Dodaj do ulubionych

Wstyd się przyznać :-(

05.01.06, 08:51
Jak dobrze, że net jest w miarę anonimowy, bo nikomu w realu nie miałabym
odwagi się pzyznać do tego co czuje..

Długo zmagamy się z niepłodnością i doskonale wiem jaki jest szablon
wyrażania opinii na temat naszego przypadku (ja jestem zdrowa, mąż ma słabą
armię). Powinnam mówić, że to nasz wspólny problem, że niepłodność to choroba
pary, że bardzo kocham męża i przecież to nie jego wina, więc będziemy
wspólnie walczyć o pokonanie wszystkich przeciwności etc...
Oczywiście tak jest!

..ale.. po ostatnim nieudanym ICSI, moje "ja" się kompletnie zbuntowało!
Jestem obrażona na cały świat, zapadłam na znieczulicę (ludzkie problemy nie
są powodem do zmartwień tylko do wzruszenia ramionami i stwierdzenia
faktu: "każdy ma jakieś swoje problemy"), mam żal do wszystkich na około, że
właśnie mnie to spotkało, a przecież JA MOGŁABYM MIEĆ DZIECI! sad(

takie samopoczucie ma ogromny wpływa na to jakie myśli mnie dopadają, .. a
myślę nawet o zdradzie męża, żeby tylko zajść w upragnioną ciążę, to straszne
bo jednocześnie mam świadomość, że oto "siadła" mi psychika a mój system
wartości spadł na psy sad

chyba bym o tym nie napisała, gdyby nie fakt, że oglądnęłam wczoraj film
Życiowe rozterki (The good girl) i normalnie jakby mi ktoś w pysk dał!
podano tam na tacy gotowe rozwiązanie moich problemów w dokładnie taki sposób
przed jakim ja się bronię!
Film polecam, a sama musze się udać do specjalisty od szarych komórek...

(tak sobie chciałam to wylać z siebie, przepraszam...)
Obserwuj wątek
    • andzia240 Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 08:58
      Mam dokładnie takie same rozterki jak ty, tylko że dopiero będe podchodzić do
      pierwszej ivi oczywiście z nadzieją, że sie uda. Ale nie wiem co będzie jak się
      nie powiedzie. Też co miesiąc myślę, że mogłabym już być w ciąży, a tu niestety.
      Teraz żyję nadzieją, a co będzie potem, kiedy się nie uda to nie wiem.
      • korlewna Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 09:07
        Andzia....narazie nie myśl o tym co będzie, jesli sie nie uda. Dlaczego mialoby
        się nie udać?? Przeciez po to będziesz miec iui, zeby mieć dziecko. Jesli nie
        uda się pierwsza to uda się druga. Ja przed iui mialam podobne odczucia, nawet
        zaraz po inseminacji zapytalam doktorka jakie postępowanie, jesli nici z
        tego,kidy mam sie pojawić itp. lekarz walnął pięścią w stół i wrzasnął: "ma
        pani tak nie mowić. Będziw oani miala dziecko i koniec. A jak nie wyjdzie to
        będziemy sie pozniej zastanawiac". Co prawda pod koniec rozmowy powiedzial co
        jesli nie wyjdzie, ale ustawił mnie pieknie do pionu.
        Andzia....udaje isę kobietom, więc dlaczego Tobie mialoby sie nie udać?
        Będzie dobrze, musisz w to wierzyćsmile
        pozdrawiam
        • andzia240 Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 09:34
          Cały czas mam nadzieję, ale czuję się fatalnie. W związku z tym, że mojemu
          mężowi wyszedł w miarę dobry wynik, bardzo się nastawiłam, że mimo wszystko uda
          nam się naturalnie. I niestety w sylwestra dostałam @. Przepłakałam pół
          wieczora, a jeszcze mój mąż się przyznał, że zgubił obrączkę. No i to było
          przyłożenie na drugą połówkę. Teraz się zastanawiam kiedy podejść do ivi, czy w
          cyklu lutowym, czy poczekać jeszcze jeden. Mój M. dostał leki na poprawienie
          jakości i żywotności i może jeszcze powinniśmy spróbować naturalnie. Nie wiem
          co mam robić, umówiłam się z moim lekarzem na monitoring cyklu w lutym, i chyba
          wtedy podejmę jakąś decyzję.
    • korlewna Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 09:01
      sad((( niedobrze się z Toba dzieje....niedobrze dla samej Ciebie i dal Twojego
      małżeństwa. Mam nadzieję, ze to tylko przejściowe. Nie myśl o sobie źle. Na
      pewno to co czujesz i jak odbierasz teraz innych nie zasługuje na pochwałę, ale
      Ty nie masz na to wplywu. Bo nie da się organizmowi powiedzieć "czuj
      tak...", "Świat odbieraj w taki, a nie inny sposób". Wydaje mi się, że
      najważniejsze jest to, ze ten problem masz uświadomiony; wiesz dlaczego taki
      jest Twój odbiór świata.
      Bardzo mi przykro, że takie dałki Cię złapały, że ogolnie lapią ludzi podobne
      dolki. Potrzeba i pragnienie posiadania dziecka jest tak wielka, że kazda z nas
      od czasu do czasu ma w sobie podobne uczucia, wściekamy i zlościmy się na los,
      który okrotnie sie z nami obchodzi. W końcu w jakimś celu badamy się, leczymy,
      decydujemy na kosztowne zabiegi (nie wspominając twojego ICSI, na ktore
      wiekszośc ludzi bierze kredyty)...a tu co?? Jeśli sie udaje, to uśmiech, a
      jesli nie to cholera bierze.
      Nie wiem, czy potrzebujesz rady, czy tylko chcialaś sie wygadać, ale...jeżeli
      masz taką możliwośc to odpocznij, wyjedz gdzieś.
      Pozdrawiam Cię ciepło i przytulam
      • rafulka Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 09:31
        Przyłączam się do rady Korlewny! Wyjazd dobrze wam zrobi. Ważne, żeby WAM. To
        czas na rozmowy. Może jakieś decyzje. Musicie iść przez życie razem jeśli się
        kochacie a nie na przeciw sobie. Z dzieckiem czy bez niego. Odnaleźć sens
        waszej miłości. Jeśli coś sie psuje między wami, dziecko tego nie zdoła
        naprawić. Pomyśl, co byś czuła, gdyby problem dotyczył Ciebie. I pamiętaj masz
        do czynienia z samcem...
        • korlewna Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 09:48
          jak to z dzieckiem, czy bez niego? Pewnie, ze z dzieckiem! wszystkie będziemy
          mialy dzieci, tylko niektore z nas muszą czekać dlużej niz innesad
          Rafulka....musisz miec takie podejście, bo inaczej narazisz się na walenie
          pięścią w stól doktorkawink
          • rafulka Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 09:55
            Oki, oki. Przepraszam. To pewnie moja biedna Psyche, która stara się trzymać
            mnie w pionie i już teraz pracuje nad tym, abym se krzywdy nie zrobiła po
            ewentualnym niepowodzeniu.
            • korlewna Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 10:01
              alez nie przepraszaj....przy mnie już doktorek walil pięscią w stol, więc to
              Ciebie będzie jakby co ustawial.
              natomiast fakt....dobrze mieć plan B...głownie dla spokoju psychicznegosmile
              • rafulka Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 10:04
                No właśnie. A ja lubię mieć plany krótko- i długofalowe. A propos Korlewno -
                podpowiedź mi proszę, gdzie w Łodzi bądź pod Łodzią moglibyśmy przespać noc
                (pensjonat, motel etc), ale z suką (dużą, dog de bourdeoux, popularny Śliniak,
                ale bardzo grzeczna). Musimy się gdzieś umieścić z piątku na sobotę w przyszłym
                tygodniu i pomyśłałam, że coś podpowiesz, bo to twoje tereny.
                • korlewna Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 10:10
                  na pewno z psiakami przyjmują w Arturowku (pólnoc lodzi, przy lasach
                  lagiewnickich), tylko tam nie jest najtaniej niestety. Popytam i jeśli się
                  czegoś dowiem to dam znaćsmile
                  jakoś noclegami w lodzi nigdy się nie interesowalam....
                  • rafulka Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 10:11
                    Co to znaczy - nie jest tanio?
                    • korlewna Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 10:25
                      Tam mają domki i hotelik. Wydaje mi się, ze 200 zl musielibyście liczyć. To
                      jest osrodek sportu. Na pewno znajdzie się cos tańszego. Z ktorej strony
                      będziecie jechać? Bo jeśli np z poludnia to bez sensu szukać czegoś na polnocy.
                      W samym centrum lodzi jest niewiele hoteli (ogolnie lodz jest w nie uboga
                      niestety)i nie należa do najtańszych, więc chyba lepiej gdzieś na obrzezach
                      • rafulka Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 10:48
                        Korlewno - wiem juz, że 110 zł/doba, że mogę z psem (co prawda każą z kagańcem,
                        a moja suka nigdy tego na pysku nie miała, bo i jak i tego fafluna załozyć
                        cokolwiek na ten krótki nochal, ale jak powiedziałam, ze jest grzeczna i ma
                        szczepienia bo z rodowodem to przystali). Musze tylko powertować mape Łodzi,
                        aby potem rano nie błądzić po mieście w poszukiwanie Salve
                        • aster74 Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 10:50
                          Rafulka - będę trzymała kciuki za Ciebie!!
                          Powodzenia życzę i zakończenia wyjazdów do Łodzi fasoleczką w brzuszku smile

                          kiss
                          • rafulka Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 10:52
                            Oj oj nie dziękuję. To pierwsza wizyta, więc nie wiadomo co dalej, ale na pewno
                            dam wam nzać co i jak, ewentualnie kiedy.
                            • korlewna Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 10:54
                              Rafulko gdzie isę dowiedzialas o nocleg? W Arturowku?? czy gdzie indziej??
                              • rafulka Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 10:57
                                Wlazłam na strony Łodzi i poszukałam w noclegach. Tam był również Arturówek z
                                telefonem. Zadzwoniłam.
                                • korlewna Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 11:01
                                  napisz z ktorej strony będziecie jechali to Ci naskrobię na maila gazetowego
                                  gdzie, co i jak
                                  • rafulka Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 11:07
                                    Z Bydgoszczy przez Łódź do Warszawy, albo z W-wy do Łodzi. Jeszcze nie wiemy,
                                    bo M ma spotkanie z stolicy i nie umie sie określić czy mnie porzuci na kilka
                                    godzin w Łodzi z bydlakiem i dalej pojedzie sam, czy też z nami koniecznie
                                    dalej. Ja optuję za wersją zostaję w Łodzi i czekam na niego. połażę po lesie
                                    łagiewnickim z sunią
                                    • korlewna Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 11:13
                                      czyli macie fajna, prostą drogę
                                      spojrze na mapę...jak się taka jedna ulica nazywa i Ci naskrobięsmile
                                      • rafulka Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 11:16
                                        Dzięki Korlewno. A może bedziesz miała ochote wypić ze mną piffko w tym
                                        Arturówku? Gorąco zapraszam. moja suka lubi wszystkich, którzy drapią ją po
                                        zadzie...
                                        • korlewna Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 11:18
                                          oksmile mam psa, to tez go chętnie zabiorę...a niech lata. A piwo to chyba
                                          dowioze, bo tam podają z woda
                                          • rafulka Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 11:25
                                            Super! To ja też wezmę z domku. Ale się cieszę. Dam znać w sprawie godzin
    • eszforcik Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 09:29
      Nie masz za co przepraszać. Każda z nas przeżywa fakt, że ma problemy z zajściem w ciążę. Ja też czasami mam cięzkie dni (np. dziś), ale nie przyszło mi do głowy, żeby zdradzić męża. Przecież kocham go i jeśli mam mieć dziecko, to tylko z nim a nie z kimś innym. Jednak każdy ma swoje sumienie i zrobi, jak mu rozum podpowiada.

      • schuflada Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 10:05
        o zdradzie męża mowy nie ma, nie jestem kretynką i nie mam ochoty nikogo
        krzywdzić, a tym bardziej jego..

        z drugiej strony przeraża mnie myśl, że mogłabym nigdy nie poczuć jak to jest
        być matką...
        mam tylko jedno cholerne życie, a chęć posiadania dziecka zmonopolizowała
        wszystkie inne sprawy, ja sobie kompletnie z tym nie radzę..

        dodam jeszcze, że wszystkie sposoby oszukiwania się, że mi na tym nie zależy i
        próby relaksu w taki czy inny sposób nie przyniosły żadnych porządanych
        rezultatów...

        (wyjazdów typowo "wypoczynkowych" było chyba z 6, dwie roczne przerwy "na
        zapomnienie o problemie", dwukrotne rzucanie się w wir pracy i moje i M, ja
        nawet rok po studiach zafundowałam sobie dwuletnią szkołę związaną z moim
        hobby, żeby mieć zajęcie, nie wspominam już o tysiącu "zajęć pozalekcyjnych",
        żeby zapełnić sobie dzień..)

        gdzie ja mogłabym zakupić trochę optymizmu?
        • rafulka Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 10:09
          No na tych stronach oczywiście. I wiesz co? Rozumiem Twój pierwszy post...
          Cholera wstyd się przyznać, ale go rozumiem (w moim przypadku bez sensu, bo to
          ja mam problem), ale...
    • mila333 Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 10:18
      Schuflado, musisz wziąć się w garść. To po prostu twoje chwilowe załamanie. Nie
      krzywdź najbliższego ci człowieka, bo on zapewne nie jest winny temu, że jego
      żołnierze nie zostali zmobilizowani w wystarczającej liczbie czy jakości.
      U mnie jest podobny problem z poczęciem (tylko plemniki). Ale ja zupełnie
      inaczej o tym myślę: że to MY nie możemy mieć dzieci, bo ja i mój mąż jesteśmy
      jednym organizmem. Jeżeli wpędzisz się w myślenie "ja" - "on", zaprowadzi cię
      to donikąd; zniszczysz swój związek, psychikę twojego męża i własną opinię o
      samej sobie. Nie poddawaj się temu! Walcz! W takich chwilach, gdy przychodzą ci
      do głowy takie myśli, przypominaj sobie, jak bardzo go kochasz, dlaczego z nim
      jesteś.
      Pozdrawiam serdecznie
      • aster74 Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 10:32
        > zniszczysz swój związek, psychikę twojego męża

        Oj podpisuję się pod tym wszystkimi możliwymi kończynami smile
        Mój mąż, jak go poznałam był właśnie takim zniszczonym facetem... Jego pierwsza
        żona, gdy dowiedziała się, że wina leży po jego stronie - odsunęła się.
        Przestali ze sobą sypiać, żyli obok siebie jak brat z siostrą, a nawet gorzej,
        bo rozmawiali tylko wtedy gdy musieli... Dla mnie dziwne, bo skoro tak jej
        zależało na dziecku, dlaczego nie podjęła żadnego kroku?? Nawet inseminacji,
        nie mówiąc już o in vitro czy ISCI. Nic. Nie chciała też ani adoptować, ani
        stworzyć rodziny zastępczej dla jakiegoś dziecka (jej dobra koleżanka
        proponowała jej to, gdyż pracje w takim ośrodku). Nie zrobiła nic. Tylko całą
        sobą wpędzała mojego (wówczas swojego) męża w poczucie winy. Był psychicznym
        wrakiem jak go poznałam. Mówił, że już przegrał swoje życie itp. rzeczy...
        Teraz jest zupełnie innym facetem i szczęśliwy jest, że nie robię z tego
        problemów, że śmieję się, że nie musimy się przynajmniej zabezpieczać, a teraz
        bardzo chętnie podejmie ze mną drogę do rodzicielstwa. Bo przecież póki są
        jakiekolwiek zdrowe robaczki, to są i szanse. A gdy okaże się, że już nie ma...
        bo od poprzednich badań minęło 10 lat, więc wszystko się może zdarzyć... Cóż -
        nie będę robiła z tego żadnego problemu, gdyż wiem jak to źle na niego wpływa.

        Tyle, że muszę przyznać jedno: mam o tyle łatwiej, że posiadam córkę z czasów
        gdy byłam panną, no i wiedziałam, że starania o dziecko nie będą proste w
        momencie gdy brałam ślub z moim mężem.

        Pozdrawiam i życzę wytrwałości, cierpliwości i miłości...
    • samanta25 Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 11:10
      Schuflada kiedyś zostaniesz mamą, zobaczysz smile))

      ********
      50 cykl starań i nie
      poddaję się .....
    • gg24 Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 18:17
      Moim zdaniem jesteś bardzo tym wszystkim zmęczona. I dlatego masz takie myśli.
      Takie coś przychodzi po latach bezsilności, starań bez rezultatu. Ciągłe
      leczenie niszczy psychikę, wiem to po sobie. Ja ostatnio dopuściłam do siebie
      myśl, że może nigdy nie będziemy mieć dzieci. Wcześniej nawet nie chciałam o
      tym myśleć, chciałam walczyć do utraty tchu.
      Nie czuj się winna, że masz takie myśli. Same myśli nie świadczą o tym, że
      naprawdę chcesz zdradzić męża itp. To tylko bezsilność, która Cię dołuje,
      podpowiada takie rozwiązania. Bo ile można mieć nadziei, wiary, że się uda???
      Życzę Ci wszystkiego najlepszegosmile
      • calinek1 Re: Wstyd się przyznać :-( 05.01.06, 19:02
        Nie wiem ile czasu się starasz, ale u nie minęły już dwa lata. Teraz już wiem,że
        jedyną szansą jestICSI do którego podchodzę na przełomie stycznia i lutego. Na
        początku wydawało się, że problem leży tylko po mojej stronie. Nie czułam się z
        tym najlepiej, ale wiedziałam że muszę walczyć. Mój M miał zawsze do mnie
        pretensje że sie dołuję z tego powodu. Nie potrafił mnie zrozumieć dopóki nie
        okazało się że on tez ma problem. Doszło do tego ze licytowalismy sie czyja wina
        jest wieksza. Do niczego to nie doprowadziło. Przełomowa byla wiadomość, że może
        nam pomóc tylko ICSI.
        To doprowadziło nas do pionu.Moze to glupie ale teraz czuje ze odpoczywa i
        ciesze sie. Nie licze dni, nie zastanawiam sie czy owu byla, bo wiadomo ze nie.
        Czasami nas ten problem zbliza, czasami oddala, ale wiem ze to Ten i to mi
        pomaga. Masz prawo miec pretensje do losu tak jak my wszystkie tylko nie pozwol
        zeby to zdominowalo twoje życie.
    • rafulka Re: Wstyd się przyznać :-( 06.01.06, 08:42
      Schuflada ja tak se myślę, że możesz porozmawiać z mężem o dawcy n/n (w
      klinikach proponują). Mój M wczoraj mnie zaskoczył, jak mu opowiedziałam o
      Twoim problemie. Najpierw rzekł był, że wolałby adopcję, a za chwilę: wiesz co,
      nie wiem, no może, może, właściwie czemu nie, aaaa przyszedłby czas przyszłaby
      rada... Wiem, że w 1/2 nie byłyby to Wasze (jego) geny, ale...
      • schuflada Re: Wstyd się przyznać :-( 06.01.06, 09:13
        Rafulka>> nie mam z tym problemu jeśli chodzi o zgodę mojego M, braliśmy to pod
        uwagę i on jest jak najbardziej za (on wogóle jest złoty i trudno w nim znaleźć
        choćby śladowe ilości zaściankowości).

        Ja mam jednak w sobie dużo sprzeciwu w związku z ewentualną anonimowością ojca.
        Mam generalnie tendencje do wybiegania myślami w przyszłość i przewidywania
        konsekwensji co jest często zgubne, bo myśląc o dawcy mam skojarzenia z wieczną
        tajemnicą, strachem przed tym co się stanie jeśli ona wyjdzie na jaw, a co za
        tym idzie chęcią poszukiwania ojca i całą kupą sutacji nie do przewidzenia...
        Może się to wydawac absurdalne ale na jednej ze stacji telewizyjnych puszczają
        cykl dokumentalny o facecie, który jest synem anonimowego dawcy, przez
        wszystkie odcinki, nie tyle szuka ojca, co własnego rodzeństwa!!
        Opisując swoje uczucia związane z sytuacją w jakiej się znalazł włos mi się
        jerzy (jeży?) na głowie, bo mam wrażenie, że facet ma bardziej zwichrowaną
        psychikę ode mnie sad

        w każdym razie bardzo Wam dziękuję za wsparcie! to mnie cholernie podnosi na
        duchu! Już się zdecydowałam na kolejną próbę ICSI na przełomie lutego i marca,
        mam nadzieję, że tym razem "Ten Co Patrzy Z Góry" wysłucha naszych błagań...

        PS. ja chyba za dużo telewizji oglądam uncertain ( a już na pewno za dużo o tym myślę)
        • schuflada Re: Wstyd się przyznać :-( 06.01.06, 09:21
          aha!!
          i żeby się nikt nie daj Bóg nie obraził za te słowa o zaściankowości,
          żeby nie było, że jak jakiś facet nie ma chęci zezwalać swojej kobitce na dawcę
          to niby moherowy beret!!!
          nie nie nie!

          to tak pod wpływem wyjątkowo interesujących poglądów Pani Wujkowskiej z tego
          artukułu: www.nowydzien.pl/nowydzien/1,70091,3098036.html

          cisną mi się na klawiaturę wyjątkowo brzydkie słowa...
        • korlewna Re: Wstyd się przyznać :-( 06.01.06, 09:25
          Na pocieszenie:
          1)Od strony prawnej: decydując się na nasienie dawcy oboje
          malżonkowie/partnerzy podpisują oświadczenie, ze dziecko powstale w ten sposób
          będzie ich obojga. Nie ma pozniej możliwości, zeby ktoś powiedzial, ze to nie
          dziecko faceta. Od strony moralnej dla mnie to oczywiste
          2)nasienie dawców jest przbadane na miliony sposobow....wszystkie badania krwi,
          moczy, HIV, zoltaczka, weneryki, choroby zakazne i w praktyce dawca jest
          zdrowszy niż znaczna większośc naszych chłopow.
          3)Dawca posiada tę samą grupę krwii co matka, a jesli cos tam stoi na
          przeszkodzie, to ewentualnie dostosowują grupe krwi do ojca (chyba wlasnie po
          to, zeby nie bylo w przyszlości komplikacji). Jeśli z daną grupą krwi jest
          większa ilośc dawców to można wybrać wzrost (przy czym ogolnie jest jakies
          minimum), jesli nadal jest wybor to kolor oczu, w następnej kolejności kolor
          wlosów.

          A mi się wydaje, ze to ma niewielkie znaczenie. Ja zdecydowałabym się na
          jajeczko innej kobiety, gdybym nie mogla wyprodukować swojej i chętnie tez bym
          oddalasmile

          Ale to oczywiście kazdy musi w sobie rozwazyc.
          Pozdrawiam Was wszystkie
    • rafulka Re: Wstyd się przyznać :-( 06.01.06, 09:48
      Ja tak jak Korlewna w sprawach dawcy, a dodatkowo jeśli uda mi się zaciążyć po
      IVF i zostaną zapłodnione oocyty - podaruję je tej parze, która nie ma szans
      nawet na jajeczko.
      Schuflada - faktycznie za dużo filmów oglądasz dziecko. Moja mamuśka była
      dzieckiem kupiony (bo w tamtych czasach adopcji nie było) od kobiety,
      która "lubiła mężczyzn", ale mieszkała w tej samej miejscowości. Moja mama
      nigdy dobrze się o niej nie wypowiedziała, mimo, że nigdy jej nie widziała.
      Poznała natomiast siostrę, która mamę odnalazła. Z perspektywy czasu inaczej
      się na te sprawy patrzy. Mama pytana co czuje odpowiadała: mam was (dzieci), wy
      jesteście moją rodziną. I śp. babcia i dziadek, którzy mnie chcieli i kochali.
      Choć nie byli łatwymi rodzicami (zwłaszcza surowa babcia). Nic więcej się nie
      liczy. Mam więc mieszane odczucia w wątkach o adopcji. Pozostawiam ci do
      rozmyślań.
      • korlewna Re: Wstyd się przyznać :-( 06.01.06, 09:50
        rafulko...przy okazji....jeśli zdecywoalabys się n ataki piekny prezent to od
        razu dowiedz się ok koszty, bo czasem są niższe w podobnych sytuacjach....może
        nie musialabyś placic, za mrożenie, albo za coś innego.
        • rafulka Re: Wstyd się przyznać :-( 06.01.06, 09:52
          Oooo, tego nie wiedziałam. Rozumiem, że w razie czego mogę skorzystać z
          własnych mrożaczków... Ale nie omieszkam o to zapytać!
          • korlewna Re: Wstyd się przyznać :-( 06.01.06, 10:04
            Ja nie wiem dokladnie jak to jest, ale jeśli podczas procedury ktos jeszcze
            bierze Twoje jajeczka, albo zarodki to ponosi częśc kosztow. podejrzewam, ze w
            przypadku oddania zarodków nie musialabyś placic za mrozenie, a 800 zł piechotą
            nie chodzi. Moze tez jeszcze za coś....
            Dokladnie nie wiem, więc proszę nie traktuj tego jako pewne informacje, po
            prostu sie dowiedzsmile
            • rafulka Re: Wstyd się przyznać :-( 06.01.06, 10:11
              Oki
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka