Witam ponownie

Ponieważ byłam na kontrolnym usg u mojej ginekolog i powiedziała, że leczeniem torbieli na jajniku zajmiemy się za 3 m-ce (nie wiem, czemu, ale ze stresu nie zapytałam - powiedziała tylko, że to na tle zaburzeń hormonalnych), zaczęłam sama monitorować owulację i kupiłam testy. Teraz powinnam mieć owulację, lecz wychodzą ujemne wyniki. Oczywiście mnie to dobija. Czy są one miarodajne? Dostaję już świra, staramy się od ponad pół roku i nic. Dodatkowo stresuje mnie wiek (35) i zdaję sobie sprawę, że nie działa to na moją korzyść. Teraz mam przepisane globulki, bo mam zapalenie. Dodatkowo wieści o kolejnych ciążach i dzieciach w rodzinie i u znajomych doprowadzają mnie do rozpaczy. Nie chcę urodzić własnego wnuka, a wszystko na to wskazuje, że potrzeba będzie diagnozy i dłuuuugiego leczenia.
Jestem załamana