Cześć,
zacznę od tego, że się przedstawię
Mam 32 lata i córkę po 3 latach leczenia PCO z insulinoopornością. Starań było dużo. Córka jest po stymulacji
Teraz mamy z mężem chęć na rodzeństwo dla małej...
W badaniach wyszło, że znów mam stary problem... może z wyjątkiem problemów z prolaktyną, która na szczęście jest w normie.
Od roku staramy się i nic. Uważam ubiegły rok za lekko stracony pomimo pobytu w szpitalu, zrzuceniu wagi i zbadaniu AMH.
28 stycznia miałam wykonaną laparoskopię i histeroskopię. Histeroskopia w porządku. Podczas laparoskopi miałam kauteryzjację jajników.
Oczywiście okazało się, że jajniki mam porośnięte jakąś białą błoną. Każdy jajnik został kilkakrotnie nakłuty. Laparke mialam po to, bo nie reagowałam ani na gonal, ani na menopur. Owszem jakies pecherzyki rosly do 12 mm i koniec. Nic więcej.
AMH w październiku 10,13. Lekarz powiedział, że miał nadzieję, że będzie mniej niż 10. Ale w związku z tym będziemy się śpieszyć.
No to we wtorek idę na kontrolę i pewnie coś się zacznie dziać w końcu.
Martwie się ponieważ w piątek po zabiegu miałam dostać @ a do dzisiaj nic nie ma. Zero. Denerwuje się i nie wiem co mam myśleć. Dodam, że @ powinien przyjść ponieważ w niedzielę - 2 tygodnie temu wzięłam ostatnią tabletkę Cyclo Prognova na wywołanie miesiączki.
Miała któraś z Was takie problemy?? Naprawdę już nie mam sił zastanawiać się co się dzieje z moim ciałem. Z bezsilności aż szlak mnie trafia.