blondynka72
20.04.04, 14:25
Jak się zaczęłam wczytywać w to forum wiele miesięcy temu to miałam wrażenie,
że też przejdę całą drogę do In vitro. Jednakże gdzieś w głębi wierzyłam, ze
uda się cudem lub siłami natury. Teraz mam już właściciwie wskazanie do
inseminacji (hiperprolaktynemia, wrogi śluz, niedoczynność tarczycy, słaba
odpowiedź na stymulację), ale gnębi mnie pytanie, czy to już wszystko co
można było zrobić, i czy są jakieś konkretne wskazania, kiedy odpuszcza się
badania i leczenie i robi inseminację? Jestem w Invicccie i właściwie na
pierwszej wizycie usłuszałam, że 3 inseminacje, a potem in vitro. A jak Wy
się zapatrujecie na ten problem? Czy był przełomowy moment w leczeniu, który
skierował Was na ścieżkę sztucznego zapłodnienia? Każda z próbujących wie, że
to tak naprawdę jest koszmar senny, który się ziścił na jawie. Przepraszam za
tę filozofię, ale bardzo jestem ciekawa Waszych opinii i wrażeń. Jeżeli są na
forum równiez dziewczyny z Gdańska z Invicty - napiszcie. Ja zawsze wychodzę
stamtąd trochę skołowana.