Dodaj do ulubionych

w temacie wiary i Boga - Matemblewo

09.12.05, 19:59
Dobrze, ze ktos tu poruszyl temat wiary i naszego cierpienia z powodu
nieplodnosci.

Chcialabym podzielic sie z Wami tym, co sie dowiedzialam.
Jakis czas temu osoba, ktorej ufam (ze nie zmysla) i ktora jest osoba
wierzaca (ale nie w stylu dewotki) opowiedziala mi, ze po wielu latach
nieudanych prob zajscia w ciaze pojechali, zacheceni przez przyjaciela-
ksiedza, do Matemblewa.

Dla niewtajemniczonych - tam jest sanktuarium Matki Bożej Brzemiennej, do
ktorego jezdza ludzie w takich wlasnie potrzebach.

Pojechali z nastawieniem raczej z dystanem niz jakas wielka wiara i nadzieja.
Po kilku miesiach ona zaszla w ciaze.

Ja tez tam sie wybieram.

Obserwuj wątek
    • zona29 Re: w temacie wiary i Boga - Matemblewo 09.12.05, 20:07
      a gdzie to jest? pazd
      • megang Re: w temacie wiary i Boga - Matemblewo 10.12.05, 00:01
        Nie byłam w Matemblewie, ale słyszałam dużo dobrego o tym miejscu. Wierzę, że
        modlitwa jest tym, co jest nam najbardziej potrzebne - aby cierpienie, które
        jest blisko nas nie zniszczyło. Bo może zniszczyć...
        Bóg jest dawcą życia, jest Wszechmogący i Miłosierny, a Maryja może prowadzić
        nas do syna. My modlimy się, o błogosławieństwo i jeżeli jest taka wola Boga o
        łaskę poczęcia. Na początku było to "dziwne" - u mnie w domu nie modliliśmy się
        wspólnie. Teraz jest O.K - a mój mąż coraz więcej mówi wink))
        Całuję,
        Magda





        • marseille30 Re: w temacie wiary i Boga - Matemblewo 10.12.05, 00:06
          W obliczu obecnej polityki rzadu, pozostala nam tylko modlitwa ewentualnie
          wycieczka do sanktuarium sad
          • megang Re: w temacie wiary i Boga - Matemblewo 10.12.05, 00:10
            Nie trzeba się smucić - nie "tylko" modlitwa, ale "aż" modlitwa wink)).
    • agat78 Re: w temacie wiary i Boga - Matemblewo 10.12.05, 12:58
      Byłam tam w zeszłym grudniu. Była nawet akcja na forum. Laski wpisywały swoje
      nicki i osobiście z koleżanką zawiozłyśmy na kartce modlitwe i listę osób
      proszących o CUD. Nie wiem czy komuś to pomogło. Mnie wtedy nie sad Nawet M
      wpisał prośbe do specjalnej księgi i zapaliłam ki8lka świeczek. Może za słabo
      sie modliłam?!
      Ale...
      W tym roku, we wrześniu byłam w Sanktuarium Matki Bożej Królowej Rodzin w
      Wambierzycach. Zostawiłam tam 2 karteczki z modlitwą i prośbą w swojej i
      znajomych intencji i.... sie udało. Moje modlitwy zostały wysłuchane smile Może
      teraz miałam większą wiarę i goręcej sie modliłam? Tego się nmie dowiem, ale
      wiem, że wiara czyni CUDA!!!

      PS. 2 lata starań, kiepskie nasienie, niedrożny lewy jajowód, endometrioza I
      st., laparo, 3 zastrzyki diphereliny, 1 cykl z CLO i udało się całkiem
      naturalnie, na naturalnym cyklu smile
    • malpka_z Re: w temacie wiary i Boga - Matemblewo 10.12.05, 19:03
      Matemblewo to jest dzielnica Gdańska.

      Co do skutecznosci - to nie wiem, na pewno trzeba zdawac sobie sprawe z tego,
      ze to nie magia, jak pojedziesz to zajdziesz.
      Mysle, ze trzeba uwierzyc przede wszytkim w to, ze Maryja wstawi sie za nami u
      Pana Boga i byc moze sila jej argumentacji zmieni plany Boze wobec nas.

      Jak tak to widze i z taka wiara wybiore sie tam w lecie.

      • laura771 Re: w temacie wiary i Boga - Matemblewo 12.12.05, 09:07
        W temacie Matemblewa się wypowiem.

        Modliłam się do Matki Boskiej Mateblewskiej codziennie, rok temu daliśmy na
        mszę w naszej intencji. Od czasu do czasu w niedziele tam bywaliśmy. Jeśli
        chodzi o osobiste wrażenia z mszy niedzielnych, to mam takie odczucia, że modlą
        się tam za rodziny, po mszy na 12-tą błogosławią kobiety w ciąży. Niestety ani
        razu na niedzielnej mszy nie spotkałam się z prośbą w intencji par starajacych
        się o potomstwo. Czy my nie zasługujemy za specjalne błogosławieństwo? Wg.
        księży tam pracujących jak widać nie. Warto błogosławić tylko te co noszą
        dzidziusia pod sercem, bo zyskują tym przynajmniej nowych abonentów. A my co
        możemy im dać? U nas efekt na razie taki:
        W czerwcu nieudane ICSI, a w zeszłym tygodniu poroniłam w 7 tc bliźniaki z
        mrozaczków.
        Jestem naprawdę rozgoryczona i mam żal do Boga. I nikt mnie za to nie może
        winić, bo każdy by miał taki żal. Tyle się modliłam o cud. Odmawiałam także
        koronkę do miłosierdzia Bożego, która ponoć jest bardzo skuteczna modlitwą. A
        rezultat marny. Jeszcze na dodatek spotkało mnie poronienie.
        Piszę ten post nie dlatego, żeby kogoś zniechęcić do modlitwy, ale z powodu
        żalu jaki mam w sobie. Po tych przejściach zadaję sobie pytanie: czy Bóg
        faktycznie jest miłosierny? Bo jakoś już w to wątpię.
        Dochodzę też powoli do takiego wniosku, że im więcej się człowiek modli i
        błaga, tym więcej krzyży potem dostaje do noszenia. I już aż boję się modlić.

        Pozdrawiam Was
        Laura
        • 56at Re: w temacie wiary i Boga - Matemblewo 12.12.05, 09:19
          Trzymaj sie Laura.
        • edyta0 Re: w temacie wiary i Boga - Matemblewo 12.12.05, 10:14
          laura,
          tak jakbym czytała swój żal wylany do Boga, to samo odczuwałam po poronieniu. W
          czasie ciąży prosiłam Boga o zdrowe dziecko, wszystko inne miało mniejsze
          znaczenie. I wiesz co, po poronieniu, kiedy znowu zostałam doświadczona przez
          Boga zdałam sobie sprawę, że może modlitwa została wysłuchana, być może była
          jakaś wada zarodka i Bóg wysłuchał mojej modlitwy. Po poronieniu doznałam
          kolejnego doświadczenia i wtedy uświadomiłam sobie, że mogą nas spotkać większe
          cierpienia, że byłam złą córką Boga. Nie jestem tercjanką, ale inaczej zaczęłam
          patrzeć na świat. Nie powiem, nieraz zadaję sobie i innym pytanie: jak to jest,
          że Bóg, tak mocno nas doświadcza? Czy nasi rodzice zrobiliby nam jakąś krzywdę -
          na pewno NIE! Dlaczego zatem, Ktoś kto jest sprawiedliwy, wszechmogący i
          miłosierny zadaje nam ciosy????!!!! Znowu życie mnie doświadcza - złe wyniki
          męża i co? Muszę być silna i walczyć na tyle, na ile będę w stanie.

          laura, może taki nasz los zapisany?

          Czasem ma wiara zostaje poddana w wątpliwość - istnienie Boga.

          trzymaj się
        • magdaszy Re: w temacie wiary i Boga - Matemblewo 12.12.05, 10:56
          Mail Laury sklonil mnie do podzielenia sie z Wami moimy przemysleniami w tym
          temacie.
          Tez sie modle od prawie 2 lat o cud posiadania dziecka (w pierwszej fazie
          modlilam sie o cud poczecia). Ale po rozmowie z jednym ksiedzem (dosc
          przypadkowo, w trakcie spowiedzi) zdalam sobie sprawe, ze te moje modlitwy sa
          takie egoistyczne i takie "ja wiem, co dla mnie najlepsze". I teraz staram sie
          (choc nie zawsze sie udaje) myslec i w ten sposob modlic, ze przyjme kazda
          decyzje Boga odnosnie mnie - np. jezeli nie mam otrzymac laski poczecia i
          urodzenia dziecinki, to bardzo chcialabym byc matka adopcyjna (co nie bedzie
          proste, bo na razie moj m. nie chce o tym slyszec) i wtedy bede sie modlic o
          powodzenie adopcji itd.
          Generalnie przestalam sie upierac, ze ma byc tak jak ja chce. I dlatego nie
          chce sie decydowac na zadne metody leczenia majace w sobie cos z "manipulacji"
          (smutno brzmi, a efekt jest czasami taki pieknysmile, bo staram sie zaakceptowac
          to co dostaje (i nawet sie cieszyc z tego co mam). Nie wiem oczywiscie, czy za
          kolejne dwa lata nie bede juz w takim smutku i zalu, ze sprobuje.
          Chociaz daleka jestem od oceniania kogokolwiek, a zwlaszcza do zabierania prawa
          do bycia rozgoryczonymi i odczuwania zalu. Kazdy ma swoj los, swoja wolna wole
          i musi podejmowac decyzje, jakie mu dyktuje serce.
          Pozdrawiam, szczegolnie cieplo Laure i oby nam sie udalo (cokolwiek mialoby sie
          pod tym kryc)!
          M.
          • alicja0 Re: w temacie wiary i Boga - Matemblewo 13.12.05, 10:39
            Ja przez 5 lat starałam się o dziecko - w sensie zaliczyłam wszystkie dostępne
            badania i leczenie, poza szt. inseminacją i in vitro, bo tego nie chciałam.
            Od początku, gdy zorientowałam się, że mogę nie mieć dzieci, bardzo przeraziłam
            się i wtedy bardzo modliłam się, że jeśli taki jest Boży pomysł na moje i męża
            życie, to MUSISZ nam Boże dać siły, aby spokojnie, a nawet więcej - radośnie
            żyć. I oczywiście, że nadal modliłam się o dziecko. Ale ta modlitwa o spokój
            serca bardzo dużo mi dała, a w zasadzie Bóg mi dał, że mogłam normalnie żyć,
            choć oczywiście co jakiś czas swoje odpłakałam, zwłaszcza po jakimś badaniu
            itp. Ale mimo to potrafiliśmy z mężem cieszyć się z wielu innych rzeczy w
            życiu, nie skoncentrować się wyłącznie na poczęciu dziecka. Dlatego dziękuję
            Bogu za wsparcie smile
            Po 5 latach przerwałam leczenie, bo już nic nie dawało, przez dwa lata nic nie
            robiłam, aż mój znajomy ksiądz polecił mi modlitwę do pewnego biskupa, którego
            proces beatyfikacyjny właśnie wtedy się rozpoczął. Zaczęłam nowennę bardziej z
            posłuszeństwa (skoro prosi..), niż z przekonania, ale modliłam się będąc
            otwarta na "co ma być, będzie". Zaszłam w ciążę w niespełna miesiąc. Obecnie
            mam roczną córeczkę.
            Nie mogę powiedzieć, że ta nowenna to jakieś zaklęcie "na Boga", aby wydębić od
            Niego co chcę (inne moje koleżanki mimo nowenny nie są jeszcze w ciąży). Myślę,
            że czy ma być dziecko, czy nie - warto pogodzić się z Bogiem, bo wtedy życie na
            pewno będzie łatwiejsze i pogodniejsze.
            Dziś moja wytęskniona córeczka ma podejrzenie wady genetycznej. Czekam właśnie
            na potwierdzenie badań krwi, ale wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują na
            wielkie prawdopodobieństwo, że jest chora.
            Czeka mnie jej niedorozwój umysłowy, problemy ze zdrowiem, przewrót życia do
            góry nogami. Też płaczę, ale wiara mówi mi, że coś w tym musi być - czy jest
            chora, czy nie, to ten czas nie jest bezowocny. Znajomy powiedział mi, że takie
            dzieci mają w sensie nadprzyrodzonym lepiej, bo nie mają szans grzeszyć (trzeba
            mieć świadomość grzechu). Pod tym względem faktycznie ma rację i choć nie ma
            sensu pragnąć dziecka upośledzonego, to jednak takie dziecko wnosi w życie poza
            trudem, wiele bogatych treści i radości tak specyficznych dla tego życia. Można
            rzec, nie ma tragedii, która by była pozbawiona elementu szczęścia typowego dla
            niej i trzeba to odkryć. Chciałam tylko pokazać, jak życie ludzkie obfituje w
            różne sytuacje, ale trzymam kciuki za Was, bo każdy ma swoją scieżkę i to co
            mam ja, jest dla mnie, a Bóg nie kopiuje tego na innych (przynajmniej w
            całości smile
    • gosia.testy Chyba jestem podwójnym dowodem.... 14.12.05, 18:33
      Tak do końca to nigdy człowiek nie jest pewien, ale akurat w moim przypadku
      jest duże prawdopodobieństwo, ze Matemblewo zadziałało.

      Pierwszy raz........
      Nie wiedziałam nawet o takim Sanktuarium. Jechałam ul. Słowackiego (chyba tak
      sie nazywa) w strone Moreny. Był korek gigant (4 lata temu, jakieś remonty
      były). Byłam po ok. 2 letnim leczeniu i staraniach o bobasa, na takim etapie,
      ze miałam 3 mies. odetchnąć i podejść do invitro. Totalna beznadzieja + inne
      życiowe problemy. Miałam doła giganta.
      No i zatrzymałam sie przy znaku drogowym "Sanktuarium Matki Boskiej Brzemiennej
      Matemblewo". Pomyslałam, Boże co za ironia losu..... I cicho pomodliłam się we
      wiadomej intencji. Zaszłam w ciąże w następnym cyklu.......

      Osobiście do Matemblewa wybraliśmy sie z mężem i synkiem w tym roku w czerwcu.
      Ale była to wyprawa przy okazji niemalże. Przejeżdżaliśmy tamtedy. Aż wstyd,
      zeby przez 4 lata nie zajśc tam i podziękować. Zmusiłam meza, zeby w końcu tam
      mnie zawiózł. Miejsce jest urokliwe.
      Podziekowałam w modlitwie za mojego synka i niesmiało poprosiłam o nastepny cud
      (starałam sie przedtem 9 miesięcy, bezskutecznie, ale to dłuższa historia). I
      ten cud sie stał w nastepnym cyklu. Choć de facto nie starliśmy sie (tzn. nie
      mieliśmy w planach ciązy), bo w tym czasie jakby nasze starania o dziecko były
      zawieszone z różnych względów.....

      Moze to zbieg okoliczności, a może nie.........
    • magdaszek Re: w temacie wiary i Boga - Matemblewo 16.12.05, 08:13
      Ja też miałam na pewnym etapie zal do całego świata i nawet cichy żal do Pana
      Boga. To jest próba naszej wiary. ja ją wygrałam, nie zwatpiłam w dobroc Boga,
      bo moze coś cudownego dla mnie szykuje, a ja jeszcze nie wiem? nie znam Jego
      planów, ale wiem, ze on nie chce dla mnie źle. Moze stara sie uchronic mnie
      przed czyms z czym nie mogłabym sobie poradzić, a moze po prostu każe mi
      czekac? przecież tak na prawdę Pan Bóg nie jest od spełniania marzeń...
    • marzenak80 Re: w temacie wiary i Boga - Matemblewo 19.12.05, 12:01
      Mam 25 lat i zdiagnozowany zespół przedwczesnego wygasania czynności jajników.
      Dramat. Szansa na ciążę, jak trafinie w totka. Modlę się nie tyle o cud, co o
      siłę, żeby przetrwać i jakoś ułożyć sobie życie. Wierzę, że Bóg ma wobec
      każdego swój plan. Może wg tego bożego planu, trafię kiedyś szóstkę. Pali się
      we mnie maleńka iskierka nadziei, choć nie ma tygodnia żebym nie wyła w
      poduszkę i nie pytała dlaczego i za co.
      "Dla Boga nie ma bowiem rzeczy niemożliwych" miałam wrażenie, że ten fragment z
      wczorajszej Ewangelii jest skierowany specjalnie do mniesmile
      Pozdrawiam i życzę uśmiechu.
      Marzena

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka