Dodaj do ulubionych

Niepłodność - choroba społeczna

08.12.05, 11:53
"Niepłodność - choroba społeczna, społecznie niedowartościowana - prof.
Marian Szamatowicz z Akademii Medycznej w Białymstoku



Jak wynika z zapisanej historii człowiek przywiązywał dużą wagę do spraw
związanych z rozrodem. W Księdze Rodzaju (Genesis 1, 27-28) pisze, że gdy Bóg
stworzył człowieka, mężczyznę i kobietę na własne podobieństwo, to powiedział
im "Bądźcie owocni, rozmnażajcie się i zapełniajcie ziemię i opanowujcie ją".
Z tejże samej Księgi Rodzaju wynika, że już nasi patriarchowie mieli problemy
z rozrodem. Sara, żona Abrahama doczekała się potomstwa dopiero w wieku 96
lat i stało się to za sprawą aniołów. Wcześniej Abraham miał syna ze swoją
niewolnicą Hagar i Ismail jest uznawany za protoplastę muzułmanów. Podobne
problemy z rozrodem mieli syn Abrahama i Sary Izaak oraz jego żona Rebeka. Tu
także interweniowali aniołowie i wtedy doszło do porodu bliźniaków Ezawa i
Jakuba. Ten ostatni i jego żona Rachela również mieli problemy zanim urodził
się Józef.

Od lat toczą się dyskusje, czy niepłodność jest chorobą. Takich wątpliwości
nie ma WHO, która przez fakt dużego zasięgu problemu niepłodności określa ją
chorobą społeczną. Definicja zdrowia reprodukcyjnego zakłada, że jest to
dobrostan fizyczny, psychiczny i społeczny związany ze spełnieniem oczekiwań
rozrodczych. Niepłodność posiada swoją specyfikę. Oddzielnie mężczyzna i
kobieta mogą być w najlepszym stanie zdrowia. Gdy są razem i gdy pragną
potomstwa a to pragnienie nie może być spełnione pojawia się nowa jakość -
choroba - niepłodność. Podstawową cechą tej choroby jest brak dziecka a zatem
tylko ciąża i poród oraz zabranie do domu zdrowego dziecka (dzieci) jest
pełnym rozwiązaniem problemu.

Człowiek jako gatunek jest traktowany w kategoriach ograniczonej płodności.
Największy zanotowany miesięczny wskaźnik płodności (monthly fecundity rate -
MFR - odsetek ciąż na cykl) wynosi 34%. W naszej strefie cywilizacyjnej ten
wskaźnik kształtuje się na poziomie 20% przy czym wiek kobiety musi być
poniżej 30 r. ż.

To ograniczenie płodności jest następstwem wielu innych obecnie rozpoznanych
nieprawidłowości. U człowieka spotyka się w gonadach, w komórkach jajowych i
w plemnikach nawet do 65% defektów genetycznych. Jeśli już dojdzie do
powstania zarodka to zagnieżdżeniu (implantacji) ulega 25-35%. W rozrodzie
ludzkim notuje się duży odsetek poronień na poziomie 10-15% i dochodzący
nawet do 30% u kobiet po 40 roku życia. Niemały jest odsetek wad wrodzonych
(średnio 2,5%). Pisząc o odrębności gatunku ludzkiego i o człowieku jako
ssaku szczególnym wskazuje się i na to, że kobieta nie demonstruje swojej rui
i że po porodzie matka nie rozpozna własnego dziecka.

Powszechnie stosowana definicja niepłodności przyjmuje, że o tej chorobie
możemy mówić dopiero po roku współżycia płciowego bez stosowania środków
antykoncepcyjnych. U około 85% par do ciąży dochodzi bez większego problemu.
Pozostałe 15% stanowią grupę niepłodnościową. W Polsce nie prowadzono badań
epidemiologicznych na szeroką skalę, dlatego też w określeniu stopnia
niepłodności musimy posługiwać się danymi szacunkowymi. Wychodząc z wartości
9 mln kobiet w wieku rozrodczym i przyjmując, że w naszej strefie
cywilizacyjnej problemy z rozrodem ma 15% par (lub innymi słowy co 6-te
małżeństwo) to możemy przyjąć, że w Polsce skalę niepłodności ocenia się na
poziomie ponad miliona par.

I znów brakuje danych ile z tych par będzie szukało pomocy w rozwiązaniu ich
problemu.

Nie należy zapominać o pewnych trendach populacyjnych, które mają duży wpływ
na skalę niepłodności. Na pierwszym miejscu wskazuje się na wiek kobiet,
które zbyt późno podejmują decyzję o rozrodzie. Najpierw studia, kariera
zawodowa, budowanie pozycji zawodowej, zwiedzanie świata i gdy w końcu
kobieta podejmuje decyzję o chęci ciąży okazuje się, że jest już w pierwszej
dekadzie okresu przekwitania, którego wyznacznikiem jest zmniejszająca się
zdolność do rozrodu. Niemały wpływ na rozród ma palenie tytoniu, przede
wszystkim przez kobiety. Palenia tytoniu nie należy traktować jako środka
antykoncepcyjnego, ale z niektórych danych wynika, że jeśli kobieta wypala 15
i więcej papierosów dziennie to jej zdolność do rozrodu spada do 15% kobiety
niepalącej.

Jeszcze bardziej niekorzystnie sytuacja kształtuje się u mężczyzn i coraz
częściej wskazuje się, że czynnik męski staje się dominującą przyczyną
niepłodności. Tę sytuację najlepiej obrazują dwa parametry badania nasienia.
Na początku lat 60-tych ub. stulecia przyjmowano, że u płodnego mężczyzny w
nasieniu powinno być ponad 60 mln plemników na mililitr nasienia i ponad 90%
powinno być w ruchu. Na dzień dzisiejszy, za WHO przyjmujemy, że w
prawidłowym nasieniu powinno być już tylko 20 mln plemników a z nich ponad
60% w ruchu, w tym 25% w tzw. ruchu liniowym szybkim. Jest wiele rozpoznanych
czynników sprawczych wśród których wymienia się czynniki chemiczne (ropa i
jej produkty, lakiery, pestycydy, itp.), czynniki fizyczne (praca w zasięgu
silnych pól elektromagnetycznych, radiolokacyjnych, wysoka ciepłota) oraz
inne jak np. noszenie obcisłej bielizny i ubrania gdzie dochodzi do
przegrzania jąder.

Proces rozrodu jest zjawiskiem niezwykle skomplikowanym a nagromadzona wiedza
jest olbrzymia. Natomiast dość trudno przełożyć ją na praktyką diagnostyki i
leczenia niepłodności. Dość powszechnie przyjmuje się, że na pytanie "kto
winien" niemożności dojścia do ciąży wskazuje się, że 35% będzie to
niepłodność partnera, tyleż samo partnerki, że w 10% przyczyny niepłodności
doszukamy się u obu partnerów, że wreszcie w ok. 20% będzie to niepłodność
niewyjaśnionego pochodzenia.

Wśród najczęstszych przyczyn niepłodności wymienia się obniżoną liczbę
plemników, ich nieprawidłową ruchomość i zaburzoną budowę, nieprawidłowość
funkcji jajnika w tym m.in. brak jajeczkowania, patologię jajowodów czy
wreszcie inne czynniki jak maciczny czy szyjkowy. Zbyt mało doceniana jest
psychogenna przyczyna niepłodności często w następstwie niewłaściwej wiedzy o
rozrodzie u człowieka.

Mając do czynienia z niepłodną parą powinniśmy stawiać dwa kluczowe pytania:
Czy są możliwości do wytworzenia embrionu i czy są szanse na jego
implantację? W strategii leczenia powinniśmy zakładać postępowanie efektywne -
gdzie urodzenie żywego i zdrowego dziecka powinno być jedynym kryterium
skuteczności, w najkrótszym czasie, po najniższych kosztach i najmniej
inwazyjnie.

Do dnia dzisiejszego nie opracowano uniwersalnego minimum diagnostyczno-
leczniczego, nie ma też uniwersalnego postępowania do wszystkich przypadków
niepłodności. Brakuje ukształtowanych wzorców relacji pomiędzy niepłodną parą
i lekarzem i dość często nie dowartościowuje się psychicznej sfery
niepłodności.

Współczesna medycyna rozrodu dysponuje dość szerokim wachlarzem metod
diagnostycznych. Kluczowe znaczenie posiada prawidłowo zebrany wywiad z
którego powinna wynikać dalsza strategia postępowania. Do minimum
diagnostycznego zalicza się badanie nasienia i histerosalpingografię
(uwidocznienie jamy macicy i jajowodów za pomocą rtg). Duże usługi oddaje
pomiar podstawowej ciepłoty ciała połączony z tzw. testem po stosunku. W
ostatnim okresie nieocenione usługi oddaje ultrasonografia, która pozwala
obrazować zmiany struktury zachodzące w jajniku i w błonie śluzowej macicy.
Nie można sobie wyobrazić diagnostyki i leczenia niepłodności bez badań
endoskopowych (laparoskopia, hysteroskopia). Bardzo dużą wartość mają
prawidłowo zaplanowane i wykorzystane badania hormonalne, w tym ocena FSH,
LH, prolaktyny, estradiolu, progesteronu, testosteronu czy hormonów tarczycy,
Dość dyskusyjna w ostatnim okresie jest rola czynników immunologicznych w
niepłodności. Nie pomija się także badań genetycznych i bakteriologicznych.

Dość szeroki jest również zakres metod leczniczych w niepłodności które można
podzielić
Obserwuj wątek
    • angieblue26 cz 2 08.12.05, 11:55
      Dość szeroki jest również zakres metod leczniczych w niepłodności które można
      podzielić na trzy grupy. Pierwsza grupa to postępowanie farmakologiczne, gdzie
      stosuje się antyestrogeny, gonadotropiny, analogi Gn-RH (agonisty,
      antagonisty), steroidy płciowe (gestageny, estrogeny, kortikoidy), hormony
      tarczycy, antybiotyki i inne jak np. bromkryptyna. Druga grupa to leczenie
      zabiegowe w tym chirurgia, mikrochirurgia i endoskopia zabiegowa. I wreszcie
      trzecia grupa to techniki rozrodu wspomaganego medycznie (ART) w tym
      pozaustrojowe zapłodnienie i przeniesienie embrionu (IVF/ET), mikromanipulacja,
      głównie wstrzykiwanie plemnika do komórki jajowej (ICSI) ale także pobieranie
      plemników z najądrzy (MESA) czy z jąder (TESA). Do tej grupy zaliczmy również
      inseminacje, głównie inseminacje domaciczne (IUI) oraz instytucję dawczyni
      komórki jakowej (OD).

      Należy pamiętać, że w leczeniu niepłodności nie ma prognozowania indywidualnego
      stąd na kluczowe i najczęstsze pytanie "doktorze, czy będziemy mieli dziecko"
      nie ma jednoznacznej odpowiedzi. W ocenie szans danej pary na ciążę i poród
      posługujemy się tzw. statystycznym przybliżeniem. Określana procentowa szansa
      zależy od rozpoznanej przyczyny i sposobu zastosowanego leczenia.

      I tak rozpoznając jajnikową przyczynę niepłodności na którą się składa
      niedomoga i dysfunkcja układu podwzgórzowo-przysadkowego, hyperprolaktynemia,
      zespół policystycznych jajników czy też niedomoga lutealna, po zastosowanym
      leczeniu możemy oczekiwać szans na ciążę w granicach 20-80%.

      Przy rozpoznanym czynniku jajowodowym, gdy mamy zrosty wewnątrzotrzewnowe,
      wodniaki jajowodów czy jatrogennie uszkodzone jajowody (sterylizacja)
      wykorzystanie metod mikrochirurgii i endoskopii zabiegowej pozwala uzyskać
      ciążę w 3-70% przypadków.

      W czynniku szyjkowym leczenie farmakologiczne jest kwestionowane ale
      zastosowanie inseminacji domacicznych (IUI) stwarza szansę na ciążę w granicach
      3-12% na cykl i ok. 30% na kurację.

      Rozpoznając czynnik maciczny, w tym wady wrodzone macicy, zrosty
      wewnątrzmaciczne, przegrody, polipy, fibroidy to po leczeniu zabiegowym
      stwarzamy szansę na ciążę w granicach 5-25%.

      Dość kontrowersyjnie przedstawia się leczenie endometriozy (ok. 15% przyczyn
      niepłodności kobiecej) i obecnie kwestionuje się zasadność leczenia tego
      schorzenia za pomocą farmakologii czy zabiegowo jeśli celem leczenia jest ciąża.

      Według danych zaczerpniętych z tzw. medycyny opartej na dowodach nie ma żadnego
      uzasadnienia leczenie farmakologiczne męskiego czynnika niepłodności. W
      wybranych przypadkach wchodzi w rachubę zaproponowanie najprostszych technik
      rozrodu wspomaganego medycznie (IUI). Natomiast przedłużające się nieskuteczne
      leczenie farmakologiczne prowadzi w efekcie do "kradzieży" zdolności rozrodczej
      kobiety, szczególnie gdy przekroczy ona 35 rok życia.

      W tym miejscu nasuwa się bardzo zasadne pytanie jaki będzie skumulowany indeks
      skutecznego leczenia niepłodności za pomocą wcześniej stosowanych metod ale bez
      techniki rozrodu wspomaganego medycznie. I naprawdę to dokładnie nie wiadomo
      przy czym przyjmuje się, że nie przekracza on 50% i może być jeszcze mniej. A
      zatem rodzi się kolejne pytanie: co dalej? Odpowiedzią jest "zastosowanie
      technik rozrodu wspomaganego medycznie". Nie należy przemilczać, że leczenie
      niepłodności za pomocą ART, przynajmniej w niektórych kręgach wzbudza daleko
      idącą niechęć.

      Leczenie za pomocą ART należy rozpatrywać w dwu głównych kategoriach. Są one
      metodami z wyboru i stanowią jedyną szansę na ciążę. Mogą to zilustrować
      następujące przykłady. Młoda dziewczyna przechodzi ostre zapalenie wyrostka
      robaczkowego i proces zapalny nieodwracalnie niszczy jajowody lub młoda kobieta
      była dwukrotnie operowana z powodu ciąży pozamacicznej i usunięto jej oba
      jajowody. W takich sytuacjach jedyną szansą na ciążę jest pozaustrojowe
      zapłodnienie (IVF/ET). Mężczyzna w wieku chłopięcym przechodzi ostre zapalenie
      ślinianek przyusznych (świnka) a w następstwie ma uszkodzoną funkcję nabłonka
      plemnikotwórczego do takiego stopnia, że znów jedyną szansę na ciążę stwarza
      docytoplazmatyczne wstrzykiwanie plemników (ICSI).

      Inną kategorię stanowi zastosowanie ART jako metody ostatniej szansy, gdy
      wcześniej proponowane leczenie było nieskuteczne.

      Trzeba pamiętać, że ART również nie stanowi pełnego rozwiązania problemu
      niepłodności i nie ma żadnej metody, która dałaby pełną skuteczność. Przy
      okazji pytań kiedy i z jakim efektem leczymy za pomocą ART stawia się inne
      pytania, jak choćby takie, czy ART to nie jest niepotrzebne nadużycie, co
      uzyskujemy i za jaką cenę, jakie jest ryzyko leczenia? Takie i inne pytania
      dość często są punktem wyjścia do kwestionowania ART jako metody leczniczej.

      Skuteczność leczenia za pomocą ART może być oceniana za pomocą różnych
      parametrów. W 95% udaje się skutecznie przeprowadzić hiperstymulację jajników,
      w 95% uzyskuje się zapłodnienie i podziały, a gdy stosuje się ICSI to również w
      95% dochodzi do embriotransferu. Odsetek ciąż na cykl jest wyższy niż porodów i
      wynosi 25-80% (przy tendencji do upiększania wyników), natomiast odsetek
      porodów (najbardziej wartościowe kryterium leczenia) waha się w przedziale 15-
      40%.

      Przeciwnicy leczenia niepłodności za pomocą ART podkreślają niskie procenty
      ciąż i porodów po ART zapominając, że i tak one przewyższają to co dzieje się w
      sposób naturalny. Powtarzanie cykli terapeutycznych prowadzi do powodzenia
      nawet w 70% przypadków.

      Przed medycyną rozrodu posługującą się ART stoi szereg ważnych problemów, które
      oczekują rozwiązania. Na pierwszym miejscu stawia się zagadnienie zwiększenia
      skuteczności nidacji i zamierza się to zrealizować poprzez poprawę możliwości
      oceny embrionu in vivo oraz poprzez opracowanie nieinwazyjnych metod
      diagnostyki tzw. "okienka nidacyjnego".

      Problemem do rozwiązania pozostaje także ograniczenie zespołów hiperstymulacji
      jajników (OHSS) oraz ograniczenie do minimum ciąż wielopłodowych. Jako wyzwanie
      dla medycyny rozrodu proponuje się uzyskanie odsetka ciąż do 50% na embrion. W
      tym celu poszukuje się różnych rozwiązań jak choćby poprzez zmianę protokołów
      stymulacji jajników z wykorzystaniem nowych leków, poprawę metod hodowli
      embrionów do stadium blastocysty oraz wykorzystując zdobycze i możliwości
      diagnostyki przedimplantacyjnej embrionów (PGD). Ta ostatnia metoda pozwala
      rozpoznać embriony obciążone defektami genetycznymi, których u człowieka może
      być do 55-65% i nie przenoszenie uszkodzonych embrionów do jamy macicy.

      Z zastosowaniem ART ściśle wiążą się bardzo kontrowersyjne i dyskusyjne
      problemy klonowania. Czasami dla celów propagandowych usiłuje się nie odróżniać
      eksperymentalnego klonowania od leczenia niepłodności. Generalnie rzecz biorąc
      medycyna rozrodu odrzuca tzw. klonowanie rozrodcze natomiast dopuszcza inne
      czyli klonowanie komórkowe, które służy poznawaniu mechanizmów chorób
      genetycznych, produkcji zwierząt transgenicznych do przeszczepów narządowych,
      wreszcie do pozyskania komórek macierzystych (stem cells) do celów
      terapeutycznych (np. białaczek).

      Zastosowanie ART w rozrodzie pozwala na bardzo głęboką ingerencję w
      najwcześniejsze stadia rozwoju człowieka. Stąd też jest ona rozważana nie tylko
      w kategoriach medycznych. Bierze się również pod uwagę etyczne rozważania,
      problemy socjalne, trzeba analizować emocjonalne reakcje a nawet brać pod uwagę
      pewne polityczne uwarunkowania. I tu znów najlepiej filozofom czy etykom należy
      pozostawić rozważania o początku życia ludzkiego, o szacunku dla życia
      nowopoczętego a w głównej mierze koncentrować się na problemie niepłodności i
      na możliwościach jakie daje współczesna medycyna.

      Leczenie niepłodności za pomocą ART akceptują takie religie jak judaizm,
      kościół prawosławny, kościoły protestanckie, islam, buddyzm. Natomiast tych
      metod nie akceptuje kościół rzymsko-katolicki. Stojąc
      • angieblue26 cz3 08.12.05, 11:57
        Leczenie niepłodności za pomocą ART akceptują takie religie jak judaizm,
        kościół prawosławny, kościoły protestanckie, islam, buddyzm. Natomiast tych
        metod nie akceptuje kościół rzymsko-katolicki. Stojąc na gruncie swoich doktryn
        kościół rzymsko-katolicki nie akceptuje masturbacji jako metody pozyskiwania
        nasienia, godząc się z faktem, że w rozrodzie naturalnym obumiera do 70%
        embrionów, nie godzi się z obumieraniem embrionów w procesie leczenia
        twierdząc, że to co wolno naturze nie wolno człowiekowi i wreszcie, że poczęcie
        ma charakter techniczny w laboratorium i nie jest następstwem aktu miłości.
        Pary, które pragną dzieci, mają problemy z rozrodem i którym nie można pomóc za
        pomocą tzw. klasycznych metod leczenia, bez AR T, są skazane na bezdzietność.

        Artykuł 16 uniwersalnej deklaracji praw człowieka brzmi "Mężczyzna i kobieta w
        wieku dojrzałym, bez żadnych ograniczeń rasowych , narodowych i religijnych
        mają prawo do małżeństwa i do założenia rodziny. ...Rodzina jest naturalną i
        fundamentalną jednostką społeczną"/ Bez dzieci można mówić, że jest to tylko
        para, dopiero pojawienie się dzieci stwarza prawdziwą rodzinę. Stąd też kolejny
        akapit brzmi: "Lekarze, naukowcy, nauczyciele, liderzy kreowania opinii
        społecznej muszą walczyć o edukację polityków i społeczeństwa, że prawo do
        posiadania potomstwa jest podstawowym prawem człowieka".

        Negatywne nastawienie kościoła rzymsko-katolickiego na leczenie niepłodności za
        pomocą ART w Polsce ma swoje przełożenie na decyzje społeczno-polityczne i
        przynajmniej jak dotąd niepłodne pary, które chcą skorzystać z nowoczesnych
        metod leczenia muszą ponosić pełne jego koszty. Społeczeństwo, które przyjmuje
        na siebie konsekwencje finansowe leczenia chorób 'na żądanie" jak choćby drogie
        leczenie raka i chorób serca u palaczy tytoniu, leczenie AIDS u narkomanów, czy
        chorób wątroby i serca u alkoholików, nie może odmawiać pomocy osobom z
        niezamierzoną niepłodnością, dla których ART stwarzają szansę przeżycia radości
        macierzyństwa i ojcostwa.

        Panuje szereg bardzo szkodliwych mitów. Państwo nie stać na udział w kosztach
        leczenia niepłodności, niepłodność nie jest chorobą a leczenie ma
        charakter "elektywny", zbyt duża liczba pacjentów aby refundować leczenie i że
        skuteczność leczenia jest zbyt niska. Fakty natomiast są zupełnie inne. Tam
        gdzie te koszty są liczone np. w USA, Niemcy leczenie niepłodności stanowi 0,1 -
        0,3% kosztów przeznaczonych na ochronę zdrowia. Z przeprowadzonej symulacji
        wynika, że w Polsce mogłoby to być 0,4-4zł na rok na ubezpieczonego. Dość
        często pada pytanie komu zabrać aby dać niepłodnym parom. Ale jest i inne i nie
        mniej istotne pytanie: Dlaczego zapomniano o tej chorobie gdy dzielono nasze
        wspólne pieniądze?

        Niepłodność jest chorobą nie do końca rozumianą a jej leczenie nie przez
        wszystkich jest właściwie doceniane. Jeśli wiele spraw o charakterze bardziej
        filozoficznym niż medycznym pozostawi się kompetentnym gremiom to i tak
        pozostaje cała sfera zagadnień demograficznych, społecznych czy emocjonalnych,
        których nigdy nie można pomijać.

        W wielu krajach leczenie za pomocą ART wyrównuje ujemny bilans przyrostu
        naturalnego. To samo mogłoby dotyczyć naszego Kraju.

        Z rozpoznaniem niepłodności wiąże się wiele psychologicznych komponentów.
        Towarzyszą jej: utrata zainteresowania codziennymi zajęciami, nie opuszczająca
        depresja, napięte kontakty z rodziną, partnerem, kolegami. Pojawiają się
        trudności w myśleniu o czymś innym niż niepłodność, wysoki poziom niepokoju,
        zmniejszona wydolność do wykonywania zadań, trudności z koncentracją. Wśród
        objawów psychologicznych wymienia się również zaburzenia snu, zmiany apetytu
        (wzrost lub obniżenie), nadużywanie leków i alkoholu. Pojawiają się myśli o
        śmierci lub samobójstwie, dochodzi do społecznej izolacji ze stale
        towarzyszącymi objawami pesymizmu, winy lub bezwartościowosci. Niepłodne pary
        demonstrują uczucie zgorzknienia a nawet złości. "Stres niepłodności"
        porównywalny jest ze stresem po rozpoznaniu chorób nowotworowych oraz zawału
        mięśnia sercowego i tylko AIDS jest postrzegany jako choroba o negatywnym
        większym wpływie na życie. W codziennym życiu nierzadko dominuje uczucie
        osamotnienia, braku integracji i wstydu dzielenia się własnymi problemami z
        innymi. Lista negatywnych zmian i reakcji emocjonalnych jest bardzo długa.
        Niepłodni mają poczucie utraty potencjalnych dzieci i możliwości planowania
        życia rodzinnego, zanikają marzenia o przedłużeniu rodu, o przedłużeniu
        kontynuacji genetycznej, kobieta przeżywa żal za utratą doświadczeń ciąży i
        porodu, ulegają ruinie plany małżeńskie i życiowe, dziadkowie nie mogą doczekać
        się na "podarek,, pod postacią wnuków. Pojawia się
        określenie "niepełnowartościowa kobieta", "niepełnowartościowy mężczyzna".
        Niepłodność jest przez wielu niedowartościowana. Prowadzi ona do głębokich
        zmian w układzie partnerskim, ze smutkiem, nadzieją, poczuciem winy, wzajemnym
        zrozumieniem lub oskarżaniem. Po latach frustracji seksualność, która jest
        naturalnym atrybutem człowieka traci elementy satysfakcji i staje się tylko
        narzędziem w osiągnięciu celu.

        Niepłodność jest chorobą, którą trzeba skutecznie leczyć wszystkimi oferowanymi
        przez medycynę metodami, w najkrótszym czasie, najmniej inwazyjnie i po
        najniższych kosztach.

        Niepłodność posiada głęboką wymowę społeczną i ma dość istotny wpływ na
        zjawiska demograficzne. Wprawdzie z zastosowaniem ART wiąże się wiele dylematów
        etycznych ale one nie powinny być rozpatrywane na płaszczyznach leczenia. Nie
        do przecenienia są aspekty psychologiczne choroby niepłodność i trudno je
        zrozumieć tym, którzy osobiście nie zetknęli się z tym problemem. "

        Zrodlo : biol-chem.uwb.edu.pl/dzn2004dd.htm
        • angieblue26 "Zakazana prokreacja "- z Wprost 08.12.05, 12:03
          www.wprost.pl/ar/?O=83248

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka