Dodaj do ulubionych

invitro - miałam punkcję

25.02.04, 20:54
Dziewczyny jestem tu pierwszy raz. Przyznam jednak, że czytałam Wasze
wypowiedzi od jakiegoś czasu. Bardzo mi pomogły przygotować się psychicznie
do in vitro.Jestem już po punkcji. Mam trzy zapłodnione jajeczka, przede mną
transfer. Bardzo się boję, że się nie powiedzie. Chyba każda z nas jest na to
przygotowana, ale mimo wszystko wierzy, że może się znajdzie w tych 20-30%,
którym się udaje. Nigdy się nie leczyłam, nie podawano mi hormonów. Mąż ma
słabe plemniki. Wydawało się , że mój trzydziestoparoletniletni organizm
lepiej odpowie na podane mi dawki hormonów - a tu tak mało jajeczek. Wiem, że
udaje się czasami z jednym, ale czy będzie tak ze mną. Jak przetrwać te
kilkanaście dni, żeby nie zwariować. Przecież to sa chyba ważne dni dla
zdrowia potomka, jesli we mnie zamieszka.
Obserwuj wątek
    • Gość: Ola Re: invitro - miałam punkcję IP: *.in-addr.btopenworld.com 25.02.04, 21:46
      Czesc Kortis !

      Nie pociesze Cie , poniewaz jestem kilka dni za Toba...pobranie chyba 5go marca
      Bardzo sie boje od samego poczatku ze nie wyjdzie sad
      Mozemy razem przez to przejsc smile
      W moim przypadku bylo kilka problemow, ale jeszcze nie wiem jak zareaguje na
      zastrzyki.........
      Ze strachu duzo pracuje, jestem ciagle zajeta i wieczorem padam...

      Powiedz dlaczego nie mialabys sie znalesc w grupie 30% ?????????
      Musi nam sie udac !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Pozdrawiam,
      Ola
      • privata Re: invitro - miałam punkcję 25.02.04, 22:10
        cześć dziewczyny. ja jestem umówiona na 6 marca. trzymajcie kciuki - będzie
        dobrze, jeśli nie nam to komu ma się udać???
    • kortis Re: invitro - miałam punkcję 25.02.04, 22:38
      Dziewczyny,
      macie rację trzeba wierzyć. Ale mój lekarz nie chce mi robić wielkich nadziei i
      cały czas powtarza, że jeszcze pare przeszkód jest.Wiem już jedno - wszystkie
      jajeczka sie zapłodniły. Ale muszą jeszcze przetrwać w dobrym stanie tak by od
      punkcji upłynęły dwie doby. A później to czekanie. Brzuch po punkcji trochę
      boli.Mój facet lata po chałupie jak oszalały i już teraz mówi, ze jesli się nie
      uda, to na drugi raz się nie godzi. Te zastrzyki, znieczulenie, on by tego nie
      wytrzymał więc to dla mnie pewnie jest straszne, tylko nie chcę się przyznać.
      Ale cóż - wcale nie jest takie straszne, tylko facet umiera przy lekkiej
      grypie , a cóż mówić o kłuciu w brzuch, w pupencję itp. Gin przepisał mi
      Dupahaston i Luteinę.Mam je brać oba codziennie po trzy tab. Ta ostatnia, pod
      język, jest okropna. Biorę te leki po raz pierwszy. Ciekawa jestem jak wpływaja
      na samopoczucie? Kiedy brałam pierwszy zastrzyk wydawało mi się, że nie
      przeżyję tych dni do punkcji, a juz mam ją za sobą.
      Kortis
      • Gość: asiakasia Re: invitro - IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.02.04, 23:08
        ważne jest, jak się podzielą te zapłodnione jajeczka - najlepiej, gdyby do
        transferu podzieliły się na 4 lub 8 komórek

        Luteina i Duphaston mają dokładnie takie samo działanie, ale Luteina jest dużo
        tańsza, no i Luteinę można brać i dopochwowo i podjęzykowo

        w novum po transferze przepisują 10 tabletek Luteiny dziennie dopochwowo
        (2 rano, 2 w południe, 2 wieczorem i 4 na noc),
        po zajściu w ciążę - jeśli poziom progesteronu jest odpowiedni - stopniowo
        zmniejsza się dawkę

        pociesz się, że Twoje samopoczucie w czasie dwutygodniowego czekania na wynik
        transferu raczej nie ma wpływu na maleństwo,
        ale oczywiście życzę Ci jak najmniej nerwów wink

    • kortis Re: invitro - miałam punkcję 25.02.04, 23:34
      Asiakasia,
      dzięki za wsparcie.
      Zastanawiam się, dlaczego, skoro maja takie samo działanie, mam zażywać i
      Dupasthon, i Luteinę?
    • Gość: vikas Re: invitro - miałam punkcję IP: *.aster.pl 26.02.04, 00:14
      Trzymaj się i myśl pozytywnie.Ja jestem na
      przedbiegach do in vitro i nie myślę negatywnie.
      Jeśli miałabym tak myśleć nie podchodziłabym
      zabiegu.Wszystko się ułoży.Dbaj o siebie!!!
    • kortis Re: invitro - miałam punkcję 26.02.04, 00:31
      Generalnie do moje nastwienie do zabiegu jest bardzo pozytywne - mówiłam nawet
      mężowi, że jestem przekonana, ze uda się za pierwszym razem. Zakładałam
      oczywiście, ze jakieś mrozaczki będą i to było dla mnie bardzo ważne w tym moim
      pozytywnym myśleniu. Niestety okazało się , że nie ma co mrozić. Oczywiście są
      pary, które decydują się na zabieg w cyklu naturalnym, bez stymulacji i mają
      jedno jajeczko, i czasami się udaje.Los jest nieprzewidywalny.I to mnie
      podtrzymuje na duchu.
      • Gość: Manus Re: invitro - miałam punkcję IP: 195.245.213.* 26.02.04, 10:30
        Kortis,
        nawet nie wiesz jak ja czekam na chwilę, w ktorej mój lekarz powie, że
        dopuszcza mnie do in vitro. Już bylam na dobrej drodze, już zaczęłam stymulacje
        gdy okazało się, ze mam bakterie i odsunęli mnie, a teraz muszę się leczyć na
        te straszne bakterie, a serce było już tak blisko.... Badź dobrej myśli, musi
        się przecież kiedyś udać. Wbrew pozorom i po pierwszych zabiegach rodzą się
        największe szczęścia!!!!! Teraz tylko musisz wypoczywać, przede wszystkim
        psychicznie (choć moja pani doktor twierdzi, ze nie ma to większego znaczenia),
        ale lepiej być w lepszym nastroju i mysleć pozytywnie... Wiesz już kiedy
        transfer????
    • agnieszkag2 Re: invitro - miałam punkcję 26.02.04, 12:59
      W Listopadzie 2002 przeżywałam dokładnie to samo co Wy w tej chwili.To niemalże
      nie do wiary ale udało się za pierwszym razem i teraz mam 7,5 miesięczną
      śliczną zdrową córeczkę. Mój organizm doskonale zareagował na stymulację ale
      chyba ze względu na bardzo słabe nasienie męża udało się wyhodowac tylko dwa
      zarodki.Byłam pełna obaw ale cały czas mąż podtrzymywał mnie na duchu i jakoś
      to przeżyliśmy razem.Bardzo proszę bądźcie dobrej myśli,trzymam bardzo mocno
      kciuki.

      Agnieszka z Małgosią (10.07.2003)
    • kortis Re: invitro - miałam punkcję 26.02.04, 17:11
      Transfer mam już za sobą. Podano mi tylko dwa zarodki. Jedno zapłodnione
      jajeczko nie przetrwało. Z podanych mi dwóch zarodków jeden był super, a drugi
      tez właściwie się nadawał - tak powiedział lekarz. Nie wiem czy to znaczy, że z
      tym , który się właściwie też nadawał szanse są mniejsze? Byłam tak
      oszołomiona, że nie zapytałam, a teraz czekam. Test 09 marca. Mam tylko
      nadzieję, że do tego dnia wytrwam nie robiąc testów po drodze. Wiem, że
      wcześniej to nie ma sensu i pozytywny wynik może wprowadzić mnie w błąd.
      Dzięki za wsparcie...może też się uda za pierwszym razem????????????????
      Każda z nas by tak chciała....ale niektórym się udaje!!!!!!!
      • Gość: maja Re: invitro - miałam punkcję IP: *.miechow.com / *.miechow.com 26.02.04, 22:12
        kortis- bądz dobrej myśli jestem z tobą i czekam na wyniki/pisz i nic się nie
        martw!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka