Od pół roku staramy się o dziecko. Do tej pory nie udaje się to nam. Mam za
sobą wielkie nadzieje a zaraz potem gorzkie rozczarowania...Wybrałam się w
końcu z wizytą do ginekologa, który od razu dał mi skierowanie na badanie
somatologiczne i test Kremera. Kazał mierzyc temperaturę i starac się nadal..
Nic nie skutkuje do tej pory. Przed tymi badaniami, których strasznie się
bałam ( że może być wszystko przesądzone)umówiłam się na USG po którym wyszło
na jaw ze mam zaburzenia hormonalne.. NIe było widocznego dominującego
pęcherzyka, a byłam w 12 dniu cyklu. Pan doktor pocieszył mnie, że czeka mnie
kuracja hormonalna i wszystko będzie dobrze.. Chciałam się Was poradzić,
dowiedzieć się na czym to polega, jakie są szanse i jak długo może trwać taka
kuracja - przywracająca owulację, jak zrozumiałam.
Przy okazji chciałam powiedzieć tu, że czytając kilkadziesiąt Waszych postów
wzruszyłam się panująca na tym forum atmosferą troski o siebie nawzajem..
Pozdrawiam wszyskich bardzo ciepło i.... trzymam za Was kciuki
Jednocześnie proszę o rady.