sandra123
05.05.05, 14:17
Właściwie nie mam nic zbyt konstruktywnego do powiedzenia. W najbliższy
poniedziałek zaczynam zastrzyki do in vitro - diphereline. Do tego czasu
siedzę jak na szpilkach - nie mogę się doczekać. Trzymam kciuki w
szczególności za wszystkie dziewczyny które teraz podchodzą do in vitro -
przede mną i pewnie będą już w ciąży jak ja dopiero będę miała transfer
(nimiec maja/ przełom czerwca).
W tym cyklu miałam piękną owulację - książkową, piękne endo, piękny pęcherzyk
w lewym, który pękł. I co z tego ........... Gin zakazał kontaktów z mężem
przed in vitro.
Teraz jestem 6 d.p.o. i mam powiększone, opuchnięte piersi i kreskę na
brzuchu od pępka w dół - takie same "objawy " jak w poprzednim cyklu, tylko
że teraz już wiem że to poowulacyjne a nie ciąża - w tym cyklu nie było
przytulanka. Cudów aż takich nie ma.
Czekam na niusy od dziewczyn w trakcie in vitro.
s