Dodaj do ulubionych

mam pytanie, choć może sie obrazicie

28.05.06, 18:59
Dziewczyny czesto zaglądam na wasze forum, bo przegladam wiele forów i czytam
o sprawach tam poruszanych. Rzeczywiscie jesteście bardzo zdeterminowane i
podziwiam was za to ile energii wkładacie w staranie sie o malucha. Obecnie
nauka może faktycznie przechytrzyc Pana Boga. Tylko czasem zastanawiam sie
czy nie łatwiej jest dziecko zaadoptować niz tak walczyć. Jest na świecie
tyle biednych dzieciaków. Myślałyście o tym, bo ja czasem tak sobie myślę, że
gdybym miała problemy to tak bym zrobiła.
Obserwuj wątek
    • kasiaaa85 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 19:27
      Dziewczyno czy ty masz dziecko??
      • natalka691 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 19:40
        Nie mam dziecka jeżeli cie to interesuje, nie mam tez obsesji na tym punkcie.
        Po prostu zapytałam się, nie musicie odpowiadac bo to dobrowolna sprawa.
        • marijohanna Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 04.06.06, 12:27
          natalka691 napisała:

          > Nie mam dziecka jeżeli cie to interesuje, nie mam tez obsesji na tym punkcie.
          > Po prostu zapytałam się, nie musicie odpowiadac bo to dobrowolna sprawa.

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=42323951&a=42377949
          ciekawe co bys powiedziala, gdybys musiala pare lat walczyc o dziecko. latwo sie
          teoretyzuje.
          trzeba bylo mi od razu pogrzebac na forach i nie prowadzic glupiej dyskusji.
          • finni Re: O! 04.06.06, 17:34
            Dzieki mari, rzeczywiscie trzeba to bylo zrobic wczesniej.
            Co za tupet ma natalka.
    • o.l.e Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 19:41
      Idź może na forum dla złośliwych.
      Co cię to obchodzi czy ktoś chce mieć własne dziecko czy nie. Ty adoptuj.Nam
      daj żyć po swojemu.
    • tekla12 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 19:51
      natalka691 napisała:

      > Dziewczyny czesto zaglądam na wasze forum, bo przegladam wiele forów i czytam
      > o sprawach tam poruszanych.
      Powinnaś zatem zauważyć, że w portalu jest forum tematyczne adopcja. Co za tym
      idzie problemy adopcji są niezgodne z tematyką forum niepłodność.
      Jest na świecie
      > tyle biednych dzieciaków.
      Jeszcze więcej biednych staruszków. Poczciwcy tacy jak ty koniecznie powinni
      pomyśleć o ich przysposobieniu.
      • malgorzata19762 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 20:08
        A co myslicie, że nic Wam nie mozna powiedzieć. Trochę pokory. Sama o.l.e.
        jestes zgryźliwa. Nie jestescie babki pępkiem świata, są gorsze problemy na tym
        świecie niz wasz niepekający pęcherzyk Graffa, brak owu i IUI. Dzieci, które
        nie mają rodzin to naprawde powarzniejszy problem społeczny niz wasze PCO,
        gonal, pregnyl, duphastan, HSG. Sorry ale taka jest prawda i rozważania natali
        sa jak najbardziej na miejscu. A wasi lekarze nie są mądrzejsi od Pana Boga -
        to tez święta prawda. Aha jestem bezpartyjna i nie jestem zwolenniczką PiS,
        Samoobrony i LPR. Pozdrawiam i owocnych starań, niech każda z was ma tyle
        dzieci ile pragnie.
        • o.l.e Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 20:31
          Malgorzato_ Z bogiem jestem pogniewana i tak się składa że bardziej mi pomógł
          lekarz niż on.Nie mam zamiaru nadstawiać drugiego policzka.Jeżeli dla Ciebie są
          ważniejsze sprawy niż to że nie mozemy zajść w ciąże i to że część z nas
          porania to daj nam SPOKÓJ. Dla nas to problem i nie sądze żebyś była osobą
          właściwą aby nas osądzać.
          Są ważniejsze sprawy jak np śmiertelne choroby.Zdajemy sobie sprawę z tego
          faktu.Nie jesteśmy idiotkami. Zdajemy sobie sprawę żę są dzieci bez rodziców.
          Ale nic nikomu do tego czemu walczymy o własne dziecko. Nic nikomu do tego że
          chcemy być tu pępkami świata.
          Może wejdź na forum poronienia i powiedź tam o adopcji lub o tym że są
          ważniejsze sprawy kobietom które poraniały na kolanch płacząc z bólu.
          Co do LPR to akurat masz podobne poglądy.
        • jamile Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 20:51
          a niby przed kim pokory? przed tobą??
          co cie obchodza decyzje i wybory par leczacych niepłodnosc? kim jestes, zeby
          oceniac ciezar czyjegos problemu?
          kolejna nawiedzona, ktora sobie wykoncypowala, ze istnienie domow dziecka to
          wina par leczacych nieplodnosc. chore
        • pollla Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 21:01
          Walczę o dziecko, które będzie częścią mnie i mojego męża. Na walkę mam siłę, a
          na adopcję nie. Adopcja to nie jest łatwa decyzja. Adaptując dziecko, trzeba
          pokonać opory własne i otoczenia, a także być gotowym na zmaganie się z całym
          bagażem fizycznym i psychicznym przekazanym takiemu dziecku przez jego rodziców
          biologicznych. Takie dziecko trzeba kochać i akceptować w 100%, a ja tego nie
          potrafię.
          Żadna z nas nie uważa się za pękek świata. A słowa o tym, że nasze problemy nie
          są ważne, są po prostu okrutne. Dla mnie mój problem i problemy dziewczyn z
          tego forum są istotne - przez nie cierpimy my i nasze rodziny. Nie życzę Ci,
          żebyś sią dowiedziała jak to jest, kiedy lekarz mówi Ci, że serce Twojego
          dziecka przestało bić, a potem ronisz w obcym szpitalu skrzep po skrzepie
          swojego wymarzonego synka. I NIE MÓW MI, ŻE SĄ WIĘKSZE PROBLEMY !!!!!!!!!!!!!!


        • 56at Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 22:03
          Małgosi,ale zapewne mądrzejsi nasi lekarze od ciebie.
          Masz problem społeczny radź sobie skarbie
    • ul73 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 20:17
      Kliknęłam ten wątek do kosza.
      Nawiedzone zawsze się znajdą. Uważam, ze adopcja to piękna rzecz, ale jeszcze
      piękniejsze jest czuć dziecko w brzuchu i kochać je od poczęcia. Idźcie
      ponawracać gdzie indziej. Tu staramy się o dzieci wszelkimi możliwymi sposobami
      i nie mieszaj w to Boga.
      • magasi9 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 20:35
        czy wy naprawde jestescie az tak przeciwne adopcji?

        ja tez walcze o wlasne dziecko, ale nie skazuje sie na brak dziecka jak mi sie
        nie uda, dla wlasnej psychiki
        nie mieszam w to Boga, jestem za in vitro, i wierze ze bede miec i biologiczne
        i adoptowane dziecko


        • natalka691 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 20:39
          Już się nie będe tutaj odzywac. Żyjcie w spokoju. Punkt widzenia zalezy od
          punktu siedzenia, a prawdz lezy gdzieś pośrodku. Moja siostra pracuje w domu
          małego dziecka, więc wiem co pisze. i tez nie jestem z LPR, po prostu wiem jak
          wiele jest nieszczęsliwych dzieci i jak tutaj czytam o waszych problemach to w
          porównaniu z problemami tych dzieciaków jesteście żałosne.
          • o.l.e Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 21:26
            To ty jesteś żałosna. Tak chodzisz po forach i chodzisz a jeszcze nie trafiłaś
            na właściwe - dla ograniczonych.Pozdrawiam i życzę innego życia poza chodzeniem
            po forach i mówieniem wszystkim co jest dobre a co złe według ciebie.
          • alizeis Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 05.06.06, 17:39
            Natalko, malgosiu.... ja walcze o swoje, bo nie kwalifikuje sie do adopcji. I
            urodzenie wlasnego jest moja jedyna szansa na dziecko.
            Wkurza mnie, gdy ktos robi takie uogolnienia.
        • magasi9 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 20:39
          no tak,moze mnie jest latwiej myslec o adopcji bo nigdy nie bylam w ciazy i nie
          mam pojecia jak to jest
          • kasiaaa85 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 20:47
            To forum o NIEPLODNOSCI!!!
            I nie znajdziecie tu nic oprocz naszego cierpienia,bolu i krzyku
            bezradnosci...Nie znajdziecie tu nic oprocz IUI,in-vitro,usg i pregnylu.Kazda z
            nas jest kowalem swojego losu i za siebie decyduje.Ja bede zyc tak jak chce i
            walczyc o dziecko do skutku i nic wam do tego.Bez urazy!!!Jak nie macie co
            robic to zmiencie forum na Czas wolny itp
        • agnieszka.krak Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 20:43
          tu nie chodzi o przeciwników adopcji, zawsze jestem pełna podziwu dla ludzi
          ktorzy decyduja sie adoptowac dziecko, ale kazdy taka decyzje musi podjac sam i
          nie dla kazdego adopcja jest alternatywa dla niepłodności, nie wszyscy jestesmy
          jednakowi, ale wszystkim nalezy sie toleranacja i wolność wyboru. Ktos tu
          napisał w tym watku, ze sa wazniejsze sprawy, pewnie ze są, ale to forum nie
          nazywa sie "najważniesze sprawy na świecie" tylko " niepłodnośc" wiec z łaski
          swojej jesli akurat masz to szczeście ze Cie to nie dotyczy to po prostu
          zamknij buzie bo jestes ignorantem w tych sprawach.
          • agnieszka.krak Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 20:46
            gwoli wyjaśnienia: moj post tyczył sie natalki vel małgorzaty
          • magasi9 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 20:51
            kazdy moze adoptowac, nie tylko ten co nie moze miec dzieci biologicznych

            Czyli ty "natalka" juz jestes zdecydowana na adopcje? bo chyba sie przejmujesz
            losami tych dzieciaczkow..
            bo chyba nie piszesz zebysmy my adoptowali, bo kazdy sam sobie moze dojsc do
            takie lub innego zdania, nie prawdaz?

            my jestesmy twoim zdaniem zalosne, a ty?


            • kasiaaa85 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 20:54
              Dziewczyny dajmy sobie spokoj i nie odpisujmy wiecej na ten zalosny
              post.Napisala go pewnie jakas skonczona idiotka ktora nawet w 1% nie jest w
              stanie wczuc sie w nasz problem.
    • bahamadia Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 20:56
      to kazdego indywidualna sprawa czy chce adoptowac czy nie, jest wiele kobiet
      takich, ktore nie potrafilyby pokochac nieswojego dziecka. i nie jest to wcale
      zalosne. kazdy ma wolny wybor.
    • kasia7122 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 21:18
      do natali .dziewczyno te forum,jest po to zeby sie wspierac i sobie pomagac a
      ty poprostu dolujesz jeszcze bardziej
      • parma33 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 21:58
        to forum dla dziewcząt, które chcą URODZIC dzidziusia dlatego tu piszemy i
        jesteśmy i dla siebie jesteśmy najważniejsze i nasze problemy również gdybyśmy
        myślały o adopcji to byśmy rozmawiały z innymi dziewczynami. Ja się nie obrażam
        tym pytaniem bo prawda bieda jest na świecie ale chcę urodzić dziecko i już, o
        adopcji też kiedyś myślałam i nie jest powiedziane, że nie pomyślę ale to nie
        temat tego forum. Dziewczyny nie zwracajmy uwagi na jakieś głupie docinki bo to
        może pisać np.osoba, która może kiedyś przeszła to co my i sama zaczęła myśleć
        o adopcji
        • parma33 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 22:05
          natalka691 najwyrażniej jest osobą bardzo młodą bez miłości i bardzo się
          nudzącą albo bardzo starą tzw.starą panną, którą nikt nie kocha i nie ma komu
          dać tego szczęścia co my. Dlatego się tu znalazła
          • natalka691 parma33 28.05.06, 22:08
            Wysokie masz mniemanie o sobie koleżanko i nawet wiesz kom jestem, dobre
            sobie wink
            • parma33 Re: parma33 28.05.06, 22:13
              O myślałam, że cię nie ma z nami bo przecież miałaś sobie pójść(:
              a jednak się nudzisz(: czyli to pierwsze(:
              • donata72 dziewczyny niema co gadac 28.05.06, 22:14
                z trolami ale nierozumieja tego co pisza
    • suzielu Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 21:47
      malgorzato ... popieram co mowisz, a mam prawo bo przeszlam poronienie i lata
      leczenia , czytam to forum miesiacamy ale czasem mnie szokuje instrumentalne
      traktowanie sprawy trworzenia zycia.
      Natalka, masz racje z adopcia ale nie kazdy zrobi ten krok. Nie zmienia to faktu
      za masz racje i nie uwazam ze twoj post to prowokacja bo sama bym taki napisala
      czasami.
      Pozdraiwm
      • 56at Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 22:00
        to poczytaj LATAMY moż ecos zrozumiesz
    • 56at Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 22:01
      Rób-adoptuj wszystko przed toba powodzenia!
      • donata72 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 22:04
        a daczego mialam adoptowac skoro mialam szanse zostac mama w sposob moze nie
        naturalny ale jednak a zreszta co moze wiedziec ktos kto niestara sie o
        potomstwo a madruje sie
        • jlo2 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 22:07
          jak bedziesz miala takie problemy to sobie zaadoptujesz. a my zajdziemy i
          urodzimy swoje. wiec w czym masz problem?
          • jlo2 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 22:14
            to jest chyba ta sama co zawsze fermet sieje pod roznymi nickami. poznaje po
            stylu pisania.
    • inga30 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 28.05.06, 22:14
      łatwiej, ale my lubimy wyzwania
    • klusqa Natalko bez problemów 28.05.06, 23:00
      Każda z nas podejmuje decyzje we własnym sercu i z najbliższym sobie
      człowiekiem. Zarówno te o leczeniu jak i te o adopcji. I żadna decyzja nie
      jest "łatwiejsza", choć może Tobie się tak wydaje, bo, jak wynika z Twojego
      wpisu, nie masz "problemów".
    • marijohanna adopcja 29.05.06, 00:01
      widac, ze nie jestes zorientowana w temacie a chcesz zabierac glos. po pierwsze
      i najwazniejsze dziecko potrzebuje milosci a nie litosci. dziecko adoptowane to
      nie zamiennik na zepsuta czesc jak nie przymierzajac w samochodzie, ale
      pelnoprawne i KOCHANE dziecko przez rodzicow adoptowanych. dlatego decyzja o
      adopcji jest rowniez ciezka (i wymagajaca przemyslenia) jak i decyzja o ciazy.

      adopcja czesto wymaga wiecej determinacji i samozaparcia niz te cale ivf, icsi ird.

      a odpowiadajac na twoje pytanie: adopcja dziecka wcale nie jest latwa.

      a jak bedziesz miala takie problemy to zrobisz jak chcesz.
      • natalka691 Re: adopcja 29.05.06, 00:20
        Dziękuję za odpowiedź, bo to jedna z nielicznych rzeczowych i kulturalnych.
        Dziewczyny zmieszały mnie z błotem.
        • eve_23 Re: adopcja 29.05.06, 08:26
          Bardzo mnie zdziwił styl odpowiedzi niektórych z dziewcząt, dziewczyna
          wyjechała z tematem moze nie bardzo trafionym na to forum, ale po co to od razu
          obrazac, negowac, moze faktycznie ma stycznosc z dzieciaczkami z domu dziecka.
          Mysle ze nie chciała źle, ze to zadna prowokacja, to nie jest temat do zartów,
          a styl i sposob reakcji czy odpowiedzi świadczy o poziomie forumowiczek.
          Sorry choc sama należe do starajacych sie, walczących z niepłodnością, nie
          potrafiłabym dziewczynie nawrzucac za to ze wygłasza swoją opinie, czy
          wyskakuje moze z nienajlepszym tematem. Ona doskonale sobie zdaje sprawe z tego
          ze kazda z nas chce byc matką z krwi i kosci.
          Ja odpisuje ci Natalko ze masz szlachetne serce i propozycje, jednak do 30-tki
          bede walczyc i pokonam swoją niepłodność. Wierze ze wszystkim nam sie uda.
          Pozdrawiam
          E.
        • ewa.sz3 Re: adopcja 29.05.06, 08:26
          Myślę, że nie do końca tak jest jak mówisz. Dziewczyny (i z reszta wszyscy
          ludzie) bardzo emocjonalnie podchodzą do swoich problemów. Zobacz, sama
          powiedziałaś, że "na świecie jest tyle innych ważniejszych problemów..."- ale
          to według Ciebie są one ważne, nie mamy prawa oceniać działań, pragnień, odczuć
          i światopoglądu innych ludzi. Uwierz ja staram się o dziecko już 8 lat -
          przeszłam na prawdę bardzo wiele, wiele wydażyło się przez ten problem w moim
          życiu (łącznie z odejściem męża)i sama wiem (może nie zawsze trafnie) co jest
          dla mnie dobre i sama decyduję o moim życiu. Uważam, że masz prawo mieć swoje
          zdanie, ale troszkę osrtożniej je wypowiadaj i przede wszystkim nie oceniaj...
          Dziewczyny też Cię oceniły (nawet dosyć ostro) ale dlatego, że chyba nie do
          końca znasz problem a stwierdziłaś ze jest błachy i nawet trochę śmieszny, a my
          nawiedzone babki.
          PS. Ja na początku jak wiedziałam, że pękają mi pęcherzyki to uwierz byłam
          bardzo szczęśliwa... Mimo wszystko pozdrawiam Cię i nie życzę Ci
          choćby "takich" problemów
        • mamamisi2 Re: adopcja 29.05.06, 11:10
          jesli mamą ma byc osoba pełna jadu,bólu i niezrozumienia .nie umiejąca poprostu
          wysłuchac czyjegos stanowiska-to nie chciaŁabym byc jej dzieckiem,.NATALKA691
          POPROSTU NAPISAŁA SWOJĄ REFLEKSJE,KAZDEMU WOLNO!,gdzie tu
          tolerancja ,otwartość,jakie będzie przyszłe pokolenie?,przepraszam ,skoro mozna
          urazić tutejsze forumowiczki ,własnym zdaniem,sama się staram o dziecko,więc
          rozumiem co to znaczy chcieć dziecko-cząstke siebie i owoc miłośći,ale o
          dzieciach z domów dziecka ,tez trzeba mówić.pozdrawiam.Magda
    • korlewna Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 29.05.06, 08:40
      ADOPCJA - PIĘKNA SPRAWA, ale:
      1) trzeba być do tego psychicznie, duchowo, mentalnie, emocjonalnie
      przygotowanym, a nie kazdy jest i nie ma sie czemu dziwić
      2)trzeba mieć możliwości finansowe/bytowe, bo niestety przez pocedury nie da
      się przejsc, jesli zarabia się najniższą krajową, albo ma się dwa malenkie
      pokoiki z kuchnią.

      To jest Natalko forum o nieplodnośći, a nie o decyzjach moralnych, typu
      zdecydowac/nie zdecydować się na klinikę leczenia nieplodności. Kazdy taką
      decyzję podejmuje sam, a pozostałe forumowiczki sa nie po to, zeby stwierdzać,
      czy np. in vitro jest dobre, tylko po to, zeby wspierac!!
      Pozdrawiam
      Ps. a jak masz ochotę robić zamęt na forach to wybierz proszę takie, na ktorym
      niełatwo ludzi jest skrzywdzić, bo tutejszych ludzi wystarczająco los
      skrzywdził.
    • mimi282 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 29.05.06, 10:06
      nie takie proste są tego typu decyzje.
      widzisz, w klinice poznalam dziewczynę, po czwartym nieudanym transferze. ja
      przygotowywalam sie do pierwszego. miala problem z komórkami. po prostu po
      zaplodnieniu rozpadaly się. lekarz już po trzecim transferze zaproponowal jej
      obcą komórkę jajową. nie zgodzila się, mówila że nie, nie może. może kiedyś.
      my z mężem, rozmawialiśmy z nią i jej mężem i nie widzieliśmy w tym nic zlego.
      przecież to ty urodzisz dziecko, wydawalo nam się to latwe.
      i wiesz co? teraz tak nie myślę. a wiesz dlaczego? bo to zaczęlo mnie osobiście
      dotyczyć.
      i teraz takie proste to mi sie nie wydaje.
      • dottinka Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 29.05.06, 11:39
        Szczerze to ja sie nieobraziłam ,ale myślę że nikt za nas nie ma prawda
        decydować co dla nas najlepsze.Ja narazie jestem na początku drogi walki o
        dzidziusia ,rozpoczynam badania które wyjaśnia moja niepłodność.
        Będę napewno walczyc o swojego dzidziusia ,wiesz mi każda kobieta pragnie poczuc
        w sobie nowe życie ,dać to życie.Ale niewykluczone że pomysle o adopcji ,ale to
        my z mężem o tym zadecydujemy ,nie rodzina czy znajomi.
        Ja wiem że inni maja większe problemy , każda z nas to wie.
        Ale przecież to nie nasza wina.
        Ja współczuję ludziom chorym ,jestem fizjoterapeutka widziałam wiele cierpienia
        ,nawet dzieci.
        My raczej kryjemy się z naszym problemem ,nawet rodzinie nieopowiadamy właśnie
        dlatego że wstydzimy się , niechcemy żeby nasi najblizsi cierpieli z nami.
        I nie wiem kto tu jest pępkiem świata ,piszemy poprostu na swoim topiku ,nikomu
        niezawracamy na innych forach głowy naszymi problemami.
        Ja szanuje Ciebie że mogłabyś adoptować ,ty uszanuj nas (nasze pragnienia
        ,marzenia).
    • stonoga111 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 29.05.06, 15:47
      Natalio, takie pytanie na tym forum duży nietakt. Myslisz, że pary niepłodne
      niigdy nie zadały sobie pytania: czy bylibyśmy zdolni pokochac dziecko
      adoptowane? Mogę cie zapewnić, ze każda albo prawie każda para nie mogaca mieć
      dzieci się nad tym zastanawiała.
      Uważam, że każdy ma prawo do bycia rodzicem biologicznym, ma prawo o to
      walczyc, starać się, leczyć. Może wielu z nas po prostu chce spróbować
      powalczyć o szczęście? chce mieć pewność, ze zrobili wszystko co możliwe...
      Obecnie przygotowuję się do pierwszego in vitro. Wiesz dlaczego? Bo chcę poczuć
      ruchy dziecka, chcę je nosić pod sercem... Między matka a dzieckiem jest
      niesamowita więź. Chce tego zaznać.
      Mam do ciebie jedno pytanie i bardzo chciałabym żebyś odpowiedziała. I piszę
      zupełnie poważnie. Dlaczego sama nie adoptujesz dziecka??? Kto ci powiedział,
      że tylko pary niepłodne mogą byc rodzicami adopcyjnymi??? Nie rozumiem po co
      mieszać ze soba te dwie różne sprawy: adopcje i leczenie???

      Ps. Ja również na początku diagnozowania niepłodności myślałam o adopcji. Kiedy
      jednak okazało się, że jedyną szansą na biologiczne macierzyństwo jest in vitro
      i jest na to mało czasu, to już się nie zastanawiam. Chce wykorzystac swoja
      szansę.

      Ps 2. Jeśli twoja siostra pracuje w domu małego dziecka, to pewnie wiesz, że
      dzieci w domach dziecka mają niewyjaśniona sytuację prawną i "nawet niepłodni"
      nie moga ich adoptować. Dzieci, które mogą zostać adoptowane nie czekaja na
      swoich nowych rodziców. Jest odwrotnie. To na dzieci czeka się w kolejce.

      • marijohanna Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 29.05.06, 17:59
        mnie to tez zastanawia: gdzie jest powiedziane, ze pary maja problemy z
        plodnoscia MUSZA adoptowac dziecko?
        dlaczego tylko oni??? moze lepiej byloby zalozyc taki post np. na emama.
        zamiast "robic" sobie drugie czy trzecie dziecko nie mozna lepiej zaadoptowac???

        ja akurat z moim partnerem staramy sie o adopcje, ale denerwuja mnie wstawki
        jakoby dziecko z DD bylo jakims zastepczym pocieszycielem.
        kto tak mysli, nie powinien starac sie o adopcje.
    • malwina00 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 29.05.06, 16:31
      obraziłam się..... ale mam pytanie dlaczego nie chodziż w nie czyjiś majtkch...
      nie obraź sie odpowiedz sensownie albo wywalaj z tego forum!!!!!dlaczego sobie
      nie zaadoptuje dziecka to jest moja prywatna sprawa i nie musisz jej
      rozstząsać!!!
    • zoja79 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 29.05.06, 18:27
      natalka
      Dziwią mnie takie pytania, dlatego uważam, ze to prowokacja, bo jakoś nigdy nie
      przyszłoby mi na myśl żeby na forum adopcja z czystej ciekawości zadać pytanie-
      "czemu adoptujecie, czy nie łatwiej podejść do in vitro? Jest na świecie
      tyle dobrych klinik."
      • hanna26 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 30.05.06, 00:56
        Przeczytałam dyskusję z dużym zdziwieniem.
        Odwiedzam to forum dość regularnie - z sentymentu, ponieważ sama tu kiedyś
        wchodziłam, gdy parę lat temu walczyłam z niepłodnością (pamiętam, jak tu się
        rodził "Nasz Bocian"smile) i później, gdy przeżyłam poronienie.
        Natalka zadała proste pytanie, może bardzo naiwne, ale na pewno grzecznie. W
        odpowiedzi uzyskała całe kubły jadu i złośliwości. Sama pamiętam, jakim
        cierpieniem jest pragnienie dziecka, a przede wszystkim poronienie, ale sorry -
        dla mnie nie jest to żadnym usprawiedliwieniem dla chamstwa. I tyle.
        Natalko.
        Na twoje pytanie mogę odpowiedzieć za siebie.
        Gdy my leczyliśmy się na niepłodność, sami myślelismy o adopcji (mamy
        przyjaciół, którzy adoptopwali dzieci, są szczęśliwymi rodzicami). Ale adopcja
        nie jest wcale taką prostą sprawą. To tylko na filmach i w książkach dla
        młodzieży tak wygląda: idą ludzie do domu dziecka jak do schroniska ,
        wybieraja malucha, koniec. W rzeczywistości trzeba zebrać masę dokumentów,
        przejść szereg badań psychologicznych, wykazać jasno, że ma się dobre warunki
        (zarównio materialne jak i psychiczne) do wychowywania dziecka. My mieszkaliśmy
        w niewielkiej kawalerce, zarabialiśmy bardzo mało, mieliśmy krótki staż
        małżeński. No i przede wszystkim: zdawaliśmy sobie sprawę, że jest to
        trudniejsze rodzicielstwo. Myślę jednak, że gdyby na świecie nie pojawiły się
        nasze córki, staralibyśmy się adoptować - mimo że ta droga do malucha wcale nie
        jest mniej ciężka i bolesna.
    • pawlakjo Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 30.05.06, 07:13
      Widzę,że swoim postem spowodowałaś niezły kocioł na tym forum.Sądzę,że
      faktycznie to nie to forum,żeby takie posty pisać,ale jednocześnie nie mogę
      zrozumieć chamstwa,strasznego jadu i zacieczewienia niektórych dziewczyn w odp
      na ten post.Miałam wrażenie że czytam niekiedy posty jakichś zgorzkniałych
      starych panien.To jest wg mnie niedopuszczalne.Ja od siebie mogę powiedzieć,że
      nie wyobrażam sobie życia bez dziecka i jak najbardziej bierzemy oboje z mężem
      myśl o adopcji.Nawet kiedyś sądziliśmy że będziemy mieć jedno swoje a drugie
      może zaadoptujemy.Obecnie daje sobie jeszcze 3lata starań i ani dnia dłużej.To
      napewno będzie dla mnie wystarczające żeby powiedzieć sobie wreszcie "dość, w
      końcu nie wszystkim jest dane mieć dzieci".Nie wyobrażam sobie ani finansowo
      ani psychicznie podchodzić ileś tam razy do in-vitro/a lekarze b.tego
      nadużywają,gdyż po prostu wg mnie nie chce im się leczyć,a przy okazji in=vitro
      to szybki pieniądz/.
      • leli1 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 02.06.06, 13:20
        weszłam, przeczytałam bo temat mi bliski i powiem jedno.....przerazajace jest to w jak prosty sposob przychodzi wam obrażanie kogos, kto wg was popełnił ....co, własnie...bo chyba nie zadne przestępstwo?!....może nietakt, ale jesli juz to prawdopodobnie bez zadnych zlych intencji i podtekstów.
        Jako "kobieta po przejsciach", plącząca sie kiedys po forach niepłodnościowych, teraz szczesliwa mama kochanego, mojego!! choc adoptowanego dziecka powiem, ze na mnie takie pytanie swego czasu podziałało jak przysłowiowe uderzenie obuchem w łeb. Znaczy zdałam sobie sprawe z tego, ze zaczynam sie pogrążac w obsesyjnej probie zaciążenia, do tego stopnia, ze umknęło mi najważniejsze, że własciwie chodzi mi o dziecko a nie o ciąże!! Ktos kiedys brutalnie zadał mi takie własnie pytanie jak natalka i dzis mu za to dziekuje, bo pozwoliło mi to spojrzec na moja niepłodnosc z innej strony.
        Wierze ze dziewczyna nie chciała Was obrazic, zreszta pisała ze jest pełna podziwu dla Waszej walki...tym bardziej to,jak napadłyscie na nią jest nie na miejscu.
        A sama adopcja.....nie taki diabeł straszny smile - procedury da sie przezyc, wymagania fin. owszem są, ale decydujac sie na leczenie niestety portfele tez musza byc wypchane. Dzieciaczki są cudowne, po jakims czasie nie pamietam ze trafiły do nas w nieco inny sposob niz tradycyjnie, bo o tym sie nie mysli. Zyje sie dniem i czerpie radosc z bycia mamą, czego wszsytkim walczącym zycze.
        • natalka691 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 02.06.06, 23:23
          Oczywiście, że nikogo nie chciałąm obrazić. To jak na mnie dziewczyny napadły
          świadczy o ich stanie umysłu (dobrze to ujęlaś, obsesyjnej próbie zaciążenia) i
          niestety o kulturze osobistej. Czego by o mnie nie powiedzieć, ich zachowanie
          było jeszcze głupsze niz moje.
          • marijohanna Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 03.06.06, 11:10
            natalka691 napisała:

            > Oczywiście, że nikogo nie chciałąm obrazić. To jak na mnie dziewczyny napadły
            > świadczy o ich stanie umysłu (dobrze to ujęlaś, obsesyjnej próbie zaciążenia) i
            >
            > niestety o kulturze osobistej. Czego by o mnie nie powiedzieć, ich zachowanie
            > było jeszcze głupsze niz moje.

            sam miod z orzeszkami taka odpowiedz.
          • blackone76 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 03.06.06, 13:32
            wygląda to tak ze łatwo sobie filozofowac.. bedac naturalna mamusia. Latwo pisac
            w temacie o ktorym nie ma sie zielonego pojecia..Naprawde uwazam ze natalia
            zanim zabralas glos powinnas choc troszke zorientowac sie w problemie.
            Ani adopcja nie jest taka prosta.. bo prostrze jest leczenie sie. Ani podjecie
            decyzji o adopcji nie jest takie latwe.. A tobie jest latwo tak pisac bo masz
            dziecko..i az dziwne ze nie mozesz nas kobiet ktore lecza sie, zrozumiec ze
            kazda z nas chcialaby byc w ciazy..ze chcialaby nosic dziecko w sobie..ze
            chcialaby urodzic..ze chcialaby miec dziecko ze swoim ukochanym. Po trosze
            zrobilas z nas egoistki..i to jest zasluguje na potepienie. Wlasnie Ty jako
            mama powinnas nas rozumiec.. ale jak widac punkt widzenia zalezy od punktu
            siedzenia. Łatwo mowic gornolotne slowa....a inaczej jest w/g tych zasad zyc. Co
            udowodnilas..w swoich wypowiedziach.pa
          • chmurka_257 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 04.06.06, 01:42
            ja sie zgadzam z natalka,po co wy sie dziewczyny tak meczycie?ja tez nie moge
            miec dzieci jestem 6 lat po slubie i nie mialam zamiaru czekac nastepne tyle
            zeby zostac mama.od 1,5 roku jestesmy szczesliwymi rodzicami adopcyjnymismile)moim
            zdaniem jesli ktos kocha dzieci i naprawde pragnie je miec to nie patrzy czy to
            jest biologiczne czy adoptowane.licze sie z tym ze zaraz wsiadziecie na mnie i
            bedziecie mnie obrazac ale to tylko swiadczyc bedzie o waszej kulturze.
            • marijohanna Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 04.06.06, 11:48
              chmurka_257 napisała:

              licze sie z tym ze zaraz wsiadziecie na mnie i
              > bedziecie mnie obrazac ale to tylko swiadczyc bedzie o waszej kulturze.


              wrozka jestes??wink) wez wyluzuj dziewczyno.
              • chmurka_257 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 04.06.06, 14:21
                marijohanna napisała:



                > wrozka jestes??wink) wez wyluzuj dziewczyno
                • marijohanna Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 04.06.06, 14:37
                  >nie trzeba byc wrozka zeby wiedziec jak zostanie sie potraktowana przez takie
                  osoby jak ty ,

                  tzn. jaka jestem osoba? moze jakies konkrety.

                  >wystarczy przeczytac twoje wypowiedzi a wszystko staje sie
                  jasne.

                  w ktorym miejscu?

                  >jednym slowem jestes wredna i tyle ,

                  nerwy ci puszczaja?

                  >jesli cos ci sie tu nie podoba to po co sie wcinasz ?

                  HAHA!!! a to ci logika. wlasnie DLATEGO, ze cos mi sie nie podoba sie wcinam.

                  >ja jestem wyluzowana w przeciwienstwie do ciebie bo jak narazie
                  to jestes tu na wszystkich wrogo nastawiona.

                  nie rozsmieszaj mnie.
                  • chmurka_257 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 04.06.06, 14:49

                    • marijohanna Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 04.06.06, 14:57
                      jak ktos do mnie mowi to odpowiadam.
                      taka zasada grzecznosci.

                      a mojej inteligencji starczyloby aby obdzielic ciebie i podobne do ciebie osoby.
                      szkoda, ze nie jest to technicznie mozliwie.

                      widze, ze poza bezsensownymi zarzutami nie masz nic do powiedzenia. co bylo do
                      przewidzenia.
                      • chmurka_257 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 04.06.06, 15:03
                        marijohanna napisała:


                        > a mojej inteligencji starczyloby aby obdzielic ciebie i podobne do ciebie osoby
                        > .
                        > szkoda, ze nie jest to technicznie mozliwie.



                        bo tylko to potrafisz ha ha ha i nic poza tym jestes pusta i zalosna. nie pisz
                        juz do mnie bo juz i tak znikam .sam jad z ciebie kapie i ty chcesz byc
                        matka?szkoda dzieci!!!!!!!!!
                        • synestezja1 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 04.06.06, 15:07
                          no wlasnie Ty chmurka jestes matką. szkoda tych twoich dziecisad( taka zawistna
                          matke mają..szkodasad(
                        • marijohanna Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 04.06.06, 15:09
                          chmurka_257 napisała:
                          > bo tylko to potrafisz

                          przeciez pisze, ze nie potrafie - a SZKODAwink))
                          pa pa
                        • korlewna Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 05.06.06, 09:45
                          Chmurko.... jesli nie jesteś w stanie zrozumieć kobiet starających sie o
                          dziecko to bądz tak mila i nie bierz udzialu w dyskusji. I nie chodzi mi o to,
                          zebyc sie dla mojego "widzi mi się" nie odzywała się, tylko o to, zebys nie
                          sprawiala niepotrzebnego bolu innym kobietom.
                          Fak... adopcja to piekna rzecz, ale trzeba byc na to gotowym zarowno pod
                          względem emocjonalnym, jak i bytowym, bo niestety nie kazdy moze przejśc przez
                          procedury.
            • 56at Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 04.06.06, 11:59
              Czary mary
            • blackone76 Re: ty moze sie meczylas leczeniem a my nie:) 04.06.06, 14:25
              a ty nie jestes wzorcem do nasladowania. smilekazdy robi co uwazasmile
            • alinka761 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 04.06.06, 15:09
              Jeśli jesteś szczęśliwym rodzicem to dlaczego nie dasz w spokoju dążyć do
              takiego szczęści innym??? Dla Ciebie drogą do tego szczęścia była adopcja a dla
              mnie ( i wielu innych) jest urodzenie własnego dziecka.Czy widzisz coś złego w
              tym że każdy podąża własną zyciową drogą i wybiera to co tylko dla NIEGO jest
              odpowiednie?
              • alinka761 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 04.06.06, 15:09
                powyższy post jest skierowany do chmurki.
            • synestezja1 Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 04.06.06, 15:09
              az dziwne takim jak ty dali dziecko?? szok nie powinnas przejsc tej selekcji.. i
              jak tu wierzyc urzednikom takim ludziom daja sznse adopcjisad( co ona dziecku
              przekaze..zlosc i nienawisc do innychsad
        • tekla12 leli1 03.06.06, 11:04
          Okrutnie irytujące jest to stosowanie zbiorowej odpowiedzialności - "wy, was,
          jesteście". Przecież na tym wątku są posty różnej treści, tak sprzeciwu jak i
          akceptacji.
          Leli napisała:
          Ktos kiedys brutalnie zadał mi takie włas
          > nie pytanie jak natalka i dzis mu za to dziekuje, bo pozwoliło mi to spojrzec n
          > a moja niepłodnosc z innej strony.
          Czyli jednak pytanie było brutalne, mimo dobrych intencji pytającego.
          Dziwne, że potrzebowałaś uderzenia obuchem żeby zobaczyć rozwiązanie problemu.
          Według mnie to, co robi natalka to wyważanie otwartych drzwi. Większość
          niepłodnych par zastanawia się nad adopcją. Dramat zaczyna się tam, gdzie
          adoptować nie można ze względów formalnych albo jedno z partnerów nie akceptuje
          takiego rozwiązania. I wtedy szczebiot zadowolonej naturalnej mamusi o
          dzieciaczkach czekających w dd jest trudny do zniesienia. Leli1 przecież sama
          wiesz, że ciąża adopcyjna trwać może teraz nawet dwa lata, bo problem w
          procedurze apodcyjnej a nie braku rodziców. Przecież na twoim forum są
          dziewczyny z niepłodności. Po co te oceny i wyciąganie wątku, który powinien
          zdechnąć śmiercią naturalną, bo na tym forum tylko na to zasługuje.
          • marijohanna Re: leli1 03.06.06, 11:11
            tekla, brawo. wreszcie rozsadny glos.
          • leli1 Re: leli1 05.06.06, 17:24
            chwila chwila, tekla12,
            po pierwsze nie ja wyciagnelam watek (ktos go chwile przed mna "odswieżył"), po drugie fakt-uogólniłam, ale do momentu czytania przeze mnie wątku zdecydowana wiekszosc glosów byla negatywna, az do skrajnie negatywnej w rodzaju "wynocha z forum", co szczegolnie podnioslo mi adrenaline. Jako ze jest to forum publiczne niestety nalezy sie liczyc z tym, ze osoba zabierajaca tu glos moze miec zdecydowanie inne zdanie od mojego.
            Moze i dziwne, ze nie widzialam rozwiazania problemu mojej nieplodnosci, ale wierz mi ze tak bylo, a takie walniecie obuchem w łeb pomaga....widzisz, dla mnie na pewnym etapie mojego zycia wcale nie bylo jasne i oczywiste ze jak nie urodze dziecka to przeciez moge adoptowac. Nie docieralo to do mnie bo tak mocno bylam skupiona na leczeniu i próbach. Do tego dochodziły nieco inne "stany", w rodzaju... "a moze tak wlasnie ma byc, moze nie zasługuje na dziecko?" - dlaego wierz mi, wiele osób niepłodnych potrzebuje czasem takiego walnięcia obuchem, albo jak nazwałas to "wywarzenia otwartych drzwi".
            A co do dalszej częsci Twojej wypowiedzi....nie napisałam ze adopcja jest prosta, tylko ze wszystkie procedury da sie przezyc.....a OA podchodzą najczesciej!!! bardzo powaznie do swojej pracy i jesli ktos nie otrzymuje kwalifikacji, znaczy cos jest nie tak...moze w tej chwili, moze w ogole, ale jesli tak jest to rzeczywiscie lepiej aby dziecko trafilo tam, gdzie tych problemow nie ma.
            Pozdrawiam...jak najbardziej pokojowo smile
        • klusqa Re: mam pytanie, choć może sie obrazicie 03.06.06, 18:09
          Leli, ja się nie obraziłam na pytanie Natalki, bo sama poważnie rozważam
          możliwość adopcji. Ale moje osobiste odczucia nie mają tu wielkiego znaczenia,
          bo, obiektywnie patrząc, Natalka zachowała się nietaktownie. Uczestniczki forum
          niepłodność nie leczą się na przeziębienie, nie zmagają z problemem krostki na
          nosie w przedddzień Sylwestra, tylko z poważnym problemem, na pojawienie się
          którego żadna kobieta ani żaden mężczyzna nie są przygotowani. Każda z
          piszących tu osób marzyła o tym, że zajdzie w ciążę urodzi dziecko, poźniej
          może drugie albo i kolejne. Nagle okazuje się, że dzidziuś z noskiem mamusi i
          włoskami tatusia może nigdy nie pojawić się na świecie. Zaczyna się walka z
          własnym organizmem, z samą lub samym sobą. Czy można do takich osób przyjść i
          powiedzieć im "przecież adopcja jest łatwiejsza, więc po co tak się
          szarpiecie?"? A kto powiedział, że adopcja jest "łatwiejszym" wyjściem i że
          jakiekolwiek wyjście z problemu niepłodności jest "łatwiejsze", "lepsze"?
          Natalka sama przyznała, że teoretyzuje, bo jej ten problem nie dotyczy. Więc po
          co zadawała to pytanie?

          A tak zupełnie na marginesie, Leli, bardzo się cieszę, że znalazłaś swoje
          dziecko i że jesteś szczęśliwa smile Mam nadzieję, że i ja odnajdę swoje - czy to
          dzięki medycynie, czy dzięki ośrodkowi adopcyjnemu.
    • to-ja-007 Re: 02.06.06, 11:08
      Natalka
      Polecam sie troche wiecej dowiedziec zamiast tylko "filozofowac".
      Jedynie ignorancja i niewiedza powoduja, ze jestes pewna, ze adopcja jest
      latwiejsza niz leczenie nieplodnosci.
      Akurat sie dowiadywalam bo wlasnie chcielismy pomoc jakiemus dziecku, jesli nie
      teraz to w niedalekiej przyszlosci. I oto co sie dowiedzialam:

      - Nie zaadoptujesz dziecka z Chin czy terenow po katasrofie tsunami.
      Nie ma takiej mozliwosci, przynajmniej legalnie - zapewne jesli dysponujesz
      wieksza iloscia pieniedzy albo np. znanym nazwiskiem (na skale swiatowa, i
      jestes Angelina Jolie, Meg Ryan czy inna aktorka) to mozesz znalezc osoby ktore
      moga pomoc ominac pewne przepisy ...

      - legalna adopcja dziecka z Rosji, Ukrainy, Rumunii czy Kolumbii to ok. 10 tys.
      euro ... I nie sa cale koszty takiej adopji to tylko suma jaka sie wplaca na
      poczatek.

      - Wiele zagranicznych adopcji jest dopuszczonych TYLKO jesli dziecko nie ma
      szansy na adopcje we wlasnym kraju - a oznacza to, ze w wielu przypadkach do
      adopcji zagranicznej sa dopuszczone dzieci chore lub starsze.

      Mnie te wszystkie informacje skutecznie zniechecily do adopcji. Juz abstrahujac
      od tego ze do kazdej adopcji trzeba spelniac odpowiednie wymogi - np. zarabiac
      odpowiednio duzo, miec stala posade ...

      A medycyna nie ma nic do przechytrzania Pana Boga. Gdyby Pan Bog chcial to by
      nie dopuscil do rozwoju medycyny.
      pozdrawiam
      ula

      • marijohanna Re: 03.06.06, 11:18
        to-ja-007 napisała:


        > - legalna adopcja dziecka z Rosji, Ukrainy, Rumunii czy Kolumbii to ok. 10 tys.
        > euro ... I nie sa cale koszty takiej adopji to tylko suma jaka sie wplaca na
        > poczatek.

        doadam jeszcze, bo akurat jestesmy w temacie:

        adopcja zagraniczna zamyka sie w tej chwili w ok. 20.000 EURO. do tego dochodza
        podroze do kraju docelowego. czesto wymagany jest pobyt (obojga rodzicow) w
        danym kraju na ok. 8 tygodni. i tu sie zaczynaja schody. para musi sie wykazac
        kasa, musi pracowac i moze sobie pozwolic na takie dlugie urlopy??? duzo krajow
        wymaga aby jedno z rodzicow, po adopcji zostalo przynajmniej rok w domu, co z
        zalozenia jest i moze sluszne, ale za cos trzeba zyc prawda?
        dlatego dolaczam sie jeszcze raz do prosb: zanim zacznie sie filozowac na temat
        "biednych dzieci z DD", nalezaloby sie zapoznac z tematyka.


        > A medycyna nie ma nic do przechytrzania Pana Boga. Gdyby Pan Bog chcial to by
        > nie dopuscil do rozwoju medycyny.


        gdyby pan bog chcial to nie dopuscilby do tego aby tyle dzieci umieralo w DD za
        granica, gdyby chcial to nikt by nie oddawal tych dzieci do DD i w polsce.
        najlepiej zostawic pana boga w spokoju.
        • magasi9 marijohanna? 03.06.06, 17:20
          a skad ty masz ta cene za adopcje z Chin? przyznam ze az sie przestraszylam..
          bo nasza znajoma adoptowala 5 lat temu i zaplacila okolo 4000-5000 euro,
          wszystko - adopcja + tydzien pobytu
          i sprawdzilam jeszcze na jednym z portali adopcji zagranicznych i cena byla
          taka sama
          a np z Estoni 1900 euro

          ciekawa jestem tylko,
          pozdrawiam

          • marijohanna Re: marijohanna? 03.06.06, 18:18
            o chinach nic nie pisalam. mialam na mysli ogolnie adopcje zagraniczna a
            szczegolnie: kolumbie, pld. afryke.

            cena, o ktorej piszesz, to cena ktora biora agencje. do tego dochodza koszty
            tlumaczyn, lotow do kraju, pobytu itd. mozesz mi podac adres tej strony, gdzie
            znalazlas takie informacji, bo roznice sa kolosalne.

            tu masz przykladowe zestawienie kosztow, przez agencje w niemczech. tutaj
            adopcje za bardzo rozpowszechnione, nie dlatego, ze "bogaci ludzie na zachodzie"
            maja kaprys pomagac biednym murzynkom, ale tutaj rodzi sie malo dzieci a jeszcze
            mniej oddaje sie do adopcji. na jedno dziecko przypada 14 par. wiem, ze w polsce
            jest inaczej i w sumie to naprawde kaprys w polsce (lub jakas ideologia - nie
            oceniam motywow)aby decydowac sie na adopcje zagraniczna. w niemczech na
            przyklad to smutna koniecznosc, bo srednio adopcja krajowa trwa tu 7 lat albo
            dziecka nie dostanie sie nigdy.
            to zreszta osobny temat i nie chce zasmiecac forum.

            seminar przygotowaczy: 150,- €/na osobe
            oplata dla agencji (za darmo przeciez nie pracujawink: 3.210,- €
            (inkl. 7% podatku)
            opinia pracownika spolecznego: 1300,- € (to nie musi robic agencja, moze to
            robis osrodek)
            Dokumenty, tlumaczenia, zaswiadczenia lekarskie, psychologiczne etc- ca. 800.- €
            i 1.500,- €
            Tlumaczenia ca. 500,- € i 700,- €
            koszty wysylki dokumentow ca. 150.- €
            Kopie dokumentow ca.30,- do 50,-€

            koszty w danym kraju (np. Haiti : 6000,-US$) , do tego DODATKOWO koszty podrozy
            i pobytu w kraju (ca. 4-6 tyg. dla dwoch osob)+ koszty wizy. te 6000 idzie niby
            na prawnikow, koszty sadowe, szczepienia dziecka, ZAPLATA za dziecko w domu
            dziecka, opieka medyczna.
            zliczylam to i jest w zaokragleniu 15.000 nie liczac lotu na haiti i kosztow
            pobytu i wszystkich mozliwych kosztow, ktore sa zastrzezone. tragedia, nie?
            • magasi9 Re: marijohanna? 03.06.06, 18:58
              strony ci nie podam chyba ze czytasz po finsku?
              to jest z Finlandii, tu sa takie adopcje dosc popularne i taki znalazlam koszt
              calej "operacji"
              w 20000 euro trudno mi uwierzyc, az tacy bogaci to oni nie sa, i to by znaczylo
              10 in vitro w prywatnej klinice
              Mojego meza kolego adoptowal ostatnio 2 dzieci z Afryki, i tez nie sadze ze by
              tyle zaplacil - 5000 maximum (do 10000 z tymi podrozami, hotelami itp bo
              chciali sobie pozwiedzac)

              • marijohanna Re: marijohanna? 03.06.06, 19:06
                no to faktycznie "tanio". tak to niestety wyglada w niemczech jak ci napisalam.
                tutaj ludzi tez nie stac aby lekka raczka wywalac taka kase.

                10 co?? nie rozumiem tego zdania... 10 tys. kosztuje ivf???

                magasi, ja wiem tylko, ze gdy ktos jest zdeterminowany to wygrzebie cala kase,
                albo wezmie kredyt.
                • magasi9 Re: marijohanna? 03.06.06, 19:51
                  in vitro bez lekow, 2000 euro (jak ktos ma ubezpieczenie, i jest przed 40)
                  czyli pewnie z 3000, 4000 tys
                  nie wiem dokladnie (ale takie sa stawki na stronach klinik)
                  no bo ja narazie mam stawki po 22 euro + leki, tylko czekam strasznie dlugo
                  na in vitro pol roku sad
                  ale narazie czekamy bo ja jestem narazie studentem, jak zaczne pracowac to
                  zaczne zarabiac na in vitro itp sad

                  koniec z narzekaniem
                  ten watek nalezy skonczyc, bo sie wszystkie dziewczyny na nas "obraza" ze caly
                  czas jest w czolowce
                  • pyzatka86 Re: marijohanna? 04.06.06, 10:33
                    Nie róbcie z siebie takich biedaczek. Gdybyście zarabiały najniższą krajową nie
                    było by was stać na tak kosztowne leczenie jakim jest bezpłodność. Wiecie leki,
                    wizyty u ginów, nie mówiąc juz o in vitro, to kosztuje i portfele macie
                    wypchane. Jestem mamą trójki dzieci, dwójki biologicznych chłopców i ślicznej
                    adoptowanej dziewczynki. Wszystkie dzieciaki kocham tak samo, w ogóle nie myśle
                    które biologiczne, a które adoptowane. Grubo przesadzacie z obciążeniemi
                    genetycznymi. Wazniejsze od genow jest wychowanie. Procedury są moze
                    upierdliwe, ale do przejścia. I wiecie co, nie mówcie mi że łatwiej się leczyć
                    niz adoptować. Szczerze mówiąc dziwię się wam, że macie siłę poddawac sie tak
                    upokarzającym naszą kobiecośc badaniom i zabiegom. Ale cóz jesteście łakomym
                    kąskiem dla ginekologów, którzy nigdy nie powiedza w 100 % prawdy, zawsze mozna
                    jeszcze trochę kasy wyciągnąć. Natala ma rację, każdy rozsądny, trzeźwo myslący
                    człowiek to powie. człowiekowi w amoku jest to nie po drodze.
                    • magasi9 Re: marijohanna? 04.06.06, 10:42
                      ja mam leczenie za darmo! place 22 euro za wizyte -nie wazne czy usg czy in
                      vitro, jedna stawka (co na moje warunki i na tyle co zarabiam, to jest tak
                      jakbym w Polsce placila 5 zl)
                      jestem za adopcja i wezme ja pod uwage jak sie nie uda naturalnie (czyli daje
                      sobie 2-3 lata) ale adopcji za darmo nie mam, koszty jak juz napisalam 2000 -
                      do 5000 euro

                      i poco ja to pisze? kogo ja chce przekonac, nikogo
                      wystarczy ze ja wiem co robie i jaki mam plan, realny

                      • marijohanna znow teoria sie zawalila 04.06.06, 11:35
                        ja tez mam leczenie za darmo. i co????

                        wink)))

                        jestem biedaczka czy juz nie??? bo chyba do mnie i magasi byly te slowa?
                        pyzatko zanim sie zacietrzewisz to PRZECZYTAJ ZE ZROZUMIENIEM: JA SIE AKURAT
                        STARAM O ADOPCJE.
                    • jamile wystrugaj sobie medal pyzatko 04.06.06, 10:57
                    • 56at Pyzatka 86 04.06.06, 11:05
                      a co zal ci, że my mamy a ty nie?!
                      To spadaj na forum dziecko skoro masz ich troje i tam sie wymadrzaj.
                      • alinka761 Re: Pyzatka 86 04.06.06, 11:28
                        Po pierwsze BEZPŁODNOŚCI się nie leczy tylko NIEPŁODNOŚĆ!!! Po drugie najgorsze
                        jest to jak jedni próbują dawać rady drugim.Myślę że problemy z płodnością jak
                        i wybór metod leczenia jest indywidualną sprawą każdej z nas i naszych M.Skoro
                        masz dwójkę swoich dzieci to nie znasz bólu jakim jest oczekiwanie na
                        własne,miałaś taką ochotę by zaadoptować trzecie to super,to tylko Twój wybór i
                        nikt nie będzie Cię za to krytykował.Najważniejsze jest abyś Ty i cała Twoja
                        rodzina byli szczęśliwi.Więc daj żyć po swojemu innym,każda zna swoje
                        możliwości finansowe i jeśli chcę swoją kasę przeznaczyć na leczenie i
                        wypchanie portfeli lekarzom i klinikom to tylko moja sprawa.Nigdy z M nie
                        zaadoptujemy dziecka ani nie skorzystamy z banku nasienia czy dawcy
                        komórek,chcemy mieć własne,biologiczne dziecko i nikomu nic do tego ile ja na
                        to poświęcę pieniędzy,czasu i energii!I nie życzyłabym sobie aby ktokolwiek
                        krytykował nas za taką decyzję.Jest kilka wyjść z sytuacji i ile par zmaga się
                        z problemem niepłodności tyle wybierze inne rozwiązania.Po to jest
                        leczenie,invitro, banki nasienia,adopcja aby każdy wybrał metodę i sposób dla
                        siebie.Nie rozumiem więc niektórych komentarzy które przewijają się w tym
                        bezsensownym watku.Niestety nasze społeczeństwo ma to do siebie że lepiej
                        wtykać nosa w nieswoje sprawy niż zająć się swoim życiem.A i jeszcze
                        jedno...nie mów ze procedury adopcyjne są zawsze do przejścia bo gdybyśmy się
                        nawet zdecydowali to dla nas nie są...
                      • kasiaaa85 Re: Pyzatka 86 04.06.06, 11:30
                        To adoptuj sobie jeszcze 5 i badz szczesliwa mamusia!!!My starajace urodzimy
                        sobie dzieci i tez bedziemy szczesliwymi mamusiami.A upokarzajace jest to co
                        piszesz a nie to jakie "my" przechodzimy badania.Wogole nie rozumiem po co
                        wypowiadasz sie na forum ktore Ciebie nie dotyczy??Jest wiele innych na ktorych
                        mozesz swobodnie wypowiadac sie na tematy o ktorych nasz pojecie.Bo o naszych
                        problemach,kosztownych lekach.lzach i bolu nie masz ZIELONEGO POJECIA!!!
                        A to ile wydajemy na leki niech Cie nie obchodzi poniewaz my na to ciezko
                        pracujemy.Ty nam na leczenie nie dajesz.Zycze powodzenia!
                    • blackone76 skoro msz dzieci to co tu robisz? lubisz afery! 04.06.06, 13:43
                      upokazająca jest twoja wypowiedz straszna..zawistna!! kobieto pomysl co piszesz!
                      A ja pragne byc w ciazy miec dziecko ze swojej krwi i kosci! i nie widze w tym
                      nic zlego!! opanuj sie. Ja lecze sie panstwowo..i oplaty tylko te konieczne..ale
                      skoro jest to dla mnie bardzo istotne.. bo nie widze nic istotniejszego.. to tak
                      zaplace za to. nie rozumie twojej wypowiedzi..i ysle ze nie jestes niestety w
                      stanie zrozumiec kobiet które chca byc w ciazy..az dziwne bo jestes mamą. Poza
                      tym to ja nie rozumiem po co niektórzy wchodza na to forum.. i wypowiadaja sie
                      skoro nie mają problemow z zajciem w ciaze..a jedynym ich celem jest
                      trolling..wszczynanie afer. I naprawde jezeli acie duzo czasu proponuje inne
                      mniej powazne fora. Bo naprawde nie ma potrzeby szydzic z kobiet które są
                      niepłodne!! to zwyczajnie nieludzkie..
    • marijohanna Natalka - jeszcze jedno 04.06.06, 12:30
      trzeba bylo sobie adoptowac dziecko, to uniknelabys ciecia krocza, ktorego tak
      sie boisz. gdybym byla toba tak bym zrobila.

      pozdrawiam i ide z tego watku.
      • angiebe Re: Natalka - jeszcze jedno 04.06.06, 15:34
        Rozumiem, ze temat dyskusji jest kontrowersyjny. Prosze jednak o kulture i
        spokojna dyskusje, a jesli to niemozliwe - o ignorowanie tematu.
        Z gory dziekuje,
        Angie
        • angiebe Powyzsza uwaga skierowana jest do wszystkich... 04.06.06, 21:20
          prosze o przestrzeganie netykiety.
          Pozdrawiam,
          Angie, moderator
    • jfk3 Natalko 04.06.06, 19:58
      Jesteś wspaniałą, dobrą i szlachetną dziewczyną.
      Nie rozumiem tych ataków na Ciebie, moze powinno to być forum zamknięte?
      Dziewczyny są drażliwe ale nie przejmuj się.

      • korlewna Re: Natalko 05.06.06, 09:48
        Jfk.... dziewczyny sa drazliwe z jakiś powodow. I sa jakie są na tym forum, a
        nie latają na inne w celu dopiekania, dzielenia sie kąsliwymi uwagami. We
        własnym sosie sobie siedzą i jeśli komukolwiek to przeszkadza to niech zmieni
        forum.
        To forum akurat dotyczy nipłodności i rozmowy na temat adopcji zawsze bedą
        kontrowersyjne, ale przede wszystkim.... nie dotyczą tematyki forum.
        • inga30 Re: Natalko 05.06.06, 11:53
          Taaaak, jakos mi nie przyszlo nigdy do glowy żeby wybrac się na forum ciaża i
          poród i doradzać że skoro się boja cięcia krocza to może lepiej cesarka, albo
          kilka sesji z psychologiem.
          • inga30 Re: Natalko 05.06.06, 11:55
            dodam jeszcze że wydałam majątek na 4 próby in vitro, a nie wydam ani złotówki
            na adopcję dziecka i nie adoptuje go nawet za darmo ani za dopłatą.
        • jfk3 Re: Natalko 05.06.06, 12:02
          Korlweno, a moze lepiej założyć forum zamknięte a wtedy nie bedzie osób nie
          mile widzianych?
          Jestem bardzo zaskoczona komentarzami. I tyle. Wierzcie lub nie ale każdy
          człowiek ma kłopoty,Wam sie wydaje że macie największe. Skoro tak czujecie to
          macie do tego prawo, nic mi do tego, ale obok tez są ludzie. Żyjecie w jakimś
          hermetycznym świecie. Jak czytam na tym forum że nie mozecie patrzeć na kobiety
          w ciaży, to doprawdy zaczynam się Was obawiać. Chce powidzieć że same sobie
          robicie krzywdę takim izolowaniem się i nie dopuszczaniem tego ze ktoś ma inne
          zdanie. Róbcie jak chcecie, to jest Wasze życie a kazdy żyje jak chce.
          Poczytuje sobie to forum i takie mam wnioski. Przepraszam jezeli ktoś moze
          poczuć się dotkniety ta wypowiedzią, ale jest ona w 100% szczera i zyczliwa.
          • kerttu Re: Natalko, ifk i reszta 05.06.06, 12:40
            Co wy chcecie osiągnąć tymi swoimi mądrościami i wnioskami o nas nie mogących
            mieć dziecka, stworzonych na podstawie paru wątkow, które zeście przeczytały na
            tym forum?

            Bardzo łatwo jest kogoś obrażać i krytykować nawet jak się nie zna danej osoby
            ani jej problemów ( a jeszcze latwiej przez internet). A wnioski o nas i o
            naszym życiu to widzę przemyślane są bardzo wnikliwie przez was.


          • marijohanna Re: Natalko 05.06.06, 12:51
            jfk3 napisała:

            Wierzcie lub nie ale każdy
            > człowiek ma kłopoty,

            ma. i wyobraz sobie, ze oprocz nieplodnosci wiele z piszacych tu dziewczyn ma
            tez inne problemy.

            >Wam sie wydaje że macie największe.

            nikt tak nie twierdzi. na forum uroda najwiekszym problemem jest zlamany
            paznokiec, tutaj nieplodnosc. a dlaczego?? bo jest to forum TEMATYCZNE.

            > Żyjecie w jakimś hermetycznym świecie.

            forum to nie swiat.przynajmniej nie moj. nie oceniaj wszystkich w/g siebie.
            to jest po prostu forum tematyczne (mam wrazenie, ze sie powtarzam) i tutaj sie
            pisze o nieplodnosci. a nie np. o kotach i szydelkowniu. wyobraz sobie, ze
            istnieja conajmniej dwa "podfora" gdzie oprocz nieplodnosci rozmawia sie rowniez
            o dupie maryny. powstaly one dlatego, ze tutaj mozna rozmawiac tylko o nieplodnosci.
            • jfk3 Re: Natalko 05.06.06, 13:05
              A jednak mam rację.
              Nie mam zamiaru z Tobą dyskutować, zwłaszcza że odniosłam się do postu
              Korlewnej, a nie Twojego.
              Poza tym jezeli reagujecie na życzliwe głosy w taki sposób, to aż starch
              pomyśleć jak reagujecie na innych w normalnym swiecie, nie daj Boze na kobietę
              w ciązy..

              • marijohanna Re: Natalko 05.06.06, 13:08
                nie wiem w czym masz racje. staram sie argumentowac rzeczowo, ale widocznie od
                razu zle oceniasz moje intencje. poza tym nie rozumiem dlaczego zwracasz sie do
                mnie w l. mnogiej.
                moze faktycznie lepiej skonczyc ta dyskusje, bo do niczego to nie prowadzi.
              • blackone76 do kobiet ktore nie sa niepłodne.. 05.06.06, 16:28
                czemu tak mało empatiiw osobach które nie mają takiego problemu jak my Czy
                któraś chciałaby zamienic sie z nami? moze wtedy zrozumiałaby dlaczego jestesmy
                drazliwe.. Macie swiadomosc ze nam w jakims sensie wali sie zycie..mamy mezów..
                poukladane w pewnym sensie zycie.. i chcemy miec dzieci i tu dla nas jest
                tragedia.. nie mozemy ..leczymy sie czy trudno zrozumiec kobiete przez inna
                kobiete?.. na boga dziewczyny . nie dosc ze musimy cierpiec z powodu swoich
                staran.. to jeszcze na tym forum pojawiają sie dziewczyny..które maja na celu
                jeszcze nam dokopać.. Dziewczyno nie zrozumiesz nas bo nie miałąś takich
                problemow.. i całe szczescie -bo takie starania bolączki stres i kolejne
                niepowodzenia zabijają w nas radosc zycia.. to ze czasem napiszemy ze nie mozemy
                patrzec na brzuszki to oznacza ze w srodku nas cholernie boli ze nie mozemy tez
                miec takiego..ze aby miec taki brzuszek musimy o wiele wiecej sie przejsc niz
                kobiety które zaszły w ciaze bez jakich kolwiek stresow.. To nie oznacza że
                CHCIAłYBYSMY IM COS ZROBIC!!
                Widac ze interpretujesz jak chcesz co bysmy ci nie napisały i tak masz juz
                swojpogląd na ta sprawe. My jestesmy chore.. tak bo niepłodnosc jest chorobą i
                dziwie sie ze kobiety zdrowe która sa mamami lub sa w ciazy szukają takiej
                rozrywki aby wzbudzac w nas niegatywne emocje.. Niemam zielonego pojecia czemu
                przychodzicie i wrecz specjalnie sprawiacie nam bol.. Nie rozumiem tego. Skoro
                was to nie dotyczy to czemu? czy macie jakąs satysfakcję? Czy to zwykłe
                wscipstwo i moze to przyjemnie poczytac sobie nasze posty pełne ciepien czu
                bolu? bo naprawde juz nie wiem jak mam to odczytywac. Dajcie nam wreszcie
                spokój.. prosze ..
          • korlewna Jfk... 05.06.06, 13:29
            Nie watpię w to, ze wypowiedz jest szczera. To jest tak Jkf, ze na to forum
            przychodzą co chwilę nowe dziewczyny (bo niestety ten problem zaczyna dotyczyc
            coraz większej liczby osob), więc nie można zamknąć. Poza tym zauważ... jeśli
            jedna dziewczyna napisze, ze zdecydowała sie na ICSI to inne nie krytykują tego
            i nie piszą, ze ich zdaniem mogłaby sprobować iui - mam na myśli to, ze same
            nieplodne nie krytykują i nie namawiają co robić, bo kazda wie, co z czym się
            je - to forum jest po to, zeby sie wspierac i zeby udzielac sobie wzajemnie
            informacji.
            A co do niemozności patrzenia na cięzarne. Chyba nie zrozumialaś tego, co sie
            dzieje w sercach i duszach kobiet, ktore bezskutecznie walczą o dziecko. To nie
            jest tak, ze naprawde nie można ptrzeć na ciężarne, bo do kązdej cięzarnej
            wzrok leci. Tylko procz tych pozytywnych emocji jest też cholerna zazdrość i
            strach, ze "mnie to moze nigdy nie spotkać". A tak naprawde gwarantuje Ci, ze
            wlasnie te nieplodne kobiety czesciej pytają mnie, czy nie potrzebuję usiąść
            (np w autobusie) i to one zauważają moją ciażę, i z niejedną obcą na ulicy
            rozmawialam i niejedna oferowała taką zwykłą ludzka zyczliwość, i to wlasnie te
            nieplodne pary zaczepiają mnie na ulicy i mowią, ze tez by tak chcieli. Więc
            prosze Jfk... nie oceniaj, bo nie bardzo wiesz o czym dokladnie piszesz.
            A hermetyczne srodowisko.... po czesci tak, ale tak jest z kazdym srodowiskiem.
            Przecież jeśli lubisz sie wspinac to Twoje srodowisko w znacznej częsci sklada
            sie ze skałołazow i taternikow; jeśli jestes pianistką to Twoje środowisko w
            znacznej częsci sklada sie z muzykow; a jeśli jestes glucha, to obracasz sie w
            kręgach osob głuchych i gluchoniemych... i to jest naturalny porządek swiata.
            Piszesz, ze wydaje sie nieplodnym, ze ich problem jest najwazniejszy... a znasz
            większy problem, większe nieszczescie?? Ja znam - choroby i śmierć. Prócz tych
            dwóch nie znam większego problemu niż bezdzietnosć ludzi, ktorzy mają
            instynkty, którzy walczą o dzidzie.

            Po diabła krytykowac innych, przekonywać do wlasnych poglądow.... kazdy ma swoj
            rozum

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka