Dziewczyny prosze doradzcie! Podchodze do pierwszego ivf za 10 tygodni ( pcos, 37 lat) i pomijajac wielki stres ( jaki kazda z nas przezywa...) mam pytanie, ktore spedza mi sen z powiek.
Otoz ustalono date na rozpoczecie stymulacji i podejsci do ivf aczkolwiek lekarka nie widzi zadnych wskazan do uregulowania moich hormonow? Mam podwyzszona prolaktyne a ostatnie badania wykazaly TSH wynik powyzej 8 ( norma 0.2-4). Dodam, ze mieszkam na stale zagranica i mam utrudniony kontakt z lekarka ( jedynie telefoniczny). Ze wzgledu na lepszy poziom polskiego lecznictwa i jego latwiejszy dostep wybralam Polske, ale w tej chwili panikuje, bo nie wiem na ile podwyzszona tarczyca moze przeszkodzic mi w podejsciu do ivf. ( lekarka nakazala udac sie tutaj do endokrynologa, wizyte bede miala za miesiac

(( Czy jestescie w stanie cos doradzic, dodac cos z wlasnego doswiadczenia albo chciazby troszke uspokoic?