Dodaj do ulubionych

pozegnianie

06.12.09, 09:01
nie bylam tu juz jakis czas i chcialabym sie pozegnac

do tych co mnie znaja i pamietaja,
moje malzenstwo i starania o dziecko jest juz historia
Wyprowadzilam sie od meza, mysle ze za jakis czas dojdzie do
rozwodu, nie udalo nam sie, teraz juz wyszly takie brudy naszego
zwiazku ze nie ma do czego wracac
okazalo sie ze moj maz nie byl nie tylko nie zaintersowany nasza
nieplodnoscia ale i szukajacy pocieszenia przy innych kobietach...
Dziwna rzecz, zaluje ze nie wiedzialam, bo nie zrobilabym 3 in vitro
i nie zrujnowala swojego zdrowia, teraz zaluje chociaz milam znaki
tego wszystkiego juz wczesniej, ale nie reagowalam, chcialam miec
slepo dziecko, a teraz to ja ponosze konsekwencje zdrowotne, nie moj
maz

jedna tylko rada dla was starajacych sie, ja brnela przez to sama,
moj maz byl zawsze z boku, on mi tlumaczyl ze on nie jest tak bardzo
potrzebny, lekarze mi tlumaczyli ze mezczyzna czuje inaczej, ze jak
sie urodzi dziecko to wtedy poczuje, a ja teraz wiem ze
jesli cos szwankuje od poczatku, jesli maz sie od was odsuwa, jesli
tlumaczy ze nie chce czy cos tam (a duzo jest takich postow, braku
zaangazowania meza)
nie brnijcie w to w leczenie, problem jest pewnie glebszy, a i tak
pewnie predzej czy pozniej wyjdzie, bez wzgledu na to czy dziecko
bedzie czy nie
Obserwuj wątek
    • gorzkacava Re: pozegnianie 06.12.09, 09:55
      lusiasia, bardzo mi przykrosad
      pamietam Twoją historię.

      Wierzę, że przyjdzie dzień, że szczęście się do Ciebie uśmiechnie.
      Ściskam Cię bardzo mocno!
    • aniaroll Re: pozegnianie 06.12.09, 10:47
      ja również znam Twoja historie, bardzo mi ciebie żal wiedz jedno po tym
      wszystkim przez co przeszlas jestes dla mnie wielka osobą, ja jestem takim
      tchórzem ze boje sie podejść do in vitro ,tak sie bboje porazki maz tez mi nie
      pomaga jest tak jak Twoj z boku.....tylko ze Ty to w odroznieniu ode mnie
      ogarnialas , a ja jestem tak beznadziejna ze stoje z boku i nic nie robie,
      zobaczysz jeszcze bedziesz szczesliwa , widocznie on nie zaslugiwal na taka
      wspaniala kobiete, zaniedlugo na pweno spotkasz kogos kto bedzie darzyl Cie
      przwdziwym uczuciem
      moze to byl znak ze nie mialas miec z tamtym dziecka ? moze jak bedzie ktos inny
      od razu sie uda tego Ci zycze....smile
      • dagmara-k Re: pozegnianie 06.12.09, 12:18
        przytulam cie mocno, pamietam od lat twoja cala historie. zaluje ze musialas to
        na wlasnej skorze poznac, a nie przeczytac w takim poscie jak twoj dzisiejszy,
        ze samemu sie nie dasad zdrowia nikt ci nie wroci, ale wszystko jeszcze moze byc
        inaczejkiss
    • alice25 Re: pozegnianie 06.12.09, 14:05
      Droga Lusiasiu, znam Twoja historie. Tak bardzo mi przykro. Wierze,
      ze w Twoim zyciu zaswieci jeszcze slonce.Ja wychodze zawsze z
      zalozenia, ze pewne rzeczy dzieja sie w naszym zyciu zawsze
      po "cos". Zycze Ci sily i wytrwalosci, jestem pewna, ze juz niebawem
      szczescie zawita do Ciebie ze zdwojona sila.
      Pozdrawiam Cie serdecznie
      Alice
      • lusiasia Re: pozegnianie 06.12.09, 14:21
        nie jestem jakos bardzo nieszczesliwa, dojrzewalam do tej decyzji
        bardzo dlugo, dobrze zrobilam, bylabym slepa dalej
        teraz jest ciezko, inaczej, buduje to wszystko na nowo z wielkim
        bagazem i wiedza o sobie, o innych

        moj maz zaczal bardzo mocno byc przeciwny adopcji komorki, ze to
        bedzie tylko biologicznie jego dziecko, teraz rozumiem dlaczego
        dobrze ze chociaz troche zaczal myslec
        pewny rzeczy po prostu nie ida w parze, takie jak chec posiadania
        dziecka i niechec do leczenia, milosc i zdrada
        jak sie kocha, to sie nie zdradza, jak sie chce dziecko to sie
        walczy az starczy sil, i jest niewazne czy to kobieta czy mezczyzna

        nie mysle o dziecku, mam bardzo dobra prace i przyjaciol,
        postanowilam jakos przetrwac przez ten czas, pozniej wroce do Polski
        ale nic nie planuje, staram sie zyc z dnia na dzien
        • pelikan00 Re: pozegnianie 06.12.09, 15:26
          zycze ci powodzenia, Lusiasiu!!

          nie raz czytalam Twoje watki, i chyba masz racje- chyba najlepiej sie stalo.
          jeszcze raz - powodzenia!! na pewno wszystko sie ulozy!
          • edytka8080 Re: pozegnianie 06.12.09, 15:54
            witaj! znam twoje historie życze ci dużo zdrówka i powodzenia ja
            wiem że będziesz jeszcze szczęśliwa
        • julia56 Re: pozegnianie 06.12.09, 22:05
          Lusiasia, ściskam Cię mocno. Jesteś świetną kobietą i to się liczy
          najbardziej. kiss
          ------------------------------
          Znam anioła. Spłodził mi syna.
    • katarzyna.br Re: pozegnianie 06.12.09, 22:42
      Lusiasia, ja cię pamiętam (choć nie wiem czy ty mnie, udzielałam sie
      na forum 2 lata temu), pamiętam Twój problem. Bardzo mi przykro że
      wszytsko tak się u Ciebie potoczyło. A może z mężem da się jeszcze
      coś naprawić, no chyba że definitywnie nie chcesz mieć z nim nic
      wspólnego. Trzymaj się! Zyczę ci aby los ci to w końcu wynagrodził.
      • lusiasia Re: pozegnianie 07.12.09, 07:01
        Ja postanowilam wrocic do Polski, jak za mna pojedzie, to kto wie wink
        na powaznie nie mozna zdradzac mnie z innymi przez kilka lat i
        kochac wciaz mnie, a moj maz przyznaje sie do tych dwoch rzeczy na
        raz, dla mnie osobiscie chore
        paradoksalnie dobrze ze nie mamy dzieci, jakby byly moj maz wcale
        nie postepowalby inaczej
        • jaa.goda Re: pozegnianie 07.12.09, 09:33
          przykro mi że spotkało Cię coś takiego ale myślę, że dobrze się
          stało bo przynajmniej wiesz na czym stoisz (śledzę twoje watki od 3
          lat choć pewnie ty mnei nie znasz). Pozdrawiam i życzę dużo szczęścia
          • edytka8080 Re: pozegnianie 07.12.09, 09:55
            mi się wydaje że dobrze że się teraz przyznał a nie jak byście mieli
            dzieci
            • romashka Re: pozegnianie 07.12.09, 11:24
              Lusiasia, bardzo mi przykro sad
              Chcę tylko napisać, że bardzo mnie poruszyło, to, co napisałaś...
              trzymam kciuki, aby dla Ciebie słońce też kiedyś zaświeciło kiss
    • karolina.and Re: pozegnianie 07.12.09, 12:27
      Ja osobiście nie znam Twojej historii ale powiem Ci ze twój małżonek
      to normalny szmaciarz to jak z Tobą postąpił mówi tylko jedno nie
      zasługuje na Ciebie wierze że los jest sprawiedliwy i że ty
      znajdziesz szczęście a on zostanie Sam jak palec.Życzę Ci zdrowia i
      wiary w lepsze jutro!!!
    • alonka7 Re: pozegnianie 07.12.09, 15:58
      Przykro mi. Czytalam Twoje posty od jakiegos czasu.
      Tez wierze, ze wszystko jest po cos. Zycze Ci, zeby to sie szybko
      okazalo ... No a do sprawy dzieci wrocila!!! w dobrym dla Ciebie
      czasie i z odpowiednnim partnerem (choc dla nas wszystkich tutaj,
      temat jest trudny)
      • agazlublina Re: pozegnianie 07.12.09, 17:21
        Doskonale znam twoją historię i jest mi ona szczególnie bliska- bo
        przypomina zupełnie moją , poza postawą męża - współczuję ci ,bo w
        całej tej walce wsparcie drugiej osoby jest cholernie ważne ,
        miałam nadzieję że twoja walka zakończy się wkrótce
        sukcesem ...ale mamy tu wszystkie nadzieję że jeszcze nie wszystko
        stracone i życzę ci tego z całego serca , może to właśnie (zmiana
        partnera)to pierwszy krok do sukcesu ... ja byłam tak beznadziejnym
        przypadkiem że - w kilku klinikach ,nie chcieli mnie , nie raz
        usłyszałam żebym dała sobie spokój ,my jednak nie poddaliśmy się ,
        walczyliśmy prawie 9 l , za kilka tygodni przyjdą na swiat nasze
        bliżniaki ...
        • gosia1705 Re: pozegnianie 09.12.09, 11:16
          Pamiętam doskonale Twoją historię i bardzo mi przykro, że tak się
          stało. Mam nadzieję, że wszystko sobie poukładaszz mężem czy bez
          niego i zaświeci słoneczko na niebie. Życzę Ci z całego serca żeby
          Twoje marzenie się spełniło. Pozdrawiam i przytulam mocno.
    • miceel Re: pozegnianie 09.12.09, 19:35
      Doskonale pamiętam Twoją historie. Napewno wreszcie doczekasz się
      spokoju i szczęścia.Życzę Ci tego z całego serca.Pozdrawiam.
    • lil-yan Re: pozegnianie 22.12.09, 21:02
      Nie było mnie tu półtora roku, ale Ciebie pamiętam bardzo dobrze. Przytulam Cię
      bardzo mocno i mam nadzieję, że znajdziesz spokój po tych wszystkich latach walki.
    • aurita Re: pozegnianie 23.12.09, 09:19
      lulasiu trzymaj sie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka