Dodaj do ulubionych

nadzieja jest zawsze

02.10.06, 22:43
Wiele razy wchodziłam na to forum, nie miała jednak nigdy odwagi napisać.Dziś
piszę bo chcę sie z wami podzielić moimi refleksjami z "walki" z
niepłodnością. Mam ponad 30lat, od kilku lat staraliśmy sie z mężem o
dziecko, dziesiątki wizyt u lekarzy, leki, łzy, stany depresyjne i
upokorzenia.W końcu powiedziałam dość, miałam dość naciągania przez lekarzy
ich niekompetencji i zwodzenia. Po ostatniej "akji" z inseminacją
tzn.propozycji lek. by zrobić ją u niego w gabineie "to zaoszczędzimy"czułam
taki niesmak, ze przestałąm chodzić do lek.(mam zespół policystycznych
jajników, mój mąż (słabe wyniki nasienia) brał jedynie androwit, no i
postanowiliśmy zrobić sobie kilka miesięcy"abstynencji"tzn.używaliśmy
prezerwatyw, prawdopodobnie mam wrogi śluz(nie wiem tego na 100%bo lek.
zgubił moje wyniki badań, za które zresztą zapłaciłam mnóstwo kasy.Ja
przestałąm brać jakiekolwiek leki(te które brałam wcześniej i tak nie
przynosiły efektu). jest jeszcze coć b.ważnego ja"odpuściłam"zaczęłąm znowu
cieszyć sie życiem, wiedziałam, że i tak na siłę nic z tego nie będzie.I stał
się CUD jestem w 5miesiącu ciąży, ja, której lek. proponowali już jedynie
sztuczne zapłodnienie...z mojego leczenia pozostały mi jedynie drogie leki-
menopur, pregnyl, które(za darmo)chętnie oddam komuś z Poznania lub
okolic.Nigdy nie miałąm w sobie tyle nadziei co teraz.Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • netty2 Re: nadzieja jest zawsze 02.10.06, 22:45
      Super,gratujacje!
      Takie wiadomosci dodaja nadziei.
    • julka20061 Re: nadzieja jest zawsze 02.10.06, 22:52
      GRATULUJĘ smile))

      ale ja już w cuda nie wierze ...
      Wszystkiego dobrego Ci życzę i Twoje dzidzi
    • szyszka39 Re: nadzieja jest zawsze 03.10.06, 10:02
      Gratulacje, bardzo sie cieszę że się udało naturalnie, jednak trzeba wierzyc,
      pozdrawiam
    • ivoral Re: nadzieja jest zawsze 03.10.06, 10:36
      Marta,

      serdecznie gratuluje, bardzo sie ciesze i zycze Ci wszystkiego, wszystkiego
      dobrego. Pociechy z dziecka.

      Julka, napisalas, ze nie wierzysz juz w cuda. - Czytalam ostatnio w
      Harvardzkiej Encyklopedii Zdrowia Kobiety, ze statystycznie co miesiac 3% par
      uwazanych za nieplodne zachodzi naturalnie w ciaze. Uwierz wiec moze, ze to
      nawet statystyka daje nam nadzieje.
    • tymonka30 Re: nadzieja jest zawsze 03.10.06, 10:38
      To naprawdę cud! smile Wszystkiego naj!
      • aniaresz Re: nadzieja jest zawsze 03.10.06, 10:52
        GRATULACJE OGROMNE!!!!!!!!! Dałaś mi nadzieję.Też mam problemy ze śluzem i do wiosny odpuściłam psychicznie . Napisałaś że jak odpuściłaś to używliście prezerwatyw to przy zajściu chyba nie było prezerwatywy, bo to by dopiero był niezły numer!!! Dużo zdrówka tobie i dzidzi!
        • wmarta2 Re: nadzieja jest zawsze 03.10.06, 13:50
          Wyczytaliśmy gdzieś, że przy wrogości śluzu pomaga"abstynencja"więc używaliśmy
          prezerwatyw.Któregoś dnia-był to 21dzień cyklu stwierdziłam, że mam owulację
          (bez stosowania żadnych leków)-bardzo bolał mnie lewy jajnik.Spróbowaliśmy (już
          bez prazerwatywsmile)potem miałam lekkie plamienia więc myślałam, że jak zwykle
          nic z tego. Dopiero gdy zaczęłam sie źle czuć (zawroty głowy, mdłości)zrobiłam
          test, najpierw jeden, potem drugi.Nie mogłam uwierzyć, że sa dwie kreski!
          myślałam, że "zwariowałam"smile.Zrobiłam betę hcg i okazało się, że jest CIĄŻA!
          Pozdrawiam
    • bjuti1976 Re: nadzieja jest zawsze 03.10.06, 12:23
      Bardzo serdecznie gratuluję i dziękuję za taki piękny, optymistyczny i
      podnoszący na duchu post.

      Dziewczyny, nadzieja umiera ostania!

      Pozdrawiam Ciebie i wszystkie forumowiczki smile

      Też Marta smile

      PS. Jesli jeszcze dysponujesz lekarstwami to ja byłabym bardzo zinteresowana.
      Jestem z Poznania, świeżo po laparoskopii i kolejny cykl będę miała właśnie na
      menopurze i pregnylu, może okaże się szczęśliwy smile
      • wmarta2 Re: nadzieja jest zawsze 03.10.06, 13:53
        Tak jestem z Poznania.chętnie oddam Ci te leki. Oto nasz adres mailowy
        Seko24@interia.pl
        Proszę o kontakt to jakoś sie umówimy. Pozdrawiam
    • karola11 Re: nadzieja jest zawsze 03.10.06, 17:07
      Twoja historia dodała mi troche nadzieji. Ja też mam PCOS i wiem też że miewam owulacje. Mój mąż słabe wyniki nasienia. Nigdy natomiast nie robiłam testów na wrogość śluzu...
      • aniaresz Re: nadzieja jest zawsze 03.10.06, 23:04
        Czyli prezerwatywa dała efekty przy wrogim śluzie i oczywiście luzik. SSSSSSSSSSSUUUUUUUUPPPPPPPPPPPEEEEEEEEERRRRRRRRRRR!!!!!!!!!
        • monica233 Re: nadzieja jest zawsze 04.10.06, 13:57
          wmarta2 ojaaaa moje gratulacje...kurcze ale ci zazdroszcze no naparwde az
          zrobilo misie cieplo w srodku ze ci sie udalo superrrrsmile no pewnie ze jest
          zawsze nadziejasmilei wiecej wiary w siebiewinkno i sie udalosmileA my niestety z moim
          staramy sie ohohoh chyba 22 miesiace i nici z tego nawet zmoim u lekarza
          niebylismy bo po co? zeby tlyko kase wydawać? juz wole zeby samo przyszlo..ale
          jakos stracilismy nadzieje ze nam sie udasadjuz niewiem co mam robicsadzadne
          zabezpieczenia niebipre ani tabsa ani prezerwatywy kompletnie nic i co 203
          dzien zostawia mnie w srodku i dalej klapa.no no no zazdroszcze ci naparwdesmile
          Graaatuuulaaacjeeee<lol>smile a u nas zobaczymy jak to bedzie co mambyc to bedzie
          ale my kurdi tylko na sile chcemy bo zgupielismy totalnie.No wlasnie tez
          bedziemy z moim uzywac prezerwatywe tak jak opisalas moze cos pomoze
          hihi.Pozdrawiam mocno papawinki zycze wspanialych 9 miechowsmile odzywiaj zdrowosmile
          • monica233 Re: nadzieja jest zawsze 04.10.06, 13:58
            sorki za blad mialo byc co 2-3 dziensmile
            • kisztylka Re: nadzieja jest zawsze 04.10.06, 21:04
              co trzeba robic i jak zaczac myslec zeby sobie to wszystko moc odposcic?ja niby
              tez sobie odposcilam ale czuje ze sama swoje mysli oszukuje.Walczymy z mezem 4
              lata i miewam okresy ze mniej mysle o tym i sa okresy ze bardziej sie
              nastrajam.Czesto slysze od ludzi "za bardzo chcesz musisz sobie odposcic i
              wtedy sie uda".latwo powiedziec!!!ale jak tego dokonac,co ja takiego musze
              sobie powiedziec zeby tak szczerze sobie odposcic?
              • wmarta2 Re: nadzieja jest zawsze 05.10.06, 13:07
                Trudno odp. jednoznacznie co to znaczy "odpuścić sobie", ale mogę sie podzielić
                tym jak to było ze mną. Pierwszy krok jaki zrobiłam to przestałam chodzić do
                lekarza(y)!wiem, że w miom przypadku była to słuszna decyzja, czułąm, ze jestem
                zwodzona i naciągana na kasę. Powiem szczerze, ze odetchnęłam(także finansowo).
                W mniej więcej tym samym czasie zaczełam nową pracę, w poprzedniej nie mówiłam
                nikomu o swoich problemach więc stale mnie pytano o ciążę itd.(bardzo mnie to
                męczyło). W n.pracy (pracuję w gronie młodych osób)któregoś dnia gdy pojawił
                sie temat dzieci, ja po prostu powiedziałam, ze nie mogę ich mieć (oczywiście
                bez szczegółów)łatwo nie było, ale to też było dobre posunięcie bo nie musiałam
                się już stresować, co będzie jak ktoś mnie zapyta, totalna ulga. Stosowanie
                prezerwatyw sprawiło, że nie zastanawiałam się za każdym razem(gdy ewentualnie
                mogło się to stać)czy jestem w ciąży, przez kilka miesięcy żadnych testów
                ciążowych itp.!-kolejna ulga. Jest jeszcze coś, miałam problem z wejściem do
                sklepów z zabawkami itp., ale kilka miesięcy temu moja przyjaciółka poprosiła
                mnie żebym została matką chrzestną jej dziecka, po raz pierwszy od bardzo dawna
                czułam radość chodząc po sklepach i szukając prezentu, myślałam sobie
                wtedy "będę przynajmniej matką chrzestną".Zaszłam w ciążę w kilka dni po
                chrzcinach...
                P.S.Dziś wiem, ze to co czuje osoba bezskutecznie starająca się o dziecko może
                zrozumieć jedynie osoba będąca w podobnej sytuacji. Ja miałam wokół siebie
                wiele życzliwych osób, ale mimo najszczerszych chęci nie były w stanie mi
                pomóc, bo zawsze pojawiał sie wątki"za dużo o tym myślisz", "pewnie chodzicie
                do złych lekarzy", "może adopcja"itd, itp. Powiem Wam jeszcze coś, najgorsze
                chwile przeżywałąm wtedy gdy myśl o dziecku stawała się w jakimś
                sensie"obsesją". Na szczęście mam u swego boku człowieka, który cierpiał razem
                ze mną, ale potrafił mnie też wyciągnąć z "moich dołów"i stale wierzył, że
                będzie dobrze!
    • liwwia Re: nadzieja jest zawsze 04.10.06, 21:15
      Boze co za cudny post!!!! Takie wypowiedzi napawaja mnie optymizmem!
      Wszystkiego dobrego dla Ciebie i dzieciatka.

      Pozdrawiam serdeczniesmile
      Liwia
      • aniaresz Re: nadzieja jest zawsze 04.10.06, 21:51
        kisztylka. Mam podobnie jak ty też teraz jestem niby na odpuszczeniu do wiosny, ale samej siebie nie oszukam że myślę o zajściu samoistnie. A wogóle jestem już uzależniona od tego forum i ciągle mnie wkręca. Nie wiem co znaczy odpuścić?
        • myszkap Re: nadzieja jest zawsze 05.10.06, 18:18
          Gratulacje ! Ja też jestem z Poznania i też wiem jak trudno "odpuścić sobie" -
          u mnie to była obsesja... Nie udawało sie "wyłączyć" rozumu. Walkę zawiesiliśmy
          kiedy mąż musiał iść do szpitala na dość poważną operację i lekarz stwierdził,
          że nie ma sensu robić kolejnej inseminacji bo słabe wyniki męża w
          przedoperacyjnym stresie będą jeszcze gorsze. Ja byłam kilka miesięcy po
          laparoskopii - też miałam pco. I właśnie wtedy się udało ! Teraz mamy dwójkę
          szalejących kilkulatków... Pozdrawiam Was wszystkie i każdej życzę powodzenia !
          • kisztylka Re: nadzieja jest zawsze 05.10.06, 20:31
            czytajac tych kilka waszych wypowiedzi mozna wnioskowac ze czasami jakas
            sytuacja rodzinna czy zawodowa wogole jakakolwiek powoduje ze to myslenie o
            dziecku schodzi gdzies tam na dalszy plan,mysli kieruje sie gdzies indziej i w
            najmniej oczekiwanym momencie okazuje sie ze sie udalo,znam pare takich
            przypadkow.kobiety ktore mysla ze i tak nic z tego nie bedzie poddaja sie i
            wtedy zachodza w ciaze.u nas jest o tyle odmiennie ze lekarz mowi nam ze "nie
            od razu,spokojnie,przede wszystkim cierpliwosci"i na wstepie daje nam to
            poczucie takiej pewnosci.A kobiety ktore maja trudnosci z poczeciem,nawet
            niejednokrotnie okazuje sie ze sa bez szans na zajscie w ciaze i lekarz mowi
            zeby przygotowaly sie na najgorsze wtedy pojawia sie u tych kobiet
            mysl"faktycznie nie ma sensu walczyc"i przy takim nastawieniu zdarza sie w ich
            przypadku cud poczecia.tak mysle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka