Dodaj do ulubionych

wrogi sluz?

08.11.06, 12:18
Witam, od dluzsego czasu sledze to forum .Poniewaz nie wiem co robic
postanowilam sie Was poradzic.
Najpierw ''leczylam '' sie u zwyklego lekarza w LUX MED , ktory zdiagnozowal
PCO, i problemy hormonalne, wspominal cos o laparoskopi.
W koncu polecil bym poszla do kliniki leczenia chorob nieplodnosci. Po
przejrzeniu tego forum zdecydowalam sie na Invimed i dr Rokickiego gdyz nawet
moj wczesniejszy lekarz stwierdzil ze to dobry specjalista.
Dziewczyny , ktore lecza sie u niego wiedza ze to specyficzny typ czlowieka
od ktorego niczego nie mozna sie dowiedziec . Przejzal moje wczesniejsze
badania , stwierdzil ze nie ma PCO, po monitoringu cyklu okazalo sie ze mam
normalna owulacje i ze jego zdaniem problem tkwi we wrogim sluzie. Robilismy
test dwukrotnie i za kazdym razem byl negatywny. Nie zlecil mi zadnych innych
badan, zero pytan o moje jakies wczesniejsze choroby, od razu zaleca
inseminacje. Nie wiemy co robic z partnerem, czy jest jakas szansa by tego
wrogiego sluzu pozbyc sie w sposob farmakologiczny? Najchetniej zmienilabym
lekarza ale z drugiej strony tyle razy juz zmienialam i zaczynalam od
poczatku, sama nie wiem . Prosze napiszcie czy Waszym zdaniem mozna tak
szybko i zdecydowanie postawic diagnoze ze jedyny problem to sluz. Dodam ze
np nie mialam robionego HSG. Inseminacje mam miec na naturalnym cyklu. Czy
jest sens jeszcze sie starac w sposob naturalny? Czy od razu zdecydowac sie
na inseminacje?
Obserwuj wątek
    • karkarkar wrogi sluz? 08.11.06, 14:43
      Ja też mam wrogi śluz. Mam za soba 3 nieudane inseminacje. Iui jest chyba
      najlepszym rozwiązaniem, bo omija się barierę śluzu. Chyba nie ma leków, które
      by pomogły. Podobno pomaga używanie prezerwatyw przez kilka miesięcy.
    • hamaa Re: wrogi sluz? 08.11.06, 15:37
      u mnie było podobnie. Tez z luxmedu trafiłam do Rokickiego, i tego naprawde
      załuje. U mnie tez nie kazał wykonywac dodatkowych badań, nie pytał sie o moje
      dotychczasowe choroby , ani o to jakie mam w rodzienie - a to jest naprawde
      ważne. Potem zmieniłam lekaza na dr Karwacką - tobie tez polecam. Ja tylko
      załuje ze nie zrobiłam tego na samym poczatku, w tedy moze moje icsi byłoby
      udane.
      Karwacka robi badania, dzieki niej wiem ze mam tarczyce. Ona naprawde cos robi.
      • ir_76 Re: wrogi sluz? 08.11.06, 16:03
        Dzieki za rade, juz wczesniej myslalam zeby zapisac sie do Pani dr Karwackiej,
        czy mozesz mi cos wiecej napiac na jej temat.
        Na razie sie zapisalam na wizyte do niej na przyły tydzień.
        • hamaa Re: wrogi sluz? 08.11.06, 16:31
          Jest barzdo fajna, jak byłam załamana po icsi to naprawde poczułam ciepło od
          niej. To dopiero ona powiedziała ile komorek mi pobrali, ile sie zapłodniło i
          to bez ciagniecia za jezyk. Ja rozumiem ze mozna być powściagliwym - chodzi mi
          tutaj o R., ale jak płace grube pieniadze to wymagam choćby dobrej informacji.
          U mnie tez robił iui bez zadnych badań. Jak powiedziałąm ze maz ma zylaki
          powrozka, to w ogóle olał ta informacje. Ja mam wrazenie ze on wszystko olewał.
          Karwacka odrazu spytała o choroby w rodzienie, jak powiedziałaam ze tarczyca,
          to odrazu wiedziała jeszcze moge cos miec - i sie nie pomyliła. Okazało sie ze
          przy moich wynikach to co robił R. było zupełnie błedne (inne leki powinnam
          dostawać). Dlatego jestem tak wsciekła,ze utopiłam 10 tys, a wystarczyło
          przyłozyć sie do pracy przez R.
          • agnesx6 Dr R. 08.11.06, 16:46
            Słynny dr R., ja miam fatalne doświadczenie z tym lekarzem, ja rozumiem, że
            jest specjalistą itd. Poszłam do niego praktycznie bez żadnych badań (miałam
            dwa podstawowe hormony sprzed 2 lat), zrobił mi monitoring cyklu - był ok, i
            test PCT (wrogość sluzu) - też ok. Zalecił starać się naturalnie przez 6 mc, a
            potem jak to stwierdził coś pomoże. Żadnych badań, żadnego leczenia nic. Po
            dwóch miesiącach miałam okrutne bóle przed miesiączkowe, a przy kolejnym cyklu
            w trakcie - ból przy którym zaczynałam tracić przytomność. Stwierdziłam, że
            nie będę czekać tych 6 miesięcy i wybrałam się ponownie do dr R., stiwerdził,
            że mam endometriozę i stąd te bóle (bez badania histopatologicznego nie można
            stwierdzić w 100% endometriozy), powiedział: postarajcie się jeszcze 3 mc i
            invitro.... Załamałam się, nie tyle tym in vitro, co tym, że facet nie wykazał
            nawet cienia chęci, żeby ustalić przyczyny problemów z zajściem w ciąże w moim
            przypadku. Zmieniłam lekarza i zrezygnowałam z invimedu. Teraz jestem już po
            całej serii badań, okazało się, że miałam chlamydię, niedobór progrsteronu w II
            fazie cyklu. Nawet gdybym poddała się in vitro i udałoby się, pewnie ciąży bym
            nie donosiła, bo chlamydia jest m.in. odpowiedzialna za wczesne poronienia....
            Teraz jestem pod opieką lekarza, który nie pracuje w żadnej klinice
            niepłodności. Na chlamydię dostałam antybiotyk, byliśmy z m. u androloga, łykam
            duphaston, a jak w grudniu się nie uda - to w styczniu idę na laparoskopię.
            Dodam, że dr R. jak to stwierdził, nie ma na co czekać, bo mam już całe 30 lat!
            Też trafłam do niego poprzez opinie na forum, ale uważam, że nie jest wart
            polecenia, bycie "fachowcem" czasami może poprzewracać w głowie, takie są moje
            osobiste odczucia.
            Pozdrawiam,
            Ag
            • gosif Re: Dr R. 09.11.06, 12:00
              a mozesz napisać na kogo trafilas??mozesz podac namiary tego lekarza

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka