03.01.05, 19:04
Kolejna moja znajoma poroniła- ciąża obumarła w 14 tyg. Dziewczyny
zastanawiam się czy przypadkiem Czarnobyl nie jest sprawcą naszych trosk.
Kiedy zdarzyła się ta katastrofa większość z nas /jak oceniam- tak mi się
wydaje/ była w wieku kiedy zaczyna się zakwitać. Kiedy ja poroniłam lekarz
nie wiem może chcąc mnie pocieszyć powiedział, że jedno poronienie nie jest w
tej chwili żadną patologią a uznaje się taką sytuację za normę.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • invicta1 też dużo o tym myślałam 03.01.05, 19:23
      pamiętam dzień tej katastrofy, jakoś tak mi utkwił, że mogę dziś opowiedzieć ze
      szczegółami, co wtedy się działo, podejrzewam, że niestety zbieramy żniwo
      tamtych wydarzeń, nasze Mamy w większości rodziły nas bez problemów z zajściem,
      poronień, a teraz nam się to nie udaje, często z powodu chorób, które uważa się
      za dziedziczne, ale przecież nikt nie powie wprost, że te chore tarczyce
      (promieniowanie!!!), niewydolne jajniki mamy po Czernobylu-chyba ktoś czuwa,
      zeby zorientowani w sytuacji, za przeproszeniem, gęby zamknęli na kłódkę
      może moja wypowiedź wygląda trochę na spiskową teorię dziejów, ale chyba nie
      jest całkiem bezpodstawna-niestety
      • maja744 Re: też dużo o tym myślałam 03.01.05, 20:14
        mam 3 dychy, ciaza obumarla pod koniec VIII po wnikliwych badaniach okazalo sie, ze mam
        niedoczynnosc tarczycy i Hashimoto - spadek po Czarnobylu.
        Prawdopodobienstwo kojenych poronien ze wzgl na wysokie miano p/c duze!!!

        Macie racje dziewczyny
    • basoni Re: Czarnobyl 03.01.05, 21:15
      Myślę że to raczej kwestia selekcji naturalnej. Niestety, ale taka jest natura.
      Słabsze osobniki nie przeżywają i to wzmacnia resztę populacji. Przykre że to
      dotyczy akurat nas. Kobiety i kiedyś roniły i były bezpłodne. Taki jest
      porządek świata. Szukanie winnych nam przecież nie pomoże. Rozpamiętywanie
      przeszłości i życie samymi marzeniami czy strachem przed przyszłością odwraca
      tylko uwagę od tego co jest teraz, a teraz to jest jedyne co mamy i na co
      naprawdę wpływ.
      Niepłodność nie jest ani karą boską ani spiskiem. Niepłodność po prostu jest.
      Nie jest ani dobra, ani zła i jak inne wady najpierw trzeba zaakceptować.
      Życzę wszystkim które jej doświadczyły, aby była jak ogień, która hartuje stal.
      I przepraszam za pompatyczność.
      • invicta1 dużo w tym racji, ale 03.01.05, 22:21
        co powiesz na to, że dopiero w ostatnich latach WHO uznała niepłodność za
        problem społeczny? teraz stało się to bardzo powszechną
        przypadłością-nienaturalnie powszechną
      • invicta1 dużo w tym racji, ale 03.01.05, 22:22
        co powiesz na to, że dopiero w ostatnich latach WHO uznała niepłodność za
        problem społeczny? stało się to bardzo powszechną przypadłością-nienaturalnie
        powszechną
        • basoni Re: dużo w tym racji, ale 04.01.05, 08:30
          Ale WHO nie istnieje od zarania dziejów, a uznanie tego za problem społeczny to
          nie dowód popularności, tylko dowód że problem niepłodności pojedyńczych par ma
          swoje przełożenie na całe społeczeństwo, jako również odczuwające ich skutki.

          Ostatnio również bardzo powszechną przypadłością jest bardzo późna decyzja o
          pierwszym dziecku, powszechne stosowanie hormonalnej antykoncepcji, życie w
          stresie, żywność nafaszerowana różnym świństwem. Wszystkiego nie da się zżucić
          na Czernobyl.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka