Dodaj do ulubionych

wygrałam z pco

12.01.06, 21:19
cześć Dziewczyny,

od dłuższego czasu jest biernym uczestnikiem tego forum, ale dzisiaj
postanowiłam się uaktywnić i opisać swoją historię, bo wiem z własnego
doświadczenia że takie historie napawają optymizmem i pomagają.
Odkąd pamiętam moje cykle były strasznie nieregularne, bolesne, a owłosienie
pojawiało się tam gdzie nie powinno. Jako nastolatka poszłam do ginekolga
(wyjątkowej sławy lekarz na AM w Gdańsku), który powiedział mi że jestem
bezpłodna. Efekt tego był taki że nie przejęłam się bardzo ale długi czas do
ginekologa nie poszłam. Dopiero po latach kiedy uznałam że kiedyś będę
chciała mieć dzieci. Trafiłam do prywatnego gabinetu dr. Śliwowskiego w
Gdańsku. Wszystko było ok, dopóki nie padło z mojej strony zdanie że chcę
powiększyć rodzinę. Doktor - bardzo sympatyczny człowiek zaczął "ładować" mi
Duphaston opowiadając jaką to niewiarygodną moc ma ten lek. Po ok. 2 latach
kiedy nie zdarzyło się dosłownie nic, powiedziałam dość. I wtedy ktoś mi
polecił dr. Turek - Muczyńską. Fakt - czekałam na 1-szą wizytę ponad 3
miesiące, ale kiedy trafiłam do gabinetu okazało się że było warto- wywiad
jaki zrobiła mi ta Kobieta i to co się działo dalej było niewiarygodne.
Przede wszystkim po szeregu badań postawiła diagnozę - pco oraz polip
endometrialny, a że miałam wtedy 32 lata uznała że nie ma no czekać i od razu
posłała mnie na laparoskopię. Jedną z pierwszych rzeczy było też badanie
męża. No i cóż - laparoskopię miałam w sierpniu. Od tego czasu zaczęłam mieć
cykle stymulowane najpierw metformaxem, potem sioforem, cały czas norprolak
(prolaktyna wysoka)i monitoring. Od nowego cyklu miałam mieć wprowadzone clo,
ale nie trzeba było. Co prawda w 32 dniu cyklu wynik testu był negatywny, ale
coś mnie tknęło i następny zrobiłam w 38 dniu cyklu - czułam się jak przed @.
Wynik - pozytywny, potwierdzony badaniem beta-HCG. W chwili obecnej jestem w
4 tygodniu ciąży. Czuję sie super, choć jestem na zwolnieniu, zeby się nie
denerowoać pracą, wyspać itp. Nie musze pisać jaka jestem szczęśliwa. Z pco
można wygrać - naprawdę. Teraz chcę tylko aby ciąża przebiegała prawidłwowo i
urodziła się zdrowa Kruszynka.
Pozdrawiam Was serdecznie.
Mój przykład potwierdza tylko, że rzeczywiście póki jest nadzieja, warto
walczyćsmile

Obserwuj wątek
    • hoop_cola Re: wygrałam z pco 12.01.06, 21:41
      gratulacjesmile)) ja walcze z prk i jest lepiejsmile)) (tez norprolacem)
      • alicja733 Re: wygrałam z pco 12.01.06, 21:55
        początkowo lekarka podejrzewała u mnie hiperprolaktynemię. Miałam robiony
        rezonans magnetyczny przysadki mózgowej, ale okazało się że tu w miarę ok.
        Prolaktyna systematycznie spadała. W tej chwili biorę tylko 1/4 tabletki
        norprolaku dziennie.
        • dagps Re: wygrałam z pco 13.01.06, 12:54
          gratuluje dzielna pani moja otuchosmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka