Witam wszystkich, chciałabym Was troszkę pocieszyć.
Pięć lat temu u mojego męża bardzo mądry pan androlog w Novum stwierdził za
małą ilość plemników , a te które były nie miały odpowiedniej żywotności i co
za tym idzie wykluczył całkowicie możliwość naturalnego zapłodnienia.
Najpierw miałam HSG i laparoskopię potem spróbowaliśmy inseminacji, która nie
wyszła i przygotowywaliśmy się do in vitro.
Z powodu braku kasy

)odpuscilismy sobie na jakis czas starania...i
wyjechalismy na wakacje.
Po powrocie okazało się, ze jestem w ciaży... BLIŹNIACZEJ!
Obecnie chłopcy mają prawie 4 lata są bardzo niegrzeczni i czasami w żartach
mój mąż mówi "Że jak ich sobie zmajstrowałam na wakacjach to niech się sama z
nimi użeram, bo przecież on jest bezpłodny"...
Dodam jeszcze, że "nie poszłam w miasto" i dzidziusie zmajstrował
mój "bezpłodny" mężulek.
Moja rada to wyluzować i nie myśleć cały czas o zajściu w ciążę, z własnego
doświadczenia wiem, że istnieje coś takiego jak "blokada psychiczna".
Pozdrawiam i życzę powodzenia w staraniach.
Agnieszka