kociaczek22
09.05.06, 19:32
Przy męzu staram się być bardzo twrdza. Bardzo rzadko płacze. Głównie
rozmaiwamy o tym, że będę walczyć ile tylko mi sił wystarczy.
Ale są takie momenty, jak teraz. Jestem sama wdomu. Włączyłam sobie ulubiona
pieśń nszego Jana Pawła "Barkę". Słucham ją już 7 raz. Poprostu cały czas
leci i nieśmiało modlę się do Niego o pomoc. Nie ukrywam, że łzy ciekną mi po
policzkach.
Mało tego zamówiłam kiedyś pasek prawdopodobnie z klasztoru Dominikanek. Nie
pamiętam dokładnie, bo było to dawno i nie specjalnie w niego wierzyłam. Do
paska dołączona była modlitwa, piękna modlitwa. Klękam i modlę się płacząc.
Nie umiem tego zrobić przy męzu. Ale w samotności potrafię. Nie wiem może
wstydzę się swoich łez.
Już nie wiem gdzie się zwrócic o pomoc!
Tak bardzo brakuje mi dziecka!