Czesc dziewczyny, pisalam do Was jakies 6 mies. temu. Ponad rok temu moj
lekarz stwierdzil, ze zajscie w ciaze jest niemozliwe - zaczelo sie leczenia.
Parloder, Clostil., Luteina i zastrzyki Biogonadyl. Leczenie trwalo 8 mies. a
mialo trwac 5. Moje pecherzyki byly malusienkie, nic nie rosly, bylo
podejrzenie o zespół policykliznych jajnikow. Jednak po lekach, po
zastrzykach nagle badania sie poprawily i pecherzyki rosly i dojrzawaly.
Wyliczalismy z mezem dni plodne, mierzylismy temp. Jednak ciazy nie bylo. W
lipcu 2002 r. postanowilismy z lekarzem odstawic leki, minal miesiac,
zrobilam badania i wszystko wrocilo do sytuacji przed leczeniam. Wyjechalam
na wakacje do Chorwacji. Wiedzialam juz ze badania wyszly strasznie, ale
wizyte mialam dopiero po powrocie. Wypoczelam na wyjezdzie bardzo. Wrocilam -
pojawil sie okres. Na pocz. października wizyta u lekarza i diagnoza - szanse
zerowe, jedyne wyjscie to in vitro. Bylam zalamana. 8 mies. leczenia na nic?
I tylko in vitro? Nie ma innego wyjscia? Co robic? 2 tyg. bylam doszczetnie
zalamana. Po czym dzieki mezowi wzielam sie w garsc. Postanowilam odczekac do
Nowego Roku, nie myslec, nie mierzyc temp. nie brac lekow i zastanowic sie co
dalej? Leczyc sie? Gdzie? Nowy lekarz czy dalej zostac u swojego? W
listopadzie opoznial mi sie okres - pomyslama, ze znow porganizm wystawia
mnie na probe cierpliwosci. I okazalo sie ze jestem w ciazy - 4 testy to
potwierdzily. Kazdy mowil wczesniej: wyluzuj sie, odpusc sobie, nie zawracaj
sobie glowy wyliczniem. ochaj sie z milosci a nie na godzine. ALe dobrze
owiedziec, jak sie nie ma klopotow. A po diagnozie lekarza ja wlasnie zdalam
sobie sproawe ze nie ma szans, nawet najmniejszej malutkiej szansy. Nie
myslalam o dziecku, po prostu zdalam sobie sprawe, ze nic i tak nie wyjdzie z
tego. I okazlo sie, ze wtedy zaszlam w ciaze, kiedy odpuscilam sobie, nerwy
opadly, nie wyliczlam dni owulacji. Termin zajscia w ciaze wypada mi zaraz po
okresie, czyli nawet jesli bym chciala wyliczyc, nigdy bym nie wpadla na to,
ze tego dnia moge zajsc w ciaze. Dzis juz mija 17 tydzien! Jestesmy bardzo
szczesliwi! Ciaza przebiega prawidlowo, ale jest to ciaza ryzyka. Trzymam za
Was wszystkie kciuki. Wierze, ze sie uda, mimo zlych badan, wynikow itp.
Dziekuje za wszystkie rady, pocieszenia - kiedy pisalam o swoich klopotach.
prosze, cieszcie sie z nami naszym szczesciem i nie traccie nadziei!!!
Przeszczesliwa przyszla mama