Dodaj do ulubionych

bardzo załuje

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 14:24
nie moge miec dziecka i nigdy nie bede mogła miec moja siostra ma 2 pikne
córy starsza jest moja chrzescnica kocham japonad zycie i bardzo załuje ze
nie jest moim dzieckiem nawet moja matka nie wie ze niem moge miec dzieci po
co mam z kims byc skoro facet bedzie pewnie chcaiałó miec dziecko a ja mu go
nie dam skoro sama jestem nieszczesliwa to po co mam unieszczesliwiac kogos
i pozbawiac go szansy na cud posiadania dziecka na ten zaszczyt i przywilej
tak bardzo chciałabym miec dziecko no i ze by miało oczy człowieka którego
kocham nie przyznaje sie dop tego ze nie moge miec dziecka bo zaraz sie
zaczna ploty czego bardzo nie chce mieszkam w nizebyt duzej miejscowosci tam
gdzie wszyscy sie znaja i pewnie juz niebawem zaczna sie sami domyslac i
plotkowac a pozatym jak bym miała faceta to na poczatku by było ok a potem
jak by koledzy przygadywali co nie mozesz moze ci pomóc to by juz inaczej
pewnie myslał i inaczej sie czuł bo słowa rania jak najostrzejszy nóz
Obserwuj wątek
    • Gość: jamile Re: bardzo załuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 22:18
      No trochę to chaotycznie napisanesmile

      Mam wrażenie, że sama na siebie wydajesz wyrok ... ale dlaczego? Jesteś już tak
      na 100% zdiagnozowana? (zastanawiam się, czy te 100% to w ogóle możliwe... i
      raczej wątpię). Skąd więc ta pewność, że "nigdy"?
      Niemożność zajścia w ciążę w to w większości przypadków "niepłodność" a
      nie "bezpłodność", a niepłodność to nie wyrok, niepłodność się przecież leczy.
      Nerwusku, daj sobie spokój z tym, co plotą inni, to Twoje życie i innym nic do
      tego, absolutnie nie warto się takimi pierdołami przejmować. Najlepiej olać
      tych wszystkich "inteligentnych inaczej" którzy z racji jałowości własnego
      życia ekscytują się komentowaniem tego, co przydarza się innym. Przecież póki
      co nikt z nas nie ma obowiązku tłumaczyć się z faktu posiadania lub
      nieposiadania dzieci.
      Jeśli słowa i wścibskie spojrzenia ranią, nie wtajemniczaj postronnych osób w
      swoje sprawy; a jeśli potrzebujesz o tym pogadać, zaglądaj na forum, ono jest
      na takie problemy wprost idealne
      Pozdrawiamsmile
      • pollla Re: bardzo załuje 24.10.04, 13:54
        nerwusku nawet nie waż się tak myśleć!!!!
        Jamile ma rację nigdy nie masz 100-u%. Jeżeli ktoś wydał taką diagnozę, nie
        załamuj się, skonsultuj to z innym lekarzem. Czasami zwykły gin, nie ma
        zielonego pojecia, jak pomóc.
        I nie załamuj się, facet który Cie pokocha, będzie z Tobą na dobre i na złe i
        coś razem wymyślicie. Jestem tego pewna.

        • 1jagienka Re: bardzo załuje 24.10.04, 16:00
          Nie wiem,co tam u Ciebie, ale powiem Ci pewną historię: znajomi byli ze sobą
          chyba z 8 lat, ale bez ślubu - ona nie mogła mieć dzieci i zostawiała furtkę
          swojemu facetowi, na wypadek gdyby zakochał się w "płodnej". On nie miał siły
          już z tym jej podejściem walczyć. No i w końcu po 10 latach MUSIELI się pobrać.
          Była już w 13 tygodniu zanim się zorientowała, że jest w ciąży!!! Dzieciaczek
          jest zdrowy, a oni tworzą szczęśliwe małżeństwo.
          NIGDY NIE MÓW NIGDY
          • Gość: Pietrek Może ja też powinienem był zwlekać? IP: 213.17.192.* 27.10.04, 13:55
            Wzięliśmy ślub po półtorej roku znajomości, osiem lat temu. A tak jakbym
            poczekał, to kto wie? Może byłby dzisiaj dzidziuś.
            • Gość: nerwusek Re: Może ja też powinienem był zwlekać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 14:44
              do pietrka załujesz ze sie z nia ozeniłes??/
              • Gość: nova Re: Może ja też powinienem był zwlekać? IP: 153.19.99.* 27.10.04, 14:50
                nerwusek obawiam sie, ze Pietrek to golum niestety
                • Gość: Pietrek Re: Może ja też powinienem był zwlekać? IP: 213.17.192.* 27.10.04, 14:54
                  Do goluma to mam nadzieję, że mi daleko... Dla mojej Pani jestem najpiękniejszy
                  na świecie. Nie żałuje, że się ożeniłem. Załuje tylko, jak widzę jej maślane
                  oczy (a oczęta ma przepiękne), że ją swoją niepłodnością pozbawiam najwiekszego
                  szczęścia jakie mogłoby jej się przytrafić.
                  • Gość: dazzle Re: Może ja też powinienem był zwlekać? IP: *.man.polbox.pl 27.10.04, 14:59
                    A może Twoja miłość to jest największy dar, który mogła dostać? Twoje oddanie,
                    Twoje uczucie - uważasz, że zamieniłaby to na możliwość posiadania potomka?
                    Myślę, że nie. Nie wiem, jaki jest Twój stan zdrowia, jaka przyczyna
                    niepłodności, ale wiem, że nie wolno tracić nadziei! Pozdrawiam, dazzle
                    • Gość: Pietrek do dazzle IP: 213.17.192.* 27.10.04, 15:15
                      Jest potwornie nieszczęśliwa. Widzę, że łza jej się w oku kręci przy każdym
                      bobasie w telewizorze, a jak się spotka ze swoimi dzieciatymi koleżankami, to
                      płacze w łóżku, kiedy wydaje jej się, że już śpię. A co do zamiany, to nie
                      chce. Nawet się o to spytałem. W zeszłym roku na jesieni dostałem hormony,
                      które niby miały pomóc, ale w efektach ubocznych miały wpis, że mogą powodować
                      złe samopoczucie... Złe samopoczucie, to ja mam jak jest coś co chciałbym
                      kupić, a nie mam forsy, albo coś zrobić, a nie mam czasu. Miałem takiego doła,
                      że chciałem podjąć za nią tą decyzję i skoczyć z dachu, albo coś takiego.
                      Myślałem, że może znajdzie sobie kogoś co mam sprawne jaja.
                      • Gość: dazzle Re: do dazzle IP: *.man.polbox.pl 27.10.04, 15:35
                        Bardzo to po męsku napisane. No to ja Ci to po damsku powiem: jestem
                        przekonana, że gdyby ona wiedziała jak się czujesz, że zastanawiasz się nad
                        ostatecznością, że może Cię stracić - przeraziłoby ją to. Wiesz dlaczego
                        płacze? Bo Cię kocha. I chce mieć TWOJE dziecko, a nie dziecko jakiegoś faceta
                        o sprawniejszych jajach!! Rozumiesz??? Wydaje mi się, że kuracja hormonalna to
                        nie jedynie dostępna forma walki z męską niepłodnością. Dlaczego nie
                        powalczysz? Jest przecież kilka sposobów pozyskania plemników. W ostateczności
                        istnieje przecież inseminacja nasieniem anonimowego dawcy, albo adopcja. Nie
                        możesz się poddawać, musisz się LECZYĆ, WALCZYĆ. A nie skuczeć nad nią i nad
                        sobą. Jest jak jest, tak się dobraliście, pobraliście w dobrej wierze, nie
                        wiedziałeś o problemie. Nie przekreślaj tych powodów, dla których jesteście
                        razem, przecież nie wybrała Cię na dawcę nasienia, tylko na TOWARZYSZA ŻYCIA.
                        Rozumiesz? TO WALCZ! Trzymam kciuki, Kasia
                        • Gość: Pietrek Re: do dazzle IP: 213.17.192.* 27.10.04, 15:52
                          > W ostateczności istnieje przecież inseminacja nasieniem anonimowego dawcy,
                          > albo adopcja.

                          Więc nie byłoby już moje.
                          • Gość: dazzle Re: do dazzle IP: *.man.polbox.pl 27.10.04, 16:00
                            ale miałaby tak - jak twierdzisz - upragnione dziecko. i kochalibyście je jak
                            swoje.
                            • Gość: pollla Re: do Pietrka IP: 213.25.161.* 27.10.04, 16:09
                              Powiem Ci tak z drugiej strony. Nasz problem z niepłodnościa, to tez czynnik
                              męski. Ale prędzej się pod ziemię zapadnę, niż będę wypominać mojemu
                              chłopczykowi, że nie mamy dzieci. Staram się nie robić wyrzutów i nie ryczeć.
                              Jak już mam ochotę się pożalić, to robię to tu na forum, albo ryczę pod
                              prysznicem, żeby tylko mój kochaniutki nie słuszał.
                              Nigdy też nie zaproponuję skorzystania z nasienia dawcy. Wolę, żeby taka
                              propozycja wyszła z drugiej strony. Boje się, że moje kochanie podjęłoby taką
                              decyzję niezbyt zgodnie z własnym sumieniem - tak jak napisałeś, to nie będzie
                              jego dziecko.
                              Trudno jest o tym rozmawiać.
                              • Gość: Pietrek Re: do Pietrka IP: 213.17.192.* 27.10.04, 16:29
                                Czułbym się kretyńsko, gdyby takie dziecko mówilo do minie: Tato. Oglądałem
                                taki dokument o pierwszych, jeszcze wtedy niezgodnych z prawem zapłodnieniach
                                od dawcy. Okazało się, że dawcą był lekarz, który je przeprowadzał. Ale nie o
                                to mi chodzi... Chodzi mi o wspomnienia dzieci na temat swoich ojców. W każdym
                                przypadku rodziną była matka i dzieci, a ojciec domownikiem. Np. wszyscy oni
                                przestawali się fotografować z dziećmi, zawsze byli z boku i smutni. I ja nie
                                wiedząc jeszcze o swoim problemie całkowicie to rozumiałem. A tu bęc. Przyszła
                                kryska...
                                • Gość: pollla Re: do Pietrka IP: 213.25.161.* 27.10.04, 16:44
                                  Właśnie. Mężczyźni bardzo poważnie traktują odwieczny katalog - dom zbudować,
                                  drzewo posadzić i syna spłodzić.
                                  Kobieta takie rzeczy akceptuje łatwiej, popłacze sobie w poduszkę, a facet w
                                  skrytości ducha roztrząsa i udaje twardziela. To o czym piszesz, jest właśnie
                                  tym, czego się obawiałam. Strach przed odrzuceniem i niemożność pokochania
                                  dziecka "nieswojego". Podobnież jest tak, że kobieta kocha dziecko od chwili
                                  poczęcia, a mężczyzna musi się tej miłości nauczyć. Rzeczywiście trudno na siłę
                                  pokochać, jeżeli brak nam akceptacji dla tego co się stało.
                                  Dobrze, że jest to forum i mogę poznać opinię drugiej strony, a z własnym
                                  facetem czasem trudno porozmawiać.
                                  • Gość: Pietrek Re: do Pietrka IP: 213.17.192.* 27.10.04, 16:59
                                    Skąd ja to znam. Z mojej Pani końmi się nie wyciągnie pewnych rzeczy. Czasami
                                    mnie to śmieszy, czasem irytuje. Jak robiła pierwsze badania, to była niby
                                    cytologia. Ja mówiłem: "Bardzo mądrze robisz. Jesteś z rodziny o podwyższonym
                                    ryzyku." Przez blisko rok niejednoznacznie napomykała o jakiś badania, zamniast
                                    powiedzieć wprost: "Idż się zbadać". Dopiero po roku zaczeła mówić otwartym
                                    tekstem, ja na to: "To nie mogłaś mi tego powiedzieć wprost". A ona: "Bałam
                                    się, że się obrazisz" Nie wiem, naczytała się w tych waszych babskich pismach o
                                    urażonej męskiej dumie.
                                    • Gość: pollla Re: do Pietrka IP: 213.25.161.* 27.10.04, 17:13
                                      Oj Pietrek - my was po prostu kochamy i bardzo uważamy na tę waszą męską dumę ;-
                                      ). A jak sprawa dotyczy waszych skarbów rodzinnych, to już wogóle.
                                      Ja też robiłam hormony i usg i gadałam, że to takie tam badania cytologiczne. Z
                                      badaniem nasienia było łatwiej. Opowiadałam o mojej koleżance i jej mężu -
                                      okrutniku, który się nie chciał przebadać. Mój chłopczyk przyznał, że to
                                      wstrętny facet. Jak dwa dni potem przebąknęłam coś o badaniu nasienia, to nie
                                      mógł odmówić. Ale tydzień przed badaniem chodził, jak struty.
                                      Jutro idziemy do androloga - i wiadomości o przebiegu badania też były
                                      dawkowane - że wywiad, że nasienie i... że badanie... Uf. Obiecałam, że nie
                                      będę wchodzić do gabinetu i się trochę uspokoił.
                                      Jak ja strasznie rozumiem Twoją żonę.
                                      • Gość: Pietrek Re: do Pietrka IP: 213.17.192.* 27.10.04, 17:17
                                        Ja chciałem iść do androloga, ale gin mojej Pani nie chciał mi wypisać
                                        skierowania!!! Bo nie warto, bo coś się tam zwłókniło i obumarło, itp...
                                        • pollla Re: do Pietrka 27.10.04, 17:23
                                          Pierek daj spokój. Wymuś to na ginie żony, albo idź do internisty i powiedz, że
                                          zależy Ci na skierowaniu. Poza tym zawsze mozesz przejść się do androloga
                                          prywatnie.
                                          Gin, to tylko gin - i niech nie udaje takiego mądrego, bo jest zasadniczo od
                                          innych rzeczy, a męskimi plemniorami zajmuje się tylko przy okazji.
                                          Warto się zbadać. Sam też spróbuj określić, co z otoczenia może na ciebie źle
                                          wpływać - plemniorki nie lubią temperatury (ciepła woda, obcisłe gatki), a
                                          uwielbiają witeminki i zdrowy tryb życia. My zrobiliśmy taką listę i
                                          wyeliminowaliśmy wszystko, co mogliśmy. Poczekamy na wyniki i zobaczymy, czy
                                          się opłaciło.
                                          Leć do tego androloga i daj szansę żonce na różowego bobaska.
                                          • Gość: Pietrek Dzięx. IP: 213.17.192.* 27.10.04, 17:27
                                            Rozśmieszyłaś mnie i podbudowałaś. Do najbliższego kontaktu, lecę na chawirkę...
                                            • pollla Re: Dzięx. 27.10.04, 17:33
                                              leć dobrze i uwazaj na plemniorki, żeby sie nie przegrzały wink
                    • Gość: nerwusek Re: Może ja też powinienem był zwlekać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 15:20
                      czy zona kiedys ci wypowniała ze to ty nie mozesz miec dziecka?
                      • Gość: Pietrek Re: Może ja też powinienem był zwlekać? IP: 213.17.192.* 27.10.04, 15:26
                        Znamy się już prawie dziesięć lat i wiem, że nigdy mi czegoś takiego nie powie
                        bez względu na to czy tak myśli czy nie. Oczywiście nie obawia się mojej
                        reakcji. Tylko czasami wydaje mi się, że gdyby to zrobiła byłoby mi łatwiej
                        podjąć decyzję, żeby skorzystać z dawcy. Bo te cholerne inseminacje tylko
                        ciągną kasę, a na in vitro nas nie stać. No chyba że byśmy sprzedali mieszkanie.
                        • Gość: nerwusek Re: Może ja też powinienem był zwlekać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 15:31
                          tak pieniadze graja tu wazna role to głupie ale prawdziwe ja nie miałabym ani
                          kasy ani siły ze by psychicznie zniesc ból róznych zabiegów badania kolejne
                          niepowodzenie podziwiam te które walcza
                          • Gość: Pietrek Re: Może ja też powinienem był zwlekać? IP: 213.17.192.* 27.10.04, 15:48
                            Z tego co mi wiadomo, to większość z zabiegów i badań jest raczej nieprzyjemna
                            niż bolesna. A w każdym bądź razie na tym etapie na którym jesteśmy. Jedynie
                            sprawdzanie drożności jajowodów jest bolesne, ale jak mówi nasz gin do
                            przejścia.
                            • Gość: nerwusek Re: Może ja też powinienem był zwlekać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 15:51
                              • Gość: Pietrek Wiesz co jest najgorsze... IP: 213.17.192.* 27.10.04, 16:14
                                Dostałem wyniki i lekarz powiedział mi, że nie jest wesoło, ale do inseminacji
                                starczy. Rozbudzają w Tobie nadzieję, czekasz i ... rozczarowanie. Po trzeciej
                                serii w sierpniu chyba już całkiem straciłem nadzieję, kiedy przez cztery
                                tygodnie byłem niedoszłym tatusiem.
                  • Gość: nova Re: Może ja też powinienem był zwlekać? IP: 153.19.99.* 27.10.04, 15:14
                    przepraszam myslalam, ze ja podpuszczasz
                    • Gość: Pietrek do nova IP: 213.17.192.* 27.10.04, 15:16
                      Jestem z wymierającego gatunku ludzi: co w sercu to na języku, ale nie liżę w
                      tej chwili klawiatury. Co to to nie!
    • Gość: nerwusek Re: bardzo załuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 19:19
      dzienkuje za pocieszenie ale gdy zaczne walczyc i poronie to sie chyba potne
      podziwiam was ze sie nie poddajecie naprawde jestescie nieprzxecoiietne zycze
      wam ze byscie urodziły zdrowe dzieci moze ja tez sprubóje ale sie bardzo boje
      jakos bedzie
    • Gość: nerwusek Re: bardzo załuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 19:40
      moge sie spytac o cos to bardzo intymne pytanie czy jak sie straci dziecko czy
      to sie da psychicznie wytrzymac podziwiam te z was które miomo poronienia
      walcza dalej macie w sobie ogromna siłe i napewno zasługujecie na dziecko
    • ewa.analityk1 Re: bardzo załuje 26.10.04, 11:32
      wiesz ja przed ślubem wiedziałam, że z dziećmi będzie ciężko i może ich nie
      będzie, mój mąż jakoś nie uciekł a teraz i dzieci mamy, życie jest pełne
      niespodzianek, ale walczyć trzeba
      • Gość: agakra Re: bardzo załuje IP: *.chello.pl 26.10.04, 12:12
        ja tez przed slubem wiedzialam i powiedzialam mezowi, ze o dzieci trzeba bedzie
        troche powalczyc. I jak zaczelismy walke, to sie okazalo, ze u niego tez jest
        problem.
      • Gość: nerwusek Re: bardzo załuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 19:48
        jestem powaznie chora tu nie chodzi tylko o bezpłodnosc poprostu boje sie ze
        dziecko urodzi sie chore a nie umie byc taka egoistka by skazac je na
        cierpienie i zycie z choroba bo swiat nigdy nie był i nie bedzie dla słabdzych
        • ewa.analityk1 Re: bardzo załuje 26.10.04, 20:34
          to wszystko zależy od choroby np hemofilia dla mnie to bardzo ciężka choroba,
          ale ja jestem po nowotworze tarczycy, moje dzieci sa obciążone, ale będę dbać o
          to, żeby zawsze się badały w tym kierunku. Ale rzeczywiście zależy co za choroba
    • Gość: nerwusek Re: bardzo załuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 13:38
    • Gość: nerwusek Re: bardzo załuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 15:03
      ja nie chce ze by ktos cierpiał bo ja nie moge mu dac szczescia lepij bedzie
      jak znajdzie sobie kobiete która mu urodzi dziecko
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka