anaika
24.11.05, 14:11
witam was
trochę podczytuję od czasu do czasu
nigdy nie piszę ale dziś jestem cięzko wystraszona i chciałabym się was
trochę podpytać
pięć tygodniu temu miałam laparoskopię, już drugą z kolei (miałam nakuwane
jajniki)i jak dotąd brak @. wczoraj poszłam skonsultować się do innego
specjalisty jak dalej pokierować moim leczeniem i tu szok - mam torbiel na
prawym jajniku, prawie 6 cm. jest ogromna i nie wiem jak mi to zdążyło
urosnąć przez 5 tyg. lekarz przepisał mi środki antykoncepcyjne i jakie ś
czopki i dał miesiąc na jej zniknięcie a jak nie to kolejna laparoskopia
(trzecia).przy okazji nastraszył mnie, że to może mi zniszczyć cały jajnik.
dziś zadzwoniłam do mojego "starego" doktora i ten to zupełnie
zbagatelizował, mówiąc, że to nic wielkiego, że się samo wchłonie i to dobrze
bo świadzcy o tym, że jajniki ruszyły. no jasne ruszyły, ale jak...
mam brać luteinę i pokazać się jutro.
dziwią mnie takie dwie różne postawy lekarzy.
czy uważacie, że jest szansa, żeby to samo się wchłonęło?
jestem zrozpaczona bo to znowu opóźnia nasze starania...jeśli w ogóle nie
rujnuja
piszczie, pliis
ania