Dodaj do ulubionych

CZESC...jestem tu nowa...

20.05.05, 09:37
Z przerwami udzielałam sie na forum "dla starających" ale chyba już najwyższy
czas przenieść się tutaj.
Mam na imię Agnieszka, mam 27 lat i od prawie 3 jestem szczęśliwą mężatką.
Rok po ślubie stwierdziliśmy, ze już najwyższy czas na potomka, rzuciłam
pigułki.Pierwsze miesiące bez efektu...lekarz uspokajał mnie dość
głupio "Pani Agnieszko można starać się tak do roku-dwóch i to nie znaczy,że
coś jest nie tak".Nie widział problemu, gdyż budowę mam książkową.Z miesiąca
na miesiąc coraz bardziej zaczęłam się niepokoić i zastanawiać na ew.
problemami. Były miesiące kiedy nie stosowałam całej techniki z testami ow.
na czele, myślałam, ze może jestem za bardzo spięta i przez to nie wychodzi.
Odpuszczałam sobie wszelkie wspomagacze i odetchnęłąm swobodniej, efektu
jednak i tak nie było. Moje prośby o skierowanie na badania hormonów (mimo,
że leczyłam się prywatnie) spotkamły się z odmową gdyż lekarz stwierdził, ze
nie ma sensu robić ich przed upływem roku od rozpoczęcia starań. W końcu ten
rok minął i zgodnie z moimi przypuszczeniami okazało się, ze mam
hiperprolaktynemię. Bromergon zadziałał i już 2-mce później miałam jego
poziom w normie.W ciąże jednak nadal nie zachodziłam.Martwi mnie ciągły brak
śluzu płodnego, co z kolei drugi już mój lekarz gin, tłumaczy tym, że taka
już moja uroda a w "w środku" jest wszystko jak najbardziej ok. Wspomaganie
clostillbegytem w ostatnim m-cu również nie odniosło efektu. Na szczęście w
przyszłą środę mężuś ma badanie nasienia. W końcu dowiemy sie czy jest to
przyczyną. Czekam z niecierpliwością na to badanie. Mam skierowanie do
poradni endykronologicznej przy szpitalu na Czerniakowskiej.Wizyta dopiero we
wrześniu. Myślałam, ze zaśmieję się rejestratorce w słuchawkę.Cóż, niech żyje
NFZ!!!
Który to już m-c starań 17, 18-ty? Ja już nawet nie liczę. Tracę w tej chwili
resztki zdrowia psychicznego. Budzę się i zasypiam z tą myślą. Mam napady
depresji. W koło, co jest zrozumiałe mnożą się koleżanki, sąsiadki, kuzynki,
przyjaciółki. Niektóre spotkania z nimi muszę zdrowo odchorować. A chcę zyć
normalnie, jak kiedyś.Jednocześnie mam pracę, której nie cierpię i dawno
poszukałabym sobie innej gdyby nie te moje nieszczęsne starania, które
myslałam, ze po kilku miesiacach zakończą się efektem. I tak koło się zamyka.
w tej chwili nie jestem w stanie poradzić sobie z tym sama i w poniedziałek
zapisałam się na pierwszą wizytę u psychologa. Chcę żyć normalnie i liczę tu
już tylko na pomoc fachowca. Mój kochany mąż bardzo mnie wspiera ale martwi
się widząc jak sie męczę i tym, że nie moze mi pomóc. Ponadto myślę już o
jakiś bardziej zaawansowanych technikach wspomaganego rozrodu aby zapisać się
do kliniki leczenia niepłodnośc. Wszystko uzależniam oczywiście od wyników
badań męża.
Tak to wygląda pokrótce. Stanu mojej duszy nie jestem w stanie opisać,
zresztą więszkość osób tutaj rozumie mnie doskonale, jeśli ktoś chciałby
pogadać to bardzo chętnie wyślę e-mailem mój numer gg. Ja na pewno takiej
rozmowy potrzebuję.
Ściskam gorąco wszystkie starające
A.
Obserwuj wątek
    • pimpek_sadelko Re: CZESC...jestem tu nowa... 20.05.05, 09:42
      szkoda, ze tu trafilas!
      mam nadzieje, ze przyczyna braku ciazy okaze sie prosta!
      jesli chcesz leczyc sie i diagnozowac na nfz to nastaw sie na latasad
      kolejki do poradni, limity na badania.
      poza tym w tej dziedzinie polowa sukcesu to dobry lekarz, czyli taki, ktory
      zajmuje sie nieplodnosci. zwykli ginekolodzy wlasnie tak jak ten Twoj nie widza
      nic zlego, ze ktos sie stara rok czy dwa lata bez efektu. ja bym po pol roku
      miala podstawowe badania.
      przemysl to, moze sie okze ze prywatny lekarz/klinika ( masz w warszawie novum)
      to mimo wszystko bedzie lepsze. swoich lez, rozczarowan i frustracji nie
      przeliczysz na zadne pieniadze. tym bardziej, ze podstawowe badania naprawde
      masy kasy nie potrzeba. jak maz bedzie mial wyniki nasienia, wtedy Ty idz na
      monitoring owulacji. upewnij sie, ze masz owulacje. to wazne.
      zycze ci krotkiego pobytu na tym forum.... a jak polubisz je to wpadaj czesto,
      ale juz w ciazy!smile
    • beatrice73 Re: CZESC...jestem tu nowa... 20.05.05, 09:43
      czesc agnieszko, witaj miedzy swoimi, bo chyba kazda z nas moglaby napisac
      podobna historie. tu znajdziesz wiele dobrych dusz, ktore dodadza otuchy kiedy
      bedzie trzeba a i odpowiedza na wiele pytan, doprawdy dziewczyny tu to juz
      niezle specjalistki od leczenia nieplodnosci. udaje sie coraz to kolejnej od
      nas odskoczyc i przeniesc sie na forum ciaza i kazda z nas na to czeka, zycze
      ci bys odnalazla troche spokoju, szybko zafasolkowala i mimo ze na pewno ci sie
      tu spodoba szybko uciekla na forum ciaza.
      podrawiam cie cieplutko
      bea
      • gusia_78 Re: CZESC...jestem tu nowa... 20.05.05, 09:54
        Dziękuję kochane dziewczyny za ciepłe słowa..to dla mnie bardzo wiele..sami
        swoi...
        Ja leczę sie cały czas prywatnie i ani mi głowie NFZ po prostu miałam po
        znajomości załatwione skierowanie i mówiac brzydko "robię na 2 fronty"
        Z klinik prywanych myślę o Invimedzie chociaż muszę wiedzieć co jest w tej
        chwili nie tak...zdiagnozować problem, moze to tylko blokada psychiczna, na tym
        etapie może być poważnym problemem ale to juz trwa tak długo.
        Ściakm gorąco.
    • invicta1 Re: CZESC...jestem tu nowa... 20.05.05, 09:55
      to ja może z innej beczki
      pisanie na "niepłodności" nie szkodzi staraniomsmile, nawet bardzo pomaga-można
      korzystać z doświadczeń innych i wspierać się wzajemnie w trudnych chwilach, bo
      nikt kto nie miał tego problemu nas nie rozumie, a tutaj jesteśmy wszyscy w
      podobnej sytuacji, więc czasem nawet nie trzeba wielu słów,żeby się porozumieć
      mi powiedzenie sobie wprost i od razu-"masz problem" przyniosło ulgę, pogodziłam
      się z tym, ze nie do końca wszystko będzie gładko szło, ale co z tego? nic!
      powalczę i w końcu się uda-wierzę w to i już, a ze nie od razu i nie bez
      trudu-może docenie głebiej uroki macierzyństwa, które troszkę mnie kosztuje
      wysiłku psychicznego i zdrowia fizycznego
      powodzenia!
      • reniferek27 Re: CZESC...jestem tu nowa... 20.05.05, 10:28
        WITAJ
        MAM NA IMIĘ RENATA, JEŻELI POTRZEBUJESZ POGADAĆ NA NAPISZ DO MNIE NA GG NA PEWNO SIE ODEZWE 3605327
    • gabrysiaaa Re: CZESC...jestem tu nowa... 20.05.05, 11:33
      Witam Cię Gusia,
      Czytalam to co napisałam i wydawało mi się ze sama to napisałam. też mam 27 i
      tez sie staram o dzidziusia i czuje podobnie jak Ty.
      ja do lekarza poszlam po pół roku starań, gdy powiedziałam, ze nie udaje mi sie
      zajsc w ciąże lekarz prawie mnie wyśmiał, ze tak wczesnie do niego przychodze,
      wg niego przecietna para małzenska stara sie o dzidziusia 2 lata!!.
      Nie dałam za wygrana, stwierdziałam, ze place składki i skoro mam jakies
      watpliowsci co do swojego zdrowia to naleza mi sie przynajmniej jakies badania...
      Zlecil badania hormonalne, wyszło ze mam o wiele za wysoką prolaktynę, ktora
      uniwmozliwia zajescie w ciaze... od 3 miesiecy biore tabletki na obnizenie i
      dalej sie badam...
      Moj maz byl juz na badanich i niestety wyszlo mu ze ma za malo plemniczkow...
      coz, leczymy sie smile, tzn bardziej robimy badania, bo lekarz z jednego badania
      zapisuje na nastepne, tak na prawde nie mowiac nic konkretnwgo... hmmm.. chyba
      mysli, ze w czasie tych badan uda nam sie zajsc w ciaze i bedzie mial klopot z
      glowy smile
      Praktycznie zostajemy ostatnia para bez dzidzi wsrod znajomych i to strasznie
      zaczyna bolec...
      naszczescie mam dopiero 27 lat (hmm... dopiero), wiec jeszcze mam czas zeby sie
      doczekac dzidziusia.
      wierze ze wszystko bedzie dobrze.
      najwazniejsze zeby sie nie zalamywac i sluchac tych szczesliwych histori o
      narodzinach u par ktore staraly sie dosc dlugo. najlepszym przykladem jest moja
      siostra, ktora po 3 latach urodzila zdrowego synka! i takich hostorii jest mnostwo!
      pamietaj, bedzie dobrze! nie ma takiej mozlwiosci zeby bylo inaczej smile

      Pozdrawiam serdecznie
      Gabrysia
      • niunia90 Re: CZESC...jestem tu nowa... 20.05.05, 12:20
        Witaj Agnieszko!
        Ja skończyłam 29 lat i staram się od ponad trzech...
        Problemem są leniwe żołnierzyki. Jestem po I nieudanej IUI i właśnie
        przygotowuję się do drugiej. Chodzę "uzbrojona" w pasek płodności z Soriano,
        medalik ze św. Dominikiem patronem kobiet starających się, w ciąży i rodzących,
        byłam u terapeuty w Łowiczu, próbowałam ziół chińskich, modlę się, wierzę i mam
        nadzieję, ale.................................................................
        Nie wiem co jeszcze mogę zrobić!!! Cierpliwości już nie mam!!!
        Mam nadzieję, że szybko ci się uda zafasolkować. Jeśli chcesz napisz:
        niunia90@gazeta.pl
        Pozdrawiam smile
        • gusia_78 Re: CZESC...jestem tu nowa... 21.05.05, 11:07
          Dziękuję Wam za wszystkie ciepłe słowa...te nasze historie i odczucia są
          naprawdę bardzo, bardzo podobne...Ale czytanie o tym pomaga, to pewna forma
          psychoterapii wiedząc, ze nie jesteśmy sami ze swoim problemem.
          Mam jedno pytanie to znajacych się w temacie czy leniwe, żołnierzyki lub zbyt
          mała ich ilość od razu kwalifikuje do IUI? Czy nie ma jeszcze jakis metod
          pośrednich, np. farmakologicznych u mężczyzn?
          Będę wdzieczna za info.
          A.
          • niunia90 Re: CZESC...jestem tu nowa... 21.05.05, 11:21
            mój mąż próbował lekami poprawić ruchliwość ale nic to nie dało. Łykał hormony,
            witaminki i nic. Wiem, że dziewczyny stosują mieszanki ziół. Podobno pomagają.
            My też o tym myślimy. Jeżeli II IUI się nie powiedzie, to spróbujemy ziół.
            Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka