Dodaj do ulubionych

pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmienic

14.10.09, 21:05
Będzie to wątek o bezsilności tak głębokiej jak przepaść, szerokiej jak
ocean.O tym jak umarła nadzieja, a nie ma sił by pogodzić się ze wszystkim co
zsyła Bóg.
Prawie dwa lata temu rozpoczęliśmy starania o nasz skarb. Wyniki badań bardzo
złe. Ratunkiem może być in vitro bądz leczenie do inseminacji. Leczenie
powiodło się i przystąpiliśmy do 2inseminacji. Żadna z nich nie zakończyła się
sukcesem. Teraz okazało się, że wyniki M spadły i na 3 podejście nie ma szans.
Piszę po krótce naszą historię bo nie chodzi tu o leczenie czy ilość podejść.
Nie radzę sobie z emocjami. Dzisiaj jedna z najbliższych koleżanek napisała
mi, że jest w ciąży. Ucieszyłam się ale też siedzę przed monitorem i płaczę.
Nie jest to zazdrośc tylko wielki ból, że może ja się nigdy nie doczekam, że
może nigdy nie przytulę swojego dziecka. Myślałam, że zmiana pracy zagłuszy
mój instynkt. I chyba tak było do dziś kiedy usłyszałam, że kolejna moja
koleżanka jest w ciazy.
Są momenty kiedy godzę się z losem, ale coraz gorzej znoszę kolejne informacje
o kolejnych ciążach. Kończy się to potokiem łez, że ja nie mogę mieć. Czasami
w głebi duszy jestem zła na mojego M chociaz yo nie jego wina. Czasami dopada
mnie taka bezsilność i przerażenie, ż jak bedzie wyglądać nasza przyszłośc
tylko we dwoje.
Jak radzic sobie z takimi emocjami? co robic by bez smutku przyjmować wieści
od znajomych i móc okazac im radość?


Obserwuj wątek
    • chantal10 Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 14.10.09, 21:38
      W moim otoczeniu też co rusz słyszę, że któraś z koleżanek jak nie jest w ciąży,
      to urodziła. Jest mi cholernie przykro, nie umiem okazać radości. Jednej z
      bliższych koleżanek około 2 tygodni temu na gg napisałam że bardzo się cieszę z
      jej ciąży, że super i tak dalej ... na co mój K powiedział "Przecież się nie
      cieszysz". Po prostu tego nie umiem okazać, nawet cień uśmiechu nie pojawił mi
      się na twarzy sad Unikam rozmów z koleżankami w ciąży, bo boję się, że w moim
      głosie wyczują zawiść, zazdrość, złe emocje. Wolę się na jakiś czas od nich
      odseparować, bo docierają do mnie takie myśli, że dziewczyny na złość mi mówią o
      swoich dolegliwościach, o tym jak wymiotują cały dzień, jak im brzuchy rosną, że
      to jest ciąża nieplanowana i nie do końca na rękę, ale i tak jest fajnie... a
      one się po prostu cieszą. A ja nie umiem z nimi sad
      • free-klaudia26 Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 14.10.09, 22:06
        Dziewczyny ja mam to samo co Wy,nie potrafię się z tym pogodzić ,że mnie to
        właśnie spotkało.Ja już z tym walczę ponad 6 lat i ciągle bez sukcesów.Finansowo
        mnie już nie stać na dalsze leczenie a w moim przypadku ostatnia nadzieja jest
        ivf.Ostatnio tez dowiedziałam się o kolejnej ciąży koleżanki.po tylu latach
        ciągłych porażek postanowiłam zmienić myślenie i nawet w miarę mi to wychodzi -a
        mianowicie stwierdziłam,że już nie chcę dziecka ani tej ciąży.Ni wiem czy jest
        to dobre wyjście ale jakoś sobie ostatnio radzę choć nie jest powiedziane ,że za
        tydzień lub dwa dostane histerii ,że nie jestem w ciąży.Staram się szukać plusów
        bezdzietności ale nie potrafię się z drugiej strony pogodzić z tym,że możne
        nigdy nie będę miała dzieci.Wszyscy dookoła mają a w pracy nic innego nie słyszę
        jak to,żebym się brała do roboty itd.Nie mam ochoty tego bez przerwy słuchać,nie
        chcę mam dość sad
        • batutka Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 14.10.09, 23:18
          podejdziecie do invitro?
    • dagmara-k Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 15.10.09, 08:22
      chyba najpierw tzreba rozroznic, ktore rzeczy mozna zmienic a ktore nie. watpie
      zeby udalo sie zmienic uczucia, bo one sobie sa po prostu. mozna zmienic ich
      przezywanie. nie mozna zmienic tego, ze np ma sie niedrozne jajowody. ale mozna
      zmienic sposob leczenia, myslenia o leczeniu, o nieplodnosci. jednym pomaga
      myslenie, ze inni maja wieksze nieszczescia, innym, ze to zadanie do wykonania,
      jeszcze innym, ze moze i cos dobrego z tego wynika dla nich, dla ich zwiazkow,
      rozwoju. roznie ludzie sa to tlumacza. jakos trzebasad

      z doswiadczenia mam poczucie ze 2 rok staran jest jakos emocjonalnie szczegolnie
      trudny. w pierwszym jest jeszcze chyba duzo nadziei i niedowierzania i to jakos
      trzyma.
    • agulek80 Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 16.10.09, 08:43
      Doskonale wiem co czujesz....siedzę i czekam na @, bo czuję, że
      zaraz będzie...i znowu się nie udało, a to był przedostatni raz.
      Postawiliśmy sobie granicę, żeby nie zwariować. Już się strasznie
      czuję, a jak dostanę@ będę płakać, ehhhh koszmar...dookoła wiele
      kobiet w ciąży lub z małymi dziećmi a ja...wciąż pusta i raczej bez
      szans....jednak nie wyobrażam sobie życia tylko we dwoje, dlatego
      jeśli nadejdzie ostateczna chwila porażki, zapiszemy się do ośrodka
      adopcyjnego. Może właśnie, to ma być nasz cel w życiu, dać szczęście
      i dużo miłość jakiemuś dziecku, które nie miało szczęścia mieć
      kochających rodziców...a my je pokochamy, jestem tego pewna...tylko
      to wszystko tak długo trwa ehhh
      Głowa do góry, trzeba żyć, a przede wszyskim postanowić co dalej,
      koniec walki i żyjemy we dwójkę, czy adoptujemy. To trudna decyzja,
      jednak warto to wszystko w pewnym momencie przemyśleć, bo nie można
      się zadręczać w nieskończoność.
      • kama-25 Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 16.10.09, 09:04
        Goska i inne dziewczyny ja czuję dokładnie tak jak wy. Staramy sie
        2,5 roku i juz nie daję rady. Nie daje rady psychicznie. Tez ie
        cieszę sie z ciąz wśród znajomych. A poza tym u mnie w pracy same
        mamy albo babcie i ranne tematy zaczynają sie od tego jakie to
        dzieci słodkie Ja sie uśmiecham ale w głebi duszy jest mi tak ciężko
        że szok. I nie wyobrażam sobie życia we dwoje. Nie potrafię znależć
        plusów takiego stanu rzeczy.Adopcja- ciężki temat. Pop pierwsze
        gadanie w pracy. Na razie u mnie w pracy skonczyły sie pytania a
        kiedy wy? Chyba sie powoli domyslaja. Ale ja czasami wolałabym im
        powiedziec, żeby wiedziały na pewno ze mam prblem. ALe nie rozpocznę
        tematu od słuchajcie jetsem bezpłodna. Zastanawiam sie nad
        psychologiem ale nie wiem do kogo sie udac. Nie wiem jak, nie wiem
        gdzie szukac pomocy.
        • agulek80 Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 16.10.09, 09:24
          Kama-25, nie możesz układać swojego życia pod gadanie w
          pracy....adopcja, to jest ciężki temat ale jeśli to jedyna szansa na
          szczęście w trójkę, to nie ma się co zastanawiać. A gadanie w pracy,
          no cóż, było, jest i będzie ale sądzę, że jeżeli się zdecydujecie,
          to prawdziwi, życzliwi ludzie będą Was wspierać, a przynajmniej nie
          będą przeszkadzać. Adoptowane, nie oznacza gorsze smile Myślę, że
          kocha się dziecko adoptowane, tak samo jak swoje, zwłaszcza jak się
          przejdzie długą "walkę".
          • kama-25 Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 16.10.09, 13:43
            Agulek na razie nie jestem na to gotowa. Dla mnie macierzynstwo to
            jest cały trn okres 9 miesiecy, rosnący brzuch, kopanie itp.
            • kotzmiot Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 16.10.09, 14:29
              przepraszam, ze wcinam sie w dyskusję, ale naprawdę kama-25 9 m-cy ciąży i brzuch i kopanie to dla ciebie jest kwintesencja macierzyństwa?(nie oceniam, chciałabym tylko poznać zupełnie odmienna od mojej postawę) Faktycznie do adopcji nie jesteś jeszcze gotowa. 2,5 roku walki to sporo, wiem jak to jest bo sama walczyłam 4 lata, ale nigdy nie walczyłam o te 9 m-cy tylko o całą reszte życia z biologicznym dzieckiem. Nie udało się więc będę adoptować i mylę, że ominie mnie tylko 9 m-cy a przede mną i moim adoptusiem całe życie razem.
              Życze powodzenia, wytrwałości. kotzmiot
              • agulek80 Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 16.10.09, 14:58
                Kotziot, całkowicie popieram to o czym piszesz...czym jest 9 m-cy w
                porównaniu do całego życia?! Są też małe plusy braku ciąży: brak
                rozstępów, nadwagi i porodu wink to tak na wesołosmile
                Mam pytanko, byłaś już na spotkaniu w ośrodku adopcyjnym? Napisz co
                i jak.
                Pozdrawiam serdecznie!
                • kotzmiot Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 16.10.09, 15:39
                  agulek80, tak byliśmy na spotkaniu już w sierpniu, potem we wrzesniu mieliśmy testy psychologiczne dopuszczające do procedury adopcyjnej. Teraz 19.10 jedziemy po wyniki i omówienie. Jeśli psycholog stwierdzi że z nami wszystko ok smile to zostaniemy już na pierwszych warsztatach. Ale w każdym ośrodku mają trochę inne zasady, więc kolejność działań może być inna.
                  Czytałam inne twoje posty- przykro mi ze znowu się nie udałosad wiem jak trudno znieść kolejną porażkę. Jak będziesz miała jakies pytania to z chęcią odpowiem.
                  pozdr kotzmiot
                  • agulek80 Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 17.10.09, 19:03
                    Dziękujęsmile ja powoli podnoszę się z poziomu podłogi...chętnie
                    porozmawiam z Tobą o adopcji itd ale ten wątek nie jest o tymsmile
                    Trzymam za Was kciuki i życzę żeby dzidzia była u Was jak
                    najszybciejsmile
      • johana111 Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 04.11.09, 16:17
        my z mężem już też ponad rok staramy sie o dzidziusia.....za każdym razem kiedy
        przychodzi okres ryczę jak mops.....na początku płakałam mężowi w rękaw teraz
        płaczę w samotnościsadwokół tłumy kobiet w ciąży w rodzinie każda kuzynka jest
        już w ciąży pomimo że nie chciały(niektóre)a ja nie mogę....a wiem że byłabym
        super mamą.....dzieci mnie kochają.....zaczęłam studia pedagogiczne....ale
        przecież praca z obcymi dziećmi to nie to samo co
        własne.....adopcja????chętnie....ale nam nikt nie da dziecka ....bez
        zatrudnienia jest to niemożliwe....no chyba że kiedyś znajdę pracę....nie wiem
        dlaczego Bóg mnie tak doświadczył......nie wiem!!!!!!!!
        pierwszy lekarz który mnie badał powiedział przy pierwszej wizycie że zawsze
        zostaje in vitro(ryczałam cały dzień)matoł!!!jak można dziewczynie tak złamać
        życie????! inny olał mnie ....teraz trafiłam na lekarza któremu zależy...
        a jak słysze ze niektóre z was walcza po kilka lat!!!!!to ogarnia mnie panika i
        beznadziejność!!!!!
        • kotzmiot Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 04.11.09, 18:58
          johana111, ja tylko chciałam sprostować: jesli masz sytuację, że
          Ty nie pracujesz, ale mąż zarabia to z adopcją nie mam problemu.
          Liczy się dochód w rodzinie i nie ważne kto go przynosi, jest jakaś tam kwota
          minimalna na członka rodziny, która musi byc zapewniona.
          pozdr, kotzmiot
          • johana111 Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 04.11.09, 20:14
            mąż zarabia ale zazwyczaj na czarnosad
          • alraune kotzmiot... 05.11.09, 10:55
            > Liczy się dochód w rodzinie i nie ważne kto go przynosi, jest
            jakaś tam kwota
            > minimalna na członka rodziny, która musi byc zapewniona.

            A orientujesz się może jaka jest to obecnie kwota, mniej więcej?
            Pytam z ciekawości - czy "normalnie" zarabiających ludzi stać na
            adopcję...
            • kotzmiot Re: kotzmiot... 05.11.09, 13:03
              alraune, ta kwota jest różna w zależności od miasta, w dużych
              gdzie koszty utrzymania są większe bedzie więcej. Nie pamiętam
              dokładnie, ale w Wawie powiedzieli nam coś koło 1300
              (nie jestem pewna czy brutto czy netto)na osobę. Pewnie
              każdy ośrodek ma swoje normy. Zresztą racjonalnie myśląc,
              trzeba od wspólnych zarobków odjąć wszystkie zobowiązania
              (kredyty itp)i zobaczyć czy wystarczy na zapewnienie dziecku
              przyzwoitych warunków życia, jeśli stać cię żeby wychować
              biologiczne dziecko to tak samo jest z adoptowanym. To
              jakieś mity o tym, że trzeba mieć kupe kasy żeby móc
              adoptować. pozdr kotzmiot
              • alraune Re: kotzmiot... 07.11.09, 21:33
                OK, to dzięki za obalenie mitu smile Czyli jak widzę - na szczęście -
                wszystko dla ludzi...
    • thorgalla Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 16.10.09, 15:27
      > Czasami w głebi duszy jestem zła na mojego M chociaz yo nie jego
      > wina. Czasami dopada
      > mnie taka bezsilność i przerażenie, ż jak bedzie wyglądać nasza
      > przyszłośc tylko we dwoje.

      Przeszłam przez taką fazę ale wziełam się w garść.
      Podjeliśmy ważną decyzję i już takie myśli nigdy nie powrócą.
      • kama-25 Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 16.10.09, 16:33
        kotzmiot może źle sie wyraziłam. Dla mnie okres ciązy nie jest
        kwintesencją macierzyństwa. Tyle że chciałabym to też przezyc. CZy
        to takie trudne do zrozumienia? Owszem liczy sie całe wspólne życie
        z dzieckiem. Podziwiam osoby które adoptują dzieci. Naprawde.
        Trzymam za Ciebie kciuki. Na pewno bedziesz super mamą. Ja
        rzeczywiście nie jestem jescze gotowa na ten krok. Nie wiem czy
        kiedykolwiek będę. Bardzo chciałabym mieć swoje maleństwo. Swoje i
        męża. Nic na to nie poradzę że mam takie poglądy, przynajmniej na
        razie. Oczwiście wyznaję zasadę nigdy nie mów nigdy, bo w życiu bywa
        naprawdę różnie.
        • free-klaudia26 Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 16.10.09, 17:03
          Ale chwila moment nie każdy chce mieć adoptowane dziecko i to nie jest jakąś
          ciężka filozofia do zrozumienia.Ja osobiście nie zaadoptowałabym bo nie byłabym
          w stanie pokochać czyjegoś dziecko co nie ozn.,że ludzie adoptujący są gorsi ,ja
          ich podziwiam naprawdę.Ja tez bym chciałam przeżyć czas oczekiwania na dziecko w
          9 m-cy czyli poczuć to jak to być w ciąży ,jak rośnie brzuszek ,poczuć pierwsze
          kopnięcie,ruchy itd.A to ,że leczę się od ponad 6 lat nie ozn.również tego ,że
          marnuje czas i powinnam lecieć do ośrodka adopcyjnego.Fakt jest taki,że jest mi
          cholernie ciężko,że nie mogę być mama i raczej nigdy nią nie zostanę ale jak tu
          zostało napisane nie bycie w ciąży tez ma swoje plusy -brak rozstępów ,nadwagi
          itd.Ja się z tym stanem rzeczy nie godzę ale muszę z nim żyć i powoli akceptować
          życie we dwójkę.
          • agulek80 Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 17.10.09, 18:59
            Adopcja nie jest wyjściem do sklepu po zakupy. Jeżeli ktoś nie jest
            gotowy, to musi zaakceptować życie we dwójkę. Ja sobie nie wyobrażam
            takiego życia, domu bez śmiechu dziecka itd. Kocham dzieci i od
            najmłodszych lat często się nimi zajmowałam. Nie zamierzam tracić
            kilku lat na walkę z wiatrakami. Wolę pomóc swojemu szczęściusmile
            Oczywiście nie potępiam osób, które nie wyobrażają sobie adopcji.
            Dobrze, że są tego świadome i nie skrzywdzą jakiegoś niewinnego
            dziecka.
        • johana111 Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 06.11.09, 18:17
          kama-25 napisała:

          > kotzmiot może źle sie wyraziłam. Dla mnie okres ciązy nie jest
          > kwintesencją macierzyństwa. Tyle że chciałabym to też przezyc. CZy
          > to takie trudne do zrozumienia? Owszem liczy sie całe wspólne życie
          > z dzieckiem. Podziwiam osoby które adoptują dzieci. Naprawde.
          > Trzymam za Ciebie kciuki. Na pewno bedziesz super mamą. Ja
          > rzeczywiście nie jestem jescze gotowa na ten krok. Nie wiem czy
          > kiedykolwiek będę. Bardzo chciałabym mieć swoje maleństwo. Swoje i
          > męża. Nic na to nie poradzę że mam takie poglądy, przynajmniej na
          > razie. Oczwiście wyznaję zasadę nigdy nie mów nigdy, bo w życiu bywa
          > naprawdę różnie.
          zgadzam sie z tobą....też chciałabym przeżyć moment kiedy ma sie maleństwo pod
          sercem, czuje sie jego ruchy.....ale nie odrzucam adopcji....tyle że to troszke
          inny sposób bycia mamą....
    • biofilipinka Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 18.10.09, 10:20
      Czytam wasze posty i bardzo wam współczuję. Jednak chciałabym zadać
      wam pytanie, czy próbowałyście niekonwencjonalnych metod w
      rozwiązaniu swojego problemu. Medycyna zajmuje się tylko ciałem
      fizycznym, neguje to, że istnieje ciało energetyczne człowieka, w
      którym następują zaburzenia ujawniające się w postaci dolegliwości
      fizycznych. Uzdrowienie ciała energetycznego, udrożnienie kanałów,
      ustawienie czakramów a wszczególności oczyszczenie z ze złej,
      brudnej energii, może doprowadzić do ustabilizowania stanu zdrowia.
      Zabiegi dotyczące w/w musi jednak wykonywać biegły w swoim zawodzie
      bioenergoterapeuta uzdrawiania pranicznego (energetycznego).
      Uzdrawianie praniczne obejmuje również psychoterapię praniczną
      pozwalającą na pozbycie się problemów emocjonalnych, o których każda
      z was pisze. Nie próbuję odwodzić was od korzystania ze zdobyczy
      zwykłej medycyny, gdyż żaden prawdziwy bioenergoterapeuta tego nie
      zrobi, jednak sprzężenie dwóch sił może dać tak oczekiwane przez was
      pozytywne skutki.
      Metoda uzdrawiania pranicznego wg mistrza Choa Kok Sui jest metodą
      stojącą najwyżej w hierarchii niekonwencjonalnych naturalnych metod
      uzdrawiania. Jest rozpowszechniona na całym świecie i jako
      skuteczna - niestety tępiona przez świat medyczny. Główny instytut
      istnieje w Manilii na Filipinach. Strona polska
      www.iispolska.com.pl - można sobie poczytać.
      Pokazałam wam nową drogę do spełnienia swego pragnienia, życzę
      właściwych wyborów i sukcesu w swoim dążeniu.

      Pozdrawiam!!!
      • free-klaudia26 Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 18.10.09, 11:23
        Do biofilipinka
        Bioenergoterapeuta powiadasz heheh wiesz byłam kilka lat temu sama ,potem razem
        z mężem i co ciąży jak nie ma tak nie ma.To są zwykli hochsztaplerzy naciągnął
        mnie tylko na niepotrzebne koszta bo kazał kupić sok Noni z owoców hawajskich
        czy jakiś tam ,który miał pomóc i co?????????? NIC.Teraz wiem ,że nie nabrałabym
        się na tego typu sztuczki ale wtedy -to były początki leczenia i wierzyłam jak
        głupia ,że może pomoże,chwytałam się każdej możliwości.Teraz po latach inaczej
        myślę i za dużo wiem na ten temat żeby być tak naiwną !.Może komuś pomógł ale ja
        więcej bym nie poszła,zostanę przy tych obecnych metodach.
        • lusiasia Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 18.10.09, 16:55
          podziwiam was ze umiecie zostac we dwoje i godzicie sie z tym
          zwiazek tylko we dwoje jest tak inny, nigdy nie bedzie dzieci, nigdy
          wnukow...omija nas to wszystko, a przeciez zycie ma sie tylko jedno
          moi rodzice biora sile dzieki temu ze jestem, nie byliby tym samym kochajacym
          sie zwiazkiem, nie wiem nawet czy byliby razem gdyby mnie nie bylo
          • johana111 Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 06.11.09, 18:20
            lusiasia napisała:

            > podziwiam was ze umiecie zostac we dwoje i godzicie sie z tym
            > zwiazek tylko we dwoje jest tak inny, nigdy nie bedzie dzieci, nigdy
            > wnukow...omija nas to wszystko, a przeciez zycie ma sie tylko jedno
            > moi rodzice biora sile dzieki temu ze jestem, nie byliby tym samym kochajacym
            > sie zwiazkiem, nie wiem nawet czy byliby razem gdyby mnie nie bylo




            boże jak to przeczytałam to jakby mnie kamień w wode pociągnął....żadnych
            wnuków....budujemy sobie mieszkanko.....komu....po co?....to jest bez
            sensu....moi rodzice też robią wszystko patrząc na nasze dobro....a ja dla kogo
            mam żyć?
    • mania29-1 Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 25.10.09, 16:49
      Czytam wasze posty i wiem, co przechodzicie. Moja córka ma teraz 13
      lat, a czekalismy na nią 8 lat. Czytając wasze wypowiedzi, widzę
      siebie z tego okresu: łzy, poczucie żalu, gdy któras ze znajomych
      zaszła w ciążę, ciągłe zerkanie do wózków, pragnienie przytulenia
      maleństwa. A jednak się udało! W ciągu tych 8 lat każda miesiączka
      to były łzy. W koncu trafiłam na lekarza, który stwierdził, że
      przyczyną mogą być mięśniaki macicy. Miałam zgłosic sie na operację
      po kolejnej miesiączce. Po raz pierwszy nie mogłam się doczekać
      miesiączki, co więcej czekałam z utesknieniem na operację, bo miałam
      nadzieję, że to usunie problem i w końcu zostanę mama. I chyba wtedy
      się odblokowałam, bo okazało się, że jestem w ciąży. Tak więc
      dziewczyny głowa do góry, trzymam za Was kciuki!
      • aquarius72 Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 28.10.09, 12:38
        A mnie w "odblokowaniu" pomogła własnie adopcja. Po 10 latach
        małżeństwa wypełnionych walką o dziecko, naprzemiennymi okresami
        depresji i euforii wywołanej nowymi nadziejami, zabiegami i
        leczeniem, w końcu dostaliśmy telefon, że czeka na nas roczny
        chłopczyk. Adoptowalam - JA, ktora zawsze myślałam, że adopcja jest
        nie dla mnie, że muszę nosić swoje dziecko, czuć jego ruchy, że bez
        tego będę niepełnowartościową matką. Już z momentem przełomu,
        podjęcia decyzji o adopcji poczułam, że jestem wolna. Kilka miesiecy
        po adopcji zaszłam w ciążę - bez stymulacji, tabletek, monitorowania
        etc. Po prostu zrobiłam test i była ciąża - tak w to nie wierzyłam,
        że na pierwszą wizytę do gina poszłam dopiero w 13 tygodniu, kiedy
        mała machała już na USG malutkimi nóżkami i rączkami. To był cud,
        ale żeby on się stał musieliśmy dać swoją miłość innemu dziecku -
        teraz mamy dwoje cudownych dzieci - każde jest wspaniałe i każde
        jest nasze.
        • alraune Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 02.11.09, 15:48
          Mania, Aquarius - piękne historie, prawie się popłakałam... Cieszę
          się że Wam się udało!

          A ja właśnie usiłuję się - jak w temacie - POGODZIĆ. Dobrze wiecie
          jakie to trudne... nie mam niestety na to sposobu sad Mój mąż
          twierdzi, że powinnam przestać w ogóle zaglądać na takie fora,
          przestać czytać, pisać, szperać w necie... po prostu zapomnieć. ALE
          JAK??? U mnie jest niepłodność idiopatyczna - czyli tak naprawdę
          nikt nic nie wie. Nie miałam robionej laparoskopii (HSG OK, lekarze
          twierdzą że nie ma wskazań do laparo) ani kariotypu (nie było
          poronień), być może jeszcze jakichś badań, co do których medycy nie
          widzieli zasadności, a dziewczyny z forum... podsuwają, namawiają do
          zrobienia. Ale ja już nie mam siły sad Po co to wszystko? Wiem że za
          kilka lat postaramy się o adopcję, ale najbardziej na świecie marzę
          o NASZYM dziecku... jednym, dwójce, trójce. (A tu - 32 lata na
          karku!) Gdyby udało się mieć choć jedno... jestem pewna, że kolejne
          jedno, dwoje moglibyśmy przyjąć. Ale tak ciężko się pogodzić z tym,
          że nie mamy swojego, z naszej krwi... sad
          Pozdrawiam ciepło.
          • kotzmiot Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 02.11.09, 17:12
            alraune, rozumiem Waszą sytuację i to jak ciężko się pogodzic z pewnymi faktami
            (sama przez to wszystko przeszłam), ale jesli czytam cyt:
            Wiem że za
            > kilka lat postaramy się o adopcję, ale najbardziej na świecie marzę
            > o NASZYM dziecku... jednym, dwójce, trójce. (A tu - 32 lata na
            > karku!) Gdyby udało się mieć choć jedno... jestem pewna, że kolejne
            > jedno, dwoje moglibyśmy przyjąć. Ale tak ciężko się pogodzić z tym,
            > że nie mamy swojego, z naszej krwi...

            to zalewa mnie fala zwatpienia. Z takim podejściem nie podejmuj nawet tematu adopcji.
            Jesli to Wasze z krwi jest tak ważne, że dopiero jak będziecie je mieć to łatwiej byłoby
            przyjąć adoptowane, to w Waszych sercach narazie nie mam miejsca na
            adoptusia. Adopcja nie jest lekiem na niepłodność,
            nie może byc srodkiem na przeczekanie, ani "zapchajdziurą".
            Adopcja to świadomy wybór: nie walcze dalej, mam w sobie tyle
            miłości,że nie ważne są geny i to że nie urodzę, ważne jest to że już teraz nosze Nasze dziecko w sercu.
            pozdr, życzę odnalezienia swojej drogi do szczęścia, kotzmiot
            • alraune Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 02.11.09, 20:03
              Kotzmiot, dziękuję za opinię, dała mi do myślenia.
              W tej chwili na pewno nie jestem gotowa na adopcję, bo jak napisałam
              wyżej - nie pogodziłam się. Mam szczerą nadzieję że za jakiś czas
              (oby jak najkrótszy!) będę pogodzona i gotowa... bardzo chciałabym
              być. Marzę o tym dokładnie tak samo jak o własnym dziecku...
              • kotzmiot Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 02.11.09, 20:49
                alraune, dobrze,że masz świadomość że jeszcze nie
                czas na adopcję. Z doświadczenia wiem, że rezygnacja
                z marzenia i decyzja(z własnej woli)o zakończeniu
                leczenia to ciężka sprawa. Ciągle się przecież łudzimy,
                że za następnym razem się uda...To ciężka robota przestawić
                swoje myślenie. Ale jeśli wykona się ten krok, człowiek
                staję się spokojniejszy i przygotowuje się do bycia rodzicem.
                Przed nami jeszcze długie czekanie, ale czekaliśmy już tyle
                to poczekamy jeszczesmile
                życzę jak najkrótszego czekania do bycia gotowym
                pozdr, kotzmiot
                • abcd777 Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 02.11.09, 21:03
                  wiecie co, wniosek jaki mi sie nasuwa, to taki, ze wszytstko jest
                  niesprawiedliwe, cholernie niesprawiedliwe..ja nigdy dziecka miec
                  nie chcialam, i pewnego razu postanowilam sprawdzic swa plodnoc z
                  takim jednym i przy pierwszywm strzale - ze sie tak wyraże- od razu
                  ciaza- dodam iz mialam wtedy 37 lat!!! Do dzis jestem w szoku, jak
                  to mozliwe, bo dla mnie to wybryk natury, dla was pewnie cud... jak
                  by nie bylo, zycie sprawiedliwe nie jest.. Teraz oczywiscie
                  uwielbiam ma corke, kocham ja ponad zycie, ale.... to
                  niesprawiedliwe.... to fakt. Zycze wszystkim WAm powodzenia i
                  udanych "strzałów"; )
                  • majkaola Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 03.11.09, 15:56
                    znam to pytanie, zbyt często zadawalam DLACZEGO? Przestałam je
                    zadawać, bo nie znalazłam odpowiedzi, 3xIVF, zaczynam znowu myśleć,
                    że jeszcze mogę być szczęśliwa, może to właśnie adopcja, jeszcze
                    wszystko przed nami... bardzo chcę w to wierzyć smile
          • johana111 Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 06.11.09, 18:25
            alraune!!!! a robiłaś badania na TSH i anty TPO....ja też nie wiedziałam
            dlaczego nie zachodze....kilkanaście miesięcy...kiedy mogłam sie leczyć, ja o
            niczym nie wiedziałam......spróbuj
            • alraune johana111... 07.11.09, 21:27
              Dziękuję Ci kochana za sugestię smile
              Sprawdziłam, robiłam te badania... Robiłam wszystko, co zalecono w
              Invimedzie. Tam chyba znają się na rzeczy...
    • katarzyna.br Re: goska 03.11.09, 18:05
      a jakie wyniki ma Twój mąż? U nas problem też był po stronie męża,
      lekarz nie chciał nawet robić inseminacji, mówił tylko o in vitro,
      sytuacja była podobno bznadziejna. A tu nagle....ciąża.
      Jezli możesz napisz o wynikach męża.
    • lothos Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 05.11.09, 13:47
      Może rozważ dawstwo nasienia, jeśli Twój mąż ma rzeczywiście słabe. To taka
      rada, jeśli nie chcesz już odkładać macierzyństwa na potem. Może Twój mąż się na
      to zgodzi?
      Wiem, że sprawa delikatna dla faceta, więc ostrożnie, ale może tak by się udało.
      Jest jeszcze in vitro, adopcja, albo możesz odczekać trochę i znów próbować.
      Rozumiem Twoją gorycz, sama miewałam podobne stany, trudne to chwile.

      Wiele osób radzi, ale to Ty sama musisz podjąć swoją decyzję, najlepszą dla Ciebie.

      Życzę Ci wiary i siły.
    • diga2009 Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 07.11.09, 18:00
      > Nie radzę sobie z emocjami. Dzisiaj jedna z najbliższych koleżanek napisała
      > mi, że jest w ciąży. Ucieszyłam się ale też siedzę przed monitorem i płaczę.
      > Nie jest to zazdrośc tylko wielki ból, że może ja się nigdy nie doczekam, że
      > może nigdy nie przytulę swojego dziecka. Myślałam, że zmiana pracy zagłuszy
      > mój instynkt. I chyba tak było do dziś kiedy usłyszałam, że kolejna moja
      > koleżanka jest w ciazy.
      > Są momenty kiedy godzę się z losem, ale coraz gorzej znoszę kolejne informacje
      > o kolejnych ciążach. Kończy się to potokiem łez, że ja nie mogę mieć. Czasami
      > w głebi duszy jestem zła na mojego M chociaz yo nie jego wina. Czasami dopada
      > mnie taka bezsilność i przerażenie, ż jak bedzie wyglądać nasza przyszłośc
      > tylko we dwoje."

      mam dokładnie takie same odczucia.staram się i cieszę się na początku z każdej ciąży która pojawia się wokół mnie ale jak tylko zostaje sama-ryczę godzinami. Mój m powiedział mi już ostatnio, że boi się usłyszeć kolejne "dobre wieści" od znajomych czy rodziny bo wie jak ja na to zareaguje.
      jedyne co mnie w tym wszystkim pociesza, to fakt, ze nie jestem sama, że wiele z nas dotyka ten problem i podobne emocje. dziękuje za takie posty również!
      • goska797 Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 08.11.09, 14:23
        Dużo mówicie o adopcji. Jest to piękne móc pokochać "nie swoje" dziecko. Do tego
        kroku prawdopodobnie trzeba dorosnąć. Ja lada moment kończę 26 lat i tli się we
        mnie jeszcze malutka nadzieja, że nam się uda. Miałam etapy kiedy przez
        pierwszych kilka miesięcy nie przyjmowałam diagnozy lekarzy. Myślałam "co oni
        mogą wiedzieć?". Potem próby leczenia i moment kiedy przestały mnie bolec cudze
        ciaże. Teraz to jednak wraca kiedy widzę litość w oczach innych. Ludzie już
        domyślają się, że mamy problem. Najbardziej nie wiem co odpowiadać koleżanką,
        które mówią mi o swoich objawach, radości ze stanu błogosławionego. Czuję, że je
        okłamuje. Sama zaś ze strachem patrzę na nasze przyszłe życie.
    • magdalena_anna2 Re: pogodzić się z rzeczami których nie mogę zmi 11.11.09, 18:47
      dziewczyny, goska797,
      dziękuję za ten wątek. Mogę podpisać się pod większością slów o
      tęsknocie i rozczarowaniu. Własnie przed chwilą oglądałam zdjęcia
      nowonarodzonego synka przyjaciółki, popłakałam się ze wzruszenia ale
      i z żalu, że ja sama nie jestem mamą.Wiem doskonale, jak to jest
      odpowiadać na pytania "A kiedy wy postaracie się o dzidziusia?",
      coraz gorzej reaguję na życzenia powodzenia w "wiadomej sprawie",
      zastanawiam się jak długo jeszcze będe w stanie grzecznie się
      uśmiechać.
      O dziecko staram się od prawie 3 lat. Stres, dużo pracy - myślałam,
      ze to o to chodzi. Zmieniłam tryb życia, wreszcie trafiłam na
      rozsądną panią doktor, która o mnie zadbała, zrobiłam badania,
      leczymy się oboje z mężem ... Dodam jeszcze ku przestrodze wszystkim
      dziewczynom,które idą do klinik leczenia niepłodności i słyszą, że
      tylko in vitro. Ja też to uslyszałam. Tylko jakoś nikt w klinice nie
      zauważył moich złych wyników badań... Torchę przypadkowo trafiłam do
      pani endokrynolog i efekt jest taki, że z miesiąca na miesiąc mam
      lepsze wyniki i wreszcie zielone światło na działanie smile. Na razie
      nadal sobie mogę tylko poryczeć z rozczarowania raz na miesiąc, ale
      idziemy mam nadzieję w dobrą stronę. Wszystkim nam - mamom i mamom
      in spe - życzę powodzenia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka