Dodaj do ulubionych

bylam pierwszy raz u gina w ciazy

25.02.04, 21:31
OM 13.01.04, pozna owulacja, ok 18-20 dc. od 18 lutegow iem o ciazy tego dnia
beta hcg mialam 49.92, dzien pozniej bylo powyzej 60. bylam u gina, fajnie
sobie pogadalismy ale na usg jeszcze kropka nie bylosad moglam sobie tylko
popatrzec na moja gruba doczesnasmile heheheh, ale ja co innego chcialam
zobaczyc. przestraszylam sie i zrobilam beta hcg mam 200. wolalabym wyzsze! i
wolalabym zobaczyc kropke dzidzi na monitorze. mam isc na ponowne badanie usg
za tydzien.wtedy w 5 tygodniu od zaplodnienia ma byc cos widac. gin mowi, ze
on sie nie nastawial na to, ze dzis cos zobaczymy innego jak doczesna
ciazowa, ale ja mam kolosalny niedosyt i irracjonalny strach!
czuje sie dobrze, zadnych boli brzucha czy plamien.
co o tym sadzicie?sad((((((
podlamana mama
Obserwuj wątek
    • fulvia16 Re: bylam pierwszy raz u gina w ciazy 25.02.04, 21:43
      Maretina
      ja niestety nie ma doświadczenia w tym zakresie, w ciąży nigdy jeszcze nie
      byłamsad(((
      ALE TRZYMAM KCIUKI, MUSI BYĆ DOBRZE I BĘDZIE DOBRZEsmile)))
      Pozdrowionka
      • Gość: pimienta Re: bylam pierwszy raz u gina w ciazy IP: *.smstv.pl / *.net24.pl 25.02.04, 21:49
        U mnie w 5 tyg. nic nie było widać. Teraz jestem w siódmym i dwa dni temu już
        widać było zarodek i tętno.
    • Gość: Martuszka Re: bylam pierwszy raz u gina w ciazy IP: 62.233.204.* 25.02.04, 22:02
      Gratulacje ...smile)myslę że nie masz co sie martwic USG bo u mojej koleżanki też
      nie było widac fasolki dopiero po 6 tyg. Będę trzymała kciuki ...Ja już 50 dc.
      ok. 12 dni po owu. test negatywny ale ze wzgledu na temp. podwyzszona cały czas
      zyje nadzieją, az boje sie hcg zeby sie nie rozczarowac .
      Twoja dzidzi to dla mnie nadzieja i wiara .
      ściskam ciepło
    • limes1 Re: bylam pierwszy raz u gina w ciazy 26.02.04, 09:58
      Hej! Nic się nie martw! To też zależy od tego, jaki sprzęt ma twój gin. Mój ma
      jakiś super hiper (tylko jeść nie gotujesmile) i u mnie w 5 tygodniu wszystko było
      widać, a usg było "dowcipne". Po prostu czekaj cierpliwie (ale to łatwo
      powiedzieć smile), a na pewno zobaczysz swoje Maleństwo. Ucałowania i
      pozdrowienia!
      P.S. Ja już nie mogę się doczekać wyraźnego brzuszka smile)
      • maretina Re: bylam pierwszy raz u gina w ciazy 26.02.04, 10:08
        dzis jakos nie umiem sie cieszyc, moze to hormony ciazowe daja o sobie znac, a
        moze mam po prostu dola, bo sie nastawilam a tu nic.mam nadzieje, ze za tydzien
        cos zobacze. czy ja musze zawsze byc taka nietypowa i "orginalna"?sad((( wy
        macie wysokie beta hcg i widzialyscie cos na usg, ja mam 200 beta hcg, rosnie
        mi w tempie 50%, tak moj maz wyliczyl, 18 mialam 49.92. czyli niby ok, mieszcze
        sie w normie jak na 4 tydzien od zaplodnienia. ale ja bym chciala miec ze10.000
        i wielki brzuch, albo chociaz kropka w usg zobaczycsmile
        mam dzis placzliwy zien. koszmar.
    • Gość: Katja Cierpliwości! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.04, 12:10
      Tak, potrzeba Ci więcej cierpliwości młoda mamusiu... Stężenie betaHCG w krwi
      rośnie, a to (z tego co mi wiadomo) jest b. dobry znak smile))
      A dzidziusia jeszcze zdążysz się naoglądać.
      P.S. Sorrki, ale ostatnio nie mam wejścia na swoje GG
    • Gość: kasialu Re: bylam pierwszy raz u gina w ciazy IP: *.mofnet.gov.pl 26.02.04, 12:21
      Maretina HCG dobre - -rośnie jak trzeba. nie martw się. Między innymi dlatego
      przestrzegają przed szybkim chodzeniem do lekarza - na tym etaie jeszcze
      niewiele widać. Chyba, ze lekarz ma sprzęt wyjątkowo super-dobry, ale to
      rzadkosć. Ciesz si swoim szczesciem i nie zadreczaj ;o)
      • maretina Re: bylam pierwszy raz u gina w ciazy 26.02.04, 12:24
        kasialu kocham Cie!smilemartwilam sie tym beta hcgwink))))))))))) hurrraasmile
    • Gość: nawia 24 Re: bylam pierwszy raz u gina w ciazy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.04, 14:21
      maretinko nie przejmuj sie z tego co pirzesz jest wszysko ok.bthcg rosnie to
      jest najwazniejsze.u mnie w pierwszej ciazy dopiero przy bthcg.4oo ( cos kolo
      tego) bylo widac pecherzyk,a ile lekarze musieli sie naglowic zeby go
      znalesc.maretino nie przejmuj sie bedzie dobrze.
      • maretina Re: bylam pierwszy raz u gina w ciazy 26.02.04, 14:33
        wiecie co dziewczyny? dobrze dzialacie na moje hormonywink juz mi lepiejsmile
        dziekujesmile
        • Gość: ellf Re: bylam pierwszy raz u gina w ciazy IP: 217.153.183.* 26.02.04, 14:59
          Chciałabym tylko cicho szepnąć, że ... że to jest forum "niepłodność" i ....
          nie sądzicie, że czasem lepiej było by się przenieść na forum "ciąża" albo
          forum "macierzyństwo" .....?
          • maretina do elfa 26.02.04, 15:08
            wiem jakie to jest forum, chyba wszystkie wiemy. nie wiem dlaczego przeszkadza
            Ci, kiedy te, ktore staraly sie o dziecko i z roznych powodow mialy z tym
            problemy przezywaja chwile uniesienia i rozterek z tymi, ktore pocieszaly,
            uspokajaly, trzymaly kciuki.
            twoj szept brzmi jak wyproszenie z tego forum tylko dlatego, ze jest sie w
            ciazy.ja sie wyprosic nie dam. polubilam dziewczyny, ktore tu pisza, staram sie
            pomagac tak jak one mnie. moze dzieki takim jak ja, ktore jednak zaszly w ciaze
            uwierza, ze to problem do pokonania?
            pozdrawiam
            • Gość: ellf Re: do elfa IP: 217.153.183.* 26.02.04, 16:25
              Nie chciałam nikogo wypraszać "na gwałt". Postanowiłam tylko podsunąć myśl,
              która się może przydać, żeby nikt nie cierpiał.

              Wspierać, pomagać komuś, kto jeszcze nie jest pewien czy jest w ciąży (i się
              boi czy pójdzie dobrze) - OK, to dobry uczynek. Ale krzyczeć na cały głos
              (wielokrotne wykrzykniki w tytule itd.) że się udało ... ja bym sie jednak
              wstrzymała.

              "może dzięki tym które jednak zaszły w ciążę uwierza, że jest to problem do
              pokonania.." - łatwo tak mówić komuś, kto już jest w ciąży. Wierzy sie w to
              łatwo, jak już się uda.

              Nie apeluje o jakies embargo, ale o stonowanie radosnych okrzyków.
    • Gość: nawia 24 Re: bylam pierwszy raz u gina w ciazy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.04, 15:25
      zgadzam sie z maretina .przez ciebie troszeczke przemawia zazdrosc .zazdroscisz
      dziewczyna .ja na przyklad nie wyobrazam sobie ze stare bywalczynie forum mialy
      by opuscic to forum dla tego ze sa w cizy!!ellf czy bys sie nie cieszyla
      bedac w ciazy?nie dziw sie dziewczyna.wiesz jaka to jest radosc .przecierz one
      chca sie podzielic z nami ,tez mialy problemy az w koncu do nich usmiechnelo
      sie szczescie,
      • Gość: ellf Re: bylam pierwszy raz u gina w ciazy IP: 217.153.183.* 26.02.04, 16:17
        Tak. Macie rację. Ale trzeba czasem pomysleć, jak to odbiera ta druga strona.
        Kiedy zaszłam w ciążę (na chwilę bo na chwilę ale jednak), nie chwaliłam się
        tym tutaj na tym forum. Taktownie ... odeszłam. Jeśli bywałam, to pod innym
        nickiem i nie dawałam poznać, że jestem już "tą szczęśliwą". Dawałam to poznać
        na innych forach, ww przeze mnie wspomnianych.

        Tyle było tu postów typu "na ulicy spotykam same kobiety w ciąży". Wy też się
        na nie na pewno natknęłyście. Tylko może, skoro już same jesteście w ciąży,
        zapomniałyście jak to jest.

        Takie długoletnie starania to delikatna sprawa. Ja bym nie ryzykowała nawet tej
        chwili ukłucia w sercu kogoś, kto czyta mój (powiedzmy) radosny post o ciąży, a
        właśnie znowu dostał(a) okres albo, gorzej, niedawno poronił(a).

        Kiedy ciąża się potwierdza, trzeba taktownie się usunąć na inne forum. Każdy
        powinien to rozsądzić w swoim sumieniu, czy kogoś nie skrzywdzi swobodnym,
        niefrasobliwym głoszeniem swojej radości.
        • lidiaa Re: bylam pierwszy raz u gina w ciazy 26.02.04, 18:24
          A mnie posty "ciążowe" Maretiny i innych dziewczyn stawiają na nogi !!!! Dla
          mnie to ogromna dawka nadzieii - kiedyś one dokładnie tak jak my miały problemy
          a teraz .....
          Piszcie zaciążone, piszcie....
          PS: Czasami łapię się na myśleniu "co tam u Was" - dziwne nie ? Ale tak już
          jest......
          Trzymajcie się ciepło !!!
        • martulinek Re: bylam pierwszy raz u gina w ciazy 26.02.04, 18:29
          Jestem zaskoczona Twoją postawą - jak długo chcesz w sobie pielęgnować ten
          podział na "tych" i mających problemy z płodnością. Ponadto nie każdy musi
          postępować tak jak Ty (zmiana nicka itp) i jednocześnie być posądzonym o brak
          empatii. Myślę, że niepotrzebnie hodujesz w sobie nadwrażliwość. To wcale nie
          pomaga.
          Cenię sobie to forum - piszą na nim naprawdę mądre kobiety. I nie sądzę, by
          moja radość z zaciążenia opatrzona wykrzyknikami w jakiś sposób
          dyskwalifikowała mnie jako osobę bywającą na tym forum.
          Nie jestem niczyim adwokatem - ale w postach Maretiny nie widzę nic złego. Czy
          lepiej się ciągle dołować nagłowkami typu - znów się nie udało? Maretina jest
          aktywną uczestniczką tego forum i widzę, że zawsze można liczyć na jej radę i
          wsparcie w trudnych chwilach - a tego trudno nie docenić.
          Tyle ode mnie. Może tak na gorąco zabrzmiało nieco chaotycznie. Nie chciałam
          Cie elfie urazić ani nikogo z tu obecnych.
          Pozdrawiam.
          • zibi62 Re: bylam pierwszy raz u gina w ciazy 26.02.04, 20:43
            Ja z tym forum bardzo, bardzo ale to bardzo się zżyłam, i nie chciałabym
            rezygnować z niego tylko dlatego, ze jestem w ciązy. Przecież jest to forum o
            niepłodności, a ja z tym problemem borykałam się wiele lat. przez wiele
            miesięcy, gdy nie mogłam zajśc, niesamowicie denerwowały mnie moje koleżanki w
            ciązy ale jak któraś z Forumowiczek zaciązyła, nie było we mnie złości,
            agresji, tylko wprost przeciwnie, nadzieja ze mi też się uda. Ale z drugiej
            strony wiem, że reakcje kobiet na niepłodnośc sa różne, i byc może fakt, ze
            inne forumowiczki zachodzą, mnie napawał optymizmem i wiarą, na inne kobiety
            działa denerwująco.Myślałam tylko, ze fakt, iż tylu nam udało sie pokonać ten
            problem pokaże innym, że jednak można, mimo przeszkód zajśc. Przecież ja nie po
            to opisywałam swoje historie, moje dramaty, by kogos to bolało, tylko po to, by
            dało to nadzieję innym.
          • ami6 Re: bylam pierwszy raz u gina w ciazy 26.02.04, 20:47
            Uważam, że skoro stałym bywalczyniom tego forum się udało jest tematem jak
            najbardziej do opisywania wykrzyknikami! daje reszcie z nas nadzieje, że w
            końcu nam też się uda. W każdej z tych historii możemy odnaleźć kawałek naszej
            walki, podobieństwo problemów, leczenia, itd. Niech piszą, cieszą się tutaj -
            ja się cieszę z nimi! Zazdrość to niszczące uczucie, lepiej sekundować by im
            się do końca udało. Na reszte teź przyjdzie porasmile Na forum ciąża będą mówiły o
            innych rzeczach. Nie na miejscu są może posty dziewczyn, które po 1 próbie
            zaszły w ciążę, a tylko bały się wcześniej, że może będą problemy i koniecznie
            muszą się tym urojonym strachem podzielić. "Nasze" dziewczyny mają brzuszki po
            ciężkich walkach, poświęceniu, leczeniu - niech się tym cieszą, bo mają
            czym !!!!!
            • Gość: tekla Re: bylam pierwszy raz u gina w ciazy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.02.04, 22:42
              Maretinko, Pierwsze usg zrobiłam w 5 tc na extra sprzęcie i po ekranie latała
              jak na sprężynce malusieńka kropeczka i gin z mądrą miną powiedział "myślę, że
              to jest ciąża". Uspokoił mnie na jakieś 2-3 dni, bo potem znowu zaczęłam się
              bać i tak było do końca ciąży. Tylko własne usg do którego można się podłączyć
              raz dziennie mogło by mnie uspokoić i z tobą pewnie będzie podobnie.
              Elfiku, ja okropnie zazdroszczę każdej dziewczynie, która tutaj ogłasza swoje
              dwie kreski mimo, że staram się o drugie dziecko. Ale to mi nie przeszkadza się
              cieszyć z każdej tutaj wywalczonej fasolki. Jak nie można znieść widoku kobiety
              w ciąży to to jest problem równie poważny jak policystyczne jajniki. Z tym
              uczuciem trzeba walczyć, bo ono niszczy bardziej niż kolejne niepowodzenia, a
              nie sugerować, żeby cały świat wciągał brzuch. To forum nie tylko wspiera ale
              dostarcza cennych informacji dla tych, którzy chcą mieć dziecko. A dziewczyny,
              które zaszły w ciążę z takimi trudnościami bardzo dużo wiedzą i tą wiedzą się
              dzielą i ich obecność tutaj jest jak najbardziej uzasadniona.
              • Gość: Kaja Re: Nietolerancja IP: *.skierniewice.mediaclub.pl 27.02.04, 08:42
                Nigdy nie sadziłam, ze na tym forum zagości nietolerancja. Pisząc te słowa nie
                chcę nikogo obrazić, bo znam te wszystkie uczucia, które towarzyszą nam przez
                długie miesiące a czasami niestety i przez lata. Znam smak tej goryczy, bólu,
                rozpaczy, niemocy, rozczarowania, zazdrości i wielu innych gorzkich uczuć
                wwiercających się w duszę. Tak łatwo zamknąć się w swoim świecie bólu. Bo
                przeciez to ja cierpię, ja ja ja i nikt w całym świecie nie jest w stanie mnie
                zrozumieć. Cierpienie ma jednak wiele twarzy i jest niemierzalne. Nikt przeciez
                nie jest w stanie ocenić, czy ból jest większy przy chęci posiadania
                pierwszego, drugiego, czy następnego dziecka. Tu na tym forum przcież nie
                chodzi o poddawaniu dziewczyn ocenie, która doświadczyła więcej trosk, a tym
                samym która jest ważniejsza i bardziej zasługuje na bycie tutaj. Tu wszystkie
                są ogromnie doświadczone i zawsze mogą podzielic się swoimi spostrzeżeniami i
                naprawde nic nie tracą na wartości zostając wreszcie matkami. To forum tworzą
                ludzie i ich uczucia i nie przestają nimi być, kiedy wreszcie mogą cieszyć się
                upragnionymi dwoma kreseczkami.
                Oczywiście można cichutko wynieść się na inne forum, ale gdzie znajdzie się
                zrozumienie. Tu było to wszystko zrozumienie, wsparcie (nie tylko w złych ale i
                w dobrych chwilach), radości i smutki i łzy, nawiązywały się przyjaźnie. A
                teraz co, z dnia na dzień idźcie sobie, nie jesteście już "nasze". Przecież
                każda z was wie czym okupione było to szcęście i nikt inny z żadnego innego
                forum tego nie zrozumie.
                Uczucie zazdrości, a nawet złosci jest mi znane, towarzyszyło mi przecież przez
                wiele miesiący. Wszędzie byli ci szczęsliwi, tylko ja nie. I właściwie dlaczego
                ja przecież nie byłąm gorsza. Ucieczka od ludzi nic nie daje poza odczuciem
                jeszcze większego osamotnienia.
                Te szcęśliwe przyszłe mamusie czeka jeszcze niełatwa 9-miesięczna droga i może
                lepiej dzielić ją z kimś, z kim wcześniej dzieliło się te smutniejsze dni.

                Pozdrawiam serdecznie
                Kaja
                • Gość: Dotti Re: Nietolerancja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.04, 09:11
                  Dziewczyny "ciężarówki" smile proszę nie odchodźcie z tego forum. Zaglądajcie tu
                  czasem. To Wy jesteście naszą nadzieją, to dzięki Wam możemy wierzyć, że i nam
                  się kiedyś uda. Jesteście przecież żywym dowodem na to!!!
                  Pewnie, że Wam zazdroszczę, ale też wzruszam się kiedy sobie pomyślę, ile
                  przeszłyście, jak dobrze rozumiecie nas, które jeszcze zostały na "polu walki".
                  To szczęście jak najbardziej się Wam należy, a i na nas przyjdzie kolej smile
                  Trzymajcie kciuki za nas smile
                • Gość: cetka Re: Nietolerancja IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.02.04, 18:58
                  > Nigdy nie sadziłam, ze na tym forum zagości nietolerancja.

                  a ja nigdy nie sadzilam, ze nie wolno wypowiedziec swojego zdania. nie mozna?
                  ja jestem w stanie zrozumiec punkt widzienia ellf, jak i ciezarowek.
          • Gość: cetka Re: bylam pierwszy raz u gina w ciazy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.02.04, 18:55
            > Myślę, że niepotrzebnie hodujesz w sobie nadwrażliwość. To wcale nie
            > pomaga.

            nadwrazliwosci sie nie hoduje - z nia sie rodzi i cierpi cale zyciesad((
        • Gość: Martuszka Re: bylam pierwszy raz u gina w ciazy IP: 62.233.204.* 28.02.04, 13:36
          Wiesz ...czytałam twój wątek i twoje wszystkie odpowiedzi, mysle że jesteś
          strasznie przygnebiona ...depresyjna.Niewiem jak długo jestes tu na forum ale
          pewnie zauwazyłas że tu sa emocje złe i dobre .Nie wyobrażam sobie forum bez
          takich newsów typu "hurraa udało sie!!!!" bo by było one przygnebiające ...a
          fakt ze co rusz osoby krzyczą udało sie ...daje jedynie nadzieje i szczęście aż
          chce sie nadal walczyc i zmagać z tym wszystkim. Ty sie usunęłaś bo uwążasz że
          nie wypada sie chwalic...a my tu potrzebujemy tych szczęśliwych
          iskierek/chwalipietek ...smile .
          Cieszenie sie szczęściem innych to bardzo piekna cecha ...

          ściskam i przesyłam optymistyczna iskierke...
    • Gość: Wandzia Re: bylam pierwszy raz u gina w ciazy IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.04, 09:44
      Witaj Maretina, wszystko jest na dobrej drodze nie denerwuj się...na pewno za
      tydzień będzie widoczna kropeczka.
      Również jestem za tym aby te dziewczyny którym się udało nie opuszczały tego
      forum. Ja staram się od 5 cykli i niestety wczoraj dostałam okres.
      Popłakałam... i stwierdziłam że trzeba się wziąść w garść i zacząć 6 cykl /to
      był mój pierwszy cykl z duphastonem/ Widocznie tak miało być....Ale dziś jak
      tylko przyszłam do pracy zaraz ciągnęło mnie aby wejść na forum i poczytać komu
      się udało, co słychać u innych. Wasze wypowiedzi podnoszą na duchu. Dziękuję
      szczególnie Maretinie bo to ona jedyna odpowiedziała na mój post jak miałam
      problem. Dała mi radę, pocieszyła i wierzyła że mi się też kiedyś uda. Dzięki
      bardzo i życzę Ci Maretino dużo zdrowia i szczęścia. Pozdrawiam i życzę tym
      którym się jeszcze nie udało, w lutym, dużo nadziei.
      • maretina do Wandzi 27.02.04, 09:56
        Wandziusmile
        dziekuje za ogrzanie mojego rozdygotanego serduchasmile
        wiesz, jesli to byl Twoj pierwszy cykl z duphastonem, to moze na ten organizm
        lepiej juz zareaguje?. wiesz,miesiac temu jak bylam przekonana, ze jestem w
        ciazy, a przyszla @ to zacisnelam zabki i powiedzielismy sobie z mezem, ze to
        poczatek nowych staran, ze przed nami nowa szansa. z jednej strony nadejscie @
        wyzwala najgorsze emocje i strach, rozczarowanie, ale z drugiej kolejny cykl,
        to kolejne szanse.
        zycze Ci aby Twoje starania zakonczyly sie kropkiem na monitorze usgsmile
        heheh przypomniala mi sie akcja tvn przygarnij kropka, czy naswietl
        kropka...... my bardzo chetnie to zrobimywink
    • Gość: Wandzia Re: bylam pierwszy raz u gina w ciazy IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.04, 10:25
      Dzięki, z chęcią przygarnę kropka w 6 cyklu.
      Pa pa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka