ewazygmunt
23.07.04, 14:23
Napiszę w najnajwiększym skrócie: jakies 5 mies. temu lekarz zdiagnozował u
mnie PCO (wczesniej nie staralismy się o dzidzię, brałam piguły i odtsaiwłam
jakieś 8 mies. wcześniej), od razu zlecił laparoskopię, która szybciutko sie
odbyła. Potem trzy cykle stymolowane (clo) w tym 1 nieudana inseminacja.
Teraz trwa 4 cykl, bez clo, tylko na własnych siłach, wyrosły 2 pęcherzyki,
jeden z nich pękł, również była inseminacja. No i teraz czekam. Taka jest
mniej więcej moja historia, niezbyt długa, niezbyt skomplikowana. Ogólnie
zastanawiam sie nad tym, czy w takiej sytuacji w jakiej jestem (czyli PCO,
ale własna produkcja pęcherzyków w tym cyklu i właściwie brak wczesniejszej
historii starań) powinnam podejmować konkretna walke (tzn. badania, IUI itp)
czy nie lepiej po porstu zluzować na kielka miesięcy i zobaczyć czy sie nie
uda. No bo w sumie myśmy wczesniej sie nie starali, a tu dopiero kilka
miesięcy minęło a ja już inseminacje itd.? Co o tym myślicie. Jesczze jako
dodatkowa informacja - wyniki męża są takie sobie, a moje tempki bez clo są o
wiele bardziej skaczące niż z clo. Czy według was powinna robic monitoring,
brać leki itd. czy może odpuścić sobie troszkę, badac tempke i celować
naturalnie? Pomóżcie. (a, mam 27 lat)