Dodaj do ulubionych

Inseminacja/Invicta

20.04.04, 14:25
Jak się zaczęłam wczytywać w to forum wiele miesięcy temu to miałam wrażenie,
że też przejdę całą drogę do In vitro. Jednakże gdzieś w głębi wierzyłam, ze
uda się cudem lub siłami natury. Teraz mam już właściciwie wskazanie do
inseminacji (hiperprolaktynemia, wrogi śluz, niedoczynność tarczycy, słaba
odpowiedź na stymulację), ale gnębi mnie pytanie, czy to już wszystko co
można było zrobić, i czy są jakieś konkretne wskazania, kiedy odpuszcza się
badania i leczenie i robi inseminację? Jestem w Invicccie i właściwie na
pierwszej wizycie usłuszałam, że 3 inseminacje, a potem in vitro. A jak Wy
się zapatrujecie na ten problem? Czy był przełomowy moment w leczeniu, który
skierował Was na ścieżkę sztucznego zapłodnienia? Każda z próbujących wie, że
to tak naprawdę jest koszmar senny, który się ziścił na jawie. Przepraszam za
tę filozofię, ale bardzo jestem ciekawa Waszych opinii i wrażeń. Jeżeli są na
forum równiez dziewczyny z Gdańska z Invicty - napiszcie. Ja zawsze wychodzę
stamtąd trochę skołowana.
Obserwuj wątek
    • Gość: Rafal Re: Inseminacja/Invicta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.04, 23:44
      Smutne to, co piszesz, sporo tego, ale uklada sie w pewna calosc, jeszcze moze
      okazac sie ze masz endometrioze, ktora lubi wspolistniec np. z
      autoimmunologicznymi chorobami tarczycy sad
      No wlasnie, masz ustalona przyczyne niedoczynnosci tarczycy? Hiperprolaktynemia
      jest prawdopodobnie wtorna, zniknie przy leczeniu niedoczynnosci. Jak bylas
      dotad stymulowana? Co konkretnie znaczy slaba odpowiedz? Jak dlugo starcie sie
      juz o dzidzie?

      Na razie! R.
    • Gość: jo Re: Inseminacja/Invicta IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 21.04.04, 10:15
      hej, nie wiem, czy Cię to pociesz, ale ja miałam już siedem inseminacji i nic.
      chcemy sprobować jeszcze raz, a potem już tylko in vitro. dla mnie to też jawi
      się jako jakis koszmar... trzymaj się! jo
    • jutrzenkaa Re: Inseminacja/Invicta 22.04.04, 08:34
      Blondynko ja rowniez podejmujac leczenie w Invikcie gdzies w glebi duszy
      liczylam ze bedzie to kwestia miesiaca moze dwochsmile Niestety teraz musze
      przyzwyczaic sie do mysli ze proces leczenia moze ciagnac sie miesiacami. W
      chwili obecnej jestem na etapie "walki" o naturalne poczecie i przede mna
      ciagle jeszcze dluga droga. Moj problem lezy w "opornych" pecherzykach, ktore
      nie chca pekac nawet po podaniu odpowiednich lekarstw na ich pekniecie. Jesli
      moje pecherzyki dalej beda zachowywaly sie w ten sposob to czeka mnie
      laparoskopia i jesli ona nie pomoze to juz tylko pozostaje in vitro. Tak wiec
      widzisz jesli nic sie nie zmieni bede musiala zdecydowac sie na to ostateczne
      rozwiazanie z pominieciem etapu posredniego ktorym jest inseminacja. Moj lekarz
      twierdzi ze w przypadku braku owulacji podchodzenie do inseminacji jest zarowno
      strata czasu jak i pieniedzy.
      Ja ciagle jestem jeszcze przed tym przelomowym momentem ktory skieruje mnie na
      sciezke sztucznego zaplodnienia ale pomalu przyzwyczajam sie do mysli ze kiedys
      bedzie on musial nastapic i w moim przypadku bedzie to moment kiedy po
      laparoskopii nie bedzie widocznych efektow w postaci dzieciatka.
      Pozdrawiam serdeczniesmile
      jutrzenka
      • blondynka72 Re: Inseminacja/Invicta 22.04.04, 11:20
        Cześć!
        Dzięki za odpowiedzi.
        U mnie jest tak, że byłam pod opieką endo-gin od paru lat. Teraz trafiłam do
        Invicty i muszę robić wszystkie badania na nowo, bo ze starych nic nie wynika.
        Do tej pory moim skaczącym poziomem TSH (4,31) nikt się nie przejmował. Obecnie
        jest to problem do leczenia. Biorę od 2 lat Bromergon, przeważnie cykle mam
        regularne, ale zdarzają się 45 dniowe.Nie wiem, co jest powodem
        hiperprolaktynemii, ale chyba przysadka, bo PCO raczej(!) wykluczją. Mam po
        prostu sporo wątpliwości, czy byłam dobrze zdiagnozowana i czy będę w
        przyszłości. Czy można jednoznacznie określić moment, w którym wiadomo, że bez
        invitro się nie obejdzie. Boję się, że inseminacje nic nie dadzą, niestety
        jestem pesymistycznie nastawiona.Miałam stymulację clo.,duphaston, biogonadyl i
        wytworzyłam 1 pęcherzyk (tak jak w cyklu naturalnym). Potem zrobiłam PCT i
        wyszło, że wszystkie plemniki są martwe (nasienie jest ok).
        Może ktoś ma podobne doświadczenia, albo będzie je miał. Uważam, że warto się
        wymieniać informacjami, bo to tylko może pomóc.U mnie w biurze jestem
        najstarsza bezdzietna i zaczynam się trochę czuć jak dinozaur.
        Pozdrowienia
        B.
        • jutrzenkaa Re: Inseminacja/Invicta 23.04.04, 07:30
          >Czy można jednoznacznie określić moment, w którym wiadomo, że bez
          > invitro się nie obejdzie.

          Mysle ze nigdy tak do konca nie mozna okreslic takiego momentu. Natura jest
          nieprzewidywalna i nawet kiedy wydaje sie ze juz wyczerpane zostaly wszystkie
          mozliwosci ona i tak potrafi splatac "figiel"smile Najlepszym dowodem na to sa
          osoby, ktorym po latach zmagan z nieplodnoscia kiedy wydawaloby sie ze juz nic
          wiecej nie mozna zrobic tylko probowac podejsc do in vitro, nagle udaje sie
          zajsc w ciaze.
          Pozdrawiam
          jutrzenka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka