Dodaj do ulubionych

no i koniec

26.09.06, 15:53
Nie tak dawno czytałam tonąc we łzach historię dagps. A teraz ja sama
przeżywam to samo. Odszedł ode mnie człowiek, którego kocham, z którym tak
bardzo chciałam mieć dziecko, a który odszedł bo nie zdążyłam mu go dać i
jest to przyczyna odejścia. Mam 33 lata i nie mam siły by żyć.
Czasami zdarząją się tez takie historie.
Obserwuj wątek
    • alix1 Re: no i koniec 26.09.06, 16:03
      Musisz się wziąźć w garść. Masz tyle lat co ja, jeszcze nie wszystko stracone.
      Spróbuj iść do psychiatry i wziąć leki antydepresyjne. Ja tak zrobiąłm po
      poronieniu w grudniu i NAPRAWDĘ mi pomogło. Nie myśl o samobójstwie czy innych
      takich...... Ludzie są różni, jeszcze spotkasz kogoś, komu będzie zależało
      przede wszystkim na Tobie.

      Czasami w tych całych staraniach zapominamy o tym, że jesteśmy ludźmi,
      kobietami, a nie tylko maszynkami do rozmnażania. Ja już tez powoli zaczynałam
      wpędzać się w taki kanał. Trzymaj się i pomyśl o lekarzu smile
    • szyszka39 Re: no i koniec 26.09.06, 16:47
      Nie poddawaj sie, wiem ze nie jest latwo! Sama miałam złamane serce, człowiek
      kt bardzo kochałam odszedł ode mnie( potem wrócił, potem odszedł- tak 4 razy)
      Teraz wiem że moje łzy nie były go warte!Nie umialam normalnie funkcjionować,
      cały moj świat się zawalił.Jednak przetrwałąm to, a teraz mam cudownego m.
      uwierz, będzie dobrze. Wiem że nie wyobrazasz sobie życia z innym, jednak czas
      leczy rany, pamiętaj że jesteś wspaniałą osobą i jeszcze cale życie przed toba!
      Trzymaj się!!!!
      • karolina_marta Re: no i koniec 26.09.06, 16:51
        Faceci....
    • 56at Jaki koniec? 26.09.06, 18:44
      To dla Ciebie początek!!!
      Skoro odszedł to gnojek,bierz sie w garść i dźwigaj do góry.
      Sciska mocno ania
      • dagps Re: Jaki koniec? 26.09.06, 19:06
        witaj. sciskam cie mocno, u mnie jeszcze wszystkie emocje zywe, wiec lacze sie w bolu i zlosci. takie to forum do laczenia sie...
        probowalam wybaczyc, wrocic, ale niepotrzenie zaufalam i tylko oberwalam drugi raz.

        dzis dzielilismy "majatek", tragiczne przezycie. kolejny noz. czuje sie kompletne rozbita, pusta, czarna dziura wypalona wewnatrz. przechodze kolejne etapy zaloby, jak przychodzi do domu po cos co jeszcze zapomnial to becze jak dziecko i nie moge spac.
        najgorsze te pigulki (mam pcos wiec musze zaczac je brac). kupilam ale jeszcze ciagle nie zaczelam brac, nie chca mi przejsc przez gardlo srodki antykoncepcyjne, mialam zostac mama, wierzylam ze w niedlugim czasie... wszystko upadlo. zdalam sobie sprawe ze nawet nie mam kolezanek innych niz matki i zony. taki byl moj swiat.
        popisz do mnie na poczte jak chcesz.
        sama jeszcze nie potrafie tego zobaczyc oczami wyobrazni, ale mowie ci, jeszcze bedziemy mialy dobre zycie, rodziny, kochajacych mezow.
        pozdrawiam. pamietaj ze jestesmy warte wiecej.
    • kobietaxyz Re: no i koniec 26.09.06, 19:00
      Dziękuje za słowa otuchy. Napisałam o sobie aby pokazać, że nie tylko
      niemozność zajścia w ciąże jest dramatem, ale ten drugi dramat rozgrywa się
      między dwojgiem ludzi, którzy w pewnym momencie mają dość tych trudności i
      szukają drogi ucieczki
      • dagps Re: no i koniec 26.09.06, 19:07
        moj uciekl w ramiona pieknej blond...
        • kobietaxyz Re: no i koniec 26.09.06, 19:17
          Dagps mnie też czeka dzielenie majątku - nie mieliśmy slubu, ale mieliśmy
          wspólne rzeczy. Ja po prostu wyjeżdżam, niech sobie wezmie co chce. Najgorsze
          jest to, ze trzeba się zmierzyć z codziennym życiem - chodzic do pracy - na
          razie wziałam urlop
          • dagps Re: no i koniec 26.09.06, 19:33
            ja dostalam nowa prace a w pierwszej pracy nowe obowiazki, poza tym organizuje kurs i musze myslec za grupe 28 osob - leci mi wszystko z rak, z jednej strony dobrze, bo nie mam czasu na plakanie i myslenie, z drugiej - dodatkowo trudno. ale wieczorem po beczeniu jestem padnieta i zasypiam latwo, gorzej ze budze sie w nocy, tak depresyjnie o 3, 4 i leze z oczami jak 5 zl.

            nie dalam wszystkiego. zostalam w mieszkaniu. wiele rzeczy odpuscilam, niech zabiera, byle bylo szybciej, ale przy kilku rzeczach sie uparlam, nie chce tracic wszystkiego co mialam. najbardziej mnie cieszy ze sie nie dalam i zostaje w mieszkaniu.
            tez nie mielismy slubu - chociaz formalnosci nas ominą.
            tez bym chetnie wyjechala tak szczerze, ale tzreba sie mierzyc z tym co jest i wstawac rano do pracy.
            • jola733 Re: no i koniec 26.09.06, 20:00
              wspólczuję Wam dziewczyny sad ale może to właśnie początek ? może właśnie w
              niedługim czasie poznacie kogoś tak na całe szczęśliwe i pełnie miłości
              życie ? kiss
              • dagps Re: no i koniec 26.09.06, 20:11
                obysmy...niech mnie ktos odczaruje - powtarzam ta prosbe od kilku dni...
                • jola733 Re: no i koniec 26.09.06, 20:17
                  odczaruje smile zobaczysz smilei mówię Ci jeszcze będziesz naprawdę szczęśliwa smile ile
                  masz lat?
                  • dagps Re: no i koniec 26.09.06, 20:21
                    ja mam malo. ja sie boje pcos. czuje ze bede sie musiala bardzo starac zeby nie wtlaczac nastepnego faceta w lek, ze moj uklad rozrodczy jest starszy ode mnie.
                • kobietaxyz Re: no i koniec 26.09.06, 20:21
                  Dobrze Cię rozumiem Dagps - tez mam taką mantrę. Podobnie jak Ty, tez mam
                  pomysł na nową pracę w jakims nowym mieście zdala od miejsca dramatów - cały
                  dzień dzisiaj szukam nowej pracy. Dzwonię w miejsca skąd dzwoniono do mnie w
                  czasach szczęśliwości, a ja odmawiałam bo było mi dobrze z tym co mam. Juz całe
                  24 godziny przeżyłam po rozstaniu.
    • klusqa Re: no i koniec 26.09.06, 20:38
      Nie wiem, co powiedzieć sad
      Trzymaj się, chocby nie wiem co!!!
      • malutka1939 kobietaxyz, dragps 26.09.06, 22:19
        dziewczyny trzymajcie się!!!
        moja siostra rozstała się z mężem, też kilka lat nieskutecznych starań o
        dzidzię... M. robił jej wyrzuty z tego powodu.... Rozstali się, ona
        poznałainnego faceta, nie są małżeństwem, nie mają jeszcze dzieci chyba jeszcze
        się nie starają nawet ale wierzę w to ze im się uda!!!!
        Przynajmniej widzę na jej ustch uśmiech....
        Dziewczyny głowa do góry.
    • iwonak112 Re: no i koniec 26.09.06, 22:32
      Cholera!Już tak nie wiele od nich zależy!We wszystkich dziedzinach radzimy
      sobie bez nich.Ale to najważniejsze jeszcze....jeszcze trochę i dzidzie też
      będziemy robić sobie same.Mi mężczyzna w ogóle nie jest potrzebny do
      szczęścia.Po rozwodzie bardzo bolało.Teraz cieszę się,że mogę żyć pełnią życia z
      tym,że dzidzie mam aż 4 sztuki.Dagps!Jak mój mąż zdradził mnie z
      blondyną,myślałam,że ją zabiję.A teraz to ja jestem jej wdzięczna.Na kolanach do
      Częstochowy w podzięcę za uwolnienie mnie od niego...To właśnie zrobił
      czas.Dajcie czasowi czas,a same się przekonacie!
      • dagps Re: no i koniec 27.09.06, 08:11
        wg meskiej definicji nie zostalam prawdopodobnie zdradzona, wg mojej kilkakrotnie w ostatnim miesiacu.
        ja blondynie jeszcze kilka dni temu zyczylam najgorszego - nie pytajcie czego, bo sie wstydze przyznac. zaczynam powoli akceptowac stan rzeczy i zdaje sobie sprawe ze moze kiedys im obojgu podziekuje.
        na razie mysle na jaki cel przeznaczyc kase ze sprzedanego pierscionka, zeby sie ten bol w dobra energie obrocil.
        czesc pamiatek chcialabym zostawic, ale na razie piekne wspomnienia za mocno bola, wiec jak on pyta czy moze wziac, to tylko macham reka...
        • dagps aha, kobieta! 27.09.06, 09:52
          pielegnuj swoja kobiecosc! koniecznie! poszukaj szybko tego co w tobie piekne, lekkie, beztroskie. ja ide do fryzjera, pije mleko z kieliszkow do czerwonego wina, herbate czarna "chinska roza", bo kiedy ja pijesz, plywa ci w filizance maly rozowy paczek. sa tez takie, ktore sie rozwijaja w trakcie degustacji. to my jestesmy takimi kwiatami, nawet jesli smutno wygladamy ostatnio.
        • ewa.sz3 Re: no i koniec 27.09.06, 10:08
          witam dziewczynki!! Wiem co czujecie, bo 2,5 roku temu dokładnie to samo
          przechodziłam - może nawet troszkę gorzej ze względu na formalności (rozwód).
          Mąż odszedł ode mnie po 5 latach małżeństwa (4 latach starań)w sposób nie
          nadający sie do opisania - do "pięknej" blond, która tydzień po rozwodzie
          urodziła mu córkę. Też mnie niby nie zdradzał - ale ona musiałaby być w
          wyjątkowo krótkiej ciąży (od odejscia do rowzodu trało 6-m-cy); też miałam
          podział majątku (bardzo upokarzajace)... i wiele wiele innych wydarzeń. Świat
          mi się zawalił na maksa, ryczałam jakieś trzy miesiące non stop itd
          Skorzystałam z porad psychologa (bardzo mi one pomogły)i stwierdziłam,
          oczywiście po jakimś czasie, ze był zwykłym dupkiem, który wymiękł. Teraz
          minęło trochę czasu, zmieniłam priorytety w życiu (tzn nie za wszelką cenę),
          dalej chodzę do gina i przede wszystkim jestem z człowiekiem, którego warto
          kochać. Jestem szczęśliwa i nie żałuję, że mimo, że dostałam takiego kopa teraz
          mogę żyć normalnie. Pewnie, że mam gorsze dni, spowodowane niektórymi wizytami
          u gina ale jednak więcej jest tych radosnych. A Wy jesteście bardzo silne, ale
          teraz trochę rozgoryczone i podłamane, ale wierzę, że jest to kwestia czasu, ze
          będziecie się uśmiechać. Głowy do góry a napewno będzie dobrze; jestem
          pewna!!!!!!!
          Pozdrawiam E.
          PS. Ja swoją obrączkę oddałam na orkiestrę świątecznej pomocy i pierwsze
          wypłaty (w okresie żałoby) przeznaczyłam na ciuchy, perfumy, kosmetyczkę,
          fryzjera itd... niewiele ale troszeczkę pomogło wink)) Trzymam kciuki!!!
    • iwonak112 Re: no i koniec 27.09.06, 18:02
      Moją obrączkę(osiem lat nie ściągałam jej z palca) zaraz po wyjściu z sali
      rozpraw sprzedałam u Jubilera.I poczułam się naprawdę dobrze.
      • dagps Re: no i koniec 27.09.06, 19:14
        najgorsze sa wieczory, dom taki pusty... i to durne przyzwyczajenie w sklepie, ja nie jem bialego pieczywa prawie wcale ze wzgledu na insulinoopornosc, a na bulki skrecam w markeciesad i ze nie wparuje do domu z usmiechem jak zwykle i nie opowiem co ciekawego mi sie przydazylo, ze nie poslucham jego. do 17 jestem silniejsza, wieczory sa koszmarne.
        • sky1980 Re: no i koniec 27.09.06, 20:01
          dziewczyny...mając lekko ponad 20lat rozstałam sie z facem ktory miał zostac
          moim mężem a byłam wtedy w 3cim miesiacu ciazy.bolało jak jasna cholera!!!
          wyprowadziłam sie od niego spowrotem do moich rodzicow...to tez byl rodzaj
          upadłości...bo byłam przeciez taka dorosła pozwalając sobie na ciążę...sama (z
          rodziną) w tej ciąży bylam,jego wsparcia nie było-pił.plakalam strasznie,balam
          sie o dziecko-czy taki wielki stres mu nie zaszkodzi...bo przeciez stres
          szkodzi!!!córke wychowywałam sama,znów plakalam ze nie ma prawdziwego
          kochającego taty,ze nic nie mowi ale z zalem patrzy jak na placu zabaw dzieci
          bawią sie z tatusiami...płakałam,nie lubiłam placow zabaw...nie wierzyłam ze my
          mozemy zyc normalnie,ze nas ktos pokocha,zechce,otoczy opieką...jedna wielka
          deprecha poglebiona sloganem-ze szczesliwe sa dzieci szczesliwych matek,bardzo
          to radosne...ale nie bylam szczesliwa!!!
          w lipcu tego roku wyszlam za mążsmile ktos nas zechcial!ktos nas pokochalsmile!
          Ania ma rodzine,ma tatusia czuje sie bezpieczna,kochana i wazna!ja mam wsparcie
          i wszyscy mamy milosc!!!a tamte smuten chwile pamietam,ich nie da sie zapomniec
          tak bolały!ale w terazniejszosci mam ukojenie,mam nowe zycie.staramy sie o
          rodzenstwo dla córki,bedzie trudno bo M ma zle wyniki,ale bardzo chcemy miec
          dzieci jeszcze!
          dziewczyny, i Wy znajdziecie własciwe sobie osoby i bedziecie
          radosne,zadowolone i spelnionesmile
          a swoja droga duzo racjii ma przedmowczyni po rozwodzie wdzieczna ze mąż
          odszedl do innej-w gruncie rzeczy faceci to egoisciwink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka