tamto konto założyłem na potrzeby innego forum.

          cyklista83 bo urodzony w 1983, a nie dlatego że 83 latek :-)

          pozdrawiam
        • kamka1 koszty: 28.07.07, 16:32
          przejazd: 3200km + autostrady + ubezpieczenie (assistance + kl i nw dla 4 osób)
          + zostawienie auta-1400zł
          kempingi 7x12 euro ( średnio)- 350zł ( dla 4 osób)
          zamki- 5x 10 euro ( średnio)- 50 euro ( dla jednej osoby)- 400zł ( 2 dorosłe osoby)
          na jedzenie dziennie wydawaliśmy ok 20 euro ( 2 dorosłych i 2 dzieci)

          Ścieżki rowerowe opisałam wyżej.

          A tak a propos wieku, mój brat też jest 83' i wyrusza z nami:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka