Dodaj do ulubionych

Poddaje się...

30.01.10, 17:05
Zaczynam się poddawać.

od prawie 2 lat staramy sie o malca.
przez ponad rok "leczyłam" się u lekarki, która nic nie robiła
(żadnych badań, kombinacji z lekami, monitoringu itp).
W listopadzie zmieniłam lekarza i trafiłam do konkretnego gościa.
Dużo badań, monitoring, zmiany leków.
Wszystko byłoby dobrze gdyby nie diagnoza. Co przynosiłam nowsze
badania to tylko utwierdzał się w tej diagnozie.
1. brak owulacji
2. nie rosną pęcherzyki
3. endometrium też nie rośnie
4. wrogość śluzu.
Marnie to wygląda.
Skierował mnie na HSG, bo przygotowujemy się do inseminacji.
Tylko ..... KOSZTY !!!!
Wizyty, badania ciągną nas strasznie w dół finansowo oczywiście.
HSG 400zł
Inseminacja 750zł.
Pewnie jakieś leki dojdą do tego i badania.
Gadałam dziś z matką (niech wie jaka jest sytuacja) jakoś ją to nie
wzruszyło za bardzo. Ani problem ani to, że nie możemy nie podołać
finansowo. Generalnie mojego męża uwielbia (uprzedzam wasze
pytaniawink ale jeśli chodzi o pomoc chociażby w połowie kosztów to
nie. Nawet dobrym słowem nie wsparła. Z resztą nie tylko w tej
kwestii wykazuje totalne lekceważenie. Gdyby mogła to pewnie
ostatnią złotówkę by z nas zdarła.
Boże .... o własnej matce tak piszę .....

Wszystko to + to, że mój mąż nie jest przychylny do in vitro, do
którego mocno się zbliżamy, powoduje, że jestem mocno zdołowana tym
wszystkim.
Człowiek jak ma nadzieję to da sobie radę ze wszystkim.
Gorzej jak nadzieji zaczyna brakować..... tak jak mi.
Drogie dziewczyny, jak Wy sobie radzicie w takich trudnych chwilach ?
Co Wam pomaga?
napiszcie proszę...
Obserwuj wątek
    • pudelek09 Re: Poddaje się... 30.01.10, 17:38
      Gosia!My sie staramy 9lat i 8mies.Tez bywalo roznie.Przeszlam tyle
      badan,ze glowa boli,laparoscopie,operacje miesniakow,zakazenie
      cytomegalia,dzis mialam 5inseminacje.Tez mam chwile
      zwatpienia,potrafie kilka dni i nocy plakac z bezsilnosci.Bo tak sie
      staram i nic!
      Na brak owulacji,na wzrost pecherzykow i pewnie endo sa leki!
      Co do matki to nie zdziw sie jak zaraz Cie zaatakuja,ze ona nie ma
      obowiazku dokladac itd!Ja tez nie mam latwej sytuacji z matka(na
      szczescie nie chodzi o kase).Nie pow jej ani o jednej
      inseminacji,ani o tym ze ide na operacje(zaraz wszyscy o tym wiedza
      w pracy i wogole),pozatym uslyszalam kiedys ze szkoda kasy przez
      tyle lat wydawac!
      Maz moze musi >dojrzec<.Moj tez nie chcial slyszec nawet o
      inseminacji!przeryczalam cala noc,tlumaczylam,ze to wazne.Chyba
      troche dotarlo,a powoli dojrzal.Jak wspomnialam o invitro pow-
      dobrze,jak wspomnialam ze tyle kasy-dobrze zdobede.Wie,ze to dla
      mnie b.wazne.Dla niego tez,ale dla mnie najwazniejsze!
      Takze idz na HSG,powoli przygotowuj meza i bedzie dobrze!
      A wiesz co nam pomaga w trudnych chwilach?Wlasnie to forum!Dobrze
      trafilas!
      • polaa27 Re: Poddaje się... 30.01.10, 18:49
        Gosiarkar pamiętaj że cześć rzeczy możesz mieć na nfz. Np. HSG robią szpitale
        położnicze, musisz mieć tylko skierowanie i aktualny posiew. Jeśli jesteś z
        Warszawy to najszybsze terminy były na Inflandzkiej, długo też sie nie czekało
        na Karowej.
        • 5maa1976 Re: Poddaje się... 30.01.10, 20:33
          właśnie hsg możesz zrobic na nfz , miałam skierowanie od gin. i bez problemu , musialam miec aktualny posiew i cytologię, hormony też możesz robic na nfz, ja zanim trafilam do kliniki chodzilam do gin prywatnie a on dawal mi skierowania z poradni gin przyszpitalnej w którek pracowal i za nic nie placiłam. pozdrawiam
    • mala-sokolka Re: Poddaje się... 30.01.10, 22:17
      Zgadzam się z Pudelkiem a od siebie dodam - sposób w jaki ja sobie radzę to:
      1. natychmiastowa reakcja - odreagowuję. Pozwalam sobie na złość łzy, nie tłumię
      jak kiedyś. A potem
      2. czas - kilka dni na uspokojenie, myśli nareszcie zaczynają pracować normalnie
      a nie pod wpływem emocji, świat przestaje wyglądać tak beznadziejnie a ja już
      nie czuję się jak...

      pozdrowienia smile i nie daj się! U mnie za dwa tygodnie wybiją trzy lata, z czego
      ponad dwa zmarnowane u **** pseudolekarzy.
    • balbins Re: Poddaje się... 30.01.10, 22:58
      No cóż,łatwo nie jest,faktycznie...Na szczęście mój mąż podszedł do sprawy
      dojrzale(mam endometriozę,szanse na naturals-około 2%)I choć zarabiamy naprawdę
      niewiele-sporo poniżej średniej-po prostu nie wyjeżdżamy na narty zimą,nad
      Lazurowe Wybrzeże latem,tylko zaciągnęliśmy kredyt na in vitro,i będziemy
      spłacać 3 lata.Czasami dobija nas myśl,że niektórzy 10 tys wydają w weekend na
      spa i zakupy-ale cóż,nie wszyscy jesteśmy jednakowi.Jeśli nie uda się za 1-szym
      razem,drugi raz nie podejdziemy z prostej przyczyny-nie stać nas po prostu.Ale
      nie chcemy sobie wyrzucać potem,że nie spróbowaliśmy wszystkich
      możliwości.Także-głowa do góry-zaglądaj na forum,pogadaj szczerze z mężem,mama
      nie chce dołożyć?-trudno,musicie radzić sobie jakoś...Wiem,nie jest łatwo,ale
      trzymam kciuki,poradzicie sobie,czego z całego serca życzę...
      • natasza-n1 Re: Poddaje się... 31.01.10, 10:44
        U nas też się z kasą nie przelewa. Ale nie za wszystko musisz płacić.Badanie
        drożności i histeroskopię zrobią w ramach NFZ w szpitalu, poproś o skierowanie.I
        nie wszystkie leki są drogie.Nie wiem skąd jesteś ale inseminację też można
        zrobić w ramach NFZ!! In vitro niestety nie. Rób co możesz w ramach NFZ, resztę
        ew. prywatnie. Nawet badania genetyczne też.Zapytaj czy przy szpitalu nie
        zajmują się problemem niepłodności. Wiem że we Wrocławiu można mieć inseminację
        na NFZ, więc pewnie w innych większych miastach też..
        • grosik68 Re: Poddaje się... 31.01.10, 15:30
          Trudno jest. Kazda z nas inaczej podchodzi do swojej nieplodnosci, kazda ma
          nieco inny problem. Ja w zasadzie juz nie odzywam sie na tym forum, z reszta i
          tak bywalam tylko przygodnym gosciem. A i strona finansowa nie bylaby dla nas
          problemem.
          Niestety psychika mi nie wytrzymala, popadlam w depresje, a i lata juz nie te.
          Nigdy nie chcialam rodzic po czterdziestce. Ale wlasnie teraz (a skoncze w tym
          roku 42), gdy mi sie okres o tydzien opoznil, to chodzilam z glowa w chmurach i
          marzylam sobie, jak byloby pieknie... A wszystko by pasowalo, data wspolzycia i
          ewentualnej owulacji (sprawdzone po czasie - normalnie juz niczego nie
          kontroluje). Niestety, to byl tylko stres i przepracowanie sad Wszystko wiec po
          staremu. Placze teraz nad utrata czegos, czego wlasciwie nie mialam...
          Dziewczyny, zycze Wam duzo sily i powodzenia!!!
          • kavainca Re: Poddaje się... 31.01.10, 16:08
            Słuchaj, a może warto pomyslec o adopcji?
            Im bedziecie starsi, tym starsze dziecko bedziecie mogli adoptować.
            Niestety jest tak, że różnicamiędzy starszym rodzicem a dzieckiem
            nie może byc większa niż 40 lta.
        • gosiarkar Re: Poddaje się... 01.02.10, 17:04
          natasza..... ja też jestem z Wrocławia smile
          Gdzie robią inseminację w ramach funduszu? Trzeba być zapisanym do
          jakiejś poradni przyszpitalnej ?
          Napisz coś więcej smile
          pozdrawiam
    • figosia Re: Poddaje się... 31.01.10, 16:59
      Gosia! My staramy się już prawie pięc lat, mnóstwo badań i stresu a
      wyniki wszystkie niby dobre a dzieciątka jak nie widac tak nie
      widac. Jeśli chodzi o koszty to może można zrobic wiele na NFZ ale
      łączy się to z czekaniem a co za tym idzie dłuższym stresem. A może
      spróbowałabyś np. medycyny naturalnej (ziółka).(My od jakiegoś czasu
      stosujemy i jesteśmy dobrej myśli.)
      Nie wiem czy pomogą ale z pewnością troszkę pozwoli to odpocząc
      Twoim nerwom i organizmowi. Pozdrawiam
    • spiryna Re: Poddaje się... 31.01.10, 22:54
      Gosiarka, my tez się staralismy prawie dwa lata o dziecko i miałam
      wiele chwil wahania, ale na szczescie sie nie poddalismy.
      Bardzo dobrze, ze znalazłaś nowego, dobrego ginekologa od leczenia
      niepłodnosci. Szkoda tylko, że za wszystkie badania musisz płacić z
      własnej kieszeni. Przeciez wiekszośc z nich refunduje NFZ. powiem
      ci, że my chodzilismy do lekarza prywatnie, co miesiac. Prawie
      zawsze zleceał jakies badania: nasienie, hormony, hsg, laparoskopia
      i zawsze dawał skierowanie na oddział niepłodności. Tak więc
      zaoszczedzilismy mnosto kasy. Z tego co wiem inseminacja tez jest
      duzo tańsza ok. 300 zł. Moze poszukaj kogos innego?
    • jogna1 Re: Poddaje się... 01.02.10, 21:05
      HSG i IUI sa refundowane. potrzebujesz skierowanie. Jesli faktycznie dojdzie do
      IVF to koszt jest duzy.. ale nie tyle tu dziewczyny wydaja, biora kredyty i
      latami spłacają.. musisz sama zdecydować co jest ważniejsze. Skoro rodzice nie
      chcą pomoc, trudno - musicie radzic sobie sami. Cel jest szczytny, wiec chyba
      warto..
      • natasza-n1 Re: Poddaje się... 02.02.10, 17:31
        Ja chodziłam najpierw prywatnie. Miałam nawet in vitro. Nie udało się.W czasie
        zbierania kolejnych środków, zarejestrowałam się państwowo, na Dyrekcyjnej jest
        poradnia leczenia niepłodności. Inseminację robią w ramach NFZ.Chciałam
        spróbować inseminacji przed kolejnym in vitro (żeby zaoszczędzić i nie marnować
        czasu). I co się okazało. Że mam dużego mięśniaka!!!In vitro nie mogło się udać,
        bo mój mięśniak działa jak spirala. Muszę go usunąć.Dodam że histeroskopię
        wcześniejszą miałam w innym szpitalu i nic nie wykazało!!!!!Straciłam tylko dużo
        czasu i pieniędzy. W czwartek idę do szpitala, trzymajcie kciuki bo strasznie
        się boję.
        • natasza-n1 Re: Poddaje się... 02.02.10, 17:34
          tel 7331447. Tylko jest minus, musisz uzbroić się w cierpliwość bo na pewno nie
          wejdziesz o tej godz na którą się umówisz.Ale jeśli masz problem z finansami to
          polecam. Zrobią Ci tam również histeroskopię czy laparoskopię, jeśli potrzeba.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka