Założyłam ten wątek po to, aby podzielić się z dziewczynami, które chcą zostać dawczyniami jajeczek dla par z problemem niepłodności.Na początku chciałabym pozdrowić wszystkie pary i życzyć im powodzenia i wytrwałości

Aby zostać dawczynią należy przejść wiele badań (w tym testów psychologicznych), a następnie KONSEKWENTNIE brać zastrzyki z hormonami i trzymać się wyznaczonych reguł, aby wszystko udało się pomyślnie.
Nie chcę tu opisywać całej historii, jak, po co i dlaczego, dlatego wypunktuje co najważniejsze, być może pomoże to innym dziewczyną, które być może są zainteresowane takim czynem, ale boja się całej procedury.
Ach, na stałe mieszkam w Hiszpanii, nie wiem jak t o jest w PL, ale sądzę,że podobnie

1.Umawiam się na spotkanie z panią doktor, aby dowiedzieć się wszystkiego na temat całego procesu, jak i również niebezpieczeństw z tym związanych.
2.Pani doktor wszystko mi wyłuszcza, i od razu zgadzam się na pobranie krwi i wymazu (robią wszystkie badania, od HIV, po genetykę, wyobraźcie sobie, ile by mnie to kosztowało, gdybym chciała zrobić to, ot tak dla siebie)
3.Wypełniam ankietę o sobie i 2 testy psychologiczne, w sumie około godziny mi to schodzi.
4.Idę na spotkanie z psychologiem, fajnie jest

5.dzwoni pani z przychodni,że wszystko ok, żebym się zgłosiła po pigułki.
6.po około 2 tygodniach, albo trzech, dzwoni pani i mówi,że moje wyniki są PERFECTO, żebym przyszła na rewizję.
7.Wygląda na to,że moje jajeczka i cały inkubator (cha, cha), jest super, dostaje pudło z zastrzykami i instrukcję jak to robić
8.biorę zastrzyki, raz dziennie w brzuch.
9.po około 10 dniach idę na rewizję
10.dostaje kolejne zastrzyki, 2 antybiotyki i jedna wielką pigułę (czopek do pochwowy)
11.biorę zastrzyki (3 serie po 2)
12.Idę na rewizję, dostaje ostatni zastrzyk
13.koniec z zastrzykami, czekam niecierpliwie na następny dzień, zobaczymy, czy wszystko ok.
14.do zabiegu usypiają mnie, a ja w końcu się wysypiam (szkoda,że tylko 15 minut)
15.wracam do domku.
PODSUMOWANIE:
ogólne wrażenia, super, zapewniona opieka medyczna i profesjonalizm.Obchodzą się ze mną jak z jajkiem i jest ok.
PLUSY:
samolubnie czuję,że spłacam dług społeczeństwu, może nie tyle co dług, ale nie jestem pisarką, lekarką, malarką, a jednak w jakiś sposób przyczyniam się dla dobra jakiś ludzi, szkoda że nigdy ich nie poznam

sama jestem mamą, więc wiem jakie to szczęście mieć dziecko
MINUSY:
Bałam się nie tyle, co zastrzyków, ale tego czy zrobię to dobrze. Wszystko mi wytłumaczyli, ale jednak bałam się czy zrobię to na tyle dobrze,żeby wyszło (dodam,że jestem bardzo szczupła i przez to nie wiedziałam czy moja skóra złapana na brzuchu jest odpowiedniej grubości).Tuż przed zabiegiem czułam się jak w ciąży, tak mnie wydymało, a tuż po bolał mnie brzuch, jak podczas miesiączki, ale na drugi dzień już wszystko ok.
P.S. W tym miesiącu znowu idę, jestem na etapie brania tabletek anty, mam nadzieję, że znowu się uda..................