mam wrazenie z 2 tygodnie do momentu testowania to karuzela emocji. a mnie to
wykancza psychicznie. raz widze wszystko co mogloby oznaczac ciaze, potem
czytam ulotki lekow ( kolejny zreszta raz) i okazuje sie ze wszystko co
przezywam to efekty uboczne. wiem ze jak sie teraz nie uda to nie wiem kiedy
bedzie szansa na nastepny raz, moze w lipcu

(pracujacy maz!!)

i w ogole
jest mi jakos bylejak

( a do testowania jeszcze 4 dni!! albo wyladuje u
ginekologa albo u psychiatry!! czy ja jestem az taka slaba czy kazda tak
ma ...? ratunku

(
tylko nie mowcie mi bym sie czyms zajela, to juz nie dziala

(( juz nic nie
dziala, ale dol!!!
no ale mam nadzieje ze jutro bedzie lepiej, cooo??

pozdrawiam