Dodaj do ulubionych

a gdzie jest pietrek?;)/nt

19.11.04, 13:38

Obserwuj wątek
    • invicta1 Re: a gdzie jest pietrek?;)/nt 19.11.04, 13:43
      rano Go widziałam na forum, ale nic nie mówi jak Żonkasad
      • pietrek666 Re: a gdzie jest pietrek?;)/nt 19.11.04, 16:48
        Ranek miałem luźniejszy. A z fasolką... chyba kiszka sad((
        Cóz life is cruel and full of zasaadzkas.
        • nalo Re: a gdzie jest pietrek?;)/nt 19.11.04, 22:24
          Pietrek, przykro mi sad Mam nadzieję, że jeszcze nie wszystko stracone...
          • pietrek666 Niektóre z Was piszą, że mają dosyć 22.11.04, 11:07
            A ja już jestem krok dalej. Ja juz nie mam dosyć, tylko wszystko mi już wisi. I
            tak wiem, że nic z tego nie będzie. Nie chciałbym Was zniechęcać, ale już nawet
            nie robię sobie nadzieji.
            • pollla Re: Niektóre z Was piszą, że mają dosyć 22.11.04, 11:28
              Pietrek nie bądź baba. Co z tym andrologiem, byłeś?
            • maretina Re: Niektóre z Was piszą, że mają dosyć 22.11.04, 11:31
              pietrek666 napisał:

              > A ja już jestem krok dalej. Ja juz nie mam dosyć, tylko wszystko mi już wisi.
              I
              >
              > tak wiem, że nic z tego nie będzie. Nie chciałbym Was zniechęcać, ale już
              nawet
              >
              > nie robię sobie nadzieji.

              w takim stanie jeszcze nie bylam. nie wiem co Ci powiedziec.... nie wiem.
    • mila333 Re: a gdzie jest pietrek?;)/nt 22.11.04, 11:25
      Pietrek, z tego, co pamiętam, próbowaliście chyba tylko inseminacji. A może
      byście pomyśleli o in vitro?
      • pietrek666 NIE MAM KASY!!! 22.11.04, 11:38
        • pollla Re: NIE MAM KASY!!! 22.11.04, 11:43
          może coś sie ruszy z refundacją. W listach z NFZ i ministerstwa odpowiadaja, że
          będa na fundusze i kontrakty będą podpisywane od początku roku. Może ...
    • pietrek666 Nie wiem może to wynik kaca, bo wczoraj troszkę 22.11.04, 11:58
      popiliśmy z moim bratem, ale wczoraj jego córeczka przytuliła się do mnie.
      Kobiełki nigdy nie czułem się TAK. Owszem przytulały się do mnie inne dzieci,
      ale wczoraj pomyślałem sobie, że to mogłoby być MOJE dziecko. A co? Facet nie
      może się czasem rozkleić?
      • maretina Re: Nie wiem może to wynik kaca, bo wczoraj trosz 22.11.04, 11:58
        pietrek666 napisał:

        > popiliśmy z moim bratem, ale wczoraj jego córeczka przytuliła się do mnie.
        > Kobiełki nigdy nie czułem się TAK. Owszem przytulały się do mnie inne dzieci,
        > ale wczoraj pomyślałem sobie, że to mogłoby być MOJE dziecko. A co? Facet nie
        > może się czasem rozkleić?
        pewnie, ze moze. normalny jestes!
        • pietrek666 Martusiu. 22.11.04, 12:14
          Łzy mi w oczach stają jak czytam o Twoich niepowodzeniach. Nasze to przy nich
          pestka. Jednocześnie pocieszam się (mam nadzieję, że nie będziesz mi miała tej
          szczerości za złe), że nie nie jest tak źle jak by mogło być. Ale ja naprawdę
          tracę już resztki tego, czego wyście mi dostarczyły. Czytam forum od jakiegoś
          czasu i bałem się na początku odzywać. Bałem się, że zostanę odrzucony, bo Wy
          rozmawiacie o swoich wynikach, problemach, przemyśleniach.. Aż razu pewnego
          zrozumiałem, że TO nie zależy od płci. Że ja nie mam co gadać o PRL, PCO,
          jajnikach, czy HSG. To jest po prostu ten sam stan ducha i ciała. Jesteście mi
          tak bliskie jak siostry. A nawet bliższe, bo z własną żoną nie rozmawiam tak
          otwarcie.
          • maretina Re: Martusiu. 22.11.04, 12:25
            nie wiem skad mam w sobie sile Pietrek... nie wiem. moze dlatego, ze w ciagu
            roku 4 rzy bylam w ciazy.... kilka miesiecy bylo przymusowego pauzowania, zatem
            mozna przyjac, ze zachodzimy jak krolikiuncertain
            nie wierze, zeby za ktoryms razem sie nie udalo! nie wierze i koniec, czasami
            sie tego boje, ale to irracjonalny strach.
            brak kasy daje w kosc, doskonale to rozumiem, ze nie amsz na inv..... nie wiem
            czy piszac do Ciebie moge uzywac w ogole slowa adopcja, bo ja an razie czuje,
            ze to nie ten etap w moim zyciu. ja chce dalej walczyc.
            jesli nie wyjdzie Wam ta inseminacja, to albo przerwa na ciulanie kaski, albo
            adopcja, albo zarzucenie wszystkiego na kiju i zycie...... normalne zycie, moze
            tez Wam sie przydazy ten cud, o ktorym tu czasmi czytam: nie udane inv, iles
            tam lat leczenia a tu nagle @ nie ma i i potem szok: ciaza....
            nie chce Cie pocieszac pocieszaczami dyzurnymi typu" bedzie dobrze". pamietaj
            jdnak, ze zycie maz jedno! wykorzystaj je maksymalnie na plus!
            ja tak robie.
            • pietrek666 Re: Martusiu. 22.11.04, 12:33
              Adopcja... jeszcze pozostaje obcy... Taniej, racjonalniej, sąsiedzi nie będą
              się doyślać i rodzina będzie gratulować. Ale mi nie oto chodzi, żeby mieć
              dziecko. Chciałbym po prostu mieć SWOJE!!!
              • maretina Re: Martusiu. 22.11.04, 13:06
                pietrek666 napisał:

                > Adopcja... jeszcze pozostaje obcy... Taniej, racjonalniej, sąsiedzi nie będą
                > się doyślać i rodzina będzie gratulować. Ale mi nie oto chodzi, żeby mieć
                > dziecko. Chciałbym po prostu mieć SWOJE!!!

                rozumiem to doskonale.
                • pietrek666 To jest właśnie najbardziej przykre, 22.11.04, 13:42
                  że gadając ze sobą możemy się tylko wspierać, rozumieć, a czasami cieszyć. Nie
                  jesteśmy w stanie sobie pomóc. Kiedy przychodzą dni takie jek dzisiejszy, to
                  staram się pocieszyć, że mogło być gorzej, ale dziś nie bardzo to pomaga.
                  • maretina Re: To jest właśnie najbardziej przykre, 22.11.04, 13:46
                    pietrek666 napisał:

                    > że gadając ze sobą możemy się tylko wspierać, rozumieć, a czasami cieszyć.
                    Nie
                    > jesteśmy w stanie sobie pomóc. Kiedy przychodzą dni takie jek dzisiejszy, to
                    > staram się pocieszyć, że mogło być gorzej, ale dziś nie bardzo to pomaga.
                    nienawidze dni, w ktorych nie ma nic co moze mnie pocieszyc, miewam takie
                    czasami. placze sobie w poduche jak meza nie ma w domu, a jak jest to w jego
                    mankiet.
                    czasami molestuje piegoosa, Ikrol, Tekle..... ewe.... matko boska! ale macie ze
                    mna przerabane!winka teraz Ty mnie na swoj sposob pocieszasz.... uwazaj, bo i
                    Tobie bede sie zalicwink)))
                    wazne, zeby to byly tylko okresy z dolami, zeby mimo wszystko normalnie
                    funkcjonowac, ze swiata nieplodnosci wracac do zycia zwyklego, banalnego. ja
                    tak robie.
                    • pietrek666 Re: To jest właśnie najbardziej przykre, 22.11.04, 13:58
                      >uwazaj, bo i Tobie bede sie zalicwink)))
                      Wiesz ile kobiet straciłem, bo byłem ich najlepszym przyjacielem?
                      A tak na serio, to jest dla mnie zajeb...ta terapia. Porozmawiać z Wami. Boże
                      czasami budzę się w nocy i mam wrażenie, że moje życie nie ma celu. Straciło
                      cel kiedy obejżałem swoje wyniki.
                      • maretina Re: To jest właśnie najbardziej przykre, 22.11.04, 14:12
                        Twoje zycie ma sens. wiesz co dla mnie w zyciu jest najtrudniejsze:
                        zaakceptowanie pewnych spraw, jak sie juz z tym uporam to nabieram sil.
                        zaakceptowalam fakt, ze moge jeszcze poronic, nie nastawiam sie, ze teraz to na
                        pewno donosze i jest mi lzej.mam szczescie, ze mam dwoch fajnych ludzkich
                        lekarzy pod reka:mojego olsztynskiego gina dr Przybyłowicza no i dobrego kolege
                        z gdanska, do ktorego moge dzwonic, pytac, smecic itd...czesc z Was go zna to
                        dr Piątkowskiwink hmmmm jakos mi glupio po nazwisku.... dla mnie mariusz lepiejwink.
                        dla mnie najgorsze jest czekanie, nie umiem nic nie robic, jakos musze sobie
                        zapelnic czas do stycznia, do nowej walki. poszlam sobie do psychologa, jesli
                        jest cos co moge zrobic, zeby lzej zylo sie mi i mojemu mezowi to zrobie to!
                        pewnie, ze sa dni, kiedy mam ochote to wszystki walnac i poddac sie, ale to
                        tylko pojedyncze chwile! nie dam sie i juz.
                        zycie ma cel, naprawde, ale sami musimy mu nadac ten cel, ten sens, trzeba go
                        szukac. nie wolno dreptac ciagle w jednym miejscu. jdno nie wychodzi? probuje
                        drugi raz, jesli sa racjonalne przeslanki zeby zmienic taktyke to robie to.
                        moze tez tak sprobij, ale nie teraz.... teraz daj sobie szanse pomarudzic i
                        narzekac, to tez wazne. sam sobie nie dokopuj, swiat jest okrutny i sam Ci da
                        kopa, za darmoche.
                        • pietrek666 Re: To jest właśnie najbardziej przykre, 22.11.04, 16:19
                          Nie chodzi o to że nie mam celu wogóle. Moim celem jest dociągnąć do kolejnego
                          poranka. Ale to są cele doraźne, na jutro. Nie widzę celu na przyszłoźć, na
                          pojutrze.
                          • maretina Re: To jest właśnie najbardziej przykre, 22.11.04, 16:47
                            pietrek666 napisał:

                            > Nie chodzi o to że nie mam celu wogóle. Moim celem jest dociągnąć do
                            kolejnego
                            > poranka. Ale to są cele doraźne, na jutro. Nie widzę celu na przyszłoźć, na
                            > pojutrze.

                            masz zone: na dobre i na zle.cel? milosc, cieszenie sie nia.
                            pewnie, ze niedosyt bedzie, ale zeby nie zwariowac trzeba sie cieszyc z tego co
                            sie ma. banl, wiem, wiem.... ale w roznorakie madrosci nie wierze. ufam tylko
                            banalom.
                            • pietrek666 Mam chęć trzasnąć drzwiami obrotowymi. 22.11.04, 17:02
                              • maretina Re: Mam chęć trzasnąć drzwiami obrotowymi. 22.11.04, 18:14
                                uwazaj, bo mozna nimi dostac....wink
    • mila333 Re: a gdzie jest pietrek?;)/nt 22.11.04, 12:01
      Słuchaj, a jakie są wasze uczucia w temacie adopcji?
      • pietrek666 Moje? Takie. 22.11.04, 13:06
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=191&w=17805542&a=17890039
        • mila333 Re: Moje? Takie. 22.11.04, 13:14
          No cóż, to pozostaje wam tylko zbieranie kasy albo czekanie na refundowane in
          vitro. A uczucia twoje rozumiem - mam w tym momencie życia podobne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka